KONIEC DUBAJU Historia i Problemy Miasta „Luksusu” #BizON
KONIEC DUBAJU Historia i Problemy Miasta „Luksusu” #BizON
Kiedyś zwykła wioska rybaków, ukryta gdzieś wśród piasku w pustyni. Dzisiaj natomiast rezydencja wielu milionerów, czy też nawet miliarderów. Dubaj to nowoczesne miasto luksusu i petrodolarów, które niedawno obudziło się w zupełnie nowych okolicznościach. Irańskie rakiety i drony pustoszą niebo, a indeks nieruchomości leci w dół o jedną trzecią. Podobnie dzieje się z luksusowymi apartamentami. Turyści uciekają, a błysk złota i ostoja spokoju dla bogatych zamienia się nagle w pułapkę. Pytanie więc, jak powstało to niezwykłe miasto? Dlaczego stało się tak popularne dla Polski i świata? I wreszcie, czy to początek końca perły Zatoki Perskiej, czy może okazja do zysku?
Ciekawi? Sprawdźmy to! BizON. Włączeni do świata biznesu i finansów. Jak wioska poławiaczy pereł stała się globalnym centrum biznesu? Terytorium dzisiejszego Dubaju było zamieszkane już w starożytności, a od stuleci stanowiło ważny punkt na szlakach handlowych między Zatoką Perską, Indiami i Mezopotamią. To położenie ukształtowało jego strategiczne znaczenie jako bramy handlowej pomiędzy kontynentami. Od XVIII wieku Dubaj funkcjonował jako mała osada rybacka i portowa, która była centrum połowu pereł oraz miejscem wymiany handlowej z Indiami i Iranem. Morze jest i zawsze było życiodajną siłą Dubaju. Jego bogactwo podtrzymywało to państwo-miasto na suchych, jałowych terenach przez tysiące lat.
Mężczyźni z Dubaju nurkowali w poszukiwaniu pereł. Perły są bogactwem ogrodów, zatoki, ciepłych mórz. Gospodarka miasta była głównie uzależniona od niestabilnego rynku pereł, a region pozostawał pod silnym wpływem Imperium Brytyjskiego. Zanim Japończycy wynaleźli hodowlane perły w latach 30. XX wieku, Dubaj był jednym z głównych źródeł pereł na świecie. W 1907 roku ponad 400 łodzi perłowych z około 6 tysiącami nurków i członków załogi operowało z Dubai Creek. Ważny moment w jego rozwoju stanowił rok 1833, kiedy władzę przejęła panująca do dzisiaj dynastia Al Maktoum. Na początku XX wieku Dubaj przeżył swój pierwszy kryzys w związku z pojawieniem się pereł hodowlanych.
To zaburzyło zwroty z kluczowego sektora ich zarobków, jednak już wtedy Dubaj funkcjonował jako gospodarka pośrednicząca, a nie niezależny ośrodek produkcji. W tych kiepskich nastrojach władcą rybackiego osiedla został szejk Rashid bin Sayed al-Maktun. To pod jego panowaniem Dubaj przeżył pierwszy znaczący przełom związany z odkryciem ropy naftowej. Było to nowe otwarcie dla historii tego miasta. Władca pustyni nie należał jednak do próżnych i miał wizję uczynienia z kraju Trzeciego Świata miejsca o naprawdę wysokim standardzie. I postawił w zasadzie wszystko na tę jedną kartę. Wkrótce po objęciu władzy w Dubaju, w 1958 roku, postanowił rozpocząć coś w rodzaju intensywnego programu inwestycji infrastrukturalnych.
Aby to sfinansować, Sheikh zaciągnął duże pożyczki, mimo pieniędzy, które nadal napływały z morskiej działalności handlowej państwa. Wydał te środki na zakładanie prywatnych firm, które następnie budowały linie energetyczne, sieci telefoniczne, kolejne porty oraz pierwsze lotnisko w Dubaju. W ten sposób Dubaj zyskał swoją charakterystyczną wizytówkę. Unikalny model gospodarczy, w którym monarchia absolutna współistnieje z liberalnym kapitalizmem, a państwo angażuje się jedynie w strategiczne sektory. W Dubaju władca kładł fundamenty pod państwo przeznaczone dla biznesmenów. Uważał, że zadaniem rządu nie jest ingerowanie w podstawowe usługi, takie jak elektryczność, które gdzie indziej były własnością państwa, natomiast w Dubaju znajdowały się w rękach prywatnych przedsiębiorstw.
