Mentionsy Mentionsy
Damian Olszewski - podcast
Damian Olszewski - podcast

BAYER i MONSANTO JAK TRUJĄ ŚWIAT #BizON

30.09.2026 ·35 min 51 s

BAYER i MONSANTO JAK TRUJĄ ŚWIAT #BizON

63 miliardy dolarów. Tyle niemiecki Bayer w 2018 roku zapłacił za amerykańską firmę Monsanto. Wystarczyło zaledwie kilka lat, aby początkowa euforia zamieniła się w prawdziwy koszmar, a kurs akcji firmy skurczył się do jednej czwartej wartości z czasu głośnego przejęcia. Ktoś katastrofalnie niedoszacował skali amerykańskich sporów prawnych. Monsanto ma zapłacić 289 milionów dolarów odszkodowania za to, że nie ostrzegło o ryzyku zachorowania na raka związanym ze stosowaniem swoich środków chwastobójczych. Pomyślcie tylko o rozmiarach tego błędu. W najgorszym momencie z kapitalizacji Bayeru wyparowało ponad 80 miliardów dolarów.

czyli jakieś 80% wartości całej firmy. Jeden z najstarszych i najbardziej szanowanych koncernów chemiczno-farmaceutycznych na świecie kupił spółkę, którą ekolodzy od lat nazywali największym trucicielem planety. Niemiecki gigant przejął przy tym w spadku tysiące procesów sądowych, między innymi Oranda. Pytanie więc, jak to się stało, że ponad 90% upraw soi, kukurydzy czy bawełny w USA do dziś obsiewa się nasionami GMO od RANDAPO? Ile miliardów dolarów Monsanto i Bayer zostawili w sądach? Dlaczego rakotwórczy środek został uratowany przez interwencję państwa i nadal może truć ludzi na całym świecie? Kto robi na tym fortunę i czego możemy się z tej historii nauczyć?

Zatem czas to pieniądz, więc... Zaczynajmy. Historia Bayeru i Monsanto, przełomowe odkrycia i bolesne związki z państwem. Kiedy w Polsce trwało jeszcze styczniowe powstanie pod rosyjskim zaborem, zachód Niemiec przechodził gwałtowną i silną industrializację. I to właśnie tam, dokładniej w miasteczku Barmen na terenie nadrenni północnej Westfalii, dwóch Friedrichów założyło pewną spółkę, która później odmieni życie milionów ludzi na całym świecie. Pierwszym z nich był Johann Friedrich Wescott. Pochodził z rodziny od wieków zajmującej się farbiarstwem. Nie miał jeszcze 16 lat, kiedy już terminował w warsztacie ojca, a potem dorobił się własnej farbiarni.

Drugim Friedrichiem był natomiast Friedrich Bayer, wybitny handlowiec z rodziny kupieckiej. Jako nastolatek zaczął sprzedawać chemikalia, a potem naturalne barwniki. Zbudował sieć ich dystrybucji w całej Europie, Miał przedstawicieli handlowych zarówno w Londynie, Brukseli, jak i w Petersburgu. Nowa spółka Bayer postawiła na wytwarzanie innowacyjnych produktów. Początkowo były nimi syntetyczne barwniki. Firma z powodzeniem wprowadziła je na rynek, rewolucjonizując przy tym przemysł włókienniczy. Kolorowe tkaniny wciąż jednak pozostawały luksusem dostępnym wyłącznie dla uprzywilejowanych. Późniejszy, szybki rozwój chemii umożliwił opracowanie syntetycznych barwników, tańszych, trwalszych i dających bardziej intensywne kolory niż stosowane wcześniej barwniki naturalnego pochodzenia.

Bayer z zawodu handlarz chemikaliami dostrzegł w tym szansę i wspólnie z farbiarzem Johannem Friedrichem Weskottem opracował nowe, udoskonalone, syntetyczne barwniki. Biznes szedł obu panom doskonale. W 1881 roku firmę przekształcono więc w firmę akcyjną. Farbenfabriken Form Friedrich Bayer. Firma konsekwentnie poszerzała portfolio, a większość jej nowych produktów rodziła się w laboratorium w Wuppertal-Elbafeld. Tam też powstała słynna aspiryna, późniejsza wizytówka firmy Bayer, okrzyknięta w pewnym momencie lekiem stulecia. Na rynku pojawiła się w roku 1899 i do dzisiaj to jeden z najbardziej popularnych leków na świecie.

