Mentionsy Mentionsy
Drzewiecka Opowiada | Podcast Kryminalny
Drzewiecka Opowiada | Podcast Kryminalny

🎧 KRYPTONIM PUZZLE | GŁOŚNA SPRAWA Z CHRZANOWA, ROK 2000

24.10.2022 ·1 godz 12 min

#podcastydrzewieckiej Głośna sprawa kobiecego trio, które pragnie pozbyć się znanego radcy prawnego z Chrzanowa. Co nimi kierowało? Jaki był motyw, i jak wyglądało ich życie dowiecie się słuchając tego podcastu 🎧 Sprawdź też inne odcinki: https://youtu.be/8MUe0PT0cws https://youtu.be/t2Zd85EhPL8 https://youtu.be/SdWlbQ1IW7I https://youtu.be/Vt3EgAqyHlM Instagram: https://www.instagram.com/podcasty.drzewieckiej/ Facebook https://www.facebook.com/podcastkryminalnie/ PATRONITE: https://patronite.pl/podcastydrzewieckiej W podcaście użyłam podkładu muzycznego, do którego zakupiłam odpowiednią licencję pochodzącą z https://musicvine.com/

Natomiast Ania i Kasia były całkowicie uzależnione od Antoniego. Mężczyzna pokazywał im, że bez niego są niczego warte, obydwie zakompleksione i uwięzione w pułapce, z której nie widziały wyjścia. Do tego naciski Antoniego, który chciał pokierować karierą Anny były takie, tak duże, że kobieta nie wytrzymała presji, rzuciła studia, poza tym poszła w ślady swojej przyjaciółki z roku. Anna nie zdawała sobie sprawy, że jest też pod wpływem ogromnym tejże właśnie koleżanki i że to przez to też przerwała studia, idąc za wzorem Oli. Aleksandra była zadbana, pewna siebie, potrafiła wszystkich przekonać do swojego zdania.

Wtedy chcąc pomóc wyjść z tej sytuacji zaproponowała, żeby Anna się uniezależniła i założyła sklep kosmetyczny. Pomysł wydawał się świetny. Kochanka Antoniego pomyślała, że może wtedy rzeczywiście zyskać tę niezależność i w jakiś sposób zaspokoi w końcu oczekiwania swojego mężczyzny. Niestety pomysł okazał się być gwoździem do trumny. Ola zadeklarowała, że wyłoży połowę wkładu w sklep, ale zaraz po rozpoczęciu biznesu wycofała się. Wtedy Antoni dobrodusznie powiedział, że wykupi dla Kasi połowę udziałów Aleksandry, ale oczekiwał, że we dwie doskonale sobie poradzą. Niestety te nie miały żadnych środków na dobry towar, dobrą reklamę.

Wiedziała, że ona jest jedyną osobą, która może ją wesprzeć, jednocześnie nie mając nikogo innego niż Aleksandra, chociaż ta też nie zawsze była dostępna. Całymi latami zmagały się z tym, że ich działania były non stop niewystarczalne. Nigdy nie mogły spełnić oczekiwań Antoniego. Anna zaczęła rozumieć, że została oszukana. Opiekuńczość jej kochanka ukrywała despotyzm, a za urokiem kryła się manipulacja. Myśl, że Antoniu musi zniknąć z jej życia pojawiała się non stop, zwłaszcza wtedy, kiedy piła alkohol. Kasia idąc w ślady Anny zaczęła zaglądać do kieliszka i było coraz gorzej.

Kobiety umówiły się na kawę i wtedy Anna opowiedziała o tym, co w ostatnim czasie robił Antoni. Wtedy po raz pierwszy pojawił się pomysł, żeby się go pozbyć. Aleksandra poradziła, żeby Anna zebrała w lesie muchomorów i zrobiła z nich obiad. Z jednej strony Ania poczuła strach, z drugiej możliwość rozpoczęcia nowego życia. Poza tym nigdy nie potrafiła sprzeciwić się woli Aleksandry. Te relacje idealnie opisują słowa z książki, jaką napisała Anna, opisując wydarzenia z tamtych lat. Panicznie bałam się jej dezaprobaty, osądu i wzgardy. Przez całe lata przywykłam traktować zdanie Oli jak niepodważalną, niepodlegającą dyskusji świętość.