Tym samym system polityczny Dubaju pozostał autorytarny, co nie miało nic wspólnego z demokracją, popularną na Zachodzie. Ale właśnie to dało podstawy gospodarcze do powstania Unii konkurujących do tej pory ze sobą państewek. Wszystkie te twory połączyły się w nowy, niepodległy twór polityczny. Zjednoczone Emiraty Arabskie. W końcu 2 grudnia 1971 roku państwa zjednoczyły się, aby utworzyć nowy kraj – Zjednoczone Emiraty Arabskie. Europa stała się motorem do rozwoju Dubaju, ale przy okazji nie było jej wcale zbyt wiele. Ze względu na ten fakt, Sheikh Rashid wiedział doskonale, że nie może całkowicie oprzeć losu obywateli na bogactwie surowcowym, które było przecież ograniczone.
Być może właśnie to uchroniło Dubaj od losu podobnego do Wenezueli czy Rosji, gdzie tzw. klęska surowcowa przekłada się na zastój w innych sektorach. Mimo to rozwój Zjednoczonych Emiratów był silnie zależny od globalnych cen ropy. Sam Dubaj stał się klasycznym przykładem państwa rentierskiego, gdzie początkowo to dochody z surowców zastępowały dochód z klasycznego ściągania podatków. Tego stanu rzeczy nie można było jednak utrzymywać wiecznie. Trzeba było wymyślić coś innego. Emir Dubaju słusznie postanowił więc zdywersyfikować gospodarkę Emiratu, wykorzystując moment, w którym ropa płynie jeszcze szerokim strumieniem. Szejk Rashid powiedział, Mam dobre i złe wieści. Znaleźliśmy ropę, ale nie za dużo. Rozwój miasta nie był już jednak uzależniony od sprzedaży ropy.
Zamiast tego ropa była wykorzystywana do finansowania istniejącej strategii Szejka Rashida, polegającej na oparciu gospodarki Dubaju na handlu, turystyce i finansach. Niedługo potem Dubaj stał się finansowym centrum Bliskiego Wschodu. Kapitał z całego świata płynął do zyskującego na popularności Emiratu. Pomimo tego, jak niebezpieczny jest region, w którym obecnie toczy się wojna. Obecnie konflikt na Bliskim Wschodzie namieszał na wielu różnych rynkach. To już nie jest tylko destabilizacja krajów Zatoki Perskiej. Spadły chociażby niektóre surowce, runęły spółki technologiczne z USA, Names mentioned in English.
Własne konto brokerskie założycie natomiast z linka w opisie filmu. To zaledwie kilka minut, które naprawdę warto poświęcić, aby móc wreszcie korzystać ze światowej niestabilności, a nie tylko tracić na wyższej inflacji, tak jak robi to większość społeczeństwa. Inaczej ciężko zbudować majątek i chronić własny kapitał w dzisiejszych chaotycznych czasach. Na platformie macie natomiast dostęp do miliona instrumentów na całym świecie. KONIEC DUBAJU KONIEC DUBAJU
KONIEC DUBAJU Boom finansowy i miasto spektaklu. Dubaj na przełomie stuleci. Rozwój gospodarki Dubaju koncentrował się na strategicznej decyzji o przekształceniu Emiratu w światowej klasy kierunek turystyczny i biznesowy. Sheikh Rashid stworzył port wielkości nowojorskiego portu, tylko że na pustyni.
