🎧 KRYPTONIM PUZZLE | GŁOŚNA SPRAWA Z CHRZANOWA, ROK 2000
#podcastydrzewieckiej Głośna sprawa kobiecego trio, które pragnie pozbyć się znanego radcy prawnego z Chrzanowa. Co nimi kierowało? Jaki był motyw, i jak wyglądało ich życie dowiecie się słuchając tego podcastu 🎧 Sprawdź też inne odcinki: https://youtu.be/8MUe0PT0cws https://youtu.be/t2Zd85EhPL8 https://youtu.be/SdWlbQ1IW7I https://youtu.be/Vt3EgAqyHlM Instagram: https://www.instagram.com/podcasty.drzewieckiej/ Facebook https://www.facebook.com/podcastkryminalnie/ PATRONITE: https://patronite.pl/podcastydrzewieckiej W podcaście użyłam podkładu muzycznego, do którego zakupiłam odpowiednią licencję pochodzącą z https://musicvine.com/
Dopiero po tym fakcie zaproponował Annie wyjazd do uzdrowiska. On mieszkał w sanatorium, a ona w pokoju hotelowym. Spotykali się w dzień, a wieczory spędzali oddzielnie. Mimo to kobieta wspomina ten czas jako najwspanialszy. Sielanka ta trwała miesiąc, bo kiedy wrócili do domu, to wszystko wróciło do normy. Anna, mimo porzucenia studiów, cały czas utrzymywała kontakt z Olą. Jej przyjaciółka prowadziła intensywny tryb życia, często podróżowała do Anglii, tam też poznała swojego przyszłego męża i po zalegalizowaniu związku Ola stwierdziła, że jednak ma dosyć i postanowiła się rozwieść.
I w ten sposób poznała Antoniego, który załatwiał formalności. Ola zaczęła bywać u nich coraz częściej, przez co Kasia też wpadła w wir fascynacji Olą. Dziewczyna widziała w niej niezwykłą charyzmę, urodę i przede wszystkim, jak to sama określiła, niezwykłą umysłowość. Ola dzieliła się opowieściami ze swojego życia, a było o czym mówić. Poślubiła tunezyjczyka, dzięki czemu mogła non stop jeździć na wakacje. Jak podają źródła, pod koniec 1990 roku Antoni coraz bardziej zaczął znęcać się nad Katarzyną i Anną, a więc biorąc pod uwagę to, że jego kochanka zaczęła pięcioletnie studia w 1987 roku, przerwała je w 1992.
Wtedy chcąc pomóc wyjść z tej sytuacji zaproponowała, żeby Anna się uniezależniła i założyła sklep kosmetyczny. Pomysł wydawał się świetny. Kochanka Antoniego pomyślała, że może wtedy rzeczywiście zyskać tę niezależność i w jakiś sposób zaspokoi w końcu oczekiwania swojego mężczyzny. Niestety pomysł okazał się być gwoździem do trumny. Ola zadeklarowała, że wyłoży połowę wkładu w sklep, ale zaraz po rozpoczęciu biznesu wycofała się. Wtedy Antoni dobrodusznie powiedział, że wykupi dla Kasi połowę udziałów Aleksandry, ale oczekiwał, że we dwie doskonale sobie poradzą. Niestety te nie miały żadnych środków na dobry towar, dobrą reklamę.
Ania chciała się wyrwać, ale nie chciała też wracać do domu, do matki. Tam przypomniałyby jej się sceny z dzieciństwa, a to nie pozwoliłoby w 100% oswobodzić się z traumatycznych doświadczeń. Bała się, że nie znajdzie pracy, że zostanie bez dachu nad głową. W końcu była już z Antonim 15 lat. Ciężko tak od razu zerwać z toksycznym związkiem. Powstrzymywał ją strach przed tym, co powiedzą inni. No i Kasia nie mogła jej zostawić. Ola co jakiś czas pojawiała się w ich życiu. Pewnego razu dowiedziała się, że Antoni wpłaca pieniądze na wkład budowlany jednego z mieszkań w Krakowie.
I to właśnie to jest to mieszkanie, o którym wcześniej mówiłam. A Ola jako znająca się na świecie podróżniczka, niezwykle inteligentna kobieta, osiągająca sukcesy, powiedziała, że lokowanie pieniędzy w nieruchomościach jest totalnie nieopłacalne. O wiele lepiej wypłacić je i zainwestować w jakiś zagraniczny biznes. Kasi spodbał się ten pomysł i powiedziała o tym swojemu ojcu. Ten oczywiście skpinął, powiedział, że to jakaś totalna głupota i nie wyraził zgody na wycofanie pieniędzy, a temat uznał za zamknięty. Ola jednak naciskała. Powiedziała, że Kasia nawet kiedy później zamieszka sama w tym mieszkaniu, to nie będzie w stanie go utrzymać, a zainwestowanie pieniędzy w krajach arabskich może przynieść jej ogromne dochody.