Ale to nie jedyna wiekopomna zasługa tej niemieckiej firmy. W latach 30. XX wieku Bayer stworzył pierwszy na świecie sulfonamid, silny lek przeciwbakteryjny oraz poliuretan. Składnik pianek syntetycznych, farb i klejów. Na początku XX wieku Bayer stał się jedną z największych niemieckich firm. Przeprowadzka do nowej siedziby została zakończona w 1912 roku. W tym czasie Bayer zatrudniał już około 10 tysięcy pracowników i prowadził działalność na całym świecie, posiadając 18 spółek zależnych oraz zakładów produkcyjnych. Z tego powodu interesy firmy często były związane silnie z polityką Niemiec. I tutaj Bayer raczej nie ma czym się pochwalić.

W czasach pierwszej wojny światowej produkował między innymi gaz musztardowy, jeden z podstawowych gazów bojowych. Do tego kilkadziesiąt lat później, za czasów nazistów, Bayer, będący wówczas częścią większego holdingu IG Farben, wytwarzał m.in. cyklon B, materiały wybuchowe i korzystał z pracy przymusowych robotników. Zresztą jak większość dużych niemieckich spółek w tamtych czasach. W ramach procesów norymberskich 24 dyrektorów tego koncernu stanęło przed amerykańskim Trybunałem Wojskowym. 13 z nich skazano. Dostali kary od półtora roku do nawet 8 lat pozbawienia wolności. W 1951 roku Bayer się odrodził i brał czynny udział w budowie nowoczesnych Niemiec.

Ludzie potrzebowali leków, ubrań i praktycznie wszelkiego rodzaju produktów codziennego użytku. Innowacje Bayera przyczyniły się do poprawy jakości życia. Pianka poliuretanowa sprzedawana pod marką MoltoPren stała się nieodzownym elementem wyposażenia niemal każdego domu. Podobnie było z makrolonem poliwęglanem odkrytym w 1953 roku. Alianci rozmontowali wtedy giganta IG Farben, a na bazie jego aktywów powstało w RFN kilkanaście niezależnych podmiotów. Jedną z tych firm był właśnie utworzony w 1951 roku Bayer. Kolejne lata dla tej firmy to głównie międzynarodowe sukcesy. Bayer stał się kolejnym przykładem solidnej zachodnioniemieckiej firmy cenionej na całym świecie.

Koncern stworzył m.in. szereg leków uznawanych za przełomowe w leczeniu chorób układu krążenia Poprawa jakości życia, właśnie na tym opiera się działalność Bayera. Firma stawia czoła najpilniejszym globalnym wyzwaniom, nieustannie opracowując nowe rozwiązania. Jak to czasem w tego rodzaju firmach bywa, zdarzało się, że jakiś preparat lub lek okazywał się nietrafiony albo po prostu nie działał. Niemiecka firma wycofywała go wtedy z rynku, wypłacała odszkodowanie i zapominała o sprawie. W rozwijanej wtedy w Ameryce firmie Monsanto było zupełnie inaczej. W historiach tych firm znajdziemy wiele podobnych wątków, ale też wyraźne różnice w podejściu do odpowiedzialności i ludzkiego zdrowia.

Monsanto powstało kilkadziesiąt lat później niż Bayer. Firmę założył John Francis Quinney, weteran rodzącego się przemysłu farmaceutycznego. Od początku istnienia miała to być spółka chemiczna. Pierwszymi produktami firmy były towarowe dodatki do żywności, Takie jak sztuczny słodzik, sacharyna, kofeina i wanilina. W latach 20. XX wieku Monsanto rozszerzyło działalność na podstawowe chemikalia przemysłowe. Takie jak chociażby kwas siarkowy. Firma niemal od początku swojej historii nie miała większych dylematów związanych z produkcją szkodliwych lub niebezpiecznych substancji. Z drugiej zaś strony robiła bardzo wiele, aby te działania ukrywać przed władzą, regulatorem i opinią publiczną. W 1926 roku założyła na przykład miasteczko przemysłowe o nazwie Monsanto, później Soget w Illinois.