To największy port stworzony przez człowieka. Port bez granic. Generał Ali ma przestrzeń do rozwoju, a Dubaj ma determinację i biznesową bystrość, by go rozbudować. Już w 1985 ruszyły ich własne globalne linie lotnicze, które stały się jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie. Może i nie największą, ale najbardziej słynącą z luksusu i połączeń dalekodystansowych. Emirates to chyba najlepszy przykład tego, jaką rolę dla Dubaju przewidział jego monarcha. Znana dubajska linia lotnicza nie lata na krótkich dystansach. Korzysta głównie z dużych samolotów dalekodystansowych, dla których macierzyste lotnisko jest zwykle hubem przesiadkowym. Prestiżowa linia stworzona od zera za 10 milionów dolarów obecnie osiąga miliardowe przychody i na koniec marca 2025 roku przyniosła ponad 6 miliardów dolarów czystego zysku.
To naprawdę ogromnych rozmiarów sukces. Wartość Emirates szacuje się obecnie na około 50 miliardów dolarów, choć nie jest to firma notowana na giełdzie i w całości należy do rządu Dubaju. Własna spektakularna linia lotnicza to tylko jeden z przykładów tego, jak władcy Emiratu widzieli potencjał w szybkim rozwoju konkretnych usług. Globalne linie lotnicze, wolne strefy ekonomiczne czy gigantyczne projekty infrastrukturalne miały przyciągnąć do Dubaju jeszcze większy kapitał. Tani kredyt z początku lat 2000, rosnące ceny ropy oraz ambitny nowy władca Sheikh Rashid pomogły przekształcić zarówno linię lotniczą jak i miasto. A celem było przekształcenie Dubaju w to, czym od dekad starał się być.
Łącznik między wschodem a zachodem. KONIEC DUBAJU Opierał się przede wszystkim na niskich podatkach i deregulacji, co masowo przyciągało globalny kapitał, ale jednocześnie czyniło z Dubaju raj podatkowy i uzależniało gospodarkę od czynników zewnętrznych. Co zatem jak magnes przyciąga zagraniczne firmy do perły zatoki? Przede wszystkim prostota podatkowa. Albo chcesz mieć firmę z dostępem do lokalnego rynku i 51% udziału w tutejszego sponsora, albo zachowujesz 100% własności w jednej z 30 stref wolnocłowych.
Wtedy masz szansę na podatek w wysokości 9%, jeżeli zyski przekraczają 100 tysięcy dolarów. Do tego zaledwie 5% VAT, który musisz rozliczać przekraczając kwotę 100 tysięcy dolarów obrotu. I to by było na tyle. Żadnych składek społecznych, zdrowotnych czy też podatków od wynagrodzeń. A kiedy jesteś międzynarodowym holdingiem, który nawet nie oferuje swoich usług w Emiratach, możesz mieć tam konto bankowe, prowadzić transakcje i cieszyć się prywatnością. Dlatego dla wielu inwestorów i nawet drobnych biznesmenów Emiraty Arabskie z Dubajem na czele mogły wydawać się prawdziwym rajem na ziemi. Zresztą nie tylko dla nich, ale do tego jeszcze powrócimy. Stąd też łatwo zrozumieć, że pomimo różnych wyzwań na przełomie stuleci, koniunktura dla Dubaju była stosunkowo stabilna.
W zasadzie śmiało można uznać ten Emirat za najlepszy przykład dziecka ery globalizacji. Dubai ma nadzieję rywalizować z Szanghajem i Hongkongiem. Nie jest więc przypadkiem, że dziś Emiraty wraz z Chinami są największymi placami budowy na świecie. Prawdziwym motorem napędowym tych zmian, przyciągających masowo inwestorów, były oczywiście liczne projekty architektoniczne i dynamiczny rozwój rynku nieruchomości, zapewniającego gigantyczne zwroty z inwestycji.
Zatem czy taki projekt może mieć jakieś wady? Autorytarny kapitalizm szejków pozwalał na szybkie decyzje inwestycyjne. Zapytacie dlaczego? Oczywiście dzięki pewnym korzystnym dla rozwoju brakom, w szczególności braku praw pracowniczych czy też demokracji. Z jednej strony przyspieszyło to znacząco decyzyjność i pracę nad nowymi projektami. Z drugiej strony stworzyło to miasto, które od początku było projektowane jako produkt i to produkt globalny. Nic więc dziwnego, że o Dubaju krążą liczne opinie o sztuczności i braku zakorzenienia społecznego. Nie bez przyczyny większość populacji tego miasta do dzisiaj stanowią zagraniczni pracownicy, którzy sami budowali to miejsce. Często zresztą za psi grosz. Ale niezależnie od tego, czy chodzi o biznes, budownictwo, transport, rybołówstwo czy przemysł tekstylny, Emiraty potrzebują pomocnych rąk imigrantów z sąsiednich krajów.
