Tato, czytaj dzieciom! DROGOWSKAZY
Mózg człowieka najintensywniej rozwija się w ciągu pierwszych trzech lat życia. Właśnie dlatego tak ważne są aktywności które proponujemy dzieciom. I choć na rynku pojawiają się coraz bardziej atrakcyjne zabawki, to warto pamiętać o… czytaniu. Badania pokazują, że głośne czytanie dzieciom już od pierwszych dni ich życia, nie tylko korzystnie wpływa na ich rozwój neurologiczny, ale także wspiera kreatywność, wyobraźnię i, co najważniejsze, budowę relacji międzyludzkich .Właśnie o tym przypomina Fundacja Powszechnego Czytania, która kampanią #TataTeżCzyta zachęca Panów do tego by sięgać po książki podczas wspólnych chwil z dziećmi. Dlaczego to właśnie oni są głównymi adresatami kampanii i w jaki sposób wspólne czytanie może zaprocentować w przyszłości? O tym mówiła w Drogowskazach Aleksandra Strzelecka z Fundacji Powszechnego Czytania. Do wysłuchania rozmowy zaprasza Aleksandra Galant.
No dobrze, wezmę nawet jakąś książkę dla dzieci o tym, jak wybierać książki, to mam nadzieję, że porozmawiamy dalej. Ale przecież on nic nie wie, a co dopiero kim jest jakiś Kubuś, jakiś Puchatek, jakieś przygody? No właśnie, okazuje się, że nawet jak czytamy do brzucha, to dziecko już wtedy nas słyszy i jest w stanie rozpoznawać nasz głos, więc rzeczywiście chodzi o to, żeby on nas słyszało i słyszało słowa, bo to też badania potwierdzają, że dzieci, którym właśnie od urodzenia się nie czyta... słyszą o wiele, wiele mniej słów w ciągu tych pierwszych lat życia. I to jest bardzo ważne. To bardzo potem wpływa na rozwój mowy chociażby. Tutaj odwołam się do informacji znalezionej na stronie kampanii, mianowicie, że trzylatki, trzyletnie dzieci, którym się czyta, rozumieją dwa razy więcej słów niż rówieśnicy. Dwa razy więcej w tym wieku to chyba bardzo dużo.
I książka to jest w ogóle dla nas też dorosłych jedyne narzędzie, które właściwie pozwala wejść w umysł drugiego człowieka, który Myśli działa w taki sam sposób jak my, ale tak naprawdę w zupełnie innej. To jest jedyne narzędzie, żeby tak wejść w czynność głowy i rzeczywiście to widać już na wczesnym etapie życia, już u dzieci, kiedy czytanie po prostu naprawdę bardzo wspiera rozwój empatii. Nigdy nie myślałam o książkach w taki sposób, jak powiedziałaś, mianowicie, że to jest jedyne medium, czy jedyny sposób, żeby tak właściwie nawet nie zrozumieć czyjś punkt widzenia, tylko wejść w ten sposób myślenia. To jest bardzo ciekawe i wydaje mi się, że do wzięcia do siebie nie tylko w kontekście czytania dzieciom, Ale to, co podkreślacie na stronie kampanii i co mnie ujęło, nie ukrywam, to jest to, że czytaniu towarzyszy radość.
Jeżeli już rozmawiamy o emocjach, oczywiście kompetencje społeczne, empatię, tak? Ale że kluczem do tego wszystkiego jest radość. I uważam, że to jest wspaniałe, że to podkreślacie. Dużo mówimy o tym, że czytanie powinno być zabawą. bo tylko wtedy będziemy chcieli robić to dla przyjemności. A to jest właśnie klucz do tego, żeby stać się czytelnikiem po prostu, żeby zbudować ten nawyk czytania. Więc podkreślamy właśnie tutaj, mówiąc szczególnie do panów, ale do rodziców w ogóle, że ta aktywność z książką ma być frajdą po prostu i dla dziecka, i dla rodzica. I to nie chodzi o to, żeby tylko przeczytać książkę i jakby to odhaczyć, tylko rzeczywiście temu towarzyszy zadawanie pytań, wymyślanie jakichś historii, alternatywnych zakończeń, Zadawanie pytań, rozmowa, pokazywanie różnych przedmiotów. To jest jakby takie duże pole do tego, żeby rozmawiać i żeby się bawić.