Sama prowadziła z powodzeniem biznes w Emiratach Arabskich i twierdziła, że gdyby rzeczywiście te pieniądze zostały tam ulokowane, to mogą przynieść jej ogromne dochody, a dzięki temu mogłaby dowoli podróżować po świecie. Antoni mimo wszystko dalej był na nie. Ola dalej naciskała Annę, Anna Kasię, by ta samodzielnie zlikwidowała ten wkład, w końcu była do niego upoważniona. Antoni dał jej też dostęp do trzech lokat. Ola nie chciała odpuścić, dowiadując się, że jest jeszcze więcej pieniędzy do wyciągnięcia, ale Antoni pozostawał nieugięty. Pewnego sierpniowego dnia 1990 roku Anna spotkała w sklepie Olę.
Przekonanie to zakorzeniło się we mnie tak głęboko, że każde działanie niezgodne z jej wolą wywoływało we mnie niemożliwy do opanowania lęk. Jedne ze źródeł podają, że Anna zebrała jakieś grzyby, ale nie były to muchomory i wiedząc o tym podała je Antoniemu, kłamiąc Ole, że mimo wszystko mogą mu zaszkodzić. Przygotowała z nich risotto i pojechały we trzy do Krakowa. Drugie źródła natomiast podają, że Anna miała powiedzieć Oli, że jednak nie udało jej się znaleźć tych trujących grzybów. Jednak biorąc pod uwagę to, że Anna była uzależniona od Oli i bała się jej reakcji, To kłaniam się ku tej pierwszej wersji.
Kiedy akcja z grzybami nie wypaliła, Aleksandra stwierdziła, że trzeba powiedzieć Katarzynie o tym, co zaplanowały, bo inaczej ich plan może się nie udać. Jak postanowiły, tak też zrobiły. Katarzyna natomiast nic na to nie odpowiedziała. Jakby godziła się z tym, co ma się stać, jednak w późniejszym czasie zaczęła wszystkiemu zaprzeczać. Nie chciała się zgodzić na to, co zaproponowała jej Aleksandra. Dla pewności jednak Ola namawiała Annę, żeby córce Antoniego podawać leki nasenne, a wszystko to w tajemnicy przed nią. Kobieta obawiała się, że Katarzyna w pewnym momencie będzie chciała przerwać ten cały proceder, a działanie medykamentów trochę ją oszołomi.
Po kilku chwilach Annie udało się dostać do środka i choć miała ze sobą młotek, to go nie użyła. Położyła się z Antonimem na łóżku i nie wiedziała czy spał, czy stracił przytomność, bo oddychał spokojnie i miarowo. Kiedy nad ranem wstało słońce, Anna zobaczyła, że jest cała we krwi. Ta sączyła się z rany na głowie radcy. Wtedy zawołała jego córkę, która na widok krwi spanikowała. Zaczęła opatrywać ojca, jego głowę położyła sobie na kolanach, uciskała ranę i udało jej się to skutecznie, bo krwawie nie ustało. Koło 11 zawiadomiona Ola przyjechała na miejsce i widząc to, że Antoni jeszcze żyje, była zła na swoje wspólniczki. Dała im do zrozumienia, że bez niej sobie nie poradzą.
Uspokoiła go też mocno obecność Aleksandry i wtedy postanowił zjeść śniadanie. Poprosił więc o to, by Anna mu je przygotowała. Antoni usiadł przy stole pod oknem, a naprzeciwko niego usiadła Katarzyna oraz Ola. Ania zaczęła nalewać kawę z ekspresu i któraś z dziewczyn wstała i zaczęła jej pomagać. Podała leki nasenne, które zostały po psie chorym na padaczkę. Ana nie była w stanie powiedzieć, kto to dokładnie koło niej stanął, natomiast w kilku źródłach znalazłam informację, że była to Ola. I być może Anna, nie wiem, celowo nie chciała zdradzić kto to był albo rzeczywiście nie pamięta. Tego już się nie dowiemy, ale kilka z tabletek Anna pokruszyła i wrzuciła do płatków z mlekiem, a część do kawy.
Antoni nie poczuł dziwnego smaku, po pewnym czasie jednak zrobił się senny i położył się do sypialni. Kobiety miały znów nadzieję, że jego serce nie wytrzyma, ale mężczyzna cały czas oddychał. Poza tym wcześniej jeszcze, tak jakby Anna nieświadomie chcąc przerwać ten cały proceder, pytała się go, czy nie chce, żeby wezwać pogotowia, ale mężczyzna twierdził, że nie ma takiej potrzeby. Antoni usnął więc na swoim łóżku, a kobiety poszły na górę do pokoju Anny. Wtedy Ola kazała Katarzynie przynieść koniak. I kilka godzin później Anna znów przygotowała Antoniemu herbatę, do której wsypała relanium.
