Mentionsy Mentionsy
Dwie lewe ręce
Dwie lewe ręce

Widmo Eurokatastrofizmu, Polska niegotowa na sabotaż, Matysiak wyrzucona z Razem

21.11.2025 ·2 godz 19 min · 1 rozdział · 1 sponsor

Dołącz do społeczności ponad TYSIĄCA (!) Patronów podcastu Dwie Lewe Ręce, który prowadzą Marcin Giełzak i Jakub Dymek. Wspieraj treści, które lubisz i miej wpływ na ich kształt: 👉 https://patronite.pl/dlrPamiętajcie też o tym, aby subskrybować nasze treści, tak aby nie ominął Was żaden nowy odcinek! 🔔 Zasubskrybuj: @dwielewereceZapoznaj się też z ofertą sklepu, gdzie autorskie kreacje w stylu DLR: 🛒 https://patronite-sklep.pl/kolekcja/dwie-lewe-rece/━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━Dziś porozmawiamy o fenomenie “eurokatastrofizmu”, czyli żywego po obydwu strona Atlantyku przekonania, że Europa jest skazana na “wiek upokorzeń” z uwagi na swoją militarną, gospodarczą, a nawet psychospołeczną słabość. w odpowiedzi na tę opowieść, próbujemy trzeźwo ocenić potencjał Unii Europejskiej i jej kontynentalnych partnerów w różnych dziedzinach: od innowacyjności po obronność. Nie wyciszając krytyk i argumentów wskazujących na realne problemy na Starym Kontynencie, bronimy też tezy, że Europa wcale nie powiedziała ostatniego słowa, a jej model społeczno-polityczny nie tylko może przetrwać, ale może też być wzorem dla innych. W segmencie drugim zajmujemy się problemem rosyjskiego sabotażu w Polsce. Zaczynamy od omówienia aktów dywersji i agresji skierowanych przeciw nam od 2022 roku. Zastanawiamy się, jak uczynić nasz kraj bardziej odpornym na tego rodzaju ataki, jednocześnie polemizując na temat granic naszej odpowiedzi na zaczepne działania Kremla.W części ostatniej zaś rozmawiamy o wykluczeniu Pauliny Matysiak w Partii Razem. Próbujemy odpowiedzieć na pytanie, co nam to mówi o kondycji, priorytetach i tożsamości tego ugrupowania. Staramy się odtworzyć obraz lewicy, jaką chce budować Razem i jakiej chciałaby posłanka z Kutna. Zastanawiamy się wreszcie, na ile spór ma charakter polityczny, na na ile stricte personalny.━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━☚ Facebook: https://www.facebook.com/dwielewe☚ Twitter: https://twitter.com/2lewerece☚ Instagram: https://www.instagram.com/dwielewerece_podcast/ Wszystkie teksty Jakuba: ✍ dymek.substack.comJesteśmy też na platformach:🟢 Spotify: https://podcasters.spotify.com/pod/show/dwielewerece🍎 Apple Podcasts: https://podcasts.apple.com/pl/podcast/dwie-lewe-r%C4%99ce/id1635522094Nowa książka Marcina "Wieczna lewica": 📚 https://patronite-sklep.pl/produkt/wieczna-lewica-marcin-gielzak/

Dzień dobry, przy mikrofonie Jakub Dymek i Marcin Giełzak, a to jest podcast roku. Dwie lewe ręce. Jeszcze podcast roku, bo wszystkie nagrody, najważniejsze podcastowe będą wręczane w listopadzie i w grudniu, więc trzymamy kciuki za tych, na których także głosowaliśmy jako członkowie jury, ale jeszcze póki co to my nosimy koronę podcastu roku. Ale do rzeczy, o czym dzisiaj. Dzisiaj wspólnym mianownikiem dla trzech tematów, które podejmujemy będzie pytanie. Pytanie, czy to naprawdę było, jest, będzie nieuchronne. Pomówimy zatem o tym, czy państwo bezpieczeństwa narodowego w stanie totalnej mobilizacji na rzecz obrony totalnej to nieuchronna konsekwencja rosyjskiego awanturnictwa i po prostu Polska...