Trzeba znaleźć chyba klucz. żeby czytanie stało się frajdą i dla dorosłego, i dla dziecka. Mam też wrażenie, że z czytaniem wiąże się, czytaniem dzieciom oczywiście, wiąże się szereg innych czynności, które krążą wokół tematu. Chodzi mi na przykład o wspólne wyjścia do biblioteki, o wybór książek. Nie oszukujmy się, żyjemy w świecie cyfrowym, więc to może być na przykład zamawianie książek przez internet, wypożyczanie e-booków, bo wydaje mi się, że e-booki też się liczą do czytania, że ta książka może w pewnym momencie już nie musi być papierowa. Więc to jest cały taki obszar do zagospodarowania, który również ten nawyk czytelniczy będzie budował i wzmacniał. To jest trochę takie też budowanie wspólnych czytelniczych zainteresowań. To znaczy właśnie, jeżeli robimy to dla przyjemności, nie tylko po to, żeby odhaczyć rzeczywiście to, że okej, przeczytane,
Tylko rzeczywiście chcemy zrobić z tego takie wspólne hobby, wspólny właśnie nawyk, jakąś taką tradycję. To są tak jak mówiłaś, odwiedzanie bibliotek, wybieranie książek, bo to jest też super ważne, żeby dać dziecku pole do tego, żeby miało przemyślenia na temat książki w każdym wieku, w bardzo młodym już też, żeby mówiło co chce czytać, co jej interesuje, żeby też uczestniczyło w tym procesie wybierania właśnie książek do czytania dla przyjemności. Może dlatego uczniowie od dekad mają wielki problem z lekturami szkolnymi, bo to nie są książki, które wybierają sami, tylko one gdzieś pojawiają się od gór. Chociaż nie demonizowałabym tego, bo wydaje mi się, że wiele z nich to są jakieś takie wartościowe, może nawet po prostu fajne książki. No a teraz trochę wkładając łyżkę dziegciu w tę beczkę miodu. Wartości, o których do tej pory rozmawiałyśmy, jest taki czarny bohater na waszej stronie internetowej, także w e-booku.
Nie jest to nic zaskakującego, bo o tym mówią lekarze, pediatrzy, nawet neonatolodzy, logopedzi, neurologopedzi. że ekran to jest coś, co dziecku nie służy. Ja wspomniałam o e-bookach, że również one mogą być tym narzędziem czytania, ale raczej dla rodzica niż dla dziecka. Ekran, zwłaszcza ekran smartfona czy tabletu, to jest coś, czego zbyt szybko dziecku nie warto dawać. Tak, zdecydowanie. I to też jest potwierdzone, że rzeczywiście ekrany zatrzymują na przykład rozwój mowy, a czytanie to bardzo wspiera, no bo to tak jak już rozmawiałyśmy, to jest właśnie te słowa, które wypowiadamy. Dlatego często właśnie pada pytanie w kontekście czytania małym dzieciom, czy e-booki też są dobrym wyborem. I o ile dla dorosłych można uznać, że chociaż jakaś tam forma ekranu może być bardziej rozpraszająca przez różne powiadomienia czy jakieś inne czynniki, to na tym wczesnym etapie czytania dzieciom to jest bardzo ważne, żeby mieć papierową książkę, bo to jest właśnie ta fizyczna obecność tego przedmiotu.
