Mentionsy Mentionsy
Fathers Podcast
Fathers Podcast

Fathers Podcast #5: Moja Mała - Daniel Petryczkiewicz o rzece, którą się zaopiekował.

22.04.2026 ·55 min 1 s · 11 rozdziałów

Daniel Petryczkiewicz - dojrzały facet, mąż, ojciec dwójki dorosłych już dzieci. W pandemii odkrył Małą - niepozorną podwarszawską rzekę. Od tamtego czasu jej towarzyszy - obserwuje jej stopniowe zanikanie: osuszanie doliny, regulacje, grodzenia i dewastację. Regularnie ją odwiedza, sprząta jej brzegi na własnych plecach wyciągając wrzucone do niej śmieci. Pomaga bobrom budować ich tamy, a potem patrzy bezsilny jak buldożery rozjeżdżają ich siedliska. W rozmowie z Filipem Springerem opowiada o tym jak w najbliższym sąsiedztwie odnalazł sens do działania i sprawczość. Partnerem odcinka jest Otodom, który wydaje raporty z cyklu "Szczęśliwy dom". O zmieniających się męskich rolach przeczytacie w najnowszym raporcie pod tytułem "Męskie oblicza szczęścia".

10:28 · Odkrywanie Małej Rzeczki 2

I cały ten teren, przez który tu przeszliśmy, gdzie siedzimy, wtedy jeszcze to drzewo nie było wywrócone, ta olcha był wykoszony, przewrócone, pnie do rzeki były poprzecinane i leżały albo w bezwładzie, albo leżały w wodzie. Tama taka potężna, która z tącą stronę była uszkodzona. Ja wtedy myślałem, że to jest najgorsze co się może stać, w sensie jakby nie rozumiałem co się stało, widziałem, że ktoś tu jakby w cudzysłowie po ludzku chciał posprzątać, ale myślałem, że to jest najgorsze co się może wydarzyć. I kilka dni później między tym świtem, a tym o czym za chwilkę opowiem miały miejsce te największe protesty kobiet, byliśmy na ulicach, pamiętasz czarne marsze i tak dalej. Jakoś nie wiem czemu to po prostu bardzo rezonowało ze mną jakby patrząc na to co ktoś robi z rzeką, a no wody polskie i wszystkie te instytucje państwowe były wtedy we władzach PiSu i prawicy, która była bezpośrednią przyczyną tego dlaczego byliśmy z kobietami na ulicach.

No i zaraz na samym początku listopada przyszedłem tutaj. I kiedy wszedłem do rozlewiska, to ten kilometr, którym tu przyszliśmy rozlewiskiem, stanąłem nad nim i to wszystko wyglądało, jakby tu ktoś zrobił ostrzał z moździerzy. Znaczy, wiesz, od rzeki 6 metrów była po prostu spychaczem tak cofnięta, wyczyszczona, po prostu było takie błoto, pełno śmieci. Rzeka była równiutko przekopana tak od łychy koparki. Wszystkie drzewa, tamy bobrowe były zniszczone. Tych tam tutaj było trzy. Wszystkie były zniszczone. Do dzisiaj ja, ani nikt z nas, który tutaj chodził na ten teren, jakby nie wiemy, czy jakieś bobry wtedy zginęły, czy nie, bo tego nie wiadomo, bo jak koparka wjeżdża na jeremie, no to może zmiarzyć po prostu jeremia w środku, te zwierzęta w środku.

20:10 · Sprzedaż śmieci i lokalna aktywność społeczna 4

Mamy jeziorkę, która zasila Wisłę i mamy Małą, która zasila jeziorkę, więc to było niezwykłe. No dobra, ale poza faktem, że oni się zdziwili tym, że to jest rzeka, a Ty tutaj jesteś regularnie i wkładasz w to miejsce mnóstwo wysiłku, no bo ciągle donosisz o tym, że coś wyciągnąłeś z wody, opowiadałeś nam, że kawałek dalej z kolegą ciągnęliście na uprzężach alpinistycznych kłodę, żeby podeprzeć Bobrową Tamę. To ci lokalni ludzie się jakoś angażują w to, żeby Ci przy tym pomagać? Wiesz co, nie wszyscy. Jest jakaś grupa, wykształciła się jakaś grupa takich osób, takich aktywistów, społeczników, z którymi na przykład sprzątamy tutaj okolice i to rzeczywiście się dzieje. To, co jest myślę jakieś fajne, że w ostatnich wyborach wymieniliśmy tutaj w Konstancinie całą władzę i to tak naprawdę wymiotło od góry do dołu.