Ci pracownicy gościnni stanowią ponad 85% całej populacji Emiratów. Innymi słowy, to oni utrzymują gospodarkę w ruchu. To wszystko sprawia jednak, że Dubaj jest najliczniej zaludnionym ze wszystkich siedmiu Emiratów i jego populacja wynosi już niemal 4,5 miliona mieszkańców. Z kolei w całych Emiratach żyje około 11,5 miliona obywateli, z czego 1,33 miliona stanowią rodowici Arabowie. Czyli zaledwie jakieś 11,5%. Z tego powodu zdecydowana większość mieszkańców, bo ponad 63%, to mężczyźni w większości w wieku produkcyjnym. Ktoś w końcu musiał wybudować te wszystkie legendarne inwestycje. Większość tej siły roboczej stanowią mieszkańcy Azji Południowej, pracujący na budowach za niskie płace i przez długie godziny w złych warunkach, często niemogący wrócić do domu, ponieważ ich paszporty są zatrzymywane.
Wprawdzie od kilku lat ich sytuacja ulega poprawie, ale mimo wszystko to nadal tania siła robocza, która stoi za gigantycznymi budowami. A w Dubaju przykładów nie brakuje. Chociażby Burj Al Arab, Wyspy Palmowe, czyli trzy największe sztuczne wyspy na świecie. Czy też najwyższy na świecie budynek, hotel Burj Khalifa. Po zamontowaniu iglicy Burj osiąga teraz swoją pełną i ostateczną wysokość. Oszałamiające 828 metrów. Dlatego też Dubaj szybko zaczął być określany mianem miasta spektaklu. Bańką napompowaną pod bycie tym najlepszym, największym i najpiękniejszym na świecie. Co kolejne projekty miały jedynie udowadniać, jak chociażby wystawa EXPO 2021-2022.
Takie podejście można oczywiście krytykować, ale nie zmienia to jednak faktu, że taka polityka zadziałała. Marketing oparty na byciu nai wypromował to miejsce globalnie, mimo że do niedawna było jedynie wioską na pustyni. Ta strategia sprawdzała się do tej pory, Ale izraelsko-amerykański atak na Iran zmienił sytuację bardzo wyraźnie. O tym opowiem Wam w kolejnym rozdziale. Do niedawna nietuzinkowy Emirat wciąż stanowił enklawę dla tych, którzy chcieli pomnażać kapitał. Od 2020 roku Dubaj notował coraz większe zainteresowanie inwestorów kupujących nieruchomości. Co jednoznacznie miało wpływ na skokowy wzrost cen. Średnio w 2024 roku mieszkania podrożały o prawie 16%, a wille o 25% rok do roku. To wprost spektakularne zwroty z inwestycji.
W związku z rozwiniętymi gospodarkami Zachodu to ogromny potencjał zwrotu, który ciężko było przeoczyć zorientowanym. Tym samym doskonale widać, jak bardzo Dubaj stał się samospełniającą się przepowiednią. Przepowiednią, którą dosłownie i w przenośni zbudowano na piasku. Trochę na zasadzie amerykańskiego fake it till you make it, bo ze sztucznego tworu, od początku budowanego dla bogaczy, stał się miejscem, które przyciągnęło kapitał jak magnes. A jak Dubaj radzi sobie w czasach kryzysu? Jeszcze kilka lat temu globalne sprawdzam rzuciła mu pandemia COVID-19. W marcu 2020 roku Emirates tymczasowo zawiesiły niemal wszystkie swoje loty pasażerskie do i ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, z wyjątkiem lotów repatriacyjnych do około tuzina krajów.