Koncern zakopał też miliony funtów PCB na wysypiskach śmieci zlokalizowanych na zboczach wzgórz nad zakładem i okolicznymi dzielnicami. W efekcie w 2003 roku spółka zgodziła się zapłacić 700 milionów dolarów odszkodowania 20 tysiącom mieszkańców Aniston za skażenia. Po przejęciu te gigantyczne problemy spadły na niemiecki Bayer, który absolutnie nie doszacował skali ryzyka prawnego dotyczącego tego przejęcia. W czerwcu 2020 roku Bayer zaproponował zapłacenie 650 mln dolarów za ugodę w lokalnych procesach sądowych związanych z PCB oraz 170 mln dolarów prokuratorom generalnym Nowego Meksyku, Waszyngtonu i dystryktu Kolumbii. Co najlepsze,

Ugoda ta została odrzucona, a procesy ciągnęły się dalej jeszcze przez długie lata. Jeden z finałów miały zresztą dopiero niedawno. W styczniu 2025 roku ława przysięgłych przyznała 100 milionów dolarów odszkodowania od Monsanto, a tym samym od Bayeru, czterem osobom. Twierdziły one, że zachorowały wskutek ekspozycji na PCB w szkole w Monroe w stanie Washington. Dopiero na początku 2026 roku Bayer poinformował o poufnych ugodach kończących 8 pozostałych wyroków związanych z tą szkołą. I na tym długa lista przewinień Monsanto wcale się nie kończy. O kolejnych odszkodowaniach związanych z PCB zapewne wkrótce znowu usłyszymy. Do tego Monsanto dysponuje również w swoim portfolio tak zwanym DDT oraz wojskowym herbicydem znanym pod nazwą Agent Orange.

Preparat ten zawiera jednak wysoce toksyczną substancję chemiczną, która powoduje nowotwory oraz ciężkie wady wrodzone u dzieci. Koncern Monsanto dostarczał ten związek amerykańskiej armii w tysiącach ton. Był przy tym jednym z kilku jego producentów. Przez to tak naprawdę do dzisiaj jego prawnicy muszą odpierać pozwy m.in. byłych żołnierzy USA albo pracowników, którzy byli narażeni na kontakt z preparatem i przez to ciężko zachorowani. Rundup, czyli gwóźdź do trumny Bayeru. Dlaczego zna go każdy rolnik na świecie? Wszystkie wspomniane przed chwilą prawne boje bledną jednak przy sprawie Rundupu. To produkt, który zrewolucjonizował amerykańskie rolnictwo, przyniósł Monsanto miliardy dolarów przychodów, a później wpakował koncern w potężne tarapaty.

O mały włos nie zatopił też całego Bayeru. Historia Rundupa zaczęła się w Szwajcarii. To tam w 1950 roku Henry Martin, Chemik pracujący dla firmy farmaceutycznej SILAC po raz pierwszy zsyntetyzował glifosat, czyli substancję czynną w randapie. Co ciekawe, jego pierwotnym celem podobno miało być czyszczenie rur. Okazało się jednak, że substancje tworzące kamień, jak magnez i wapń, są również substancjami odżywczymi roślin. Dlatego gdy w farmacji nie znaleziono zastosowania dla płynu martina, 20 lat później w laboratorium Monsanto glifosat odkryto Zrobił to pewien chemik John E. Franz, którego poproszono o stworzenie silnego herbicydu, czyli środka chwastobójczego.

To, że jego obserwacje nie są oderwane od rzeczywistości, zaczęły też potwierdzać wyroki sądowe. Pierwszy głośny wyrok w sprawie zapadł w sierpniu 2018 roku, zaledwie dwa miesiące po tym, jak zakończyła się procedura zakupu Monsanto przez niemieckiego Bayera. Ława przysięgłych w Kalifornii przyznała wtedy aż 289 milionów dolarów Ogrodnikowi, Dwaynowi Johnsonowi, który zachorował na chłoniaka nieziarniczego. To naprawdę potworna odmiana nowotworu. Kwotę tę później co prawda mocno obniżono, ale dla Bayeru był to mocny sygnał alarmowy. Pan Johnson zachował dziś spokój na sali sądowej, gdy odczytywano wyrok. Dwayne Lee Johnson, pracownik odpowiedzialny za utrzymanie terenów szkolnych w rejonie San Francisco, opryskiwał preparatami Roundup przez około 4 godziny dziennie, wielokrotnie w ciągu roku.

