Łaba. Rzeka kręta jak relacje Czechów i Niemców | opowiadają: Luboš Palata i Aleksander Kaczorowski
Prawie 1500 kilometrów długości i bez mała 1500 metrów w pionie - taki dystans musi pokonać rzeka Łaba od źródeł do ujścia, od mroźnego płaskowyżu Karkonoszy po Morze Północne.Ale ta rzeka to nie tylko geograficzny gigant - jedna z największych europejskich rzek. Ale jej wymiar nie ogranicza się wyłącznie do geologii. Ta rzeka to symbol złożonych i trwających 1000 lat relacji między czeskim a niemieckim.Kilka lat temu trasę wzdłuż Łaby na rowerze pokonał czeski dziennikarz Luboš Palata. Jechał, chłonął, myślał i rozmawiał. Rozmawiał z własnymi przodkami, z nad Łaby się wywodzącymi, rozmawiał z Niemcami z Niemiec Wschodnich, którzy nie mogą się odnaleźć w swoim państwie. Z Niemcami ze swojej ojczyzny - Czech, porozmawiać nie mógł. Czesi wszystkich - a było ich ponad trzy miliony - m.in. z terenów, przez jakie płynie Łaba, po wojnie wypędzili.Z tych obserwacji, rozmów, wspomnień i przemyśleń powstała książka "Łaba. Wielka rzeka". Książka o tym, jakie były Czechy, gdy żyli w nich Niemcy i jakie są, co straciły, gdy już ich nie ma. Książka o tysiącach marynarzy wód śródlądowych, o największej bitwie na czeskich ziemiach. Książka o Karolu Mayu, który nad Łabą pisał o Dzikimi Zachodzie o Dreźnie - łączącym historię Czech, Niemiec i Polski i Wittenberdze, protestanckim Watykanie, gdzie dziś największym pracodawcą są zakłady chemiczne koncernu czeskiego premiera.W najnowszym, 148 odcinku Czechostacji o Łabie rzece, symbolu i książce rozmawiam właśnie z Lubošem Palatą i Aleksandrem Kaczorowskim, dziennikarzem i pisarzem, który od lat przemierza te same co Luboš szlaki i który tę książkę dla polskich czytelników przełożył.****Jeśli podcast Wam się podoba i chcecie pomóc go rozwijać, możecie zostać Patronami lub Patronkami Czechostacji w serwisie Patronite. W tym tygodniu zdecydowali się na to:Łukasz i MirosławBardzo Wam dziękuję <3Jeśli ktoś chce wesprzeć moją pracę a nie ma ochoty zobowiązywać się na dłużej, może mi też po po prostu postawić wirtualną kawę w serwisach Suppi, bądź Buy Coffee - gdzie Wam wygodniej.Za wszelkie wsparcie, także to dobrym słowem, łapką w górę, subskrypcją czy komentarzem - również bardzo dziękuję. Jak zawsze proszę też o wszelkie sygnały zwrotne w komentarzach czy mediach społecznościowych Czechostacji.Interakcje z Wami nie tylko są dla mnie często inspiracją przy wymyślaniu tematów kolejnych rozmów. One po prostu bardzo mnie motywują. Za co również - a właściwie to najbardzej, dziękuję.No i karmią algorytmy - dzięki waszej aktywności platformy podcastowe czy media społecznościowe uznają, że warto Czechostację pokazać też tym, którzy do tej pory jej nie znali.W jinglu podcastu wykorzystuję fragment IX symfonii „Z Nowego Świata” autorstwa Antoniny Dvořáka, działającego z MUSOPEN.ORG
Jej trzonem jest przekonanie, że o istocie obecności Czechów w ich własnym kraju zadecydowała wielowiekowa walka z żywiołem niemieckim. Że jakby czeski charakter wykuł się w starciu z tym germańskim żywiołem, który tu zawsze dominował, choć liczebnie był mniejszościowy, ale na skutek okoliczności historycznych ci panowie byli Niemcami i czas z tym skończyć. Więc to jest po prostu, czeskość nowoczesna jest po prostu rebeliancką ideologią antyniemiecką. Jeszcze jeden punktem. Ty Niemcy to większości, dużej większości, To nie byli Niemcy, to byli Austriacy. A to jest bardzo ważne, dlatego że na przykład w Łabe pisze o bardzo dużej bitwie u Hradca Králové.
