Pasje, które łączą ludzi
Pasje potrafią połączyć ludzi w sposób, którego nie da się zaplanować. To przy nich spotykają się osoby z zupełnie różnych światów, które nagle mają wspólny język. Z takich spotkań rodzą się relacje, przyjaźnie, czasem całe społeczności - zbudowane wokół czegoś, co po prostu daje radość. To rozmowa o pasjach, które nie są dodatkiem do życia, ale czymś, co naprawdę zbliża ludzi do siebie.
Cześć, tu Agnieszka Kołodziejska i Wojciech Hera. To jest podcast Dobra Rozmowa, którego partnerem jest T-Mobile. Dzień dobry, jak co środę, nowa dobra rozmowa, nowy temat. Oczywiście jest szansa, że słuchacie na przykład w czwartek albo piątek, albo zupełnie inny dzień tygodnia, to też nam schlebia oczywiście. Mamy bardzo dużo nowych słuchaczy, co mnie bardzo cieszy, lub też mamy dużo nowych słuchaczy, którzy nam się nagrywają, bo dostałam do dzisiejszego tematu, dostałam bardzo dużo głosówek od ludzi, którzy przysłali te głosówki po raz pierwszy, od których nie miałam wcześniej korespondencji, więc po tym wnoszę. To fajne. To jest takie, bym powiedział, przepoczwarzenie się słuchacza. Czyli z tej, że tak powiem, z biernej części w aktywną. Ciekawe, czy to bolesne.
Chyba nie zrzucają skóry jak wąż albo coś w tym stylu. Nie wiadomo. Stają się na pewno pięknymi motylami, które... Mam nadzieję, że żyją dłużej troszeczkę niż te motyle po przepoczwarzeniu się, wiesz? Jezu, ty zaraz wprowadzasz ten wątek śmierci. Bo wszyscy kiedyś umrzemy. A może jest tak, że słuchacze, którzy się nagrywają, będą żyć dłużej? Może. Ojej. Przestań tak mówić, bo się przestaną nagrywać. Właśnie nie. Ci, którzy się nagrywają, będą żyli dłużej. A, ci, którzy się nagrywają. Co za głupoty w ogóle. Przestań. Ja uważam, że tak. Słuchajcie, dzisiaj będziemy rozmawiać o pasjach, które łączą. I ja w ogóle chciałabym zacząć od takiego print screena, którego zrobiłam, bo jestem na Facebooku na takiej grupie, która nazywa się Podróże dla Singli.
Szukam kompana, grupy do podróży. To nie jest tak, że ja szukam. Ale one mnie interesują, te grupy. To jest, ja nie wiem, czy ty jesteś aktywnym uczestnikiem każdej grupy, na której jesteś, na przykład zidentyfikuj latającego skurwiela. Rozpoznaj. Rozpoznaj, przepraszam. Tam jestem rzadko aktywny. No właśnie są takie grupy, na których nie jesteśmy aktywni, ale które lubimy podglądać, prawda? Bardzo. No więc właśnie ja sobie podglądam taką grupę Podróże dla Singli i słuchajcie, umarłam normalnie, jak to zobaczyłam. Jest takie zdjęcie. Koleś sobie zrobił zdjęcie w szybie, która odbija jego postać, sylwetkę. Nie widać twarzy, ale widać bardzo dobrze zbudowanego faceta. Takiego naprawdę byczka. Mam nadzieję, że określenie byczek nie obraża mężczyzny.
Nie obraża? Nie. Jak jest byczek, to nie. Dobrze. To taki, słuchajcie, byczek. No i pan pisze tak. Pan Maciej. W ogóle jeżeli gdzieś pan Maciej nas słucha albo to po prostu proszę przyjąć wyrazy uszanowania. Poznam dziewczynę o kobiecych kształtach. Bardzo szczupłym podziękuję. Szukam kobiety, z którą będę dzielił swoją pasję i będzie jeździła ze mną lawetą po auta. Wspaniałe! Wspaniałe! I pomyślałam sobie wtedy, od razu Wojtkowi wysłałam. Wtedy o tym na Messengerze nie dyskutowaliśmy, więc teraz możemy porozmawiać o tym. No, można mieć taką pasję. Można. Nie ma w tym nic śmiesznego absolutnie.