To jest coś, co warto sobie zakodować, że nic nie będzie dla dziecka bardziej atrakcyjne niż to, że jesteśmy obok niego, poświęcamy mu swój czas. Nie zezujemy w międzyczasie na ekran smartfonu czy tableta. Sama dobrze wiem, jak to czasami może być kuszące, ale też wiem, jak wielką nagrodą jest to, jeżeli uda się od tego powstrzymać, najlepiej ten sprzęt na moment odłożyć. Kampania Tata też czyta. To jest powód, dla którego spotykam się dzisiaj i zaprosiłam do dzisiejszego programu Aleksandrę Strzelecką z Fundacji Powszechnego Czytania. Rozmawiałyśmy na razie o drugiej części nazwy kampanii, czyli o samym czytaniu, a za chwilę mam nadzieję, że porozmawiamy o... liczba mnogo słowa tata jest skomplikowana, ale powiedzmy, że za chwilę porozmawiamy o panach, porozmawiamy o ojcach, do których kampania jest kierowana, dlaczego tak ważne jest to, żeby właśnie ich...
I rzeczywiście jedną z przyczyn może być to, że trochę brakuje po prostu czytelniczych wzorców. Że jeżeli panowie nie czytają sobie, no to rzeczywiście dzieci nie mają styczności z takim widokiem czytającego dorosłego mężczyzny. Bo też mamy więcej, statystycznie mamy więcej pań nauczycielek, przedszkolanek, bibliotekarek. Więc to jest rzeczywiście coś takiego, co trochę kojarzy się jednak jako aktywność. Czytanie kojarzy się z czymś, co robią kobiety. No i twoje słowa trochę odpowiadają na pytanie ze wstępu, mianowicie o te statystyki. 47% kobiet deklaruje, że czyta i 35% mężczyzn deklaruje, że czyta. I rozumiem, że to znajduje przełożenie na to, kto czyta dzieciom w domu. To znaczy, jeżeli statystycznie więcej kobiet czyta sobie, czyta w wolnym czasie, czyta dla przejemności, to również one chętniej chwycą za książkę, mając przed sobą czas z dzieckiem, czy też wieczorem przed snem.
A skoro mniej mężczyzn czyta dla siebie, to mniej będzie też czytało dzieciom. Tak, te statystyki pokazują, że to dotyczy i czytania sobie, i czytania dzieciom właśnie. Tak jak mówiłam przed naszą rozmową, rozmawiałam z kolegami, z kilkoma osobami, żeby się dowiedzieć, jak jest z tym czytaniem. Pojawiło się coś, co bardzo zwróciło moją uwagę. Z racji pracy, którą wykonuję, byłam tym bardzo zaskoczona, ale potem sobie pomyślałam, że rzeczywiście czytanie na głos to jest coś, co robimy bardzo rzadko. Mam taką pracę, że często czytam na głos, natomiast myślę sobie, że jest wiele osób, które nie czytały na głos, nie wiem, od liceum, kiedy na lekcji trzeba było coś przeczytać. No bo w sumie z jakiej okazji trzeba to robić? Jakieś wystąpienia, prezentacje, prelekcje oczywiście, natomiast to zdecydowanie nie jest w puli tych czynności, które wykonujemy rutynowo, standardowo i regularnie.
To znaczy trochę podważają to, co przeczytają i to jest bardzo ciekawe i bardzo rozwijające dla dzieci, że one sobie mogą trochę z tatą podyskutować, że tata coś przeczyta i to się zdziwi, ale dlaczego tak? Taka trochę improwizowana część właśnie w tym czytaniu, podobno to częściej dotyczy mężczyzn. Często w wielu domach wygląda to w ten sposób, że statystyki mogłyby to potwierdzić. Ktoś powie, że generalizuje, no ale jakoś to upraszczam na potrzeby rozmowy, że najczęściej to kobiety przychodzą na urlop macierzyński czy później wychowawczy. Mężczyźni w dalszym ciągu pracują, wracają do domu po południu, wieczorem i bardzo często angażują się w to, Układanie do snu, którego częścią może być właśnie czytanie, więc to też jest dobry powód, żeby ich do tego zachęcać. Czytanie przed snem to jest taki idealny moment, żeby się wyciszyć, żeby się zrelaksować.
