🎧 KRYPTONIM PUZZLE | GŁOŚNA SPRAWA Z CHRZANOWA, ROK 2000
#podcastydrzewieckiej Głośna sprawa kobiecego trio, które pragnie pozbyć się znanego radcy prawnego z Chrzanowa. Co nimi kierowało? Jaki był motyw, i jak wyglądało ich życie dowiecie się słuchając tego podcastu 🎧 Sprawdź też inne odcinki: https://youtu.be/8MUe0PT0cws https://youtu.be/t2Zd85EhPL8 https://youtu.be/SdWlbQ1IW7I https://youtu.be/Vt3EgAqyHlM Instagram: https://www.instagram.com/podcasty.drzewieckiej/ Facebook https://www.facebook.com/podcastkryminalnie/ PATRONITE: https://patronite.pl/podcastydrzewieckiej W podcaście użyłam podkładu muzycznego, do którego zakupiłam odpowiednią licencję pochodzącą z https://musicvine.com/
Ania chciała się wyrwać, ale nie chciała też wracać do domu, do matki. Tam przypomniałyby jej się sceny z dzieciństwa, a to nie pozwoliłoby w 100% oswobodzić się z traumatycznych doświadczeń. Bała się, że nie znajdzie pracy, że zostanie bez dachu nad głową. W końcu była już z Antonim 15 lat. Ciężko tak od razu zerwać z toksycznym związkiem. Powstrzymywał ją strach przed tym, co powiedzą inni. No i Kasia nie mogła jej zostawić. Ola co jakiś czas pojawiała się w ich życiu. Pewnego razu dowiedziała się, że Antoni wpłaca pieniądze na wkład budowlany jednego z mieszkań w Krakowie.
Maszynę wyrzuciły do wody w tym samym miejscu, w którym wyrzuciły tułów Antoniego i czekały na rezultat. Anonim, który wysłały na komendę brzmiał tak. Szanowni Państwo, na pewno będą Państwo zdziwieni moim listem. Cztery lata temu widziałem w telewizji program o zaginionych osobach, z którego dowiedziałem się, że zaginął Państwa krewny, pan Antoni. I wtedy powinienem już ten list napisać, ale ukrywałem tę sprawę przez cztery lata ze strachu, bo proszę Państwa, proszę zrozumieć, ja mam rodzinę i nie będę jej narażał na takie sprawy. Może do tej pory policja odnalazła pana Antoniego, ale jeżeli nie, to myślę, że jest to po ludzku, żebyście Państwo wiedzieli, co się stało.
Ja już nie chcę żyć z tą sprawą na sumieniu, no i zdecydowałem się na ten list anonimowo, bo mi to ciąży. Proszę Państwa, żebyście mnie Państwo nie szukali, bo ja i tak nic więcej nie wiem, poza tym co napiszę. Załączam portfel, który znalazłem i przechowałem. To dowód, że sobie tego nie wymyśliłem. Otóż 4 lata temu moja kundelka miała szczeniaki. Nie było co z nimi zrobić, to wstyd przyznać, ale wybrałem się je potopić. Była to sobota 15 stycznia 2000 roku. To zapamiętam do końca życia. Ja mieszkam w Krakowie i poszedłem ze szczeniakami w worku nad Wisłę przy Lasku Łęgowskim.
Przysięgałem sobie, że nie będę się w jakieś mafijne porachunki mieszał, bo to nie moja sprawa, a w dzisiejszych czasach to wiadomo, że policja człowieka nie chroni. Po tym przypadkiem zobaczyłem ten program w telewizji i poznałem zdjęcie pana Antoniego, no i jego nazwisko na wizytówce. Nie wiedziałem co o tym myśleć, ale dalej nic nie mówiłem, bo bałem się o siebie i rodzinę. Dalej tylko nie chcę żyć z taką sprawą na sumieniu. To co opisuję, co wiem, może się przyda. List po kilku dniach dotarł z powrotem do Anny i Katarzyny, a więc Kasia razem z kochanką Antoniego poszły na komisariat powiatowej komendy policji, by zgłosić, że ktoś wysłał do nich anonim.
Z dużą dozą prawdopodobieństwa należy założyć, że zwłoki Antoniego zostały rozkawałkowane na terenie posesji, a następnie spalone wraz z garderobą. Po szóste. Anonimowy list został sporządzony przez kobiety celem uprawdopodobnienia faktu śmierci i tym samym wpłynięcia na sąd rejonowy w Chrzanowie w kwestii przyspieszenia podjęcia decyzji uznania Antoniego za zmarłego. Wydanie takiej decyzji przez sąd doprowadziłoby do uruchomienia postępowania spadkowego. Za przyjęciem takiej wersji przemawia sama treść anonimowego listu, np. wręcz poetyckie stwierdzenia anonima, że mężczyźni z wysiłkiem wyjmowali coś z samochodu, a także wysłanie listu za pośrednictwem poczty głównej w Krakowie, której budynek położony istniało podal dworca PKP i PKS w Krakowie.
Katarzyna przeszła badanie i wtedy zaczęła zeznawać, ponieważ wyniki badania wariografem wskazały na to, że może ona posiadać informacje dotyczące tego, co stało się z Antonim. Opowiedziała więc o swoim ciężkim życiu, o tym, jak traktował ją ojciec, ale nie chciała zrzucać winy na Annę. Na początku umniejszyła jej udział w tamtych wydarzeniach. Śledczy wiedzieli jednak, że to niemożliwe, dlatego drążyli temat, przesłuchując Annę. Zdaniem, które powiedział jeden z funkcjonariuszy, szczególnie zapadło w jej pamięć, a brzmiało tak – prawda was wyzwoli. I wtedy rzeczywiście jej wewnętrzna potrzeba powiedzenia, co się wtedy stało, była silniejsza niż ciągłe odpieranie zarzutów.
Opowiedziała o swoim życiu, o dzieciństwie, o szkole i romansie z Antonim, który ją oraz Katarzynę zniszczył psychicznie. Mówiła o tym, jak podawały mu leki na serce, liczyły na to, że ze względu na swoje choroby po prostu tego nie przeżyje, jednak tak się nie stało. Jak marionetki wykonywały polecenia Aleksandry, która w ich życiu pełniła ważną rolę. I tak, po nitce, kłębka śledczy uzupełniali tę skomplikowaną układankę. Problem pojawił się jednak, kiedy chcieli przesłuchać Aleksandrę. Ciążyły na niej poważne zarzuty. Poza tym, że chciała zamordować Katarzynę, to w głowie miała kilka kolejnych planów.
Katarzyna oraz Anna również zaskarżyły wyrok. Córka Antoniego zawarła swoje zażalenie na jednej stronie A4, natomiast jego konkubina napisała aż 6 stron uzasadnienia. I za chwilę przeczytam właśnie Wam fragmenty tego listu. Z Antonim łączył mnie szczególny związek uczuciowy. Był dla mnie zastępczym ojcem i opiekunem. Akceptacja przez osobę tak niezwykłą jak pan mecenas była dla mnie wielka. Przelgnęłam do niego całym sercem i chłonęłam każde słowo. Czułam się zaszczycona, że wybrał mnie, osobę tak bezwartościową. Zajęłam się prowadzeniem domu i pracą w kancelarii. Wyobrażałam sobie, że osiągnę najwyższe szczęście, a zgotowałam sobie piekło.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.