Natomiast takie śmieszne ogłoszenie, takie trochę matrymonialne. Zawód jak każdy inny, bym powiedział. No właśnie. Ale wiesz, ale w grupie podróże dla singli, no nie? Czyli on musi jeździć tą lawetą pałta, nie wiem, tam do Niemiec, Holandii, może gdzieś dalej nawet, no nie? No bo jeżeli podróże... A wyobraź sobie, że gdyby nie jeździł lawetą, tylko karawanem. Ojej. Też coś daleko, no bo jednakże jest też międzynarodowy transport zwłok, od których zaczęliśmy dzisiejszą rozmowę. No ty, widzisz, że ty o śmierci teraz, ty wracasz do tego tematu. Ciekawa jestem, czy gdyby ten pan Maciej znalazł taką dziewczynę i ona by nie bardzo szczupłą, prawda, bo szczupłym bardzo podziękuję, i gdyby oni się związali ze sobą i się pokochali, to czy odszedłby z grupy podróży dla singli? Myślę, że musiałby odejść, tak powinno być, prawda?
A skoro o odchodzeniu... Nie, mnie bardziej interesuje, czy na przykład założyliby swój wspólny profil na Instagramie, tak jak są wszyscy, nie wiem, vanlife. Lawetą przez Europę. Lawetą przez świat, albo laweciarze. No. I by mieli tam miliony, wiesz... którzy obserwują ich przygody, jak zakładają i wciągają na lawetę samochód z Holandii, żeby go przewieźć i sprzedać. Mogłoby tak być. Boże, ile informacji tutaj ten pan przemycił. Myślę sobie, że w tej chwili, jeżeli słucha nas jakakolwiek dziewczyna, która chciałaby być laweciarą...
to jeżeli słucha nas bezpośrednio po świętach, to jest szansa, że spełnia to pierwsze kryterium, nie zaszczupła. Nie znam nikogo, kto po świętach jest w tej kategorii, więc to jest dobry moment, żeby pisać do tego pana. Pan Maciej, grupa Podróże dla Singli. No dobrze, zaczynamy oczywiście od głosówek, od naszych kochanych, niezawodnych słuchaczy. Ja się w ogóle nie spodziewałam, muszę wam powiedzieć, że... temat, pasje, które łączą, to będzie temat, w którym jak nagracie mi głosówki, to mnie tyle razy rozbawicie. I to nie w taki sposób, że ja się śmieję z tych pasji albo z tych głosówek, tylko... Tam się odbywają nieprawdopodobne rzeczy w tym waszym życiu, jeżeli chodzi o pasję i czasami to wszystko jest takie dosyć zabawne, ale to wyjdzie.
No rozbawiły mnie szarowary. Nie będę ukrywać. Na nocowanki mam nadzieję, że nie nocujecie w tych szarowarach. No przecież to jest niewygodne na pewno. No jak, jak takie luźne, to muszą być wygodne. Słuchajcie, szarowary to są takie bardzo szerokie, takie pumpiaste spodnie, takie a la MC Hammer trochę, nie? Takie MC Hammerki. Pamiętasz, jak tam do You can't touch this, jak tańczą? To były takie... To były takie... Dobra, ale myśmy na nie mówili sindbady. No tak, no to są takie sindbady właśnie, te szarawary. I teraz rozbawiło mnie to, no bo naprawdę bardzo wiele rzeczy jest w stanie ludzi połączyć, ale szarawary, pierwszą moją myślą nie byłyby jednak szarawary, co ludzi łączy, ale okej.
Dobre pytanie. Miałeś kiedyś na sobie takie spodnie? To jest mój duży, taki mały kłopocik. Bo ja kocham takie rzeczy. Absolutnie uwielbiam. I sobie znalazłem te spodnie. I kupiłem. I kupiłem je w internecie. Ja jestem jednym z tych, który nie czyta opinii. Okej. I dopiero jak kupiłem... O Jezu, ale czy kompulsywnie kupiłeś kilka par jednocześnie? Nie. Na nieszczęście moje kupiłem tylko jedne. Ale mi się tak bardzo podobały. I przyszły. I jak już przyszły, to przeczytałem te opinie, że tam w komentarzach było napisane, że trzeba brać większy rozmiar, bo są zaniżone. W związku z czym w moich ulubionych spodniach, które mi się tak bardzo podobały, chodzi Karolina. Karolina jest połową ciebie.
