Hanna Reitsch
Jeszcze przed 30 rokiem życia ustanowiła ponad 40 rekordów w lotnictwie szybowcowym. Była cenioną i wyjątkową postacią w historii lotnictwa. Ale w jej rodzinnym mieście uważa się ją za zdrajczynię i osobistą pilot Adolfa Hitlera.
To jest Enigma w RMF Classic. Z sekrety życiorysów ludzi, którzy tworzyli XX wiek, odgrywa Przemysław Semczuk. Jeszcze w latach 30. XX wieku ustanowiła ponad 40 rekordów w lotnictwie szybowcowym. W wieku 23 lat została pilotem, właściwie pilotką doświadczalną. Była jedną z najwybitniejszych postaci w historii lotnictwa. Ale dla mieszkańców jej rodzinnego miasta, w którym nadano jej tytuł honorowego obywatela, jest powodem do wstydu. Uważa się ją za nazistkę i osobistą pilotkę Hitlera. Poznajmy postać Hanny Reitsch. W latach 30. świat jest zdominowany przez mężczyzn. Życie wielu kobiet, a tych z dobrych domów przede wszystkim, sprowadza się najczęściej do roli dobrej matki i żony.
Ale Hanna Reitsch, córka okulisty z Hirschbergu, dzisiejszej Jeleniej Góry, ma zostać lekarką. Wraz z młodszą siostrą pomagają w klinice ojca, w opiece nad chorymi i od najmłodszych lat oswajają się z medycyną. Któregoś dnia nastoletnia Hanna podczas niedzielnej wycieczki do pobliskiej wioski Grünau, Jeżowa Sudeckiego, widzi szybowcę i szkołę lotniczą działającą na górze nazywanej Szybowcową. Wtedy rodzi się myśl, by zostać latającą lekarką w Afryce. Rodzice przyjmują pomysł z apropatą, choć nie wierzą, by marzenie mogło się spełnić. Kobiet w lotnictwie jest jak na lekarstwo. Medycyna to co innego. Kobiety lekarki już wywalczyły sobie miejsce w medycynie i bez problemu są przyjmowane na uniwersytety.
Hamulce natychmiast trafiają do nowych maszyn, a Hanna dostaje stanowisko oblatywacza samolotów bojowych. Dzięki temu w 1937 roku młodziutka Reitsch może latać na najnowszych myśliwcach, bombowcach, a nawet prototypie pierwszego helikoptera. Jej uwag słuchają najlepsi konstruktorzy. Ma wpływ na rozwój Luftwaffe w przededniu wojny. Dowód uznania jako pierwsza kobieta zdobywa tytuł kapitana lotnictwa. Wśród pilotów cywilnych to wyróżnienie otrzymało zaledwie dwóch mężczyzn. Odznakę odbiera z rąk samego Adolfa Hitlera. A dalsze losy Hanny Reitsch poznamy już za chwilę. To jest Enigma w RMF Classic. Sekretarz życiorysów ludzi, którzy tworzyli XX wiek. Odgrywa Przemysław Semczuk.
To jest Enigma w RMF Classic. Choć Hanna jest kapitanem lotnictwa, po wybuchu wojny nie zostaje pilotem bojowym. Wciąż testuje samoloty. Ale staje się nazistowską maskotką propagandową. W 1941 roku po raz pierwszy spotyka się z Hermanem Göringiem, dowódcą Luftwaffe, słynnym pilotem pierwszej wojny. Gdy wchodzi do sali, on wciąż wpatruje się ponad jej głową w drzwi wejściowe. Ktoś w końcu zwraca mu uwagę, że gość już przybył. Zaskoczony Goering, widząc, że Hanna ma zaledwie 154 centymetry, pyta, co? To ma być nasz słynny kapitan lotnictwa? Czy to wszystko? Jak pani mała osóbko może w ogóle latać? Reitsch odpowiada bez namysłu. Cóż, czy do latania trzeba aż tak wyglądać?
Wykonując przy tym wymowny gest podkreślający olbrzymią sylwetkę Göringa, który słysząc to wybucha śmiechem. A kilka dni później towarzyszy jej, gdy jako pierwsza kobieta otrzymuje z rąk Hitlera krzyż żelazny drugiej klasy. Przed nią w całej historii Niemiec otrzymały go tylko dwie kobiety. Zostaje też honorową obywatelką Hirschbergu. Te wyróżnienia to nagroda za niebezpieczne loty, w których testowała urządzenia chroniące samoloty przed angielskimi zaporami balonowymi. Grube stalowe liny, do których zaczepiano balony, przecinały niemieckie bombowce, zabijając załogi. Hanna napisze po latach w swojej autobiografii, że uratowała tym wielu pilotów od śmierci. W tym samym roku Reitsch oblatuje Messerschmitta Me 163B, pierwszy samolot o napędzie rakietowym.