Używał opryskiwacza zasilanego ciśnieniowo, rozpylając każdego ranka około 150 galonów preparatu. Jego narażenie na kontakt z tym środkiem było więc wyjątkowo duże. Niecały rok później zapada wyrok w podobnej sprawie małżeństwa Pilliod. W tej sprawie sąd przyznał bagatela 2 miliardy dolarów, później również mocno obniżone. To zaledwie dwa przykłady, natomiast pozwów związanych z run-upem przeciwko Monsanto i Bayerowi było w Stanach całe morze. Dokładniej odnotowano ich około 170 tysięcy do czerwca tego roku. Po przejęciu firmy Bayer wydał już około 10 miliardów dolarów na odszkodowania i ugody związane z falą spraw rundupu.

To jednak wcale nie koniec tego koszmaru i próby poszukiwania sprawiedliwości wśród osób poszkodowanych. W lutym 2026 MONSANTO zaproponowało jeszcze ogólnokrajowy program ugodowy o wartości do 7,25 miliardów dolarów. Koncern, którego właścicielem jest Bayer, dostał już nawet wstępną zgodę sądu, ale w chwili nagrywania filmu wciąż czeka na ostateczne zatwierdzenie. To naprawdę ogromne kwoty, które mocno cofnęły biznes niemieckiego giganta. Nie ma co się dziwić, że kurs Bayeru od lat niemal szoruje po dnie. Co ciekawe, w pewnym momencie z pomocą Monsanto, a tym samym Bayerowi, ruszył sam Donald Trump. Wielkie przejęcie z zamkniętymi oczami. Jak do niego doszło?

Zanim opowiem, co dokładnie zrobił amerykański prezydent, wróćmy jeszcze do samego zakupu Monsanto przez Bayer. Jak to się w ogóle stało, że poważna i ceniona niemiecka firma kupiła koncern, w którym chyba nikt dawno nie słyszał o czymś takim jak etyka w biznesie? Nie wiedzieli o tym zagrożeniu? Wiedzieli doskonale, tylko myśleli, że sobie z nim poradzą. Monsanto już wtedy cieszyło się złą sławą. Bayer złożył propozycję zakupu w maju 2016 roku, niedługo po tym, jak Międzynarodowa Agencja Badania Raka zaklasyfikowała glifosat jako substancję prawdopodobnie rakotwórczą dla ludzi i w chwili, kiedy w Brukseli Komisja Unii Europejskiej zastanawiała się, czy przedłużyć autoryzację rynkową glifosatu. Werner Baumann, szef Bayera, mówił wtedy, że jego firma

Mon Santo idealnie pasuje do naszego biznesu rolnego. Połączylibyśmy uzupełniające się kompetencje przy minimalnym nakładaniu się działalności pod względem geograficznym. My w firmie Bayer mamy wiodącą pozycję w dziedzinie ochrony roślin, natomiast Monsanto jest niezwykle silne w obszarze nasion i cech genetycznych roślin. Możemy z tym żyć, tak powiedział o tym Werner Bauman, ale jak widać zdecydowanie nie docenił nadciągającej katastrofy prawnej związanej z Rundupem. Bauman widział tylko wielką firmę pofuzji. Po zakupie Monsanto, Bayer miał się stać wiodącą na świecie firmą w produkcji nasion i środków ochrony roślin.

Zakup Monsanto był też odpowiedzią na kroki konkurencji, bowiem w tym czasie cała branża się konsolidowała. Dow Chemical i DuPont łączyły się, tworząc nową firmę o nazwie Corteva AgriScience. Wtedy też za 43 miliardy dolarów szwajcarski producent nasion i pestycydów Syngenta trafił w ręce chińskiego koncernu China National Chemical Corp. Bayer chciał dalej grać w pierwszej lidze, więc do tej transakcji mocno dążył. Chodziło też rzecz jasna o zyski z takiej synergii biznesów. Potencjalne korzyści miały wynieść bowiem 1,5 miliarda dolarów rocznie i to już 3 lata po przejęciu. Zakładam, że przysłoniło to zdroworozsądkową ocenę prawną tego zakupu. Bayer wszedł więc na wielką amerykańską minę.