Mógłbym nosić je na jednej nodze. A tak bardzo je chciałem, bo mi się bardzo podobały do jogi. Fajne. Absolutnie niesamowite połączenie, jak dla mnie. Szarawary i jeszcze grupa taka modlitewna. W ogóle wydaje mi się, że ludzie, których łączy religia, ale tak naprawdę, tak szczerze i tak, wiesz, nie... Przepraszam, nie chcę nikogo urażać, ale nie psychopatycznie, w sensie, wiecie o co mi chodzi. Tak normalnie. Tak normalnie. Wierzymy, spotykamy się razem, bo to nas łączy. To są w ogóle prawdopodobnie naprawdę super grupy. Wspólnoty. Tak, wspólnoty, no bo łączą ich wspólne wartości i to jest przecież bardzo w życiu ważne. Więc fajnie.
Bardzo fajne, ale szarawary. Cześć Agnieszko, cześć Wojtku. To mój pierwszy raz, moja pierwsza głosówka, więc... Troszkę się stresuję. Chciałam powiedzieć o podróżach, które łączą, a konkretnie podróże do Chorwacji. Tak nas zafascynowały, że znaleźliśmy kiedyś grupę na Facebooku, jedną taką konkretną, w której była taka rodzinna atmosfera. I za każdym razem, gdy byliśmy w Chorwacji, dzieliliśmy się właśnie na tej grupie, gdzie byliśmy, co jedliśmy, jak cudowne widoki i tak dalej. Powiem wam tak, trwało to... około, nie wiem, pięciu, siedmiu lat, jak tak wymienialiśmy się, związały się fajne, bardzo przyjaźnie, najpierw internetowe, później tych ludzi spotkaliśmy, czy w Polsce, czy w Chorwacji, skrzykiwaliśmy się na jakieś takie spontaniczne spotkanie, jeżeli ktoś akurat był w tym czasie samym, co my.
Ale jak tam było? Czy jest jakaś nazwa tej grupy? Bo to mnie interesuje. A co, już chcesz dołączyć? Przecież rozpadła się, nie ma. Ale nie, czy to byli na przykład, nie wiem... Miłośnicy Chorwacji. No tak, no prawdopodobnie tak. Albo Chorwacja fans. No, najprawdopodobniej właśnie o coś takiego chodziło. I myślisz, że tam jest ciekawiej niż rozpoznań latających skurwieli? Albo w podróże dla singli? Ciekawe, czy w tej grupie była taka podgrupa Chorwacja dla singli. Wydaje mi się, że w grupie miłośnicy Chorwacji mogły być osoby, które jednocześnie należą do grupy rozpoznaje latających skurwieli. Na pewno. Gdyż wiele latających skurwieli nierozpoznawalnych przez nas jest na pewno w Chorwacji. Jest w Chorwacji, a na pewno jest tam też dużo singli.
No właśnie, więc zobacz, jak to łączy wszystko. Taka Chorwacja jak łączy. A jak tam się zepsuje samochód, to nasz gość musi jechać na metrach. Dokładnie. Panie Maćku, zapraszamy do Chorwacji. Panie Maćku, zapraszamy do Grupy Miłośników Chorwacji. Ale to fajne. No oczywiście podróże, no moim zdaniem podróże to jest jedna z tych takich chyba najsilniejszych pasji, które chyba najsilniej ludzi łączą. Tak mi się wydaje, że to jest taka... Chociaż ja wiem. Gdzie? Fanatyków jest wielu. Fanatycy podróży, fanatycy jeżdżenia na rowerze, fanatycy deskorolek. Oczywiście. Deskorolki, motocykle. gotowanie. Myślę sobie, że jest bardzo dużo. A wiesz, a propos gotowania, szkoda, że nie pociągnęłam tej historii, tej przygody.