Podczas lotu dochodzi do wypadku, w którym zostaje ciężko ranna. Lekarze wątpią, by kiedykolwiek mogła jeszcze latać. Nękają ją uporczywe bóle i zawroty głowy. Hanna odrzuca oferty leczenia w najlepszych klinikach i jedzie do rodzinnego Hirschbergu. W domu znajomych w dzisiejszym Zacheumiu codziennie po omacku wychodzi na dach i siada okrakiem na jego szczycie. Otwiera oczy, powoli przenosząc wzrok coraz dalej i oswajając się z przestrzenią. Po kilku tygodniach treningu znowu siada za sterami samolotu. Na początku 1943 roku do kapitan Reitsch dociera, że Niemcy przegrywają. Widzi, że bieg wojny może zmienić tylko zdecydowane uderzenie. Niestety nie ma jeszcze kierowanych pocisków rakietowych, więc jedyną szansą wydaje się jej poświęcenie życia, czyli lot samobójczy.
Nie wie, że nad taką bronią pracują już Japończycy. Wraz z dwoma kolegami opracowuje plan załogowej bomby ślizgowej. To samolot wyładowany materiałami wybuchowymi, którego pilot ma ginąć nakierowując się na cel. Podczas wizyty w Berchtesgaden Reitsch przedstawia pomysł Hitlerowi. Jest zaskoczony i mówi, że życie Niemców jest zbyt cenne, by marnować je w taki sposób. Wprawdzie zgadza się warunkowo na przygotowania, ale decyzję o wykorzystaniu samobójczej broni odkłada na później. Do samobójczego oddziału zgłasza się 70 pilotów. Wśród nich jest także Hanna. Na latającą bombę wybrano prototyp Messerschmitta 328. Pierwsze próbne loty odbywają się wiosną 1944 roku. Ale maszyna nie trafia do seryjnej produkcji. Po przerwie testy zostają wznowione, gdy do projektu włącza się Otto Skorzenny, komandos i pilot znany z brawurowej akcji uwolnienia Benito Mussoliniego.
To on proponuje, że lepszym rozwiązaniem będzie użycie załogowej wersji pocisków V1. Prototyp otrzymuje nazwę Reichenberg. Do lotów szkoleniowych wyposażono go w płozy, które umożliwiają lądowanie. Maszyna jest łatwa w pilotażu, ale trudne jest właśnie lądowanie. Reitsch osobiście wykonuje 10 lotów, testując bombę i szkoląc przyszłych samobójców. We wrześniu, gdy wszystko jest gotowe, akcja zostaje odwołana. Zdaniem dowódców nawet taki atak nie może już zmienić losów wojny. Miesiąc później, podczas bombardowania Berlina, Hanna zostaje ranna. Ukradkiem wymyka się ze szpitala, aby ćwiczyć loty nad miastem. Lata tuż nad dachami, zapamiętując charakterystyczne budowle, przeczuwa, że taka umiejętność nawigacji w trudnych warunkach może się niebawem przydać.
I ma rację. Tuż przed końcem wojny Hitler uznaje Göring'a za zdrajcę i na nowego dowódcę Luftwaffe mianuje generała Roberta von Graima. Wzywa go do siebie, ale Berlin jest już oblężony. Von Graim dobrze zna Reitsch i wie, że może liczyć na jej pomoc. Siada za sterami dwuosobowego Storcha. Hanna, stojąc za jego plecami, wskazuje mu drogę. Przejmuje stery dopiero, gdy von Graim zostaje ranny i traci przytomność. Udaje jej się wylądować kilka przecznic od Kancelarii Rzeszy. Niestety samolot nie nadaje się już do ucieczki. Wizyta panny Reitsch w bunkrze Hitlera została pokazana w filmie Upadek. Pilotka zjadła kolację z Hitlerem i poznała grono jego najbliższych współpracowników, wśród nich dwóch osobistych pilotów Führera. Zaprzyjaźnia się też z Martą Goebbels.
Sporo czasu poświęca jej dzieciom. We wspomnieniach napisze po wojnie. Uczyła mnie śpiewać piosenki na kilka głosów oraz jodłować po tyrolsku, co szybko opanowały. Odgłosy strzałów i wybuchów nie niepokoiły ich, ponieważ wierzyły w swej dziecięcej naiwności, w to, co im powiedziano, a mianowicie, że to wujek Führer zwycięża w ten sposób wrogów. Kilkanaście godzin później we śnie matka poda im cjanek. Po dwóch dniach nadarza się okazja do ucieczki. Hitler żegna Hannę uściskiem dłoni, mówiąc cicho, niech Bóg panią strzeże. Do dzisiaj uważa się, że Reitsch pilotowała samolot, którym opuściła Berlin. Nie jest to prawda, bo za sterami małego dwumiejscowego Arado 96 siedział młody pilot Luftwaffe. Ona zajęła miejsce w luku bagażowym, bo drugi fotel w kabinie zajął von Graim.