Kiedy akcja z grzybami nie wypaliła, Aleksandra stwierdziła, że trzeba powiedzieć Katarzynie o tym, co zaplanowały, bo inaczej ich plan może się nie udać. Jak postanowiły, tak też zrobiły. Katarzyna natomiast nic na to nie odpowiedziała. Jakby godziła się z tym, co ma się stać, jednak w późniejszym czasie zaczęła wszystkiemu zaprzeczać. Nie chciała się zgodzić na to, co zaproponowała jej Aleksandra. Dla pewności jednak Ola namawiała Annę, żeby córce Antoniego podawać leki nasenne, a wszystko to w tajemnicy przed nią. Kobieta obawiała się, że Katarzyna w pewnym momencie będzie chciała przerwać ten cały proceder, a działanie medykamentów trochę ją oszołomi.

A więc zaczęły od przygotowań. Środki nasenne podawały Katarzynie w alkoholu i w innych napojach. Kobieta niczego się nie domyślała, dziwiła się tylko, że jest bardziej zmęczona niż zwykle. We wrześniu 1990 roku umówiły się w trójkę w kawiarni hotelu Forum. Omawiały tam szczegóły przyszłej zbrodni. Początkowo Aleksandra zarządziła, że najlepiej jak Katarzyna zada cios młotkiem w piwnicy, ale ta kategorycznie się nie zgodziła, przez co Aleksandra zaczęła wyzywać ją od tchórzy. Później chciały upozorować wypadek z prądem lub zaczadzeniem, ale ostatecznie zrezygnowały z tego rozwiązania.

Nie udało im się dojść do porozumienia i poczekały też aż w organizmie Katarzyny znajdzie się jeszcze większa ilość środków nasennych i wtedy znów spróbują ją namówić. W międzyczasie namówiły też Katarzynę, żeby podjęła pieniądze wpłacone na wkład mieszkaniowy. Kobieta nie zrobiła tego, ale zlikwidowała dwie lokaty, do których była upoważniona. Antoni bardzo szybko się o tym dowiedział i wyrządził córce karczemną awanturę. Nie wiedział jednak, co mogła zrobić z tymi pieniędzmi. Obawiał się, że zainwestowała w jakieś lewe interesy. Jednak te 50 tysięcy jakie Katarzyna wypłaciła znajdowały się w jej pokoju. Kilka dni później, kiedy Anna i Aleksandra ulepszyły plan o zwiększenie leków podawanych córce radcy prawnego, zdecydowały się do wznowienia tematu zabójstwa.

Postanowiły więc, że Katarzyna zreflektuje się i musi uderzyć ojca łomem, po czym pozbędą się jego ciała. Wszystko to miało odbyć się podczas snu. Postanowiły więc, że Katarzyna zreflektuje się i musi uderzyć swojego ojca łomem, po czym pozbędą się jego ciała. Ustaliły, że w środku nocy wejdą do jego pokoju. W progu stała Aleksandra w razie gdyby rzeczywiście wystąpił jakiś problem. Natomiast ich plan nie do końca wypalił, bo po pierwszym uderzeniu Antoni wstał i wystraszony zamknął za sobą drzwi do pokoju. W szoku i w ciemności nie zrozumiał co tak naprawdę się wydarzyło, więc położył się spać.

Uspokoiła go też mocno obecność Aleksandry i wtedy postanowił zjeść śniadanie. Poprosił więc o to, by Anna mu je przygotowała. Antoni usiadł przy stole pod oknem, a naprzeciwko niego usiadła Katarzyna oraz Ola. Ania zaczęła nalewać kawę z ekspresu i któraś z dziewczyn wstała i zaczęła jej pomagać. Podała leki nasenne, które zostały po psie chorym na padaczkę. Ana nie była w stanie powiedzieć, kto to dokładnie koło niej stanął, natomiast w kilku źródłach znalazłam informację, że była to Ola. I być może Anna, nie wiem, celowo nie chciała zdradzić kto to był albo rzeczywiście nie pamięta. Tego już się nie dowiemy, ale kilka z tabletek Anna pokruszyła i wrzuciła do płatków z mlekiem, a część do kawy.