I ja na takim jednym komplecie kolacyjnym byłam. Nie siadło mi wprawdzie wtedy. Ja trochę taka jestem, że niestety... Nie, po prostu nie daję drugich szans. To znaczy jak coś mi nie siadło... miałem na myciu. Ale słuchajcie, to było fajne. Dzisiaj, jak z perspektywy czasu sobie o tym myślę, to było naprawdę bardzo fajne, bo można w ten sposób poznać zapewne fajnych ludzi, których łączy albo pasja właśnie do gotowania, albo do jedzenia, co jest w ogóle jeszcze fajniejsze, nie? Umawiać się. Ja pamiętam, że kiedyś byłam w Malezji. Byłam sama przez kilka dni, potem dopiero dołączałam do mojej ekipy gdzieś indziej i w tej Malezji w Kuala Lumpur poznałam, bo w pokoju razem mieszkałyśmy, takim koedukacyjnym, taką Sorę, to była dziewczyna z Korei Południowej i ona tak lubiła jeść, była po prostu jak zapałka taka szczupła, a tak kochała jeść, ona jadła jakieś niewyobrażalne ilości jedzenia i myśmy po prostu przez kilka dni nic tylko żarły w tej Malezji, a tam było przepysznie i to też nas połączyło i myśmy bardzo długo trzymały kontakt, tylko na Instagramie wprawdzie.
Ale bardzo długo trzymałyśmy kontakt, więc widzisz, miłość do jedzenia też może tak połączyć, nie? Powiedz tej dziewczynie, żeby nie pisała do pana Maczka, bo jak jest jak palec, to nic. No nie, nie, bo bardzo szczupłym pan dziękuję. A te imprezy, to ty powiedz, to takie trochę swingerskie. Kulinarne swingerstwo. Tak, podziel się tym, co najlepsze, tylko nie partnerką albo partnerem, a posiłkiem. No tak. Ale można było później iść na krzyż? W sensie, że na przykład, wiesz, ja bym najpierw organizował i mi by tego, te bliki wrzucali, a później ja bym komuś zapłacił, byśmy tak sobie, wiesz, rotowali przez 12 miesięcy w 12 różnych osobach? Myślę, że tak. Ale czaderskie. No, naprawdę, bardzo fajne to jest. Bardzo fajne. Ja nie... Ja bym chyba nie została gospodarzem. A są jakieś zasady na przykład, że można pójść i bezkarnie krytykować na przykład?
O! Kumarze idziemy, tacy, wiesz, płacimy po dwie stówki, sobie mówimy, o, ale przypalone. O Jezu. Moja mama robi lepsze. I takie, wiesz, dwa mapety przychodzą. I taka loża szyderców. Taka loża szyderców, no. Oj nie, nie, nie, to tak pamiętam, że nie było. To było naprawdę bardzo wiele lat temu, więc ja już dokładnie pamiętam. Chyba by nas skreślili z listy. Jedzenie było wtedy pyszne, naprawdę. Wiesz, bo to też nie jest tak, że organizują to osoby, które tam, wiesz, rozpoczynają przygodę z gotowaniem, tylko jak dobrze gotujesz, to wiesz, że dobrze gotujesz. Ty wiesz, że robisz zajebisty, najlepszy na świecie rosoł i wiesz o tym. Wiem. No właśnie, ja myślę, że to jest... A wczoraj robiłem steki. Gdyby były mistrzostwa, też przypuszczam, że są niezłe.
Zresztą aktualnie cały swój jeden pokój w mieszkaniu ma zastawiony moimi obrazami. Także jest to coś pięknego i naprawdę życzę wszystkim relacji opartych na takich fundamentach. Ściskam Was i dobrych rozmówców. I ja, zanim w ogóle przyjdziemy do tego, chcę powiedzieć jedną rzecz. Ja kocham, jak ktoś mówi i słychać, że się uśmiecha. To jest tak życzliwe po prostu. A to było słychać, nie? Bardzo. Tak po prostu pozytywnie. A nie zaskakuje cię to, że ja myślałam, mimo że pracuję w radiu, pracowałam w radiu, ale jeszcze będę pracowała. Mimo, że jestem dziewczyną z radia i z muzyką mam do czynienia od ponad ćwierć wieku, to dzisiaj zaskakuje mnie to, że są jeszcze właśnie takie grupy fanowskie, że ludzie potrafią się złączyć, zjednoczyć, zbliżyć, zaprzyjaźnić właśnie na podstawie miłości do jakiegoś artysty.