Po zakończeniu wojny Reitsch zostaje aresztowana przez Amerykanów. W więzieniu dowiaduje się, że jej ojciec, wierny nazista, odebrał sobie życie, wcześniej odbierając je żonie, młodszej siostrze Hanny i trójce jej dzieci. Przeżył tylko jej starszy brat, który służył na ubocie. Hanna opuszcza więzienie po 18 miesiącach. Dla Amerykanów nie ma żadnej wartości. Nie była naukowcem ani konstruktorem. Nie budowała samolotów, tylko nimi latała. Przez pierwsze kilka lat nie wolno jej latać nawet na szybowcach. Po uchyleniu zakazu natychmiast wraca za stery. Mimo długiej przerwy w 1952 roku podczas Szybowcowych Mistrzostw Świata w Hiszpanii zajmuje trzecie miejsce. Bije jeden rekord po drugim, startując w barwach reprezentacji Niemiec.
Szczęśliwy okres kończy się po obaleniu rządów Nruma i wydaleniu jej z Gany. Poznałem ją w 1971 roku na pierwszych śmigłowcowych mistrzostwach świata. Pisał we wspomnieniu o Hannie Reitsch Ryszard Witkowski, prezes klubu pilotów doświadczalnych. Rozpłakała się słysząc, że moją diamentową odznakę szybowcową zdobyłem tak jak ona w Jeleniej Górze. Od tej chwili nasza znajomość stała się naprawdę bliska. Witkowski uważał, że Reitsch nie była nazistką. Pisał, nigdy nie należała do NSDAP. Była taką samą nazistką jak wszyscy Niemcy w czasie wojny. Jest uważana za osobistego pilota Hitlera, choć nigdy nie pilotowała samolotu, w którym leciał. Wiele razy wyjeżdżała do USA na zawody.
Stał się bohaterem, któremu zapomniano wojenną przeszłość. Hanna zmarła w 1979 roku. Oficjalnie na zawał serca, choć okoliczności jej śmierci nie są jasne. Wiadomo, że w 1945 roku w berlińskim bunkrze otrzymała od Hitlera ampułkę z jankiem, ale nie wiadomo co się z nią stało, a wyników autopsji nigdy nie ujawniono. W 2007 roku Janusz Jaremen, właściciel małej jeleniogórskiej firmy wydawniczej, postanowił przypomnieć autobiografię pilotki Latanie moje życie, wydaną po raz pierwszy w 1947 roku. Gdy zamieszkał w Jeżowie i zaczął interesować się historią okolicy, czytając o lotnisku, szkole Wolfa Hirta i fabryce szybowców, trafił właśnie na Hanna Reitsch. Książka wzbudziła w Jeleniej Górze wiele emocji.
I nie ma się co dziwić, bo Hanna miała swój udział choćby w szkoleniu pilotów szybowców transportowych, których zadaniem było wylądowanie na tyłach linii Maginota. Zresztą nie tylko szkoliła, ale uczestniczyła również w planowaniu operacji, o której napisała. Każdy przeprowadzony przeze mnie lot próbny służył ochronie życia ludzkiego. Już ten fakt obarcza mnie jako pilota doświadczalnego tak dużą odpowiedzialnością. Miała oczywiście na myśli ochronę życia niemieckich żołnierzy, których celem było odebranie innego życia. Tego jednak nie dostrzegała. Kontrowersyjny jest również fragment dotyczący obozów koncentracyjnych. Reitsch przyznała, że w 1944 roku otrzymała szwedzką ulotkę, w której napisano, że Niemcy mordują w komorach gazowych Żydów. Była oburzona.
Pobiegła z nią wprost do Himmlera, który zapytał, czy w to wierzy. Odparła, naturalnie nie, ale musi pan coś z tym zrobić. Nie może pan pozwolić, aby coś takiego ciążyło na Niemczech. W 1947 roku nie było już wątpliwości, a jednak Reitsch nie skomentowała istnienia obozów. Zakończyła ten wątek dodając, że w niemieckiej prasie ukazało się dementii, które po kilku dniach przedrukowały szwedzkie gazety. Na promocję książki przyszło sporo osób, które otwarcie wyrażały wątpliwości, czy należy przypominać taką postać. Podobne kontrowersje wzbudziła wystawa, którą zorganizowano w towarzystwie miłośników Gowar. Po kilku dniach została zamknięta. Dwa lata później do Jeleniogórskiego magistratu wpłynął wniosek pracowników Niemieckiego Muzeum Szybownictwa.
Zaproponowali, by na kamienicy, w której w 1912 roku urodziła się Hanna Reitsch, umieścić tablicę informacyjną. Wniosek odrzucono, bo nie spełniał wymogów formalnych. Był napisany po niemiecku. Prawdziwy powód był prawdopodobnie jednak inny. Ludzie nie chcą tablicy, bo uważają, że w ten sposób Reitsch zostanie uhonorowana. A ona nadal przez wielu ludzi jest uważana przede wszystkim za nazistkę. Wyjaśnia Iwo Łaborewicz, szef Jeleniogórskiego Archiwum. Słuchaliście podcastu Enigma w RMF Classic. Sekrety życiorysów ludzi, którzy tworzyli XX wiek.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.