Afera na basenie i inne absurdy sportowe
Opowiadamy o tym, jak co roku udajemy, że zaczynamy sportowe życie na nowo. O rowerach, które od roku czekają w piwnicy, o siłowni, która prawie nas zabiła i o ratowniku basenowym, który sprawdza ciasnotę kąpielówek. Dużo absurdu, trochę bólu i zero ściemy.
I jak ci chłop nie odpowie, to znaczy, czy tam kobieta, to znaczy, że nie zna kodeksu biegacza, nie? Że ma droższe buty. I zauważyłem, że rowerzyści się nie witają. Ale jest jakaś taka delikatna inklinacja w kierunku przywitania się. Ja to zaczynam zauważać teraz. Bo panowie, też jedną rzecz ważną chciałem powiedzieć. Ty mnie nazywajesz już rowerzystą. Ty rowerzystą? Właśnie. I pływakiem też. Czyli ty myślałem, że przepłynęłeś Atlantyk. Właśnie. To na koniec audycji się zdziwisz, jak ja oddycham. Wracając. Ja absolutnie zwariowałem na punkcie roweru, dlatego że to było po prawie dwudziestoletniej przerwie. Ja odkryłem rower na nowo, dlatego tak się zachłysnąłem, ale ja jeżdżę de facto od października. Przez całą zimę, owszem, ale od października ciurkiem.
No nie, na longboardzie nie, ale miałem akcję jakiejś na siłowni, że na mnie sztanga spadła w trakcie koronawirusa i to w ogóle była jedna siłownia otwarta w Krakowie. To najgorsze skutki covidu właśnie. Tak, ona się nazywała siłownia Atlantic i ona była otwarta w trakcie koronawirusa i na mnie spadła sztanga. I jest ciekawe, telefon dzwoni i mnie rozprasza bardzo. Tak, wiem, wiem, wiem, wiem, że dzwoni telefon, ale to ciekawe, czemu on dzwoni. Bo ktoś go nie wyciszył, ponieważ pracuje od 15 minut dopiero w radio. Tak, bo nie ma go w ogóle dzisiaj Barteza, więc... A, to kogoś nieobecnego. No i była... Spadła na ciebie sztanga, no.
Tak, ale co ciekawe teraz ta siłownia Atlantik, ona jest taka, że ja tam mam kartę i ona jest otwarta 24 na dobę. I jak jesteś późnym wieczorem, to tam chodzę. I tam mają taką kartę, którą dawno, dawno temu dostałem. I za każdym razem jak przychodzę tam, to pani mnie pyta, czy mam tą kartę, bo bez tej karty nie wejdę. A ja mówię, no proszę pani, ja tu chodziłem 5 lat temu i nie mam karty i proszę mnie wpuścić, nie? I ostatnio przychodzę do pani i jest ta sama pani, co już jej wkręcałem tego wała kilka razy, nie? I jej mówię, że... I się zditowałem, mówię, no proszę Panią, no ja już Pani to wiele razy mówiłem, nie, że... Jak już kiedyś zdążył nadmienić. Że tak, że zgubiłem tę kartę, nie, a ona mówi, no Pani, ja tu od tygodnia pracuję. Że ona cię pocisnęła wała? Nie, no że inna Pani. Aha. Czyli inną Panią wziąłeś za tę poprzednią Panią.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Autor opowiada o swoim przejściu z kierowcy do rowerzysty i zmianie perspektywy, co wpływa na zachowanie na drodze. Rowerzyści często nie przestrzegają przepisów ruchu drogowego, co prowadzi do konfliktów z innymi użytkownikami drogi.
Autor podkreśla, że rowerzyści tworzą grupy, ale często nie łączą się z innymi w społeczności. Podaje przykłady nieprzestrzegania przepisów ruchu drogowego i konfliktów z innymi użytkownikami drogi.
Autor opowiada o swoim doświadczeniu w siłowni i problemach z korzystaniem z infrastruktury. Wskazuje na problemy z systemem karnetów i kłódki, a także na problemy z nadwagą w basenach.
Autor opisuje swoje doświadczenia z basenami, w tym zamykanie basenu i problemy z dozwolonymi spodenkami do pływania. Podaje informacje o zapachu chloromenu w basenach i marzenia o lepszych warunkach korzystania z basenów.
Gosc opowiada o swoim doświadczeniu z kung fu, jak to pomogło mu uniknąć konfliktu z chłopakami na ulicy.
Gosc opisuje poważną kontuzję, którą odniósł podczas deskorolki, która zakończyła jego karierę sportową.
Gosc opowiada o kontuzji spowodowanej spadkiem sztangi w siłowni podczas pandemii koronawirusa.
Gosc wymienia swoje ulubione sporty: koszykówkę, breakdance i skateboarding.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.