Wyciek MyDr: 20 lat danych i zero komunikacji
W tym ocdinku: Blisko 19 milionów ludzi, tysiące przychodni i tydzień, w którym najłatwiej było dowiedzieć się czegokolwiek z Twittera a nie od instytucji. Rozmawiamy o tym, skąd w jednym systemie wzięło się tyle danych , dlaczego winnym robi się lekazarz, i co poszło nie tak w komunikacji państwa.
Rozmytą odpowiedzialność. To się generalnie odpowiedzialność przewala tam, gdzie są najmniejsze sankcje. Pomimo tego, że RODO niby jest takie samo w Europie, to z drugiej strony mogą powiedzieć, a my akurat w Hiszpanii zgłosiliśmy. Nie, bo też mają chyba w Hiszpanii gdzieś tam jakąś spółkę i w grupie na przykład inspektor może być tam, a nie w Polsce. Nie ma takiego wymogu, żeby konkretnie w każdym kraju był. Inaczej jest w stosunku chyba do KSC, bo tutaj koordynator musi być jakby taki lokalny. Nawet jeżeli jest to rozproszona grupa, tak w przypadku RODO nie ma takiego wymogu, że wystarczy jedna osoba gdzieś na świecie. Najlepiej jakby była to w Europie osoba, ale też nie jest wymóg, a oni też w Ameryce Południowej mają, jak i w Brazylii chyba mają też jakieś konotacje, więc to mówię, to bardzo, bardzo ciekawe, bo też pytanie, że tak powiem, czy tam nie tylko polskie dane wyciekły.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W tym ocdinku: Blisko 19 milionów ludzi, tysiące przychodni i tydzień, w którym najłatwiej było dowiedzieć się czegokolwiek z Twittera a nie od instytucji. Rozmawiamy o tym, skąd w jednym systemie wzięło się tyle danych , dlaczego winnym robi się lekazarz, i co poszło nie tak w komunikacji państwa.