🎧 KRYPTONIM PUZZLE | GŁOŚNA SPRAWA Z CHRZANOWA, ROK 2000
#podcastydrzewieckiej Głośna sprawa kobiecego trio, które pragnie pozbyć się znanego radcy prawnego z Chrzanowa. Co nimi kierowało? Jaki był motyw, i jak wyglądało ich życie dowiecie się słuchając tego podcastu 🎧 Sprawdź też inne odcinki: https://youtu.be/8MUe0PT0cws https://youtu.be/t2Zd85EhPL8 https://youtu.be/SdWlbQ1IW7I https://youtu.be/Vt3EgAqyHlM Instagram: https://www.instagram.com/podcasty.drzewieckiej/ Facebook https://www.facebook.com/podcastkryminalnie/ PATRONITE: https://patronite.pl/podcastydrzewieckiej W podcaście użyłam podkładu muzycznego, do którego zakupiłam odpowiednią licencję pochodzącą z https://musicvine.com/
Natomiast wracając już stricte do historii, to Antoni był wdowcem, miał dwoje dzieci, Katarzynę i Tomasza. Kasia skończyła szkołę, dzięki której uzyskała tytuł instruktorki higieny i tam też poznała swoją przyjaciółkę Annę. W stanie wojennym wprowadzono obowiązek noszenia zasobu legitymacji szkolnej, I pewnego dnia obydwie zapomniały jej wziąć, więc nauczyciel matematyki wyprosił je z sali. Tak zaczęła się ich znajomość. Ania pochodziła z rodziny, w której wylewało się morze alkoholu. Od lat pamięta mnóstwo awantur, między innymi dzień, w którym przyjęła pierwszą komunię świętą.
Jej ojciec został kierownikiem w państwowej stolarni. To wiązało się z ciągłymi prezentami, wyrazami wdzięczności w postaci kolejnych butelek. Każdy potrzebował na już jakichś drewnianych bel, okien, drzwi, poczynając od księży na komendancie milicji kończąc. Rodzice zaczęli kłócić się coraz więcej. Każdy szelest i sposób poruszania się przez swojego ojca Ania analizowała i wnioskowała w jakim jest stanie. Bo to, że był pod wpływem alkoholu było oczywiste. Jedyne co, to nie wychylając się z pokoju nasłuchiwała czego może się spodziewać. Anna zaczęła przyjmować psychotropy, które miały cudownie wyleczyć ją z napadów wyglądających jak padaczka.
Badania natomiast nie wykazywały na to, że dziewczyna może być na coś chora. Kasia, córka Antoniego, również wycofana ze środowiska, Kiedy poznała Anię była w żałobie, ponieważ jej mama zmarła po ciężkiej walce z rakiem. Zaczęła więc traktować swoją koleżankę jak pewien autorytet i wtedy Anna w końcu poczuła się ważna dla kogoś. Ich znajomość trwała, były sobie coraz bliższe, aż pewnego dnia Anna odwiedziła Kasię, tam poznała jej ojca. Starszego mężczyznę, który miał ogromne poczucie humoru, był radosny, szarmancki i troskliwy. Anna uległa fascynacji i ich pierwsza rozmowa trwała 4 godziny.
Najpierw zaczęło się od komplementów, dzięki którym Anna obrosła w piórkę. W końcu znalazła mężczyznę, który się zaczął nią interesować i w jakiś sposób o nią dbał. Chociaż nie byli w jakimś stałym związku, to ukrywali swoje relacje. Spotykali się podczas tego, kiedy Kasi nie było w domu. Ale Ania rozumiała to. Zdawała sobie sprawę z tego, że środowisko może na to różnie patrzeć. Zresztą to było dla niej nieważne. Cieszyła się, że w końcu ma swoje upragnione poczucie bezpieczeństwa. Na samym początku udawało utrzymać się ich znajomość w tajemnicy przed córką mężczyzny, ale po jakimś czasie Kasia zaczęła wszystkiego domyślać się i ale nie sprzeciwiała się tej relacji.