Czy też mamy w tej mierze jeszcze jakiś wybór? Jeśli mamy, no to warto o tym podyskutować teraz. Skąd taki temat? No oczywiście wiecie, cała Polska żyła przez ostatnie dni nowym aktem rosyjskiej agresji przeciwko naszemu państwa i obywatelom. Nie był to pierwszy taki incydent od lat. ale ten w sposób szczególny poruszył społeczną wyobraźnię. Nagłówki gazet, portali internetowych krzyczały akt dywersji, sabotaż, wojna hybrydowa. W te same tony uderzali nasi wojskowi, nasi politycy. Po tym jak w powiecie garwolińskim doszło do eksplozji ładunku wybuchowego na trasie kolejowej Warszawa-Lublin, w innym miejscu, nieopodal stacji kolejowej Gołąb,

zastanowimy się wreszcie nad tym, co to znaczy dla każdego z nas, że zmaganie się z tego rodzaju problemami stanie się nową normą w polityce międzynarodowej. W jednym z kolejnych segmentów, konkretnie w segmencie trzecim, porozmawiamy też o reprezentacji parlamentarnej Partii Razem i zadamy sobie pytanie, czy nieuchronnym było, że zostanie ona tak znacząco pomniejszona, że większość jej przedstawicieli się rozpieszknie po innych klubach, albo zostanie posłami niezrzeszonymi. Jak się domyślacie, pretekstem do tych rozważań jest wyrzucenie z partii Pauliny Matysiak. Zapytamy, czy tak być musiało. Zapytamy, jak właściwie powinniśmy to traktować, czy jako wycięcie wrzodu, czy jako amputację całego skrzydła partii.

amerykańsko-chińskiego po stronie Waszyngtonu. Przejąć metody rządzenia i zarządzania od ruchu MAGA i uznać amerykański prymat za dobrodziejstwo. Nie tylko dla Stanów Zjednoczonych, ale także dla nas. A ci drudzy mówią... To prawda, jesteśmy słabi, to prawda, jesteśmy w kryzysie, ale możemy i musimy się podnieść. Mamy swój własny model, swoją własną tożsamość, swoją dumę, swoje przeznaczenie, swoje wielkie cele i ambicje. Musimy je po prostu bardziej czytelnie artykułować, musimy być bardziej pewni siebie, bardziej wyrywni, a ponad wszystko musimy być bardziej zjednoczeni, ale jako my, jako Europejczycy. Jakubie, pozwól, że zacznę od pytania najbardziej ogólnego z możliwych, ale takiego, które nam dobrze tę dyskusję ustawi.

Który z tych dwóch wielkich greckich mówców jest ci w takim razie bliższy? To, że padają propozycje, by w odpowiedzi na każde globalne wyzwanie Polska robiła dokładnie to, czego chcą od nich Amerykanie, jakoś mnie nie dziwi, bo jest to nurt w naszym życiu publicznym obecny od 30 lat. Mało tego powiedziałbym, nurt, w ramach którego kolejne rządy postępują, nie zadając sobie zaś pytania, czy uzyskały to, czego chciały. Stąd zero zaskoczenia, że taka odpowiedź jest nam dzisiaj suflowana. Ale... Z jakiegoś powodu bardzo różni ludzie, od Ilona Muska, przez Sergię Ławrowa, Emanuela Macrona, po Wiktora Orbana i od Johna Mearsheimera, amerykańskiego politologa i profesora znanego ze swoich teorii ofensywnego realizmu, po polskich lobbystów przebranych za zdroworozsądkowych komentatorów, powtarzają diagnozę o końcu Europy w zaskakująco zbieżnych słowach.

Krzycz, że Europa umiera przez brak właściwej polityki przemysłowej. A może jesteś pracodawcą? Czy szefem jakiegoś... Stowarzyszenia biznesowego, któremu marzyłoby się, by ludzie w Polsce pracowali w Chinach i to najlepiej za takie same pieniądze, krzycz, że za brak etyki pracy takiej jak chińska Europa umiera. Wreszcie jesteś być może amerykańskim politykiem, który chciałby, żeby Europa wzięła na siebie więcej kosztów rosyjskiej inwazji na Ukrainę i w jeszcze większym stopniu godziła się na niekorzystne warunki, które Stany jej narzucają. krzycz, że na własne życzenie Europa umiera i powinna. czym prędzej sobie zdać z tego sprawę i nie próbować choćby regulować amerykańskich korporacji albo marzyć o tym, że za pomocą jakiegoś protekcjonizmu wybije się na niezależność, tylko powinna po prostu kupować więcej amerykańskiej broni.

