Co DALEJ z IRANEM PALIWO w GÓRĘ, a TRUMP UDERZA w HISZPANIĘ! #BizWeek
Co DALEJ z IRANEM PALIWO w GÓRĘ, a TRUMP UDERZA w HISZPANIĘ! #BizWeek
W tym samym czasie cena ropy Brent wzrosła z 69 do 82 dolarów za paryłkę. Podrożała również cena hurtowa benzyny, co natychmiast zobaczyliśmy na stacjach. Tak to wygląda w niedzielę 1 marca na Orlenie w miasteczku śląskim. I jesteśmy po kilku dniach znowu na Orlenie. Jak widzimy ceny wystrzeliły do góry. I tutaj ważne wyjaśnienie, nad którym wielu z Was pewnie się teraz zastanawia. Pytanie, dlaczego niemal natychmiast widzimy wzrosty cen paliw na stacjach, kiedy gdzieś na świecie spadają bomby? Może się przecież wydawać, że taki Orlen ma umowy na import paliw po stałej cenie przez jakiś dłuższy okres, na przykład na rok. Praktyka rynkowa jest jednak zupełnie inna. Na globalnym rynku paliw ceny w kontraktach terminowych na dostarczenie surowca bardzo rzadko są stałe.
Zamiast tego zapisane jest w nich, że za dostawę paliwa płaci się tyle, ile kosztuje dany surowiec na giełdzie, np. ropa Brent. Zatem kiedy ropa na świecie drożeje, Orlen również musi zapłacić za nią więcej niż zwykle. A ponieważ jest spółką giełdową, która rozlicza się z akcjonariuszami i musi pilnować budżetu, to od razu gdy płaci więcej za towar, podnosi ceny w detalu dla klientów. To wynika zarówno z pewnej tradycji rynkowej, no bo tak po prostu zawsze było, jak i z faktu, że takie transakcje powiązane z zachowaniami rynku wydają się bardziej pewne z perspektywy biznesowej. Pytanie więc, dlaczego to samo nie dzieje się w drugą stronę, kiedy ceny dostaw spadają? Odpowiedź na to pytanie również jest prosta.
W takiej sytuacji Orlen czy inne podmioty zarabiają po prostu więcej, ich marże rosną. Dopóki więc konkurencja nie zmusi koncernu do obniżenia swoich cen, nikt nie stara się tego zbyt szybko zrobić. Umówmy się, konkurencja też na tym korzysta i jeśli żaden podmiot się nie wychyli, to panuje ciche przyzwolenie wyższych cen. Zwłaszcza, że to właśnie Orlen jest praktycznie monopolistą w naszym kraju, jeżeli chodzi o dostawy paliw do różnego rodzaju stacji. Nie tylko do tych własnych, ale również tych konkurencyjnych. W dużej mierze panuje więc nad cenami hurtowymi i ma mniej więcej pod kontrolą widełki, które obserwujemy na różnych pylonach. Czy to jest sprawiedliwe z perspektywy zwykłego konsumenta? Raczej nie. Nikt jednak z perspektywy biznesowej nie pogardzi dodatkową marżą na każdym litrze, więc powrót do realiów rynkowych zawsze trwa dużo dłużej niż wzrost cen, który tak jak wspominałem dzieje się natychmiast w ramach ograniczenia ryzyka biznesowego spółki akcyjnej.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Co DALEJ z IRANEM PALIWO w GÓRĘ, a TRUMP UDERZA w HISZPANIĘ! #BizWeek