Czytanie jest taką czynnością po prostu. I rzeczywiście tak często jest, że, oczywiście tutaj nie chcę generalizować, ale że dzieci sądzają więcej czasu z mamą i zwłaszcza też jak są małe, no tak po prostu naturalnie trochę wychodzi, że to jednak jest chociażby karmienie dzieci. I że tata też powinien mieć jakieś takie pole do znalezienia swojej roli i zbudowania bliskości z dzieckiem, co też jest dla wielu mężczyzn trudne. Więc rzeczywiście to takie nawiązywanie więzi przez czytanie książeczki, najpierw pokazywanie i mówienie do dziecka, to jest bardzo ważny element i bardzo pomocny właśnie w budowaniu relacji, która zdecydowanie potem procentuje przez czasem, kiedy dziecko rośnie. Przed chwilą powiedziałam, że byłam zaskoczona tym, że ktoś zwrócił mi uwagę na to, że głośne czytanie może być trudnością, a ty przed momentem powiedziałaś, że zaczynamy od pokazywania książeczek.
To są te słynne książeczki kontrastowe pewnie. To przyznam, że mnie tutaj już dawno skończyła się cierpliwość, bo te książeczki są bardzo schematyczne i pula historii, które ja jestem w stanie opowiedzieć na temat tego samego obrazka przez kilka tygodni już się wyczerpała, więc każdy może mieć jakieś trudności związane z tym obszarem. Ale poruszyłaś bardzo ciekawy wątek przed momentem i to też pojawia się jako wątpliwość, czy jakaś taka wymówka przed czytaniem. Mianowicie nie wiadomo, jaką książeczkę wybrać, no bo książek jest bardzo dużo. To, co wydaje mi się bardzo krzepiące, to to, że co roku pojawia się lista najlepiej zarabiających pisarzy w Polsce i wśród nich zawsze w czubie są przynajmniej dwie autorki książek dla dzieci. Więc te książki cieszą się dużą popularnością, może nie tak jak słynnego autora kryminałów, ale jednak wyżej niż innych autorów.
Mężczyzn, którzy pojawiają się w... wpływają na rozwój dzieci spoza rodziny. No wydaje mi się, że zwłaszcza dla chłopców, znowu może brzydki stereotyp, trener czy ktoś, kto na przykład wspiera ich, czy prowadzi w ulubionej dyscyplinie sportu, czy jakimkolwiek zajęciu pozalekcyjnym, to jest spory autorytet. ma też sporo do zrobienia właśnie pod kątem wychowawczym, takim trochę bardziej pedagogicznym. To właśnie chodzi o to, żeby zaangażować różne bardzo autorytety. Czy to są sportowcy, których też zapraszamy do udziału w kampanii, czy to właśnie są trenerzy naszych dzieci, czy jeszcze inne osoby z otoczenia, które po prostu mogą mieć wpływ swoją postawą na zachowania dzieci. To jest bardzo ważne, żeby właśnie tak się zaangażować Żeby to czytanie nie było cały czas zarezerwowane w ogóle dla ludzi od edukacji, od kultury, tylko też na przykład ze świata sportu.
My często używamy tego porównania, że czytanie właściwie jest jak sport, bo czytanie jest dla mózgu tym, czym sport jest dla ciała. To znaczy to jest naprawdę... Takie literalne trenowanie naszego mózgu i potrzebna jest tutaj regularność, więc super, jeżeli przy okazji przykładu trenera będzie można to też połączyć. Ja tutaj przyznam, że jestem fanką tego, w jaki sposób skonstruowaliście swoją drużynę ambasadorską. Tak to określę, to znaczy ambasadorów, głównie mężczyzn, którzy wspierają kampanię i też promują ideę czytania, czytania dzieciom, bo wśród nich znalazł się zawodnik MMA Łukasz Jurkowski. Można powiedzieć, że... No zawodnice MMA nie kojarzą się z czytaniem, a okazuje się, że jak najbardziej, że czytaniu dzieciom poświęcają swój czas.