Natomiast Ania i Kasia były całkowicie uzależnione od Antoniego. Mężczyzna pokazywał im, że bez niego są niczego warte, obydwie zakompleksione i uwięzione w pułapce, z której nie widziały wyjścia. Do tego naciski Antoniego, który chciał pokierować karierą Anny były takie, tak duże, że kobieta nie wytrzymała presji, rzuciła studia, poza tym poszła w ślady swojej przyjaciółki z roku. Anna nie zdawała sobie sprawy, że jest też pod wpływem ogromnym tejże właśnie koleżanki i że to przez to też przerwała studia, idąc za wzorem Oli. Aleksandra była zadbana, pewna siebie, potrafiła wszystkich przekonać do swojego zdania.
No i z tego, co mogę wywnioskować, to tak kolokwialnie mówiąc nawijała ludziom makaron na uszy. Po prostu mówiła wszystko to, co ktoś chciał usłyszeć, tylko po to, żeby uzyskać z tego jakieś korzyści. Anna była chodzącą definicją manipulacji. Ludzie dzielili się na tych, którzy nie chcieli mieć z nią nic wspólnego oraz na wianuszek jej wiernych fanów. Anna poznała Olę 5 października 1987 roku. Studiowały na jednym roku. Dziewczynie spodobało się to, że taka ładna dziewczyna, wiedząca czego chce, Pragnie się z nią zadawać. Ania mogła jej się zwierzać, ale nie zauważyła, że wszystko było to po to, żeby osiągnąć coś dla siebie.
Do czasu, kiedy Anna studiowała, w domu Antoniego była gościem. Dopiero kiedy rzuciła studia, zaproponował jej rolę sekretarki w swoim biurze i wtedy zamieszkała ze swoim kochankiem i z Kasią. Antoni, tak jak wcześniej wspominałam, był radcą prawnym. Wiedział, że Anna potrafi prowadzić dom, więc w pracy też da sobie radę. Przez wiele lat miała status przyjaciółki Kasi. Nigdy nie przedstawiono jej jako partnerki Antoniego. Kiedy przyjeżdżała do niego rodzina, dziewczyna musiała się stamtąd wynieść. Nie interesowało go, gdzie pójdzie i czy będzie miała za co żyć. Natomiast podczas wizyt znajomych Ania siedziała w zamkniętym pokoju i nie mogła nawet skorzystać z toalety.
Mimo wszystko cały czas pokładała nadzieję w tej znajomości. Oddała się Antoniemu, prowadziła dom, gotowała obiady, prała jego majtki, skarpety, a on nigdy nie pozwolił mówić do siebie po imieniu. Cały czas zwracała się do niego, proszę pana. Mimo, że miała swoje pieniądze, to jednak tkwiła u jego boku. Traktował ją zależnie od swojego humoru. Mimo, że miała swoje pieniądze, to jednak tkwiła u jego boku, chociaż traktował ją zależnie od swojego humoru. Później zaczął też spotykać się z innymi kobietami. Nie ukrywał się z tym, przez co Anna straciła ostatki pewności siebie. Tłumaczyła sobie to wszystko, że dzieliła ich pewna różnica wieku.
Dlatego Antoni broń się przed prawdziwym uczuciem. W pewnym momencie jednak miała dość spełniania zachcianek i oczekiwań Antoniego. Nie mogła znieść tego, że traktował ją tak przedmiotowo. Wyraźnie powiedział jej, że nigdy nie przyzna się do ich związku, bo nie chce mieć z tego tytułu żadnych problemów. Wtedy kobieta odeszła i wyjechała do Krakowa. Mężczyzna jednak za nią pojechał. Był czuły, delikatny, taki jak na samym początku ich znajomości. Nie musiał jej długo namawiać, żeby wróciła. Rok zeszło mu się też z tym, żeby zerwać z inną kobietą, chociaż kiedy prosił Annę, żeby wróciła, to obiecał jej, że zrobi to natychmiast.
Dopiero po tym fakcie zaproponował Annie wyjazd do uzdrowiska. On mieszkał w sanatorium, a ona w pokoju hotelowym. Spotykali się w dzień, a wieczory spędzali oddzielnie. Mimo to kobieta wspomina ten czas jako najwspanialszy. Sielanka ta trwała miesiąc, bo kiedy wrócili do domu, to wszystko wróciło do normy. Anna, mimo porzucenia studiów, cały czas utrzymywała kontakt z Olą. Jej przyjaciółka prowadziła intensywny tryb życia, często podróżowała do Anglii, tam też poznała swojego przyszłego męża i po zalegalizowaniu związku Ola stwierdziła, że jednak ma dosyć i postanowiła się rozwieść.
