Kocham Cię misiu, Michał Koterski
Jeszcze kilka lat temu nikt nie postawiłby na niego złamanego grosza, sam by na siebie nie postawił - dodaje. Dzisiaj otwiera ośrodek do walki z uzależnieniami, patrzy w oczy swojego syna i wie, że nie ma nic piękniejszego, niż wygrana walka o siebie.
Tak bardzo jesteś w przekazie dla mnie transparentny, uczciwy, że to jest jakiś taki, bym powiedziała, psychologiczny fenomen, Michał. Jak ty to robisz, że ty jesteś tak bardzo, bardzo autentyczny? Jezu, no na początku też się cieszę, że tu jestem. No to zabieganie, to nie wynikało też z... Ja bardzo tu chciałem do Ciebie przyjść, bo wiem, jakie prowadzisz tematy i bliskie mojemu sercu, ale po prostu ja, tak jak już Ci wcześniej mówiłem, jeśli gdzieś jestem, to uważam, że nie ma ciągle wszędzie chodzić, powtarzasz tych samych rzeczy, tylko zbierać doświadczenia, przyjść do kogoś znowu z czymś nowym, świeżym, No jestem i wierzę, że ten u góry tam to wszystko układa najlepiej jak można.
I słuchaj, przyjeżdżam tam, wchodzę do tego kościoła, a tam słuchaj, klasy 4-8. Moja historia, no jest bardzo taka... Druzgocąca, bardzo mocna. Nie wiem, czy do końca właśnie dla takich dzieci. Ten lęk mnie taki dopadł i mówię do tego księdza, ale ja mówię, Jezu, no przecież to dzieci są. On mówi, no tak, wiem, ale dzieci też mają problemy. Ta Twoja historia jest bardzo poruszająca i pomyśleliśmy, że właśnie Ty najlepiej możesz do tych dzieciaków dotrzeć. Słuchaj, tak jak ja kiedyś niestety w moim życiu, kiedy nie radziłem sobie z emocjami, kiedy byłem w głębokim uzależnieniu, zawsze zażywałem te narkotyki czy substancje, żeby poradzić sobie z lękiem, żeby uwierzyć w swoje umiejętności,
No i często chodziłem do toalety i tam zażywałem substancje. To tutaj coś mnie takiego natknęło, mówię, Boże, Jezus, nie dam sobie rady, żeby tych dzieciaków nie skrzywdzić. I mówię do księdza, można do toalety? On mówi, tak. No i ja na zakrystwie, do kibla, na kolana i mówię, Panie Boże, błagam Cię tylko, żebym ja tych dzieciaków nie skrzywdził swoją opowieścią, żebym nie zrobił czegoś, co mogłoby w jakiś sposób właśnie nie zniechęcić, a zachęcić. No i się, słuchaj, pomodliłem. Wyszedłem, mówię do niego jeszcze, do tego księdza, mam tu z ambony gadać? On mówi, nie, nie. Mówi, jak chcesz. Usiadłem na schodach i powiedziałem, minęła godzina, nawet nie pamiętałem, co mówiłem i ksiądz tylko podszedł i mówi, Michał, Boże, jakie to było dobre.
Powiem tak, nie jestem w tym sam, bo znam też wiele osób, które jeżdżą, ale rzeczywiście... O, chyba jakiś złodziej wpadł. No, ale słuchaj, albo może Duch Święty przyszedł z nami tutaj, nigdy nie wiadomo, widzisz? Ale no, jest z nami. Tak, przyklasnął nogę. Dobrze robisz. Widzisz, jaki znak? Nie ma przypadków, no ale o czym to gadaliśmy, bo mnie Duch Święty trochę wybił, o czym to było? Że robisz bardzo dobre rzeczy. A właśnie, no słuchaj, ja powiem tak, skłamałbym, gdybym powiedział, że jestem takim typem człowieka, który rano się budzi i mówi, Jezu, teraz moje życie poświęcę innym i będę pomagał. Nie. Nie będę oszukiwał. Ja raczej wstaję rano i mówię, Boże, jak mi ciężko, znowu trzeba wstać, kto mi pomoże, a nie komu ja pomogę.
Więc nigdy nie możemy być na czas w szkole. I zawsze jesteśmy spóźnieni, przecież to nie on jest spóźniony, tylko na mnie pani patrzy z zrepolitowaniem i ja się zawsze pocę, no bo mam poczucie, że w jakiś sposób rzeczywiście zawiodłem i w szkole, i syna, no i słuchajcie, i wtedy jadę na tej nerwie, bo wiem, że zaraz, nie chcę kolejny raz się spóźnić, więc jadę, jest korek, ten mnie nie wpuszcza, wjeżdżam, nie mrygnął tego i mówię, KURWA JAK JEDZIESZ? I mój syn siedmioletni z tyłu mówi, kurwa jak jedziesz? Ja mówię, Jezus Maria, nie powiedziałeś tego. Ja mówię, sto razy mówię do Ciebie, żebyś zrobił to czy tamto, to nie słuchasz, ale jak od razu bluzk leci, to musisz to powtórzyć.
Terapeuta na wyciągnięcie ręki 24H, pielęgniarka 24H, psychiatra dwa razy w miesiącu, ale nagle człowiek wychodzi i uzależnieni, których łączy ten sam problem i się wspierają, rozumieją. To też taka grupowa praca. Dokładnie. Więc jakby warunki idealne. Zresztą miałem spotkanie pierwsze, słuchaj, z pacjentami, to oni mówią, jezu, jaki wymarzony ośrodek. Zresztą to też niesamowite, że 90% tych pacjentów przyjechało, co dopiero do mnie dotarło i szczerze mówiąc też tak troszkę mnie zdruzgotało, bo oni mówią, że przyjechali tylko i wyłącznie dla mnie, że przeczytali tą Książkę, że ja jestem dla nich przykładem, że oni wierzą w to, co robię.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Michał Koterski opowiada o swoim przebudzeniu i najtrudniejszej decyzji w życiu, a także o bojach z uzależnieniem.
Koterski opowiada o swoich bojach z uzależnieniem i autentyczności w życiu publicznym.
Koterski opowiada o swoich doświadczeniach z Bogiem i przebudzeniu poprzez modlitwę.
Koterski opowiada o znaczeniu spotkań z młodzieżą i doświadczeniach z pierwszym spotkaniem z młodzieżą w Warszawie.
Koterski opowiada o swoim przyjacielu Tomku i jego przebiegłym życiu.
Koterski opowiada o swoim cudownym przebudzeniu i przeżyciach w trakcie terapii.
Koterski opowiada o swoim synie i marzeniach o idealnym życiu.
Koterski opowiada o kryzysach i testach, które stwarza jego syn, a także o marzeniach o swoim synie w dzieciństwie.
Koterski opowiada o traumach w rodzinie i przebudzeniu poprzez leczenie traumy.
Koterski opowiada o definicji miłości i autentyczności w relacjach.
Michał Koterski opowiada o swojej karierze jako reżysera i o ośrodku leczenia uzależnień założonym przez jego ojca, Marka Kotańskiego.
Michał Koterski opisuje ośrodek leczenia uzależnień na Mazurach, jego zasoby i program terapeutyczny.
Michał Koterski opowiada o swoim związku z żoną i jak miłość pomaga im w walce z uzależnieniem i problemami osobistymi.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jeszcze kilka lat temu nikt nie postawiłby na niego złamanego grosza, sam by na siebie nie postawił - dodaje. Dzisiaj otwiera ośrodek do walki z uzależnieniami, patrzy w oczy swojego syna i wie, że nie ma nic piękniejszego, niż wygrana walka o siebie.