Chodzi o to, żeby przełamać trochę stereotypy, żeby pokazać rzeczywiście, że czytanie jest dla wszystkich. Dlatego rzeczywiście nasi ambasadorowie zajmują się bardzo różnymi rzeczami. I tak, Łukasz Jurkowski i Uras jest po prostu zapalonym czytelnikiem i z chęcią opowiada o tym, co sam czyta i o tym, co czytał swojej już teraz kilkunastoletniej córce. Można powiedzieć, że aktorzy czy dziennikarze, którzy tam się znaleźli, mają trochę ułatwione zadanie, no dlatego, że praca głosem to jest ważny element ich życia zawodowego, ale wydaje mi się, że nie mieliście większego problemu, żeby znaleźć osoby, które podpisały się pod tym, co robicie, podpisały się pod kampanią. To jest niesamowite, że to muszę podkreślić, że ambasadorowie wspierają nas pro bono i to jest rzeczywiście taki prawdziwy przykład ludzi, którzy czytają sobie, czytali dzieciom albo czytają nadal, bo są w różnym wieku.
Ja przyznam szczerze, że już od dawna, kiedy wybieram się gdzieś komunikacją miejską, nie za bardzo zwracam uwagi, żeby znaleźć najkrótsze połączenie, bo dla mnie to jest czas, żeby sobie poczytać. Bardzo wiele książek w ten sposób przeczytałam. Nie czytałam dziecku w ten sposób. Nie wiem, na ile on jest w stanie skupić się i się skoncentrować na tym, co słyszy. Natomiast jestem przekonana, że istnieje bardzo wiele przestrzeni, w których miejsce na czytanie jest. Tak, bo rzeczywiście dzisiaj dużym problemem, który wskazujemy jako powód, dlaczego nie czytamy albo czytamy mało, to jest rzeczywiście brak czasu. Więc to jest bardzo ważne, żeby wykorzystywać różne przestrzenie. Każdy moment, kiedy rzeczywiście możemy chociażby przez chwilę poczytać, Bo bardzo istotne jest, żebyśmy robili to regularnie i jeśli czytamy sobie i kiedy czytamy dzieciom, że dużo lepsze efekty przynosi nawet kilka minut, no bo mówimy oczywiście 20 minut słynne hasło, tak by było cudownie, ale nawet jeżeli to jest krócej, nawet jeżeli to jest 5 minut.
to przy regularnym czytaniu i właśnie wykorzystywaniu takich momentów, czy jak jesteśmy właśnie w poczekalni, w komunikacji, to pomaga budować ten nawyk i wtedy ten czas będzie się wydłużał, bo to się staje czymś, co chcemy robić dla przyjemności, co jest fajne i wtedy trochę łatwiej jest znaleźć na to czas. I myślę, że to jest świetne podsumowanie naszej rozmowy. Jest takie powiedzenie, że czym skorupka za młodu? Dziecko, które jest obeznane z tym, że książki są, książki warto czytać w różnych miejscach. Pewnie będzie dorosłym, który książki będzie czytał chętniej. No i tu możemy zrobić klamrę, czy też pętlę do pierwszej części naszej rozmowy, kiedy zajęłyśmy się korzyściami, jakie czytanie książek ze sobą niesie. Proponuję, żebyśmy w trzeciej części troszkę od kampanii odeszły. Powiedziałyśmy już bardzo dużo na jej temat. Wydaje mi się też, że nasze słuchaczki i słuchacze, zwłaszcza słuchacze, wiedzą, gdzie więcej informacji na jej temat można znaleźć.
No niestety statystyki potwierdzają, że mogłoby być lepiej, że tu jest jeszcze dużo do zrobienia. No oczywiście cieszy nas, że ostatnio te statystyki trochę poszły w górę. To już nie jest półksiążka. Teraz mówimy o tym, że już ponad 40% Polaków czyta przynajmniej jedną książkę, czy ma styczność z przynajmniej jedną książką w ciągu roku. Co to znaczy mieć styczność z książką? Tak, no właśnie, to są badania czytelnictwa, one są tak robione w całej Europie zresztą. To jest ten minimalny próg, to jest właśnie kontakt z jedną książką. U nas to jest w tym roku 41%, a to i tak jest po skokowym wzroście, bo dwa lata temu to jeszcze było bliżej 30%, więc jest jakiś promyk nadziei na przyszłość. Ale to tylko pokazuje, że właśnie działania promujące czytanie są bardzo potrzebne, bo nie ma powodu, dla którego nie powinniśmy dążyć do poziomu jakiegoś średniego europejskiego, który jest...