Anna nie raz, nie dwa musiała siedzieć do rana i sporządzać pisma, chociaż mężczyzna wiedział, że kobieta ma wadę wzroku, co jest to dla niej ogromnym wysiłkiem, a po wszystkim nie pozwalał jej odsypiać, tylko musiała wysprzątać cały dom. Ciągle powtarzał im, że muszą na wszystko zapracować, a nie zagroził nawet, że w każdej chwili może ją zniszczyć. Od tamtej pory kobieta żyła w poczuciu, że może nadejść dzień, w którym zostanie wyrzucona na bruk. Biorąc pod uwagę to, co się później stanie, to chyba wcale nie byłoby najgorsze rozwiązanie. Obydwie kobiety mówiły wszystko Oli, która przysłuchiwała się z ogromną ciekawością.
Wtedy chcąc pomóc wyjść z tej sytuacji zaproponowała, żeby Anna się uniezależniła i założyła sklep kosmetyczny. Pomysł wydawał się świetny. Kochanka Antoniego pomyślała, że może wtedy rzeczywiście zyskać tę niezależność i w jakiś sposób zaspokoi w końcu oczekiwania swojego mężczyzny. Niestety pomysł okazał się być gwoździem do trumny. Ola zadeklarowała, że wyłoży połowę wkładu w sklep, ale zaraz po rozpoczęciu biznesu wycofała się. Wtedy Antoni dobrodusznie powiedział, że wykupi dla Kasi połowę udziałów Aleksandry, ale oczekiwał, że we dwie doskonale sobie poradzą. Niestety te nie miały żadnych środków na dobry towar, dobrą reklamę.
I przede wszystkim idealną lokalizację. I choć próbowały robić tylko to, co mogły, to niestety biznes upadł, a kobiety w domu miały jeszcze większe piekło. Antoni non stop wyśmiewał i córkę, i kochankę. Wszystko to często działo się przy Aleksandrze i mówił, że to Anna za nim lata, a on jej nie chce. Natomiast o Kasi mówił, że jest beznadziejna i do niczego się nie nadaje. KRYPTONIM PUZZLE GŁOŚNA SPRAWA Z CHRZANOWA, ROK 2000. Ból. W pewnym stopniu została obarczona odpowiedzialnością za kasię, przynajmniej tak myślała.
Wiedziała, że ona jest jedyną osobą, która może ją wesprzeć, jednocześnie nie mając nikogo innego niż Aleksandra, chociaż ta też nie zawsze była dostępna. Całymi latami zmagały się z tym, że ich działania były non stop niewystarczalne. Nigdy nie mogły spełnić oczekiwań Antoniego. Anna zaczęła rozumieć, że została oszukana. Opiekuńczość jej kochanka ukrywała despotyzm, a za urokiem kryła się manipulacja. Myśl, że Antoniu musi zniknąć z jej życia pojawiała się non stop, zwłaszcza wtedy, kiedy piła alkohol. Kasia idąc w ślady Anny zaczęła zaglądać do kieliszka i było coraz gorzej.
Sama prowadziła z powodzeniem biznes w Emiratach Arabskich i twierdziła, że gdyby rzeczywiście te pieniądze zostały tam ulokowane, to mogą przynieść jej ogromne dochody, a dzięki temu mogłaby dowoli podróżować po świecie. Antoni mimo wszystko dalej był na nie. Ola dalej naciskała Annę, Anna Kasię, by ta samodzielnie zlikwidowała ten wkład, w końcu była do niego upoważniona. Antoni dał jej też dostęp do trzech lokat. Ola nie chciała odpuścić, dowiadując się, że jest jeszcze więcej pieniędzy do wyciągnięcia, ale Antoni pozostawał nieugięty. Pewnego sierpniowego dnia 1990 roku Anna spotkała w sklepie Olę.
