Mentionsy Mentionsy
Goście Dwójki
Goście Dwójki

ORZAST, ZEŻYCA, TOCÓŻ

19.10.2024 ·29 min 44 s · 11 rozdziałów

„Czy można przyznać się do tego, że się nie chodzi do teatru? Oczywiście, że nie! Bo nie wypada nie wiedzieć, co to jest pantomima i kim był Henryk Tomaszewski! Bo jak można nie znać autorów Boskiej Komedii lub Nie-Boskiej komedii? […] Niejednokrotnie słyszymy, że takie i im podobne wyznaczniki określają człowieka na poziomie. Ale ów człowiek może nie odróżniać sosny od świerka, jemioły od jemiołuszki, wrony od gawrona albo żyta od pszenicy! […] Kultura przyrodnicza – coś takiego w szerokiej skali właściwie nie istnieje” – pisze prof. Wiesław Fałtynowicz, botanik, specjalista od porostów, w swojej książce „O czym szumią wężymordy”. W Zielonej Dwójce rozmawiamy o kulturze przyrodniczej polskich poetów, o nadawaniu polskich nazw gatunkom porostów, o kooperatywach w świecie przyrody i tym, czy wężymordy są rzeczywiście tak groźne jak ich nazwa.

7:09 · Poezja i przyroda 2

Przyrodnicze meritum jest. A jak Mickiewicz w Panu Tadeuszu o grzybach pisze, to on dobrze pisze, tak? Tak, on pisze dobrze. Surojadki. To oczywiście. Nie tylko grzyb, a jak on opisuje np. zbiorowisko boru świerkowego na torfie, tak naukowo się wyrażają, czyli świerczynę bagienną, no to fenomenalny jest opis, jak te wiedźmy tam ważą swoje zioła pod tym okapem świerków, te jeziora dystroficzne, te torfewiska, te młaki. Piękna rzecz zupełnie. On kapitalnie to znał, on to czuł. Miłosz zresztą też był dobrym botanikiem. Dąbrowska, oczywiście nie poetka już, nie? Ale o, nie wiem czy pani wie, że zachowały się chyba trzy zielniki Dąbrowskiej.

Jeden bodajże w Londynie, jeden w Poznaniu i chyba jeden w Ossolinemu w Wrocławiu. Ona kromadziła te rośliny, suszyła, robiła z nich różnego rodzaju takie wyklejanki, można powiedzieć, mozaiki roślinne i to na cele dobroczynne sprzedawała. Piękna rzecz. Kiedyś miałem propozycję ze Stanisławem, żeby opracować te zielniki Dąbrowskiej. Z rozkoszą bym się tego podjął, tylko bariera była jedna. Miałem trzy miesiące czasu na to. W dzikie nazwy zaplątani. Tak brzmi tytuł jednego z rozdziałów w tej książce. Czytając w ogóle całą ją i rozmaite nazwy, które się pojawiają, to to po prostu brzmi jak poezja.

Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.