Ola widząc, że sytuacja wymyka się spod kontroli, krzyknęła do Anny, żeby jej pomogła. Tania czekając siadła na nogach ofiary, jednocześnie przytrzymując Kasię, żeby nie spadła. Minęło kilka minut. Wtedy Ola stwierdziła, że już wystarczy, a po chwili dodała do koleżanek, byłyście wspaniałe. Jedne źródła piszą o tym, że po wszystkim Anna z Katarzyną przeciągnęły ciało Antoniego do piwnicy na prześcieradle z łóżka, na którym leżał. Potem Ola miała odjechać i pojawić się w ich domu następnego dnia przed południem. I wtedy razem z Kasią zająły się ciałem, a Anna paliła ubrania, w których rzekomo później Antoni zaginął. W drugich natomiast można przeczytać, że to Katarzyna sama rozczłonkowywała ciało ojca, a Aleksandra przyjechała już po fakcie.
Widać było po niej zmęczenie, ale też przerażenie. Ola natomiast pojechała po tej 18 i przyjechała następnego dnia, w niedzielę rano. I wtedy kobiety wyjęły plan miasta i zaczęły się też zastanawiać, gdzie wywieźć ciało Antoniego. Udało im się od razu ustalić konkretne miejsca i już następnego dnia przystąpiły do działania. Przepakowały ciało do innych worków, spakowały je w torbę i plecak, po czym Kasia i Ania pojechały autobusem do Krakowa. Anna niosła w plecaku głowę i ręce, Katarzyna nogi. Na dworcu spotkały się na chwilę z Olą, a potem już same pojechały w stronę klubu wioślarskiego, żeby utopić zwłoki w rzece.
Dopiero kiedy śledztwem zainteresowało się Archiwum X, to worek kłamstw zaczął się rozwiązywać. Wtedy intensywność działań wzrosła i wiele wskazywało na to, że Katarzyna zamordowała swojego ojca w ich własnym domu. Niestety były to tylko domniemania i trzeba było je udowodnić. Zanim zatrzymano Katarzynę i Annę zgromadzono szczegółowe informacje i wnioski. Katarzyna, Aleksandra oraz Anna nie miały pojęcia o tym, że znajdują się w kręgu zainteresowania policjantów. Co więcej, Ola starała posunąć się jeszcze dalej. Zaczęła wspominać o tym, by zamordować Kasię zaraz po tym, jak uda jej się przejąć majątek ojca, a żeby jeszcze się bardziej na tym wzbogacić, zaproponowała, żeby wykupić jej polisę na życie.
Była dobrze sytuowana, ale pragnęła jeszcze większego bogactwa. Miała jedno motto – po trupach do celu i to dosłownie. Planowała pozbyć się też brata Katarzyny – Tomasza. Mężczyzna miał dzieci, a więc, żeby zdobyć jego majątek, trzeba byłoby zabić wszystkich członków jego rodziny. Ale nie był to żaden problem. W końcu Ola znów chciała posłużyć się kimś innym. To ona była od myślenia. Katarzyna i Anna od brudnej roboty. Wszystko obmyśliła. Kasia miała pogodzić się z bratem. I choć wszystko trwałoby dosyć długo po to, żeby uśpić jego czulność, to Ola nie chciała odpuścić, ponieważ wiedziała, jaka nagroda ją później czeka.
Od nazwy miejscowości, w której mieszkali Aleksandra nadała jej kryptonim Gdynia. Mężczyzna miał sporo pieniędzy, a Ola pragnienie wzbogacenia się. Kiedy Anna zwierzyła się, że w ich rodzinie mimo bogactwa było sporo przypadków depresji i prób samobójczych, Ola chciała to wykorzystać. Wymyśliła plan idealny, którym miało być upozorowanie samobójstwa rozszerzonego. Życie Anny i Katarzyny nie było wzorowe. Ciężko nazwać je nawet normalnym. Bardzo słabo sobie radziły po śmierci Antoniego. Poza tym, że Anna dużo piła, to Kasia zaczęła brać kredyty. Nie wiadomo do końca na co szły te pieniądze i ukrywała ten fakt do momentu aż do domu zaczął przychodzić komornik.
Byłam wstydliwym elementem, skrzętnie ukrywanym przed rodziną. Opowiedziała też o Aleksandrze i Katarzynie. Podziwiałam jej giętki język, wiedzę o bycie i odwagę. Powoli stawała się dla mnie autorytetem. Drugim wsparciem poza Olą była dla mnie córka Antoniego, Katarzyna. Cicha, potulna, całkowicie zdominowana przez ojca. W swoim osamotnieniu i niezaradności obielgnęłyśmy do Oli, bo ona była od nas mądrzejsza, ładniejsza, odnosząca sukces i umiejąca sobie radzić. Byłyśmy dumne, że przyjaźni się z nami, udziela nam rad w sprawie wyglądu i zachowania oraz opowiada barwnie o swoich kontaktach towarzyskich.
Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.