Mentionsy Mentionsy
Gęsia Skórka
Gęsia Skórka

DEMONY w cieniu KOŚCIOŁA - Sprawa Williama L. Toomey | ODCINEK 75

14.07.2025 ·58 min 11 s

Gęsia Skórka #75 DEMONY w cieniu KOŚCIOŁA - Sprawa Williama L. Toomey!W tym odcinku zagłębiamy się w jedną z najbardziej zagadkowych spraw kryminalnych XX wieku. Kim był William L. Toomey, mężczyzna, który odebrał sobie życie w kościele, zostawiając po sobie tylko fałszywe nazwisko i ślady prowadzące do brutalnych morderstw duchownych? Czy to możliwe, że przez lata wymykał się sprawiedliwości? Posłuchajcie, co wiemy – i czego wciąż nie wiemy – o tej mrocznej sprawie.I dajcie znać jak podoba Wam się nowy format materiałów? -------------------------------------------------------------------TIMELINE!Wstęp 00:00 - 04:37Niewyjaśnione 1982 04:37 - 13:20Kim był 13:20 - 20:04Dochodzenie 20:04 - 31:31Morderstwo 1981 31:31 - 47:13Morderstwo 10 Listopada 1982 47:13 - 49:46Morderstwo 5 Sierpnia 1982 49:46 - 51:56Mroczna Tajemnica 51:56 - 56:52Koniec 56:52-------------------------------------------------------------------🔥Patronite ➛ https://patronite.pl/gesia.skorka+🔥WSPIERAJĄCY:TOP 1➛ Skaza➛ Misio MISIO➛ x177➛ Maja Babulka➛ MrEssexWerdin➛ Sebastian Łęczkowski➛ Łukasz Reczko➛ Heir_Of_ChoroszczTOP 2➛ Piotr Wołoszczakiewicz➛ Agnieszka Tomaszewska➛ KyrianhTOP 3 ➛ Weronika Matuszak➛ Adrian Robert➛ Młody.07➛ DaLek➛ Smouka➛ Sliski➛ Żona Faraona➛ Wodnik018 Z.➛ Mateusz Matek➛ Tomcio➛ Przemek Cymborski➛ Wojtek Frączkowski➛ Olgierd Nowak➛ Mike 007➛ Monika Z➛ Ewa------------------------------------------------------------------- 🎧 Spotify ➛ https://open.spotify.com/show/3VKkX1r...🔥 TikTok ➛ https://www.tiktok.com/@gesiaskorkapodcast📷 Instagram ➛ https://www.instagram.com/gesia_skorka_/ 💌 Biznesy/Współprace ➛ [email protected]💥 Streamy na Twitch ➛ https://www.twitch.tv/nojracht-------------------------------------------------------------------#podcast #straszne #niewyjaśnione #killer #mystery

Dogadywali się zaskakująco dobrze. Po powrocie do Denver City, ksiądz zaprosił Rayosa do swojej rektorii. Według późniejszych zeznań Rayosa, to właśnie tam, po raz pierwszy, zorientował się, że jego towarzysz jest duchownym. Nie znał jednak jego prawdziwego nazwiska, aż do dnia, w którym zobaczył w telewizji informację o brutalnym morderstwie. Przez następne dwa tygodnie Ryan i Rejos spotykali się jeszcze kilkakrotnie, ale to co wydarzyło się 20 grudnia miało zmienić wszystko. Tego wieczoru w rektorii, jak twierdził Rejos, doszło do napaści.

Ksiądz Ryan miał złapać go za kołnierz i zmusić do czynności seksualnej. Zaskoczony i przerażony po całej tej czynności, Rejos wybiegł z rektorii zostawiając za sobą wszystko, w tym plecak z rzeczami osobistymi. W środku były zdjęcia, listy oraz wszystkie ślady jego życia. Na zajutrz, czyli 21 grudnia, Rejos otrzymał pocztą 750 dolarów. Pieniądze pochodziły z funduszu plemiennego. Był potomkiem Apaczów i przysługiwała mu ta suma. Umożliwiło mu to wykupienie swojego pikapa, który wcześniej musiał zostawić z powodu odebrania mu prawa jazdy za jazdę po pijanemu.

Zrezygnowany, ale i zdeterminowany, Rejos zwrócił się do ojca Ryana z prośbą o pomoc w odebraniu auta z Hobbs. Ryan przeprosił go za to, co wydarzyło się noc wcześniej. Powiedział, nie wiem co we mnie wstąpiło, naprawdę. Raios, choć wstrząśnięty, odpowiedział jedynie, że nic się nie stało. I zapytał, czy duchowny pomoże mu wrócić po samochód. Ryan się zgodził. Podczas podróży do Hobbs, ksiądz Ryan i James Raios zabrali jeszcze jednego autostopowicza. Mężczyzna w średnim wieku, którego nigdy później nie udało się zidentyfikować.

Około godziny 11.30 trójka podróżnych dotarła do biura poręczyciela Charlie'ego Boustika w Hobbs. Reyes wszedł do środka, by odebrać swój samochód. Jednak zanim wszedł, poprosił księdza, by ten zaczekał na niego przed budynkiem. Reyes skinął głową i został w samochodzie razem z nieznajomym pasażerem. Gdy Rejos zajęty był rozmową z córką poręczyciela, zauważył, że czerwono-biały Chrysler odjeżdża. Ksiądz zniknął bez słowa. Zostawił Rejosa samego w obcym mieście. To był ostatni raz, kiedy James widział ojca Ryana żywego.

