Sabina Jarząbek - lekkoatletka
Gościem audycji „Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” była Sabina Jarząbek - lekkoatletka. Audycja „Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” to autentyczne, osobiste i pełne inspiracji wywiady. Na antenie Polskiego Radia Kielce spotykamy się z wyjątkowymi osobami związanymi z województwem świętokrzyskim: artystami, muzykami, politykami, sportowcami oraz ludźmi, którzy mają do opowiedzenia niezwykłe historie. To nie tylko wywiady - to spotkania, które poruszają ważne tematy, pokazują różne perspektywy i odsłaniają osobiste przekonania naszych gości. A słuchacze zostają z pytaniami o ich własne życie, wartości i wybory. „Dzień dobry to ja -rozmowy inne niż wszystkie” to audycja łącząca lokalność regionu świętokrzyskiego z uniwersalnymi wartościami. Tworzy przestrzeń do rozmów, które zostają ze słuchaczami na długo.
Także to chyba takie moje najfajniejsze wspomnienia. Czy to jest tak, że prawdziwy talent jednak musi trafić na dobrego mentora, żeby nie tylko ten talent fizyczny, ale też ta strefa głowy zaczęła pracować w jednym trybie? Czy Ty trafiałaś na takich mentorów? Tak, uważam, że trafiałam zarówno w gimnazjum, na nauczyciela, który naprawdę zaszczepił taką miłość do sportu. W liceum na kolejną nauczycielkę trafiłam, która mnie zachęciła i to w zasadzie ona mnie namówiła do trenowania lekkiej atletyki. Kolejnymi mentorami to byli moi trenerzy, czy mój trener Szymon Garecki, czy aktualny trener Zbyszek Nadolski, bo to są osoby, które też mają duże doświadczenie i oprócz tego, że naprawdę znają się na tym, jak wytrenować, co robić, również wiedzą, jakie emocje towarzyszą, z którą sami trenowali i wiedzą, jak to wszystko wygląda.
Jesteśmy przy życiu prywatnym. Czasami to, co dzieje się na pograniczu tego zawodowego życia i prywatnego ma duże znaczenie. Mówiłaś nam o tym, że śmierć pierwszego trenera była dla Ciebie takim dużym przełomem. Czy możesz coś więcej na ten temat opowiedzieć? To był mój pierwszy taki trener, gdzie skupiłam się na biegach średnich, bo ja zaczęłam trenować u naszej trenerki Sarny, także po roku już przeszłam do Szymona Garyckiego. To był bardzo młody trener, on od kilku lat dopiero zaczął pracować w naszym klubie. Ten trening diametralnie się różnił od tego, co robiłam i to też był młody trener, on był kilka lat starszy ode mnie, także bardzo złapaliśmy dobry kontakt. I no myślę, że taka bardzo dobry to kolega, nawet bardziej bym powiedziała, że to przyjaciel był, nie tylko trener.
Nie podobała mi się współpraca, nie podobało mi się podejście, ale myślę, że dlatego, że widziałam, że to powinno inaczej wyglądać. Właśnie Szymon mi pokazał, jak to powinna ta współpraca trenerka wyglądać. Trener to nie tylko osoba, która ci powie, co masz robić, co masz biegać, ale ona jest wsparciem na zawodach, po zawodach, jak coś nie wyjdzie. Też rozmawialiśmy o tym, co nie wyszło, dlaczego nie wyszło i to bardzo mnie tak zafascynowało, to jego podejście. No i ten szeroki optymizm, była taka zawsze osoba uśmiechnięta, pozytywna, no i to był taki rzeczywiście mój przełom. A czy są osoby poza tym sztabem trenerskim, poza rodzicami, rodziną, poza partnerem, którym chciałabyś podziękować za to, że teraz jesteś w sporcie?
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.