Nie pozdrawiam. To semantyka. Dobrze. I Mroczi napisał jeszcze. Droga Forumogadko, long time listener od 95 odcinka. Tom skończył, tak? Nie, z Tymonem Smektałą odcinka. I first time caller. A przynajmniej oficjalnym kanałem, bo z Kubarem i Majkiem wielokrotnie rozmawiałem, czy podsyłałem kluczyki do wydawanych pod moim okiem gier. Widzisz, jak to tutaj sprytnie Mroczi zrobił. Zbierał mi się ten bio pod lat i jakoś zawsze mi tak głupio było, ale już nie wstrzymuję, więc piszę. Uwaga. Do kogo? Do Tartaka. Drogi panie Tartak, za każdym razem, gdy słyszę, że używasz sformułowania mimika twarzy, zgrzytam zębami i mówię cicho pod nosem. A czego ma być mimika dupy?
Nadszedł ten dzień. Właśnie wysłuchałem odcinka 371, gdzie omawiając grę Wolverine chwalisz mimikę twarzy Cybertuta. Z całą miłością do ciebie podnoszę niniejszym palec wskazujący i poprawiając okulary mówię. Actually, mimika to określenie oznaczające grę mięśni, twarzy i jej wyraz. Mimika wystarczy. Mimika twarzy to pleonazm, jak masło maślane. Uff, wyrzuciłem to z siebie. Widzisz, co sprawiłeś, Tartak? Że ludzie muszą upuścić pary. To jest tak, ja się z tym zgadzam. To było straszne fopa, Tartak. Absolutnie się z tym zgadzam. Biorę to na klatę. Natomiast to jest przyzwyczajenie i nie obiecuję, że nie powiem tak za pół godziny. Będziemy cię pilnować. Ja cię będę pilnował.
Co tam dalej? Kubar, masz coś do dodania o DLSS-ie? Chciałbym być muchą na ścianie w NVIDII, kiedy to wyciekło, bo ewidentnie to wyglądało jak coś, co miało być ekskluzywne dla kart 50, serii 50 i pewnie 60. Tymczasem ludzie to odpalili nawet na 2080, więc pewnie oni mają teraz zagwozdkę Jak to później zareklamować? A dwa, to jest to, co trochę wspomniał Tartak, to ten konkretna rzecz, to co ludzie robią, to jest konkretny filtr. Czyli filtr na robienie twarzy pięknych i ludzie to wrzucają na absolutnie każdą grę, a to jest filtr niepasujący do ścigałek, do FPS-ów. I dlatego to nie zawsze wygląda dobrze. To ma być technologia, którą deweloper ma suwakami dostosować do swojej gry.
Pisze do nas Piko. I Piko jest chyba tym nowym słuchaczem, o którym wspominałeś też. Jest. Witajcie, Forumogadkowicze. Piszę do was pierwszy raz, bo słucham was też od niedawna, od maja bieżącego roku, od odcinka 366. Znalazłem Was przypadkiem, bowiem szukałem kolejnego podcastu o giereczkach wideo. Po prostu wpisałem w szukajkę YouTube'a podcast gry wideo i jakoś mi Was znalazło. I z podcastu na podcast coraz bardziej jestem zadowolony z takiego znaleziska. Odpowiedni dystans, luz i humor w nawiasie Tartak i jego cichy koń wywołały u mnie parsknięcie w trakcie pracy. Do tego po prostu sporo wiedzy o giereczkach i zwyczajne przekazywanie swoich opinii. To wszystko pięknie się zgrywa do słuchania i nawet jeśli to trwa 3 godziny, to mija to momentalnie, a bywają podcasty takie, że u innych godzina potrafi się dłużyć.
Czy my byliśmy na poligadce? Nie byliśmy nigdy na poligadce. Nie, żaden z nas nie był. Co do for internetowych, to od razu zaznaczę, że ja do dziś na takim siedzę. Dawne forum czasopisma Neo Plus. To jest mniej więcej ten sam czas, kiedy poligamiowe forum powstawało. Już jesteśmy tam 22 lata, ja pamiętam to forum. Jest nas wciąż kilkadziesięciu użytkowników faktycznie aktywnych. Obecnie nazwa została przemianowana na Nikogo Forum, dalej działa na czymś niewiele lepszym niż phbb by Przemo. Nawet możecie sobie poczytać tam o giereczkach bez logowania. Zapraszam. I właśnie drugie pytanie brzmi. Czy co czytaliście bądź czytacie, jeśli chodzi o prasę o giereczkach? Tak też choćby po jednym zdaniu. Tartak, proszę bardzo, ty pierwszy.