Mieliśmy tego znakomity dowód, kiedy do Parlamentu Europejskiego zaproszony został John Mearsheimer, przecież ciebie już wspominany, po to, żeby przez godzinę i 40 minut opowiadać Europejczykom, że są głupi, że są niezdarni, że nie mają pojęcia jak prowadzić politykę. i był owacyjnie witany przez europosłów i ekspertów niemieckich, szwedzkich, włoskich czy hiszpańskich. A jakby tego było mało, zaprosili go do Europarlamentu przedstawiciele frakcji, których nazywa się Patrioci dla Europy. w istocie i ja mam wrażenie, że to, co oni prezentują, to jest swego rodzaju geopolityczna autogenofilia. Autogenofilia to jest taka fantazja, która raczej na lewo od centrum się objawiała niż na prawo, jeśli chodziło o polityczne jej konsekwencje, kiedy to mężczyzna odczuwa przyjemność wyobrażając sobie, że jest kobietą i zwracam uwagę na to, że

Wielu naszych prawicowców ma właśnie taką fantazję o Europie, o ich Europie, która byłaby być może piękną, ale kompletnie bezbronną niewiastą, którą Amerykanie czy ktokolwiek inny musi uratować przed tymi, którzy na nią dybią, czy to przed Rosjanami, Chińczykami, czy Polakami. W tej mniej czarującej, szarmanckiej wersji Europa byłaby taką starą, zmanierowaną, przeintelektualizowaną ciotką, która jest nieznośna i wszyscy mają jej dosyć i po prostu chcieliby, żeby już zeszła ze sceny i przestała zawracać innym głowę opowieściami, że kiedyś była młoda, piękna, bogata i wszyscy ją podziwiali. Innymi słowy jest to taka fantazja o Europie, która jest z Wenus, Ameryce, która jest z Marsa i gdyby tylko podążać za tą Ameryką, podporządkować się jej, to Ameryka by nas uratowała.

Później dominacja Stanów Zjednoczonych z jednej strony i groza cywilizacyjna sowieckiego komunizmu z drugiej wymusiły na Europie pokój po tym, jak bardzo długo starała się nie żyć w pokoju, tylko rozstrzygnąć swoje sprawy przy pomocy oręża. Jest też taka wizja ludzi, którzy są kryptofukujamistami, bo jak wiadomo fukujamy krytykuje każdy, natomiast bardzo wielu ludzi się z nim zgadza, tylko nie chcę tego powiedzieć wprost. I to była wizja Unii Europejskiej jako fukujamizmu triumfującego, jako postpolityki w działaniu. Racjonalna biurokracja czuwa nad przestrzenią wolnego handlu, swobodnego przepływu, ludzi, kapitału, dóbr, usług. I nad takim wielkim obszarem dobrobytu, pluralizmu, wolności, swobód i bezprecedensowej współpracy na poziomie ponadnarodowym, bezprecedensowo skutecznej.

Nikomu się to nie udało, tak jak się to udało Europejczykom. Ja bym powiedział, że w istocie rzeczy to jest trochę mniej romantyczna wizja. Unia Europejska to jest taka niesamowicie złożona... często wyalienowana od zwykłych ludzi i dla nich niezrozumiała, technostruktura rozlokowana w szaroszklanych, bezdusznych budynkach. Ja zawsze dostaję depresji, jak jestem w tych budynkach w Brukseli, która na koniec dnia zajmuje się, powiedziałbym, produkcją kompromisu międzynarodowymi partykularyzmami. we wspólnocie. To jest maszyna do produkcji kompromisu między państwami, które uznały, że ten kompromis leży w ich interesie. Tylko i aż. No i mówi się często, że jest to mocarstwo regulacyjne. Ten argument byłby mi najbliższy faktycznie od RODO po USB-C. Ma realne osiągnięcia, to ma jakąś wartość, chociaż oczywiście samymi regulacjami świata nie zawojujemy.