W okolicach i w innych krajach jest nawet 70-80%. A jaka będzie ta Polska czytająca? Czy to chodzi tylko o to, że będziemy czytać książki, że ten nawyk się upowszechni? Czy bardziej chodzi trochę o to wszystko, o czym mówiłeś na początku, że ludzie, którzy czytają jednak trochę na tym zyskują? To tak naprawdę się łączy, bo my jako Fundacja, naszym celem jest właściwie zmiana myślenia o czytaniu. Powszechność rzeczywiście oznaczałaby, że każdy czuje się zaproszony do kultury książki i każdy czuje, że czytanie jest dla niego, że to nie jest właśnie aktywność związana tylko z edukacją, a trochę tak dzisiaj jest, że postrzegamy książki jako źródło wiedzy, z którego korzystamy. jak jeszcze jesteśmy w szkole. No i niestety to też badania pokazują, że po tym okresie edukacji trochę to porzucamy.
Więc my byśmy marzyli o tym, że każdy czuje, że czytanie jest dla niego, że czytanie jest przyjemnością, że warto sięgnąć po książkę. No i to jest właśnie duże wyzwanie, żeby dotrzeć do nieczytających dzisiaj. Jak to można zrobić? Czasem mam wrażenie, że najłatwiej jest dotrzeć do przekonanych, że mamy jakiś komunikat i on trafia do osób, które już są w taki czy inny sposób w coś zaangażowani. A jak przekonać osoby, która tego odruchu czytania nie ma, który być może czytanie kojarzy z jakimś przymusem ze szkoły, który kojarzy się z nudnymi książkami, do których był przymuszany? Jak tę kartę trochę odwrócić i pokazać, że hej, czytanie jest okej? To jest rzeczywiście duże wyzwanie. To jest trudne zadanie, do którego trzeba podejść, znaczy myśleć o tym jako takie zadanie długoterminowe, bo rzeczywiście prawdziwa zmiana wymaga czasu.
I bardzo ważne jest to, żeby realizując ten cel, współpracować. My podkreślamy Znaczenie współpracy międzysektorowej, żeby czytanie rzeczywiście stało się tematem dla wszystkich i dla trzeciego sektora, którym jesteśmy, ale też chcemy angażować w to firmy, prywatne biznesy, ale też angażować w to na poziomie władz, samorządów, tak żebyśmy rzeczywiście podejmowali takie szerokie działania i docierali do nieczytających. różnymi kanałami, bo tak jak mówiłaś, to jest po prostu bardzo trudne, bo kogoś, kto czyta, nie musimy do tego przekonywać, żeby czytał więcej, ale do kogoś, kto jest z tej kultury wykluczony i to dzisiaj już padło, że to wykluczenie i to staje się prawdziwym problemem społecznym i wtedy czytanie okazuje się, że to już nie jest tylko nasza prywatna sprawa, czy to robimy w wolnym czasie, czy nie.
Tylko nie czytanie staje się rzeczywiście problemem społecznym, a nawet można powiedzieć gospodarczym. Rozumiesz to? Bo po pierwsze to wykluczenie, czy chodzi tylko i wyłącznie o dostęp do książek, czy jakieś takie poczucie, że to nie jest dla mnie. No a po drugie ten aspekt społeczny, a już w ogóle gospodarczy, to są chyba wątki, którym poświęca się zdecydowanie za mało uwagi. Chodzi o to, że czytanie naprawdę nas rozwija, uczy, wyposaża w takie bardzo ważne dzisiaj kompetencje, jak krytyczne myślenie, umiejętność analizy, sprawdzenia informacji, budowania odporności na dezinformację. Więc to rzeczywiście jest takie narzędzie, że jeżeli czytamy dla przyjemności i nabywamy te kompetencje, To czytamy ze zrozumieniem i to jest niezbędne na bardzo różnych poziomach w życiu, bo przekłada się chociażby na takie sytuacje, kiedy musimy przeanalizować umowę, którą podpisujemy w banku albo przeczytać ulotkę leku, który przyjmujemy.
