Mentionsy Mentionsy
Forumogadka
Forumogadka

#372 - Ta o krawędziaku i drodze do profesury

12.10.2026 ·3 godz 17 min

Tego pierwszego z serii trójwymiarowego, co się tym elfem grało. Ludzik i nóżki było widać. Tak, tak, tak. I za trzeciej osoby. Ja pamiętam, że to też bardzo dużo grałem i o dziwo tę grę można było w kopie przejść. Pamiętam w lokalnej sieci z kumplem, żeśmy tu przechodzili w co-opie, bardzo fajna gra. No dobra, a powiedzcie mi w takim razie, przejdziemy do kolejnej gry, mam nadzieję, możemy. Bo ja słyszę bardzo dużo dobrego, że to jest naprawdę fajna gra i to jeszcze w świecie Star Warsów. To w ogóle, że fajne wyścigi. Nie może być, tak? No i w mojej głowie gdzieś jest haczyk i nie wiem gdzie. To rozwalę ci głowę jeszcze, bo mowa oczywiście o Star Wars Galactic Racer.

Wiesz, że możesz to za darmo sprawdzić na własnej skórze? Możesz przejść całą grę za fliką, bo ona jest w pakiecie w loonie, czyli w tym streamingu, który masz w Prime. Czyli jak ściągniesz apkę Luny na telewizor i podłączysz pada do telewizora po Bluetoothie, to możesz sobie zagrać w Galactic Racer. Quest grał i raportował, że... Ale to czekaj, Luna to jest streaming przecież. Tak, dokładnie tak. Dobra, już połknąłem. No właśnie. To jest wciąż lepsze, Mike, niż 250 złotych. Okej, dobra. Ale tak, możesz to sprawdzić. Dobre, ale nie rób więcej.

High on Life chyba na Epica było. Tak, na Epica było, ale przez Lunę właśnie klikane. To co? Star Wars Galactic Racer? Star Wars Galactic Racer. To myślę, że, Mike, mogłaby ci się podobać ta gra, mając na uwadze, że... Stąpasz po cienkim lodzie. Mając na uwadze, czego oczekujesz. Moje uwielbienie dla Star Wars przede wszystkim. Tak, znaczy Kubar pewno mnie naprostuje, bo on jednak jest ścigałkowy, zresztą ty, Mike, też, ja wcale. Natomiast dla mnie to są... Ja, po pierwsze, pierwszego racera tego z epizodu pierwszego bardzo dużo grałem, nie? Bardzo dużo grałem i bardzo tę grę lubiłem. Dla mnie

Mechanicznie, i mówię tutaj tylko i wyłącznie o samym ściganiu, to jest burnout. Dla mnie to jest burnout plus oczywiście ten racer, bo to wiąże się z pewnymi mechanikami samych maszyn, którymi się ściga. To nie są po prostu zwykłe samochody. O czym dalej? Więc mechanicznie ścigając się to jest dla mnie burnout. Z czego ja jestem zadowolony, bo w całej erze 360 ja tylko w jednej grze wyścigowej spędziłem więcej niż pół godziny i to był burnout właśnie Paradise City, w którym byłem zakochany. Więc ten Star Wars Galactic Racer na torze to jest burnout. Natomiast zaskoczeniem dla mnie ogromnym było to, co się dzieje poza tym torem.

Bo okazuje się, proszę ciebie, że Star Wars Galactic Racer to jest roguelite. To znaczy, zaczyna się jakiś turniej, seria wyścigów i pokazuje się przed tobą drzewko. I masz do wyboru trzy ścieżki tego drzewka i widzisz, jak to drzewko potem przebiega przez różne planety i pojawiają się tam różne węzły, które oznaczają różne typy aktywności, które będą się rozgrywały na różnych planetach. Jak w Slay the Spire widzisz drzewko. I ty decydujesz na początku, jak będzie wyglądała twoja ścieżka przez dany event. I teraz druga sprawa. Dostajesz klucz, żeby móc brać medal, blachę, cokolwiek, legitymację, bilet taki, co dostaje drużyna ostatnia, której nie miało być na tej imprezie.