Kobiety umówiły się na kawę i wtedy Anna opowiedziała o tym, co w ostatnim czasie robił Antoni. Wtedy po raz pierwszy pojawił się pomysł, żeby się go pozbyć. Aleksandra poradziła, żeby Anna zebrała w lesie muchomorów i zrobiła z nich obiad. Z jednej strony Ania poczuła strach, z drugiej możliwość rozpoczęcia nowego życia. Poza tym nigdy nie potrafiła sprzeciwić się woli Aleksandry. Te relacje idealnie opisują słowa z książki, jaką napisała Anna, opisując wydarzenia z tamtych lat. Panicznie bałam się jej dezaprobaty, osądu i wzgardy. Przez całe lata przywykłam traktować zdanie Oli jak niepodważalną, niepodlegającą dyskusji świętość.
Przekonanie to zakorzeniło się we mnie tak głęboko, że każde działanie niezgodne z jej wolą wywoływało we mnie niemożliwy do opanowania lęk. Jedne ze źródeł podają, że Anna zebrała jakieś grzyby, ale nie były to muchomory i wiedząc o tym podała je Antoniemu, kłamiąc Ole, że mimo wszystko mogą mu zaszkodzić. Przygotowała z nich risotto i pojechały we trzy do Krakowa. Drugie źródła natomiast podają, że Anna miała powiedzieć Oli, że jednak nie udało jej się znaleźć tych trujących grzybów. Jednak biorąc pod uwagę to, że Anna była uzależniona od Oli i bała się jej reakcji, To kłaniam się ku tej pierwszej wersji.
Kiedy akcja z grzybami nie wypaliła, Aleksandra stwierdziła, że trzeba powiedzieć Katarzynie o tym, co zaplanowały, bo inaczej ich plan może się nie udać. Jak postanowiły, tak też zrobiły. Katarzyna natomiast nic na to nie odpowiedziała. Jakby godziła się z tym, co ma się stać, jednak w późniejszym czasie zaczęła wszystkiemu zaprzeczać. Nie chciała się zgodzić na to, co zaproponowała jej Aleksandra. Dla pewności jednak Ola namawiała Annę, żeby córce Antoniego podawać leki nasenne, a wszystko to w tajemnicy przed nią. Kobieta obawiała się, że Katarzyna w pewnym momencie będzie chciała przerwać ten cały proceder, a działanie medykamentów trochę ją oszołomi.
Nie udało im się dojść do porozumienia i poczekały też aż w organizmie Katarzyny znajdzie się jeszcze większa ilość środków nasennych i wtedy znów spróbują ją namówić. W międzyczasie namówiły też Katarzynę, żeby podjęła pieniądze wpłacone na wkład mieszkaniowy. Kobieta nie zrobiła tego, ale zlikwidowała dwie lokaty, do których była upoważniona. Antoni bardzo szybko się o tym dowiedział i wyrządził córce karczemną awanturę. Nie wiedział jednak, co mogła zrobić z tymi pieniędzmi. Obawiał się, że zainwestowała w jakieś lewe interesy. Jednak te 50 tysięcy jakie Katarzyna wypłaciła znajdowały się w jej pokoju. Kilka dni później, kiedy Anna i Aleksandra ulepszyły plan o zwiększenie leków podawanych córce radcy prawnego, zdecydowały się do wznowienia tematu zabójstwa.
Po kilku chwilach Annie udało się dostać do środka i choć miała ze sobą młotek, to go nie użyła. Położyła się z Antonimem na łóżku i nie wiedziała czy spał, czy stracił przytomność, bo oddychał spokojnie i miarowo. Kiedy nad ranem wstało słońce, Anna zobaczyła, że jest cała we krwi. Ta sączyła się z rany na głowie radcy. Wtedy zawołała jego córkę, która na widok krwi spanikowała. Zaczęła opatrywać ojca, jego głowę położyła sobie na kolanach, uciskała ranę i udało jej się to skutecznie, bo krwawie nie ustało. Koło 11 zawiadomiona Ola przyjechała na miejsce i widząc to, że Antoni jeszcze żyje, była zła na swoje wspólniczki. Dała im do zrozumienia, że bez niej sobie nie poradzą.