W sensie poza tymi, co lubię, czyli tam giereczkowe na przykład itd., to newsów. Ja czasami się łapię na tym, że ja nie wiem, co się dzieje na świecie przez trzy miesiące i potem nadrabiam, mówię, a dobra, okej, o jakaś drama była, o tutaj coś. Staram się być na bieżąco, ale tak teraz już nie gonię tak jak goniłem jeszcze 10 albo 20 lat temu. No jasne. Tu jest jeszcze pytanie do Tartaka i Kubara. Dlaczego byście polecili grę Bernard? Też pokrótce, ale tak szczerze bez lizania Majkowi, bo się czaje by ją kupić na... Na Prince na Switchu za dwie dychy. Nie wiem, co znaczy na Prince. Pewnie na Promce miało być. Skąd to założenie, żebyśmy polecili? O, dokładnie. To jest błędne założenie.
Steam Machine nikt nam nie wysłał je, więc... Dokładnie, ale to poczekaj, możemy się o tym zatrzymać przy tym, bo się śmiałem, znaczy nie śmiałem się właśnie. Mówiłem na parę podcastów wstecz, że u nas te stołki będą nie do dostania, się wszyscy rzucą i w ogóle nawet w Polsce nikt nie będzie o tym słyszał, a Tartak na nim siedział, więc... Nie, one są do kupienia. W sensie nie wiem, czy wszystkie stołki, ale Quest był wczoraj w Ikei, kupił tą poduchę z krzyżakiem na przykład. Także cofam, odszczekuję swoje słowa, da się dostać. Będę w Ikei w przyszłym tygodniu, wam powiem, czy w Stanach jest podobna sytuacja. A co to Steam Machine? To Steam Machine dla mnie jest po prostu takim... Z słabszym kompem, który mam pod biurkiem.
Nie, nie. Mam jednego kolegę dobrego, który kupił Steam Machine i jest bardzo zadowolony, ale to jest gość, no wiadomo, w naszym wieku, więc on po odchowaniu dwójki dzieci kupił sobie komputer, bo chce wrócić do gier. Rzeczy, żeby nie było. To są super sprzęty. Ja już wielokrotnie powtarzałem, że od Valva sprzęty jako hardware i software połączenie są genialne. Steam Deck działa super. Uwielbiam Steam Decka jako sprzęt. Martinez opowiadał, że nie kupił Steam Machine, bo jest za drogie, więc złożył swoje Steam Machine i zapłacił dwa razy więcej. No, ale ma. Pisze do nas też Dawid, szanowna redakcja, bez zbędnych wstępów. Tartak, to jest interwencja. Marcin, błagam, przestań próbować być bardziej amerykański niż Wojtek i mówić w sposób charakterystyczny dla części Polaków, którzy zapominają mowy ojczyste już podczas kołowania na okęciu samolotu do Chicago.
Tartak już nie ma dzieci, kiedyś miał, ale się pozbył. I tego czasu jednak mamy trochę więcej i dwa, chyba go rezerwujemy specjalnie, nie? W sensie mamy go zarezerwowany w naszych wewnętrznych kalendarzach. Ja nigdy nie gram z doskoku. Ja na tyle lubię swoje hobby, że uważam, że wyrządzałbym sobie i temu hobby krzywdę grając w coś 39 minut. Znaczy, ale z drugiej strony chciałem powiedzieć, że absolutnie szanuję, że próbujesz, nie? Tak, że znajdujesz ten czas. Ja w ogóle podziwiam ludzi, którzy znajdują ten czas między dzieckiem, pieluchą a obiadkiem albo szkołą. Więc nie chcę, żebyś miało wiedział, że się śmiejesz z tego, co robisz. Absolutnie nie. Jestem pełen podziwu, że próbujesz i znajdujesz 39 minut między czymś a czymś.
Więc tak, kontakt małpa.formogadka.pl, tam wysyłacie maile i dzieją się rzeczy tak jak przez ostatnie 50 minut. A jakie rzeczy się nie dzieją w ostatnie 50 minut, Tartak? To jest najdziwniejszy segue, jaki słyszałem, ale w ramach tego... Nie wiem, jak z tego wybrnąć teraz. Jedziesz przez niego, jedziesz. Ja może pozwolę, że skupię się na tym, co już miało miejsce i nie będę... Na tym, na czym się znam, tak? Na tym, na czym się znam i nie będę teraz szukał wytrychu do tego Segwaya, swoją drogą Segway, kolejne amerykańskie słówko.
Żeby być o 20.07 na quizie. Rzecz bardzo ważna. Oba te formaty potrzebują waszej miłości. Musimy widzieć lajki, musimy widzieć komentarze, musimy widzieć wyświetlenia. Zagłupię na podcast, żebyśmy wiedzieli, że jest sens produkować kolejne odcinki. Pod Game Nightem dlatego, żebyśmy wiedzieli, że jest sens inwestować w ten format, bo póki co on jedzie na minusie. W sensie nie zarabia na siebie ten format jeszcze. Tartak dorzuca z własnej kieszeni do niego. Broń Boże z własnej, z waszej, to jest kubar twojej i Majkowej kieszeni dorzucam do tego formatu. Ja tego nie słyszałem o tym wcześniej. Dobra, wywalamy ten format, on jest z dupy.