Lek przyniosła ze sobą Aleksandra. Mężczyzna wypił napój i poszedł spać dalej. Przyjaciółka rodziny zwykle odjeżdżała koło 18, ale tym razem postanowiła zostać dłużej, bo wiedziała, że bez niej Ania i Kasia nie będą potrafiły zamordować Antoniego. Wieczorem wszystkie trzy weszły do jego sypialni. Aleksandra trzymała łom tuż przy wyjściu z pokoju, Katarzyna odwróciła ojca na brzuch, związała mu ręce, a Anna przekręciła go z powrotem na plecy. Katarzyna siadła na jego klatce piersiowej i do twarzy Antoniego przyłożyła poduszkę. Drugie źródła wskazują na to, że była to jednak reklamówka. Ten ocknął się i zdał sobie sprawę z tego, że się dusi, po czym próbował zrzucić z siebie córkę.

Ola widząc, że sytuacja wymyka się spod kontroli, krzyknęła do Anny, żeby jej pomogła. Tania czekając siadła na nogach ofiary, jednocześnie przytrzymując Kasię, żeby nie spadła. Minęło kilka minut. Wtedy Ola stwierdziła, że już wystarczy, a po chwili dodała do koleżanek, byłyście wspaniałe. Jedne źródła piszą o tym, że po wszystkim Anna z Katarzyną przeciągnęły ciało Antoniego do piwnicy na prześcieradle z łóżka, na którym leżał. Potem Ola miała odjechać i pojawić się w ich domu następnego dnia przed południem. I wtedy razem z Kasią zająły się ciałem, a Anna paliła ubrania, w których rzekomo później Antoni zaginął. W drugich natomiast można przeczytać, że to Katarzyna sama rozczłonkowywała ciało ojca, a Aleksandra przyjechała już po fakcie.

Jednakże gdyby w chwili zaginięcia zaginiony skończyłby 70 lat, to wystarczyłby tylko upływ 5 lat. Kobiety nie poddawały się i 3 grudnia 2004 roku złożyły kolejny wniosek, który 26 kwietnia 2005 roku został oddalony. Zanim jednak kobiety dostały tę odmowną odpowiedź, pomyślały o tym, żeby może rzeczywiście funkcjonariuszy w jakiś sposób naprowadzić jednak, że ten znaleziony korpus należy do Antoniego, wtedy byłoby pewne, że nie żyje i problem rozwiązałby się sam. Aleksandra jako mózg całej akcji napisała długopisem list skierowany do... do nich samych tak naprawdę, do Katarzyny, do Anny.

Poinstruowała Annę, by ta kupiła jakąś kartkę z życzeniami, potrzebna była im tylko i wyłącznie koperta, a więc resztę kompletu spaliła. I Aleksandra przyjechała potem do Katarzyny oraz Anny i tam przypisały go na wcześniej kupionej maszynie do pisania. Aleksandra dyktowała Annie, a ta z założonymi rękawiczkami stukała w klawisze, chowając później list do koperty. Na polecenie Aleksandry zaadresowała ją również też na maszynie, wrzuciła do środka portfel należący do Antoniego, były tam jego zdjęcia i wizytówki. Pojechała na pocztę, znaczek zmączyła nasączoną wodą gąbką, natomiast ten z napisem priorytet nakleiła już pracownica poczty.

Dopiero kiedy śledztwem zainteresowało się Archiwum X, to worek kłamstw zaczął się rozwiązywać. Wtedy intensywność działań wzrosła i wiele wskazywało na to, że Katarzyna zamordowała swojego ojca w ich własnym domu. Niestety były to tylko domniemania i trzeba było je udowodnić. Zanim zatrzymano Katarzynę i Annę zgromadzono szczegółowe informacje i wnioski. Katarzyna, Aleksandra oraz Anna nie miały pojęcia o tym, że znajdują się w kręgu zainteresowania policjantów. Co więcej, Ola starała posunąć się jeszcze dalej. Zaczęła wspominać o tym, by zamordować Kasię zaraz po tym, jak uda jej się przejąć majątek ojca, a żeby jeszcze się bardziej na tym wzbogacić, zaproponowała, żeby wykupić jej polisę na życie.