Uspokoiła go też mocno obecność Aleksandry i wtedy postanowił zjeść śniadanie. Poprosił więc o to, by Anna mu je przygotowała. Antoni usiadł przy stole pod oknem, a naprzeciwko niego usiadła Katarzyna oraz Ola. Ania zaczęła nalewać kawę z ekspresu i któraś z dziewczyn wstała i zaczęła jej pomagać. Podała leki nasenne, które zostały po psie chorym na padaczkę. Ana nie była w stanie powiedzieć, kto to dokładnie koło niej stanął, natomiast w kilku źródłach znalazłam informację, że była to Ola. I być może Anna, nie wiem, celowo nie chciała zdradzić kto to był albo rzeczywiście nie pamięta. Tego już się nie dowiemy, ale kilka z tabletek Anna pokruszyła i wrzuciła do płatków z mlekiem, a część do kawy.
Antoni nie poczuł dziwnego smaku, po pewnym czasie jednak zrobił się senny i położył się do sypialni. Kobiety miały znów nadzieję, że jego serce nie wytrzyma, ale mężczyzna cały czas oddychał. Poza tym wcześniej jeszcze, tak jakby Anna nieświadomie chcąc przerwać ten cały proceder, pytała się go, czy nie chce, żeby wezwać pogotowia, ale mężczyzna twierdził, że nie ma takiej potrzeby. Antoni usnął więc na swoim łóżku, a kobiety poszły na górę do pokoju Anny. Wtedy Ola kazała Katarzynie przynieść koniak. I kilka godzin później Anna znów przygotowała Antoniemu herbatę, do której wsypała relanium.
Lek przyniosła ze sobą Aleksandra. Mężczyzna wypił napój i poszedł spać dalej. Przyjaciółka rodziny zwykle odjeżdżała koło 18, ale tym razem postanowiła zostać dłużej, bo wiedziała, że bez niej Ania i Kasia nie będą potrafiły zamordować Antoniego. Wieczorem wszystkie trzy weszły do jego sypialni. Aleksandra trzymała łom tuż przy wyjściu z pokoju, Katarzyna odwróciła ojca na brzuch, związała mu ręce, a Anna przekręciła go z powrotem na plecy. Katarzyna siadła na jego klatce piersiowej i do twarzy Antoniego przyłożyła poduszkę. Drugie źródła wskazują na to, że była to jednak reklamówka. Ten ocknął się i zdał sobie sprawę z tego, że się dusi, po czym próbował zrzucić z siebie córkę.
Ola widząc, że sytuacja wymyka się spod kontroli, krzyknęła do Anny, żeby jej pomogła. Tania czekając siadła na nogach ofiary, jednocześnie przytrzymując Kasię, żeby nie spadła. Minęło kilka minut. Wtedy Ola stwierdziła, że już wystarczy, a po chwili dodała do koleżanek, byłyście wspaniałe. Jedne źródła piszą o tym, że po wszystkim Anna z Katarzyną przeciągnęły ciało Antoniego do piwnicy na prześcieradle z łóżka, na którym leżał. Potem Ola miała odjechać i pojawić się w ich domu następnego dnia przed południem. I wtedy razem z Kasią zająły się ciałem, a Anna paliła ubrania, w których rzekomo później Antoni zaginął. W drugich natomiast można przeczytać, że to Katarzyna sama rozczłonkowywała ciało ojca, a Aleksandra przyjechała już po fakcie.
Widać było po niej zmęczenie, ale też przerażenie. Ola natomiast pojechała po tej 18 i przyjechała następnego dnia, w niedzielę rano. I wtedy kobiety wyjęły plan miasta i zaczęły się też zastanawiać, gdzie wywieźć ciało Antoniego. Udało im się od razu ustalić konkretne miejsca i już następnego dnia przystąpiły do działania. Przepakowały ciało do innych worków, spakowały je w torbę i plecak, po czym Kasia i Ania pojechały autobusem do Krakowa. Anna niosła w plecaku głowę i ręce, Katarzyna nogi. Na dworcu spotkały się na chwilę z Olą, a potem już same pojechały w stronę klubu wioślarskiego, żeby utopić zwłoki w rzece.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.