Po odebraniu auta, Rejos odwiedził swojego znajomego o imieniu Harold. Razem pojechali do sklepu z częściami samochodowymi, potem zatankowali, a około godziny 13.30 Harold wysiadł. Plan Rejosa był bardzo prosty, spędzić święta z rodziną w Albuquerque. Jednak na obrzeżach Hobbs czekała go duża niespodzianka. Przy drodze stał znajomy autostopowicz, ten sam, którego wcześniej zabrali razem z księdzem Ryanem. Mężczyzna powiedział coś dziwnego, że tuż po tym, jak zostawili go w Hobbs, Ryan nagle się zatrzymał i wyrzucił go z samochodu, nie poddając przy tym żadnego powodu.

Następnie mężczyzna wsiadł z powrotem do samochodu Rejosa i wspólnie ruszyli dalej. O 16.30 zatrzymali się na stacji paliw, co potwierdza paragon z tej godziny. Około godziny 18.00 dotarli do Roswell. Tam Rejos wysadził mężczyznę na dworcu autobusowym i postanowił zajrzeć w dobrze sobie znane miejsce. Obok kampusu Uniwersytetu Wschodniego Nowego Meksyku, gdzie kiedyś studiował. Tam odwiedził swojego dawnego znajomego, Davida Mayera. Przywiózł ze sobą skrzynkę piwa. Majer później zeznał, że Rejos opuścił jego dom około 20.30. O tej właśnie godzinie ojciec Patrick Ryan został prawdopodobnie brutalnie zamordowany.

Rejos wsiadł do samochodu i ruszył dalej. Przejechał około 25 kilometrów na południowy wschód, docierając do parku stanowego jeziora Bottomless, a następnie kierował się na wschód do Tatum. Tam ponownie zatankował, a potwierdzają to przedstawione później wszystkie rachunki. W nocy pił piwo, jadąc samochodem. W końcu około godziny 15 po północy został zatrzymany przez policję za przekroczenie prędkości. Zaledwie 24 kilometry od Roswell. Po pouczeniu kontynuował jazdę, ale zjechał do rowu. Pomógł mu przypadkowy motocyklista, który zauważył, że Rejos był tak pijany, że w ogóle nie mógł stać.

Motocyklista odwiózł go własnym samochodem do restauracji w Roswell. Tam Rejos zorientował się, że ma przybitą oponę. Wtedy więc wszedł do baru i wezwał lawetę. Rachunek za holowanie został wystawiony o 4 nad ranem. Jego auto przywieziono do warsztatu, gdzie naprawiono oponę. Pijany kierowca zaś zasnął w samochodzie. Około 8 rano 22 grudnia był już widziany przez wiele osób podróżując w stronę Albuquerque. Cała ta trasa, godzina po godzinie, paragon po paragonie, świadek po świadku, tworzyła niepodważalne alibi dla Rejosa. Mapa nocy, w której James Reyes miał nie mieć fizycznej możliwości, by być w miejscu zbrodni.

Ciało księdza Ryana znaleziono dopiero następnego dnia w pokoju motelu St. & Sage w mieście Odessa. Leżał nagi, pobity na śmierć. Jego czaszka była zmiażdżona, jego tożsamość... pozostawała nieznana przez cztery dni. W tym samym czasie, gdy Rejos przemierzał drogi Nowego Meksyku, w parafii w Denver City zaczęło narastać zaniepokojenie. Ojciec Patrick Ryan opuścił już dwie świąteczne msze. Dla kapłana, który nigdy nie zawodził swoich wiernych, taka nieobecność była wręcz nie do pomyślenia. Proboszcz parafii postanowił więc sprawdzić rektorat. W środku panował dziwny spokój.

W kuchni, wewnątrz pieca, znaleziono zimny, niedokończony posiłek. Stek i ziemniaki. Na mięsie zastygł już biały tłuszcz, więc wszystko wskazywało na to, że ksiądz Ren nie miał zamiaru nigdzie wychodzić tamtego wieczoru. Na jednym z krzeseł leżał plecak. W środku był album ze zdjęciami. Nie należał on do księdza. Szybko więc ustalono, że to własność Jamesa Rayosa. Niedługo później ciało odnalezione w motelu St. & Sage zidentyfikowano jako ojca Patricka Ryana. Kilka dni po tym jak Rejos wrócił do domu, policja zapukała do jego drzwi. Funkcjonariusze, w tym detektyw Jerry Smith przesłuchiwali go przez 4 godziny.

Pytali go o każdy szczegół podróży, każdą godzinę, każde miejsce. Najbardziej interesowało ich dlaczego plecak Rejosa znalazł się w rektoracie księdza, skoro według jego wersji rozdzielili się jeszcze przed południem. Rejos wtedy odpowiedział najlepiej jak potrafił. Pokazał wszystkie rachunki z nocnych postojów, tankowania, zakupu paliwa, piwa, a także paragon za holowanie auta o 4 rano. Zbadano jego ciało pod kątem ewentualnych ran i obrażeń. Znaleziono jedynie drobne zadrapanie na ręce. Jednak zdaniem śledczych nie pasowało to do brutalnej sceny zbrodni, jaka rozegrała się w motylowym pokoju, gdzie ofiara walczyła do ostatniego tchu.

Trudno było sobie wyobrazić, by sprawca wyszedł z tego niemal bez szwanku. Początkowo Rejos był uznany za podejrzanego, jednak po analizie czasu, miejsca i zebranych dowodów zarzuty oddalono. I tak było aż do tragicznego błędu. 11 miesięcy później, w stanie upojenia alkoholowego, James Rejos zadzwonił na policję. przez telefon miał powiedzieć, że to on podciął gardło księdzu Ryanowi. Jednak problem w tym, że ojciec Ryan nie miał podciętego gardła. Zginął w wyniku brutalnego pobicia. Rejos, gdy tylko wytrzeźwiał, natychmiast odwołał swoje słowa.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.