Anena słysząc tę propozycję całkowicie się jej sprzeciwiła, jednak Aleksandra śmiejąc się obróciła to w żart. Jednak w późniejszym czasie wielokrotnie wracała do tego tematu twierdząc, że skoro zabójstwo Antoniego nie wyszło na jaw, to kolejnym krokiem będzie morderstwo Katarzyny. Funkcjonariusze natomiast byli coraz bliżej tego, żeby rozwiązać tę sprawę, byli coraz bardziej pewni swoich ustaleń. 6 kwietnia 2005 roku została sporządzona notatka urzędowa i w niej były zawarte wszystkie wnioski, do których doszli funkcjonariusze. Pierwszym z nich było to, że Antoni na pewno nie żyje, a jego śmierć nastąpiła w wyniku przestępstwa.

Po drugie, nie odnaleziono jego zwłok, co daje podstawy do stwierdzenia, że zabójstwa dokonała osoba znajoma, wywodząca się z najbliższego kręgu, może rodzina, może znajomi. Tylko w takim przypadku dochodzi do ukrycia zwłok. W przypadku, gdyby Antoni zmarł z przyczyn naturalnych bądź też został zabity przez osobę niezwiązaną z nim emocjonalnie, Z całkowitą pewnością odnaleziono by jego zwłoki. Po trzecie, wnioskować należy, że zabójstwa Antoniego dokonała Katarzyna K lub Anna G. Bardziej prawdopodobnym jest, że kobiety współdziałały ze sobą, przynajmniej na etapie pozbywania się zwłok. Nie można wykluczyć, że bezpośredni udział w zabójstwie posiada także Aleksandra C.M.

Po czwarte. Celem zabójstwa było przejęcie majątku. Katarzyna K. jest w dalszym ciągu potrzebna Annie G. i Aleksandrze C.M. do uznania za zmarłego, a tym samym do przejęcia spadku. Istnieje uzasadnione podejrzenie, że z chwilą przejęcia majątku Anna oraz Aleksandra w sposób dyskretny pozbawiły życia Katarzyny K. Po piąte. Do zabójstwa doszło najprawdopodobniej w godzinach wieczornych, 13 stycznia 2000 roku, a więc wtedy, gdy Antoni będąc w banku dowiedział się, że jego córka wypłaciła pieniądze z lokat terminowych, ale biorąc pod uwagę zapisy w karcie Katarzyny za rok 2000, absencja od 12 do 14 stycznia, nie można wykluczyć, że zbrodnia była planowana.

Opowiedziała o swoim życiu, o dzieciństwie, o szkole i romansie z Antonim, który ją oraz Katarzynę zniszczył psychicznie. Mówiła o tym, jak podawały mu leki na serce, liczyły na to, że ze względu na swoje choroby po prostu tego nie przeżyje, jednak tak się nie stało. Jak marionetki wykonywały polecenia Aleksandry, która w ich życiu pełniła ważną rolę. I tak, po nitce, kłębka śledczy uzupełniali tę skomplikowaną układankę. Problem pojawił się jednak, kiedy chcieli przesłuchać Aleksandrę. Ciążyły na niej poważne zarzuty. Poza tym, że chciała zamordować Katarzynę, to w głowie miała kilka kolejnych planów.

Kiedy nadszedłby odpowiedni moment, Katarzyna podczas jednej z wizyt miałaby dosypać wszystkim jakiś narkotyków albo innych proszków. Wszystko miało wyglądać na upozorowane zabójstwo, którego miała dopuścić się jakaś sekta. Nie trudno się domyślić, że Kasia nie chciała tego zrobić. Zapierała się, stanowczo odmawiała, a Aleksandra nie szczędziła jej wtedy przykrych słów. Zmieszała ją niejednokrotnie z błotem, wyzywała od tchórzy, tak jak za każdym razem. Każdy taki plan miał swoją nazwę. Plan zabójstwa Tomasza i jego żony nosił kryptonim Bielsko, zabójstwo Antoniego to sprawa pod kryptonimem Puzzle, a w planach było jeszcze morderstwo wujka Anny oraz jego rodziny.

Od nazwy miejscowości, w której mieszkali Aleksandra nadała jej kryptonim Gdynia. Mężczyzna miał sporo pieniędzy, a Ola pragnienie wzbogacenia się. Kiedy Anna zwierzyła się, że w ich rodzinie mimo bogactwa było sporo przypadków depresji i prób samobójczych, Ola chciała to wykorzystać. Wymyśliła plan idealny, którym miało być upozorowanie samobójstwa rozszerzonego. Życie Anny i Katarzyny nie było wzorowe. Ciężko nazwać je nawet normalnym. Bardzo słabo sobie radziły po śmierci Antoniego. Poza tym, że Anna dużo piła, to Kasia zaczęła brać kredyty. Nie wiadomo do końca na co szły te pieniądze i ukrywała ten fakt do momentu aż do domu zaczął przychodzić komornik.