No i ten las cały jest pocięty na takie bardzo długie paski, jak to po prostu kiedyś parcelowano, dzielono. No i mam tutaj na przykład takiego lokalnego pana, który regularnie niszczył jedną z tam bobrowych, bo twierdził, że bobry to szkodniki. No i tam parę jeszcze innych argumentów miał. Ja oczywiście byłem tam ekoterrorystą, oszołomem i tak dalej. Pan był dosyć taki... jest w zasadzie obyty w temacie, bo na przykład opowiadał mi o zasługach pana ministra Szyszki i tego typu historiach, więc jakby nie znaleźliśmy łatwego... Porozumienia do tego stopnia, że przyłapałem go kiedyś na fotopułapce, się nagrał jak niszczy tamę bobrową, to powiedzmy lege artis, że bobry są pod częściową ochroną w Polsce i żeby niszczyć tamę bobrową, płoszyć je i robić im jakąś tam krzywdę czy coś, czy strzelać do nich, to trzeba mieć tak zwaną derogację, czyli odstępstwo od tych przepisów ochronnych.

Ale może już się zaczął taki mechanizm, w którym można pominąć Daniela i po prostu samemu się upominać. Dzieje się to? Troszkę się to dzieje, tak. Trochę się to dzieje. Na przykład fajnie się to zadziało w górę rzeki, kawałek właśnie tam, to jest wieś Baniucha. Tam z kolei jest sytuacja, że to jest Natura 2000. W tej chwili budowane tam jest niestety na skraju osiedle, ale na terenie Natury. I tam są na przykład takie dziewczyny, siostry, które są lokalnymi strażniczkami tego odcinka. No bo dla mnie to już jest daleko, w sensie ja tam codziennie już nie będę po prostu, tak jak tutaj jestem. Więc to się super stało i tam się wydarzyła mega fajna rzecz, bo one w bardzo podobny sposób się trafiły, weszły w to, bo Ja założyłem fotopułapkę, bo to jest fajne siedlisko bobrowe.

Fotopułapka złapała gości, którzy rozwalali tamę. Zgłosiłem to na policję, do prokuratury. By the way, to jest jedyny z czternastu przypadków, jakie zgłaszałem, gdzie wyciągnięto konsekwencje. Goście zostali skazani, zapłacili karę. Nie wiem jaką, bo mi sąd nie chciał powiedzieć, ale wiem, że zapłacić pewnie z 500 złotych. Whatever. Mają w kwitach to. Mają w kwitach, więc właśnie. Ale super sytuacja była taka, że jak oni ją zniszczyli, To za kilka dni te dziewczyny właśnie tam, Danusia Mrozczyk i Monika Piotrowska, to siostry są, pozdrawiam ich też serdecznie, skrzyknęły swoje rodziny i kurna odbudowali tą tamę tam, nie? I co jeszcze więcej, no to wzięli, postawili taki słupek z taką tabliczką, tamy bobrowe są pod ochroną. To, co jest smutne, to pamiętam, mam takie zdjęcie, jak mąż od Danusi stoi prawie po pas w wodzie przy tej tabliczce, a teraz ta tabliczka stoi po prostu na suchym i sterczy, nie?

45:50 · Facebook i opiekunia 2

Tam jakiś biznesmrażacz coś się nazywa. I to jest super, bo ja sobie publikuję i tylko... A nie da się scrollować. Ale nie scrolluję i to jest klucz. Wiem Ci, jak mnie to uwolniło. Rok nie mam już chyba tego Facebooka. Cały czas mam Instagrama, ale Instagram jest jakby troszeczkę mniej pod tym względem. Znaczy to, co Facebook wyrabiał, jakby w jakimś momencie, ja naprawdę, ja naprawdę miałem lęki. W sensie, ja otwierałem Facebooka i wiesz, co mi się najpierw wyświetlało? Wyświetlała mi się koparka, która rozwala tamę bobrowę. Ja to klikałem, że nie lubię, że nie chcę obserwować, zgłaszałem coś tam, to jeszcze więcej dostawałem, jeszcze więcej. Magda Bigaj mi to potem wyjaśniła, że to właśnie tak działają, to o to chodzi. Ja mam się wkurwiać. Ja mam, wiesz, mieć emocje, ja mam pisać tam i tak dalej, i tak dalej. Co ciekawe, w drugą stronę to działało tak samo.

Po prostu udało mi się chyba trochę przepracować to, że ja nie zbawię tego świata, nie? Natomiast chyba ważne jest to, że ja tu przychodzę i jestem z tym, póki to jeszcze jest, nie? I wydaje mi się, ostatnio to powtarzam trochę, co niektórych strasznie wpienia, powiem Ci, że ja przychodzę tu się żegnać i to moim zdaniem dużo też o nas mówi, nie? Że my się żegnamy z tymi miejscami, nie? No bo można oczywiście powiedzieć, no co to ma za znaczenie, no była, pójdzie, no ale ten związek tutaj z tym miejscem jednak nie pozwala mi tego tak zostawić. Dla mnie to jest trochę tak jakbym zostawił umierającą mamę albo, nie wiem, tatę, tak? To dla mnie jest o tym historia. Czy my jesteśmy, towarzyszymy?

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.