Bardzo... Bardzo to jest dla mnie zaskakujące. Myślałam, że to już taki trochę przeżytek jest, że ci artyści są już tak blisko nas dzisiaj, wiesz, wyskakują nam na tych właśnie Reelsach, na tych TikToczkach, że to trochę przestało funkcjonować, a jednak nie. I będzie jeszcze dzisiaj głosówka, która tego dowodzi, jeszcze jedna. A ja myślę, że już nie jest to trochę tak, że jak kogoś poznajesz, to pierwsze pytanie, któremu zadajesz, to czego słuchasz? Mhm. A kiedyś tak było? Było tak. No. I w ogóle nie mogłeś się spotykać z kimś, kto był z innej grupy muzycznej. No. Natomiast... Przecież ja kiedyś spotykałam się z takim Grześkiem, który słuchał Guns N' Roses. Nienawidziłam wtedy Guns N' Roses.
znaczy wymyślił, no Ameryki nie odkrył, ale on ma taką zabawę i przeprowadza z ludźmi, do których jakąś miętę poczuł, to znaczy, że widzi, że tutaj ojej, jak fajnie kliknęło, jest super i teraz poznajmy się tak hardkorowo, to znaczy on na przykład zadaje pytania, Takie z popkultury. Na przykład Spiderman czy Superman. Albo Superman czy Batman. I dyskutujecie, do którego na przykład superbohatera jest ci bliżej i dlaczego. Albo, nie wiem, Terminator czy Predator. Wiadomo. Jeżeli ktoś by wybrał Predatora, to bym skończył rozmowę. Ja wybieram Predatora. To nara. Przecież to jest genialne.
jak sądzę, jakiejś takiej e-learningowej. To też jest super i mnie się od razu przypomina historia moja i mojej przyjaciółki, bo nas trochę połączył radio. Kamyk mieszkała pod Londynem. Ja już nie pamiętam, co ona miała za dziwną pracę wtedy, ale coś składała, jakieś małe części składała i to była taka nudna, żmudna praca. Siedziała po prostu i na słuchawkach miała ciągle zetkę. I kiedyś się ośmieliła i napisała do mnie maila na adres służbowy. że słucha w UK, że tak tutaj ta praca jest taka se i że ta zetka i tak fajnie i że lubi mój głos i w ogóle. Ja jej odpisałam. I tak zaczęłyśmy ze sobą pisać. Ja po trzech miesiącach już byłam u niej w odwiedzinach ze słoikiem Botwinki.
Bo tęskniła za Butwinką, mówiła, że tam nie ma, nie można było. I tak się poznałyśmy i tak jesteśmy przyjaciółkami do dzisiaj. Ona w końcu przeprowadziła się do Polski, mieszka w mojej rodzinnej Łodzi. I w ogóle wiesz, jak dostałam zresztą na pożegnanie od moich współpracowników, na pożegnanie zetowych współpracowników taki filmik. To Kama też się tam znalazła, bo jedna z moich koleżanek z radia wie, że się przyjaźnimy i też poznała Kamyka, a wiedziała, że nas połączyło Radio Z. Ale ładne! No więc jak zobaczyłam w ogóle też Kamyka w tym filmiku, to mi się tak fajnie, miło zrobiło. No bo rzeczywiście, zobacz, dwie różne w ogóle strony, nie? Ja jako osoba pracująca w, a ona jako osoba słuchająca. I to też, no to też jest możliwe.