Obydwie nie potrafiły sobie poradzić i odnaleźć się w codzienności i tak naprawdę może to aresztowanie było dla nich takim punktem zwrotnym w życiu. Natomiast śledczy, żeby jeszcze bardziej uściślić to, co się wtedy wydarzyło i czy rzeczywiście Aleksandra miała jakiś KRYPTONIM PUZZLE GŁOŚNA SPRAWA Z CHRZANOWA, ROK 2000. KRYPTONIM PUZZLE GŁOŚNA SPRAWA Z CHRZANOWA, ROK 2000. Odnośnie uznania Antoniego za zmarłego.

Jednak niestety tak się nie stało, bo kilka dni wcześniej zostały aresztowane. Natomiast Aleksandra miała wrócić do kraju na początku sierpnia. Dowiedziała się też wcześniej od swojej mamy, że Aleksandra i Katarzyna zostały aresztowane. A za nią wydany jest list gończy. Mimo wszystko wróciła i została zatrzymana na lotnisku i doprowadzono ją na przesłuchanie. W tamtym momencie miała 40 lat i nie przyznawała się do zarzucanych czynów. Twierdziła, że Anna i Katarzyna miały problemy psychiczne. Cały czas powtarzała to samo, że ja nie wierzę, że one mogły coś takiego zrobić.

Inaczej też przedstawiła relacje Antoniego ze swoim synem. Według pierwotnej wersji 69-latek był dumny z Tomasza, że sobie świetnie radzi, natomiast Aleksandra twierdziła, że syn prosił ojca o pieniądze, że ciągle miał jakieś roszczenia i pretensje. Żona Tomasza natomiast miała być agresywna w stosunku do Antoniego i Katarzyny, która miała nawet kiedyś odebrać absurdalne pismo z sądu. Tomasz chciał ją ubezwłasnowolnić, żeby później przejąć majątek ojca. Jeśli chodzi o pełnomocnictwo odnośnie wycofania wkładu w mieszkanie, to Katarzyna udzieliła go tylko i wyłącznie po to, Bo Aleksandra miała łatwiej dojechać do tej spółdzielni, ponieważ sama mieszkała w Krakowie.

No i dzięki temu można było szybciej wypełnić resztę formalności. Zaprzeczyła też, że wzięła od Katarzyny jakiekolwiek pieniądze. Zeznała, że nie mogła uczestniczyć w zabójstwie Antoniego, ponieważ wtedy ciężko zachorowała, a Libi miało jej dać wezwane wtedy pogotowie. W systemie jednak nie zarejestrowano żadnego wezwania na adres jej zamieszkania, a w kalendarzu znaleziono też zapiski dotyczące dat od 13 do 17 stycznia i można było wtedy przeczytać, że Aleksandra miała zaplanowanych kilka wyjazdów do Chrzanowa i m.in. też spotkania w Krakowie z Anną i Katarzyną. Okres czasowy właśnie pokrywa się z tymi zeznaniami kobiet, które zeznały, że wcześniej opowiadały też cały przebieg rozkawałkowywania i wyrzucania ciała Antoniego, więc wszystko to się pokrywało z tym, co one tam mówiły.

Aleksandra również została aresztowana. No i kolejnym nieodłącznym elementem każdej sprawy o zabójstwo jest też zbadanie psychiatryczne oskarżonych. Każda z nich została zdiagnozowana. Aleksandra nie posiadała żadnej choroby psychicznej, stwierdzono za to osobowość neurotyczną z podwyższonym poziomem lęku oraz cechy reakcji depresyjnej. Katarzyna posiadała cechy nieprawidłowego rozwoju osobowości. Ujawniały się one w trudnościach adaptacyjnych, poza tym była nadzwyczaj podatna na uleganie wpływom otoczenia. Sprawiała wrażenie osoby mającej cechy upośledzenia umysłowego. Anna natomiast na wniosek lekarzy psychiatrów została umieszczona w ośrodku zamkniętym w celu głębszej obserwacji.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.