Ale z jakiej perspektywy ja bym bronił Europy? Tam byciał tak, weźmy coś skromniejszego od tych wojen światowych, które rzekomo nie miały miejsca z uwagi na istnienie Unii. Weźmy światowy kryzys gospodarczy roku 2008, przez który ta rozklekotana, niejednorodna wspólnota jednak przebrnęła. Unia się nie rozpadła, nawet Eurozona się nie rozpadła. Weźmy globalny lockdown covidowy, który znowu Unia przetrwała i pomogła go przetrwać swoim członkom. Weźmy odejście Wielkiej Brytanii. z Unii, które miało doprowadzić do efektu domina, wywołało efekt dokładnie odwrotny. Nikt nie chce powtarzać swojego własnego egzitu teraz. Weźmy powrót wojny na kontynent po agresji Rosji przeciw Ukrainie. Co obserwowaliśmy?

Mobilizacje po stronie europejskiej. Kto by uwierzył, że takie kraje jak Niemcy, jak Francja będą dostarczać Ukrainie sprzęt wojskowy warty miliardy, czy że sojusz wojskowy francusko-ukraiński będzie miał takie momenty jak jak wczoraj, czyli sprzedaż stu Rafali, czyli samolotów wielozadaniowych, radarów, systemów dronowych i rozlicznych innych rodzajów uzbrojenia. I kto by uwierzył w to, że Europa w ciągu niewiele ponad dwóch lat tak gwałtownie ograniczy swoją zależność od rosyjskich surowców. Nie zlikwiduje ją w całości, ale to jest za horyzontem. I wreszcie rzućmy parę statystyk. Unia Europejska jest drugą gospodarką świata po Stanach Zjednoczonych.

Drugim największym eksporterem dóbr po Chinach i drugim największym importerem po USA. Jest partnerem gospodarczym numer jeden dla 80 różnych państw. Poziom życia w Unii Europejskiej jest wyraźnym numerem jeden i ma wyraźną przewagę nad Stanami Zjednoczonymi, a o Chinach nawet nie wspominam, a Rosji to nie zawracajmy sobie głowy, jeśli idzie właściwie o wszelkie kluczowe wskaźniki. długość życia, śmiertelność noworodków, ilość zabójstw na 100 tysięcy mieszkańców. Wrzućcie wskaźnik, prawdopodobnie Europa przewodzi świat. Obywatele Unii Europejskiej są przeciętnie bardziej produktywni od Amerykanów, pracują mniej, średnio 1500 godzin versus 1800, no ale to, że pracują mniej, będąc bardziej produktywnymi, powiedziałbym, że też wskazuje na pozytywne strony tego modelu.

Ale jeśli porozmawiamy sobie o ekologicznej stali, o komputerach kwantowych, o sensorach biomedycznych, to zobaczymy, że Europa ma tutaj zdecydowanie czym się chwalić, czy mówimy o Niemcach, Szwedach, Francuzach czy innych krajach. Nasza innowacyjność po prostu jest inna i śmiem twierdzić, że nasza innowacyjność może być lepsza, dlatego, bo będzie odpowiadać na realne potrzeby, a nie będzie nas zbiorowo korumpować. I chciałbym takiej innowacyjności, w której Amerykanie stworzą najlepszego bota AI do celów pornograficznych, a Europejczycy będą tworzyli lak na raka. Jest całkiem niewykluczone. Powiedziałeś wiele o wciąż istniejących przewagach i sile Europy, z czym się w dużej mierze zgadzam z tą diagnozą kryzysu 2008.

tym, że Chiny wypierają europejskich dostawców już nie tylko, i to już nie od dawna, nie w dziedzinie dostarczania tanich i prostych dóbr, ale coraz bardziej zaawansowanych produktów technologicznych. a także dóbr kapitałowych niezbędnych do rozwoju krajów biedniejszych. Jak w ostatnio głośnym i często komentowanym eseju Kajzera Kło na stronach Ideas Letter, w jakim w wielu wymiarach, i to jest prawdziwy też chiński szok 2.0, Chiny po prostu wygrały walkę o modernizację i będą wzorem i dostawcą modernizacji dla innych krajów. To wszystko aspekty, a lista tu się nie kończy, w których rzecz jasna te gospodarki mają poważne problemy.

