Mentionsy Mentionsy
Enigma
Enigma

Hanna Reitsch

21.11.2025 ·23 min 9 s

Jeszcze przed 30 rokiem życia ustanowiła ponad 40 rekordów w lotnictwie szybowcowym. Była cenioną i wyjątkową postacią w historii lotnictwa. Ale w jej rodzinnym mieście uważa się ją za zdrajczynię i osobistą pilot Adolfa Hitlera.

Na kolejnej lekcji trzeba zrobić to samo, ale zsuwając się kilkadziesiąt metrów po trawie po zboczu góry. Nie wolno tylko ciągnąć za drążek sterowy. Gdy tylko szybowiec rusza, Hanna myśli, że latanie chyba nie jest takie trudne i wbrew zakazowi ściąga drążek na siebie. Szybowiec szarpie w górę i od razu widzi niebo. Przerażona pcha drążek do przodu i ostro pikuje w dół. Aby nie uderzyć w ziemię, ponownie ciągnie za drążek i ponownie widzi niebo. Jeszcze raz pcha, ale tym razem twardo uderza w zbocze góry. Słyszy za sobą krzyki. Najgłośniej krzyczy instruktor Pit Van Housen, który beszta ją i każe trzema dniami zakazu wsiadania do szybowca, co niewątpliwie oddala Hannę od marzeń o lataniu. Dziewczyna nie wie tylko, że o jej nieposłuszeństwie powiadamia Wolfa Hirta, szefa szkoły szybowcowej, który uznaje, że nie potrzebuje trupów i obiecuje wyrzucić ją przy pierwszej nadarzającej się okazji.

Po odbyciu kary Hanna ponownie zasiada za sterami i już zgodnie z poleceniem pilnie ćwiczy ślizgi. Aż pewnego dnia na lotnisku grupa bardziej zaawansowana podchodzi do egzaminu podstawowego. Aby go zaliczyć, trzeba utrzymać szybowiec w locie ślizgowym nad samą Ziemią przez 30 sekund. Hanna i jej grupa nie są jeszcze na tym etapie i na razie tylko pomagają. Kursanci biegnąc naciągają gumowe liny i wystrzeliwują szybowiec jak z procy. Niestety wiatr jest zbyt słaby, a siedzący za sterami mężczyzna zbyt tęgi. Maszyna nie jest w stanie oderwać się i wykonuje tylko ślizg. O lotach tego dnia nie ma mowy. Pete Van Housen tłumaczy, co poszło nie tak, ale na wszelki wypadek sadza za sterami Hannę, bo szybowca nie wolno pozostawiać bez nadzoru.

W pewnym momencie, będąc przekonanym, że i tak z tego nic nie będzie, proponuję, by Hanna spróbowała lotu ślizgowego. Nie bierze tylko pod uwagę, że waży zaledwie 41 kilogramów i dla niej wiatr nie jest zbyt słaby. Hanna pamięta, by nie ciągnąć za drążek zbyt raptownie. Gdy rozpędzony linami szybowiec nabiera prędkości, delikatnie ściąga go na siebie i czuje, że odrywa się od ziemi. Nie panikuje, patrzy przed siebie i sunie wzdłuż zbocza nisko nad ziemią. Wreszcie wytraca prędkość i gładko ląduje. Znowu słyszy za sobą krzyki, tym razem to krzyki radości. Chwilę później mężczyźni wyciągają maszynę na punkt startowy. Pete Van Housen patrzy na Hannę z niedowierzaniem mówiąc, że to był idealny lot i choć trwał aż 39 sekund, nie może go zaliczyć jako egzaminu, bo to raczej przypadek.

I ma rację. Tuż przed końcem wojny Hitler uznaje Göring'a za zdrajcę i na nowego dowódcę Luftwaffe mianuje generała Roberta von Graima. Wzywa go do siebie, ale Berlin jest już oblężony. Von Graim dobrze zna Reitsch i wie, że może liczyć na jej pomoc. Siada za sterami dwuosobowego Storcha. Hanna, stojąc za jego plecami, wskazuje mu drogę. Przejmuje stery dopiero, gdy von Graim zostaje ranny i traci przytomność. Udaje jej się wylądować kilka przecznic od Kancelarii Rzeszy. Niestety samolot nie nadaje się już do ucieczki. Wizyta panny Reitsch w bunkrze Hitlera została pokazana w filmie Upadek. Pilotka zjadła kolację z Hitlerem i poznała grono jego najbliższych współpracowników, wśród nich dwóch osobistych pilotów Führera. Zaprzyjaźnia się też z Martą Goebbels.

Sporo czasu poświęca jej dzieciom. We wspomnieniach napisze po wojnie. Uczyła mnie śpiewać piosenki na kilka głosów oraz jodłować po tyrolsku, co szybko opanowały. Odgłosy strzałów i wybuchów nie niepokoiły ich, ponieważ wierzyły w swej dziecięcej naiwności, w to, co im powiedziano, a mianowicie, że to wujek Führer zwycięża w ten sposób wrogów. Kilkanaście godzin później we śnie matka poda im cjanek. Po dwóch dniach nadarza się okazja do ucieczki. Hitler żegna Hannę uściskiem dłoni, mówiąc cicho, niech Bóg panią strzeże. Do dzisiaj uważa się, że Reitsch pilotowała samolot, którym opuściła Berlin. Nie jest to prawda, bo za sterami małego dwumiejscowego Arado 96 siedział młody pilot Luftwaffe. Ona zajęła miejsce w luku bagażowym, bo drugi fotel w kabinie zajął von Graim.

Zdobywała tam medale i biła rekordy. W 1961 roku prezydent John Kennedy zaprosił ją do Białego Domu. Chciał poznać legendę lotnictwa. Dla porządku należy dodać, że wielokrotnie wyjeżdżała do Stanów Zjednoczonych na zawody, gdzie poznała nawet Neila Armstronga, pierwszego człowieka, który postawił stopę na Księżycu. Spotykała się tam również z Wernerem von Braunem, znanym jako Rakietowy Baron. On również przygodę z lotnictwem rozpoczął na kursie szybowcowym w Grunau. Później został oficerem SS i członkiem NSDAP. Projektowane przez niego pociski V2 spadały na Londyn. Po wojnie von Braun był główną postacią w programie lotów kosmicznych Apollo. To dzięki niemu Amerykanie wylądowali na Księżycu. Jego zdjęcie znalazło się nawet na okładce magazynu Time.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.