Na ten moment nie mamy tak naprawdę naturalnego zastępstwa dla glifosatu. Stanowi on tak istotną część amerykańskiego systemu rolniczego. Otóż to zablokowanie stosowania glifosatu mogłoby mówiąc krótko wywrócić całe amerykańskie rolnictwo. Pamiętajmy, że wszystkie najważniejsze uprawy w USA są teraz niemal wyłącznie oparte na roślinach z tzw. randa predii. Skalę tego problemu szybko dostrzegła administracja Donalda Trumpa. Przedstawiciele prezydenta i całego państwa szybko zaczęli więc działać. W grudniu 2025 D. John Sawyer jako Solicitor General USA złożył przed Sądem Najwyższym stanowisko Stanów Zjednoczonych, popierające argumenty Bayera.

Chodziło o arcyważną sprawę Monsanto vs Durnell, w której USA poparło Monsanto również na etapie merytorycznym w marcu tego roku. Koncern Bayer wyraził poważną obawę, że jeśli te zobowiązania prawne, jeśli nadal będą mierzyć się z miliardowymi odszkodowaniami w USA, mogą być zmuszeni do wycofania glifosatu z rynku. Administracja Trumpa przekonywała, że byłoby to naprawdę katastrofalne w skutkach. Nie każdy zgadza się z tą oceną, ale bez wątpienia wywołałoby to ogromne zakłócenia. Wsparcie Białego Domu mogło więc mieć znaczący wpływ na wyrok, który zapadł pod koniec czerwca. Co z niego wynika? Pewnie już się domyślacie. Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych wstrzymał rozpatrywanie tysięcy pozwów w sądach stanowych, oskarżających firmę Bayer za nieostrzeżenie użytkowników, że substancja czynna zawarta w herbicydach RANDAP powoduje raka.

To bardzo ważne zwycięstwo prawne koncernu Bayer i Monsanto, powodowane najpewniej w dużej mierze polityką i potrzebami biznesu, a nie faktami i badaniami. Przyszłe pozwy nie będą całkowicie wykluczone, ale staną się znacznie trudniejsze do obrony. Finalnie więc Bayer ma szansę wyplątać się z wielkiej afery z Rundupem i suchą stopą wejść w nową erę dla swojego biznesu. Ale czy waszym zdaniem to dobrze? Dla akcjonariuszy wiemy, że na pewno. Ale glifosat będzie dalej produkowany i wylewany w gigantycznych ilościach na pola w Stanach Zjednoczonych i zapewne w wielu innych miejscach świata. W 2025 roku wyprodukowano go 1,2 miliony ton, z czego 66% powstało w Chinach, a za 33% odpowiada jeden tylko Bayer.

Będzie to trwało aż do momentu, kiedy nie zostanie znaleziony lepszy, mniej szkodliwy odpowiednik. Nie wiemy, czy takowy pojawi się relatywnie szybko, czy może dopiero za kilka dekad. Możliwe więc, że Bayer i Monsanto będą jeszcze bardzo długo truły świat, bo ich egzystencja stała się dla rolnictwa zbyt istotna, aby ją ukrócić. Tak więc dla nas, zwykłych śmiertelników, wyrok amerykańskiego sądu w sprawie run-upu z końca czerwca to nie jest happy end. Tylko ponura rzeczywistość świata biznesu i polityki, ukazująca jak głęboko sieć powiązań i zaniedbania wielu lat mogą wpływać na nasze zdrowie i to co mamy na talerzach. Ale napiszcie koniecznie jak Wy to widzicie. Jestem bardzo ciekaw Waszych opinii. A jeśli odcinek Wam się podobał i chcecie takich więcej, to zostawcie hashtag Bizon w komentarzu, łapkę w górę i suba.

Pokazano wszystkie 24 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.