Ciekawa jestem w ogóle, czy inni prezenterzy, czy dziennikarze... w Polsce mają taką przygodę, że zaprzyjaźnili się z kimś ze swoich słuchaczy albo widzów. Ciekawa jestem. Myślę, że mało kto tak dobrze odpowiada ludziom, którzy do nich piszą, jak ty. No tak, ja odpowiadam, rzeczywiście odpowiadam. A teraz będzie taka, słuchajcie, głosówka, która chyba rozbawiła mnie najbardziej na świecie i ciekawa jestem, czy was też rozbawi. Cześć Aga, cześć Wojtek. W temacie wspólnych pasji, to naszą tutaj rodzinną pasją, ja w sumie dopiero zaczynam wstawiać w tym kroki. Nasze dziecko też coś tam już próbuje. Jest jazda bokiem, kontrolowanym poślizgu, oczywiście na zamkniętych torach, miejscach do tego przeznaczonych.
Chciałabym życzyć Wam wszystkiego najlepszego w nowym roku. Robcie to dalej, bo robicie to dobrze. Budziaki! Ledwo zostałaś ambasadorką BMW i już ci się wydaje, że będziesz jeździła bokiem od razu. Drift, drift, od razu, pójdę bokiem, od razu. Nie będę jeździła bokiem, ale bardzo mnie rozbawiła ta głosówka, jeszcze jak usłyszałam, że ten dzieciak do pedałów już dosięga, więc to jest najwyższy już czas, żeby go puścić do jazdy bokiem. Absolutnie. Ja nie wiedziałam, że są takie miejsca do tego przeznaczone. To znaczy, ja myślałam, że takie rzeczy ludzie robią zawsze nielegalnie. Nie, nie wolno robić to nielegalnie. No nie, oczywiście, że nie wolno. Jazda pod bokiem, pod centrum handlowym to nie jest drift. To łobuzerka. O, żeś to rozpowiedział.
ojciec dwóch praktycznie nastoletnich synów, że to łobuzerka. Nie no, oczywiście, że to trzeba robić w warunkach kontrolowanych, ale zadziwia mnie to, zadziwia mnie to, że to jest ich rodzinna pasja, rozumiesz, że tam nie wiem, spodziewałabym się bardziej, że tam wiesz, poznaliśmy się z chłopakiem, nie, on tam driftował, strasznie mi się to podobało, zaimponował mi i też zaczęła mi w ogóle super, a u nich też... rodzinna pasja. Ja w ogóle ciekawa jestem, jaka jest historia tego driftowania. Skąd to się wzięło? Bardzo żałuję, że ona tego nie nagrała. Z Japonii. Tokio Drift? Drift pochodzi z Japonii. No wyobrażasz sobie to. Wiesz, rodzina powinna mieć psa do nim szybcy i wściekli. Ja się podplułam. O rady boskie. Bardzo fajne, świetne. Naprawdę to... Ciekawa jestem jak syn, jak już naprawdę dorośnie i będzie dosięgał naprawdę pedałów, to czy będzie to kontynuował i czy to będzie mu się podobało.
Oby. Oj tak, pasje bardzo łączą, ale mogą też dzielić, chyba jeśli na przykład pojawi się w tym odrobina rywalizacji. Moją ogromną pasją jest muzyka, w zasadzie fanowanie, koncertowanie jednego artysty, jest to Michael Patrick Kelly, czyli Paddy Kelly z Kelly Family, pewnie większość osób kojarzy. I tak jak byłam nastolatką, miałam 14 lat, czyli to było oj no 25 lat temu. Byłam fanką Kelly, później mi to dawno przeszło, no... życie się układało po swojemu i jakoś odkryłam parę lat temu, cztery chyba, że właśnie działa solowo. No i jakby serducho znów zabiło. I naprawdę nie miałam kontaktu z nikim z fanów z lat jeszcze tam dziewięćdziesiątych, kiedy się tworzyło tak zwane fanbooki, wysyłało się jeszcze drogą listową przecież, żeby każdy się wpisał, coś ala takie pamiętniki.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
partnerem jest T-Mobile
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„partnerem jest T-Mobile"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Pasje potrafią połączyć ludzi w sposób, którego nie da się zaplanować. To przy nich spotykają się osoby z zupełnie różnych światów, które nagle mają wspólny język. Z takich spotkań rodzą się relacje, przyjaźnie, czasem całe społeczności - zbudowane wokół czegoś, co po prostu daje radość. To rozmowa o pasjach, które nie są dodatkiem do życia, ale czymś, co naprawdę zbliża ludzi do siebie.