Zarazem dla wszystkich z tych problemów da się znaleźć dalekie od katastrofalnych wytłumaczenia. Niemiecki model eksportowy, co obszernie opisał w książce, o której i tu rozmawialiśmy, Wolfgang Munchau, mówię tu o kaput w wydanym w języku polskim przez zewnątrz o prześwity, musiał kiedyś dojść do swojego kresu, no bo jeżeli ambicją Niemiec było wspierać industrializację Chin i dostarczać im niezbędnych technologii do tego, by się zmodernizowały, to któż by pomyślał, jak już w końcu się zmodernizują, a możliwość czerpania renty z taniej rosyjskiej energii i taniej pracy w Europie Wschodniej zacznie się zmniejszać, to i niemiecki silnik gospodarczy napotka na problem. Polityka oszczędności, to znaczy Europa, która, proszę Państwa, głównie strefy euro, które oszczędzały na wydatkach społecznych i cięły koszta utrzymania swoich społeczeństw dobrobytu, ale i też po prostu dławiły przez to inwestycje, tak, no, mają problem dzisiaj z niedoinwestowaniem swojej gospodarki.

dogmatyzm fiskalny, który zaciskał Gorset również w Eurozonie i nie pozwalał konkurować z wielkimi producentami z Chin, którzy z kolei swoim firmom hojnie subsydiowali globalną ekspansję, również się do tego dołożył. Tylko jak zaczniemy tak o tym rozmawiać i rozbierać na części pierwsze przyczyny, które stoją za tymi obiektywnie istniejącymi problemami, to nagle odkryjemy, że to nie jest jakaś... o charakterze niespodziewanego kataklizmu, klątwy albo apokalipsy, a po prostu konsekwencja wyczerpania się pewnego modelu globalizacji, która jest mocniej odczuwalna w Europie, która nie ma wielu atrybutów, jakie mają Stany Zjednoczone, niż w samych Stanach.

Co więcej, można też powiedzieć, że Stany Zjednoczone ze względu na swoje zewnętrzne atrybuty też mogą bronić swojej pozycji, że są potęgą, bo mają te lotniskowce, broń jądrową i najsilniejszą armię na świecie. Ale prawdę mówiąc to i z ich obywatelami te ostatnie 20 lat, 30 lat globalizacji też nie obeszło się szczególnie łatwo. Tylko dzisiaj, zamiast przeciwdziałać najbardziej niekorzystnym skutkom tej globalizacji na własne... Zdrowie własnych obywateli, jakość pracy, czy dynamizm gospodarki i przemysłu wolą po prostu koszta tego przerzucić na innych, w tym na Europejczyków. Słowem, i tu zmierzam ku końcowi, bo widzę, że się wiercisz, te problemy są realne, ale mają zupełnie...

prozaiczne powody i nie będę zaprzeczał temu, że elity wielu państw europejskich popełniły błędy, że w wielu dziedzinach rzeczywiście pewna trajektoria globalizacji sprowadziła problemy na głowy tych, którzy byli jej największymi orędownikami, no i że czasami rzeczywiście pewien europejski idealizm może być może być nawet nie tyle hamulcem rozwoju, co hamulcem dla nowych, czy bardziej odważnych pomysłów. Ale wielką ironią tej dyskusji jest to, że dzisiaj próbują nas z tego rozliczać, próbują bić tym po głowie europejskiej elity i nas wszystkich, także słuchających tego programu, szantażować ludzie, którzy sami byli tego modelu zwolennikami.

Jak ja dzisiaj słyszę wczorajszych gospodarczych liberałów, którzy mówią, że globalizacja była zła, że cały ten kapitalizm finansowy to zły pomysł, że potrzebujemy silnych polityk przemysłowych, że może jednak cały ten świat bez granic to się nie udał, a Fukuyama się mylił, to naprawdę mam ochotę sam wziąć jakąś europejską tysiącstońcową dyrektywę, wydrukować ją i bić się po głowie. To znaczy, mamy sytuację, w której architekci tej sytuacji, cała ta klika od tego, że nic się w Polsce nie opłaca, trzeba wszystko przenosić, przemysł to przeszłość, teraz tylko kapitalizm finansowy, kapitał nie ma narodowości. Klasa robotnicza to przeżytek, teraz wszyscy będą knowledge workers.