Ten spadek ruchu pasażerskiego doprowadził do pierwszej straty w 30-letniej historii firmy. W listopadzie 2020 roku grupa Emirates ogłosiła półroczne straty netto w wysokości 3,8 miliardów dolarów. To oczywiście jedynie przykład jednej z usług, ale dość dobitne. Wyjątkowość i unikalność w czasach kryzysu to jednak często kłopot, a nie atut. Bo daje przewagę bardziej stabilnej i mniej łakomej konkurencji. Firmom, które koncentrują się na dostępności, skali i obsłudze klienta masowego. To właśnie zasadnicza wada modelu opartego na niedostępnym luksusie. Dubai obecnie. Unikalność i luksus stał się modelem problematycznym, Na początek ustalmy sobie może prostą prawdę. Warunki, które stworzył Dubaj, ale również inne Emiraty, przyciągają każdy rodzaj kapitału.
Mam tutaj na myśli zarówno ten legalny, jak i nielegalny. Publiczni wrogowie numer jeden mogą tu działać z dużym stopniem bezkarności, w sposób, którego nie spotyka się nigdzie indziej na świecie. Jednak czy naprawdę jest się czego czepiać? Jak się okazuje, Dubaj słynie nie tylko ze znanych biznesmenów, influencerów i milionerów. To są ludzie znajdujący się na samym szczycie hierarchii. Najgorsi z najgorszych, najgorsi z najgorszych. Baronowie narkotykowi, skazani przestępcy, osoby uwikłane politycznie czy też objęte sankcjami międzynarodowymi. Często to właśnie Dubaj staje się domem dla nich oraz ich brudnych pieniędzy. Luksusowy rynek nieruchomości w Dubaju to miejsce lokowania brudnych pieniędzy elity przestępczej. Nie pytamy, skąd mają swoje pieniądze.
Nie pytamy, bo to nie nasza sprawa. Nas interesuje tylko to, czego oni chcą. Najgorsze jest jednak to, że większość z nich możemy poznać z imienia i nazwiska. Czyli każdy może sobie sprawdzić, że oni przebywają sobie właśnie w Dubaju. I w sumie to koniec konsekwencji, bo niewiele da się z tym zrobić. W 2024 roku ukazał się raport Organized Crime and Corruption Reporting Project. www.youtube.com
Ludzie, którzy się na to decydują, nierzadko znajdują się w sytuacji bez wyjścia. Ciche przyzwolenie na liczne nadużycia wobec pracowników mogą w praktyce tworzyć sytuacje zbliżone do przymusowej pracy, mimo że oficjalnie jest ona w Emiratach zakazana. I to chyba największy problem Dubaju. Mimo tego, że technologicznie i wizerunkowo wygląda jakby już funkcjonował w kolejnym stuleciu, to wciąż jest zarządzany przez feudalnych władców pustyni. Tym samym mimo pozornego dobrobytu nadal jest zależny od globalnych przepływów kapitału, co doskonale widać obecnie. Wbrew pozorom, spektakularna transformacja w ciągu jednego pokolenia opierała się o dość kruche fundamenty. Tania praca migrantów czy też nierówności społeczne pozwoliły na rozwój, ale stworzyły też model, który może być trudny do utrzymania bez ciągłego napływu kapitału z zewnątrz.
A ten niestety może kiedyś się skończyć lub po prostu znaleźć sobie inną, ciekawszą przystań. A przede wszystkim bezpieczniejszą. Dubaj w odróżnieniu od innych krajów regionu nie uzależnił się tak bardzo od ropy, co od globalizacji i od turystyki. A obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie zdaje się podważać stabilność takiego rozwiązania. Co istotne, ta wojna nie rozluźnia wcale więzów Emiratów z ich najważniejszymi partnerami, tylko jeszcze bardziej je cementuje. Co ta wojna oznacza dla porozumień zawartych między Emiratami, Stanami Zjednoczonymi i Izraelem? Mam na myśli takie rzeczy jak pokój dla dobrobytu, zobowiązania inwestycyjne wobec Stanów Zjednoczonych czy porozumienia abrahamowe. Jak to zmienia całą dynamikę? W żaden sposób.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
KONIEC DUBAJU Historia i Problemy Miasta „Luksusu” #BizON