Ta gra w ogóle nie premiuje zwycięstw. Dodajesz jakiegoś expa, dostajesz więcej, ale czy ty będziesz pierwszy czy dziesiąty, gra mówi tak, tak, spoko, poklepię cię po główce, jedź sobie następny wyścig. No więc w Galactic Racer ja czasem... Ja nie mam wyzwań w ogóle w tej grze. Ale w Galactic Racer jest to wyzwanie, bo jest ten dreszczyk, że możesz wypaść z całego eventu, jeżeli coś tam nie wyjdzie. Ale są takie wyścigi, Mike, że ja chwytam się brzytwy tylko, żeby nie odpaść z całego eventu. I to też jest fajne. Jak masz takie, wiesz, jak masz eliminację, że ten, kto jest ostatni na okrążeniu, odpada, to to jest faktycznie wyścig o życie. Bo ten, kto dojedzie, kto wypadnie w tej rundzie eliminacji, traci bilet.

Tak jak jeszcze w Gran Turismo, pamiętam, było... Tam był sens wygrywania. Ja miałem takie poczucie, że jak wygrywam, to jest jakoś tak lepiej, chociaż też nie było jakoś super trudno, ale brakowało mi w ostatnich latach takich gier, że rzeczywiście, żebym musiał przyjeżdżać w tej pierwszej dwójce, trójce, żeby to miało znaczenie jakieś. W Galactic Racer masz zarówno kij, jak i marchewkę. Jak dobrze pojedziesz, to masz marchewkę, więcej zarabiasz, rozwijasz siebie postać na kolejne runy, na ten event i tak dalej. Masz też kija. Jak ci słabo pójdzie, wypadasz z całego runu, nie? No właśnie. Ostatnia gra, w której czułem w ogóle to, że zdobywanie jakiegoś miejsca ma sens, poza tam jakimiś dirtami czy F1 powiedzmy, bo to są raczej takie hardkorowe wyścigi, to była chyba Toka Race Driver 2.

To w ogóle nie jest od pomagania, ale już miałem kilka razy tak. Ja też to brałem jako taki trochę high risk, high reward. Tak, pozbędziesz się kogoś, ale pilnuj siebie. Tak, można podejść. Inaczej, nie spychaj nikogo na zakrętach, poczekaj na prosto. Aczkolwiek najprościej jest wypchnąć kogoś na zakręcie. No wiadomo, to jest właśnie to. Maszyny są fajne, bardzo mi się podobają, bo o ile ten pierwszy racer sprzed stu lat to były tylko te pody, które były w pierwszym epizodzie, tutaj są speedery, które chyba najłatwiej porównać do zwykłych samochodów, które nie mają kół. Są speedery, to są te motory, to nie są słupy, speeder-bike, jak motory, tylko też bez kół.

Ona na początku wyścigów robi taki przelot, takie pokazanie planety z tą trasą, robiąc taki tytuł tej trasy albo tej planety i to jest tapeta, którą sobie można zapisać. To jest tak ładne. Jak się nazywały te wyścigi na PlayStation 3? DriveClub. To było w 30 klatkach. To była świetna gra, ale te 30 klatek tam robiło robotę. Ten Galactic Race też trochę do MotorStorma jest podobny. Tak, tak. Różne klasy, woda, ogień. Powiedzcie mi jeszcze jedną rzecz, bo ja już też słyszę któryś raz o tej grze, że ona ma vibe Burnouta. Czy to jest przez to, że jacyś ludzie pracowali przy Bernaucie, czy to jest po prostu taki feeling?

Nie, nie. Sporo tych osób, które robiło przy Bernaucie było w tym studiu i pracowało też przy tej grze. To nie jest przypadek. Jak oni się nazywają, bo teraz zapomniałem. Fuse Games chyba? Tak? Fuse Games? Myślisz, że to Fuse Games? Nie pamiętam. Tak, Fuse Games. Burnouta nie robiło Fuse Games, bo to był Criterion, ale ta firma się nazywa. Ta firma. We Fuse Games są ludzie, którzy pracowali przy Burnoutach. Założycielem jest Matt Webster, który pracował w Criterionie i nad Burnoutem i Need for Speedem. Jeżeli wierzyć AI, to Galactic Racer jest ich debiutancką grą, więc jak na debiut. Pretty good. Gdzieś tam sobie ją w tle zaparkuję i zobaczymy.

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.