Cała ta banda, która działała w interesie tej zmiany, obudziła się i będzie nas pouczać, że no wiecie co, może przenoszenie fabryk do Chin to nie był taki dobry pomysł. Przepraszam bardzo, ale był taki ruch w Europie i na całym świecie rozwiniętym, który głośno przeciwko globalizacji finansowej, przeciwko offshoringowi fabryk, przeciwko umowom o wolnym handlu protestował. I nazywał się Lewica. To były to ruchy robotnicze, ruchy solidarnościowe, ruchy anty- czy alter-globalistyczne i szereg po prostu organizacji, ludzi i partii, które wtedy, w latach dziewięćdziesiątych, na przykład dwutysięcznych, wszystko to mówiło. A dzisiaj ludzie, którzy związani czy to ze światem wielkiego biznesu, czy konserwatywnych think tanków, czy amerykańską prawicą, przychodzą i widząc efekty polityki, którą sami nam wpychali do gardła w postaci przenoszenia miejsc pracy do Chiny, zindustrializacji Europy,

to u nas da się połączyć i demokrację, i efektywność, zarówno ekonomiczną, jak i polityczną, i wolność w rozumieniu swobód obywatelskich praw człowieka, a po drugiej stronie nie. I to był jeden z powodów, do których Zachód wygrał zimną wojnę. Teraz wiem. Jest oczywisty kontrargument, to było w innych realiach demograficznych, to było w innych realiach w ogóle społeczno-politycznych, no ale powiedziałbym, no to szukajmy, szukajmy rozwiązań, czy to w automatyzacji, czy to w sztucznej inteligencji, żeby jednak być w stanie podtrzymać nasz model społeczny, który nam ową spójność zapewnia i najpierw stwórzmy państwo i społeczeństwo, czyli liczba mnoga państwa i społeczeństwa w Europie, których ludzie będą chcieli bronić, a potem ich wzywajmy do tej obrony.

Jest to po prostu niepoważne. Dalej przypominam, że Europejczycy stanowili większość nieamerykańskich sił w toku natowskich operacji odbyłej Jugosławii po Afganistan. Łatwiej jest wskazać w istocie rzeczy okazję, kiedy to Amerykanie odmówili pomocy, na przykład w regionie Sahelu. Dalej, spójrzmy na to, jakie kraje są krajami ramowymi, państwami ramowymi, jeśli chodzi o wysuniętą obecność NATO na wschodniej flance. W Estonii jest to Wielka Brytania, na Litwie są to Niemcy, w Rumunii są to Francuzi. Biorą na siebie ten ciężar, zapewniają rozpoznanie, dowodzenie, wysublimowany sprzęt itd. Kto zestrzeli wywał ostatnio dronem nad Polską? Holendrzy. Czy Europa nie ma zbrojeniówki? Francja jest drugim największym eksporterem broni na świecie po Stanach Zjednoczonych, a w pierwszej dziesiątce są też Niemcy, są też Włochy, jest też Hiszpania, no i możemy awansem zaliczyć zbliżającą się w kwestiach obronnościowych do Unii Europejskiej Wielką Brytanię.

Państwa, na terenie których są amerykańskie bazy. Włochy, Niemcy wydają przecież miliardy na ich utrzymanie. To jest jazda na gapę. Dalej... Europa kolektywnie jest najlepszym klientem na świecie amerykańskiej zbrojeniówki po rosyjskich prowokacjach ostatnich, o których my jeszcze będziemy rozmawiać, a o których teraz było w Polsce głośno. Bodaj wczoraj minister Radosław Sikorski powiedział, że Polska niejako w ramach odwetu wyda 100 milionów dolarów na zakup sprzętu dla Ukrainy. Wyda 100 milionów dolarów gdzie? W Stanach Zjednoczonych. To jest bycie gapowiczem? To jest obsługa amerykańskiego interesu z żarliwością, jakiej Amerykanie podejrzewam, że nie znajdą u nikogo innego.

Są dwa wątki. Jeden to jest wątek telefonu do doktora Freuda, bo w tym temacie bardzo często wraca metaforyka tego, że Europa to jest taka wyrodna córeczka albo głupi synalek, który po prostu hulał, balował, nie dbał o swoje bezpieczeństwo, a gdy tatuś Ameryka w końcu się rozgniewa, to go porzuci i pozwoli, żeby inni zrobili mu krzywdę. I co więcej... Wiesz, że Tucker Carlson sprzedaje bluzy z napisem There is back home? Tak, i to coś moim zdaniem więcej niż o prawdziwej sytuacji... Powinien je rozdawać europejskim partiom prawicowym. I właśnie to... Ta diagnoza jest w ogóle absolutnie nieprawdziwa na każdym poziomie.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.