Nie, nie, nie, nie, nie da rady tak, nie, Kuba. Przypiknięcia przyciskiem, ping! Nie, nie, nie, jak robisz iPhone'em płatność, to musisz potwierdzić tą płatność, on szczytuje twoją twarz albo twoje linie papilarne, to nie zdążysz takiej transakcji zrobić. To zawsze jest margines tego błędu, powiedzmy, albo tej możliwości wykorzystania systemu trochę, ale to tak jak Tartak mówi, jeśli ktoś tak funkcjonuje w elektronicznym świecie, czy w świecie urządzeń elektronicznych, to się prosi o kłopoty. Jest jeden aspekt, który mi przychodzi do głowy. Jest coś takiego jak na przykład w bukmacherce i ogólnie w grach losowych i tak dalej w Polsce i powtarzam, że w innych krajach również obowiązują pewne regulacje prawne i jakaś ustawa.
Efekt tego jest taki, że nie przeglądam tej listy w ogóle. Nie? Bo nie chce mi się przeglądać. No bo to jesteś ty, nie? Jesteś absolutnie, wiesz, promilu użytkowników tego procesu. Jesteś marginesem tego procesu. Tak. A gówno. Za to nie w marginesie procesu są pracownicy Supermassive Games, którzy zostali zwolnieni ostatnio. Ja się nie zgadzam, miały być pozytywne newsy tylko. Tych 70 pracowników, byłych pracowników Supermassive Games może się realizować teraz na rynku wedle własnego widzimiska. Okej, oni są na pewno tego samego zdania profesorze. Frank Tindle, były pracownik, który 16 lat pracował w Supermassive Games, potwierdził to, co mówi Tartak. Napisał, że odchodzą między innymi programiści, graficy, producenci, testerzy QA i pracownicy działu operacyjnego, by się spełniać w innych... To już ja dodaję, w innych... Parafrazujesz jego słowa.
Posiedzę. Ja mam pytanie w takim razie, Tartak, do ciebie, takie historyczne. To będzie taki quiz, może być? No, tak. Ale historyczny czy z historii gier? Nie, z historii gier. Powiedz mi, dlaczego Sin... W którym roku opadły ci jądry? Dlaczego Sin nie odniósł... Mówi się, że Sin nie odniósł takiego sukcesu, jakby mógł, bo... Bo dwa tygodnie później wyszedł Half-Life 2. Dokładnie. Nie, nie dwójka, jedynka chyba wyszła. Jedynka, tak. I on totalnie zmienił w ogóle scenę, jeśli chodzi o shootery. Zgadzam się, natomiast przyznam się, że... Ja za Half-Life, bo to były inne czasy, co najwyżej do kafejki internetowej można było pójść albo patrzeć co Secret Service napisał, bo nie pamiętam czy wtedy jeszcze wychodził, czy to były już perturbacje, że miał problem.
To też jest fajne, tak. Powiem wam, że powtarzałem to, ale ja się czuję w tym otwartym świecie jakbyśmy grali w The Division, wiesz? Szlajamy się po tym mieście i szukamy rzeczy do zrobienia. To nie jest zarzut, bo ja się super bawiłem w The Division, ale mam taki vibe, że tu się chodzi po mieście i się szuka. Tutaj właśnie, tak jak mówisz, bank, tutaj sklep... Ja wiem, tylko my gramy razem. W ogóle nie słuchamy tego, co się dzieje na radiu, wiesz, poleceń i tak dalej. Ktoś robi jakieś przemówienie, wiesz, w ogóle miesiąca, wiesz, tysiąca, za które pewnie zostanie Oscara, a my, wiesz, a my śmiejemy się z pierdzenia, wiesz, i strzelania do komuś to, wiesz, w głowę, nie? Ale wiesz, że jak Tartak gra sam, to robi to samo, nie?
Oni se kupią Wolverina, pograją wilkołakiem i dla nich to jest spoko, nie? Nawet jak im się to nie spodoba, okej, tam 7 na 10, nie? Fajnie się bawiłem. Ja wiem, tylko on jest, on jest, nie robi nic dalej, nie? On nie przekazuje tej wieści dalej, on nie, wiesz, nie wchodzi na żadne forum i nie mówi, ej, a mi się to podobało, nie? On nie robi nic, on jest jakby wyłączony z tej rozmowy, bo on nie bierze udziału w niej. Ale rozmawiają między sobą, no tak jak Tartak mówi, że ma znajomych, którzy tam kupują jakieś Steam Maszyny, tak? Czy coś, no to to są tacy gracze właśnie. Ja myślę, że moim zdaniem ma ogromne znaczenie socjale. Moim zdaniem gry rozwalą gracze. Moim zdaniem gry rozwalą gracze. YouTuberzy. I ci gracze, którzy słuchają tych youtuberów i review bombują i piszą głupie komentarze pod profilami deweloperów, scenarzystów.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.