W ostatnich latach rzeczywiście te statystyki mężczyzn, młodych ojców właśnie w tym wieku poszły, zdaje się, około 5 punktów procentowych do góry. To cieszy. Zdecydowanie. Wiesz, ja też od dawna miałam takie wrażenie, że bibliotekarze i bibliotekarki to jest taka grupa ludzi, którzy naprawdę... Są szalenie zaangażowani w to, co robią, bo opieka nad księgozbiorem to jest jedno, ale wszystkie działania dodatkowe, które są w bibliotekach, od jakichś wystaw, po obchody, nie wiem, jubileuszu jakiegoś autora, spotkania autorskie, aktywności dla dzieci, spotkania, no kiedyś komputery, teraz nie wiem, czy jeszcze w czytelniach to jest takie popularne. Natomiast mam wrażenie, że bibliotekarze wykonują ogromną pracę. Tak, ale to jest też ich udział w takich inicjatywach jak chociażby właśnie kampania Tataty Szczyta, gdzie, co nas bardzo przy tej inicjatywie akurat cieszyło, to jest to, że przy formule otwartej kampanii biblioteki, szkoły, różne inne instytucje mogły same włączać się i same organizować aktywności bez żadnej wymaganej rejestracji.
Nie wiem, jak jest twoim zdaniem, czy jest moda na czytanie, czy czytanie jest modą, czy to jest fajnie pojawić się gdzieś z książką, czy jeszcze w tym momencie nie jesteśmy? Myślę, że dużo różnych inicjatyw przyczyniło się do tego, że coś takiego w mniejszym lub większym stopniu się pojawiało w mediach społecznościowych, co w różnych obszarach jest widoczne, bo mamy na przykład bardzo duży bookstagram, czy dużo blogerów książkowych i rzeczywiście to jest też bardzo ważna praca to, co oni robią, bo angażują bardzo wiele osób, chociażby polecając książki, recenzując książki, generalnie mówiąc o czytaniu, no bo rzeczywiście modę możemy wytworzyć, kiedy będziemy o tym mówić i będziemy trochę zmieniać Myślenie, że to jest po prostu fajne. Ola, nasza rozmowa zbliża się do końca. Nie musimy kończyć oczywiście w tym momencie, ale gdzieś ten koniec zamajaczył mi na horyzoncie.
Myślę, że gdybym dostała na recepcie zalecenie, żeby więcej czytać, to byłaby to moja absolutnie ulubiona recepta, więc pomysł jest fantastyczny. Ja jeszcze dodam, że ten projekt będzie się nazywał Read for Real. Jest projektem europejskim, ale po polsku będzie pod hasłem Czytaj serio. Bardzo... Też wydaje mi się trafna nazwa. Nie pozostaje mi nic innego niż zachęcić do czytania, do czytania sobie, czytania dzieciom, ale też do obserwowania Fundacji Powszechnego Czytania, śledzenia na bieżąco działań tej organizacji. Olu, bardzo Ci dziękuję, że przyjęłaś zaproszenie, że zgodziłaś się wziąć udział w drogowskazach, no i opowiedzieć i o czytaniu, i o plusach, jakie z tego płyną, i o dzieciach. Była to duża przyjemność. Dla mnie również, dziękuję bardzo. Waszym i moim gościem była dzisiaj Aleksandra Strzelecka z Fundacji Powszechnego Czytania. Rozmawiało mi się bardzo przyjemnie, dlatego że ja lubię czytać.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
partnerem podcastu Drogowskazy jest właściciel sieci sklepów Media Expert i MediaExpert.pl
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„partnerem podcastu Drogowskazy jest właściciel sieci sklepów Media Expert i MediaExpert.pl"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.