A to była bitwa między Niemcami i Austriakami. A Czesi byli po stronie tych Austriaków. Też Polacki powiedział, jego przyszywali do Frankfurtu, do parlamentu niemieckiego, żeby tam przyjechał jak Czech. A on powiedział, nie przyjechał. My nie jesteśmy Niemcami, a my chcemy być Austriakami. Gdyby nie było Austrii, należałoby ją wymyślić. To mówił Palacki, ale przypominam, że w momencie, w którym jego polityka, czy lansowana przez niego wizja polityki budowy Austro-Czechowęgier, widać było, że nic z tego ze wznebu nas przeciw Niemców nie będzie, to umierając powiedział, że już nie Austro-Węgry, tylko powiedział, że
Byliśmy przed Austrią i będziemy wolni. No tak, ale wiecie, to jeszcze oddajmy cześć Habsburgom. Gdyby nie to ostatnie półwiecze monarchii, to żadnych Czechów by nie było. Ta zreformowana i wciąż reformująca się, wciąż demokratyzująca się monarchia Habsburgów, mówię o jej części, O przedlitawii, czyli o części austriackiej naprawdę stworzyła idealne warunki dla rozwoju dobrożytnego czeskiego narodu. Warunki ekonomiczne, warunki polityczne, warunki kulturowe. Naprawdę, Czesi w roku 1918 weszli jak w masło w niepodległość, jako dojrzały naród z całym fundamentem Wiesz, to jest trochę... dostajemy się na grunt political fiction, bo ja z drugiej strony mogę odbić piłeczkę i powiedzieć, że gdyby ta monarchia austro-węgierska dała tym Czechom podmiotowość, nie słuchała tych Niemców w drugiej połowie XIX wieku, to może by się Austro-Węgry nie rozpadło.
Jeden fakt historyczny, Pierwszą nacjonalcą, która odchodziła z Austro-Węgry byli austriacki Niemcy. Oczywiście. Nie Czechy. To jeszcze dopowiedzmy o co chodziło, prawda? Ponieważ po prostu mnóstwo austriackich Niemców, choćby taki Adolf Hitler, prawda? Wtedy jeszcze niedoszły malarz, prawda? Młody człowiek. Uważało tę monarchię austriacką, tę wielonarodową za historyczny przeżytek pod rozmaitymi względami, prawda? Choćby dlatego, że rządziła tam od 300 lat jedna rodzina. I też dlatego, że było tam miejsce na inne nacje. Oczywiście, że tak, że premierem mógł być Polak na przykład, prawda? Kazimierz Badeni, który zdawał się forować Czechów nad Niemcami. Przynajmniej tak to wyglądało z niemieckiej perspektywy, w związku z czym został zmuszony do dymisji. No krótko mówiąc, bardzo wielu austriackich Niemców zyskało przekonanie, że oni są w tej monarchii na straconej pozycji w dłuższej perspektywie czasu i że w ich interesie będzie dołączenie do tych jednoczących się Niemiec.
I tu temu oczywiście odpowiednią otoczkę, nadbudowę dawała ideologia taka pangermańska, która głosiła, że właściwie wszyscy Niemcy powinni żyć w jednym państwie, co jak wiemy do dzisiaj się nie udało. Rozmawialiśmy trochę o tym, że Niemcy są dla Czech pewnie czarną dziurą, w takim sensie, że nie istnieją. Istnieje Austria, my się chętnie do Austrii odwołujemy i tak dalej, o tyle to, co się dzieje za tymi Rudawami, to jest tak, jakby tego nie było. Polacy z Niemcami mają zresztą dość podobny klimat, to znaczy są cztery pancerni Hans Kloss, Adolf Hitler i wiadomo, ale nie ma tam raczej jakiejś takiej głębszej myśli. Niemniej jednak mam takie wrażenie, że to Polacy znacznie częściej używają Niemców jako negatywnego punktu odniesienia.
Ja przeszłem rod. Brawo, gratuluję. Więc to też jest tak, że ta relacja czesko-niemiecka wydaje mi się żywa i ona jest jakoś tam nieporównywalna z Polską. Bo to jednak mówimy o zupełnie innym doświadczeniu historycznym. Musielibyśmy wchodzić w to, że Czechy historycznie funkcjonowały w ramach Rzeszy Niemieckiej. To, że właściwie rozwinęły się, są tą potęgą gospodarczą, jaką znamy w tej chwili, no dzięki Austrii, dzięki temu, że od połowy XIX wieku co najmniej był tam ogromny napływ Tak jak to mówisz, to brzmi tak jakby siedzieli jacyś
Bo my tu jesteśmy jednak Europowskownia. Jak bardzo wyśmielicie się tym. Dla mnie to jest poczucie czegoś wspólnego, ale nie jest to coś wspólnego dzisiaj, ale z historii. Dzisiaj jest to bardzo ciężko powiedzieć, dlatego że była to komuna, która, gdzie granica między Austrią i Czechami i Węgrami po prostu była kurtyna i Austria jest teraz totalnie inny kraj jak Czechy i Węgrzy. Jest to marzenie, jest to marzenie o tym, że w końcu ta astrowęgierska monarchia, ta nasza część przedlitawska, była częścią, gdzie na podstawie demokracji, nie stoprocentowej, ale dużej demokracji, na podstawie tolerancji mogło wspólnie żyć wielonacjonalność.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Ale ta rzeka to nie tylko geograficzny gigant - jedna z największych europejskich rzek. Ale jej wymiar nie ogranicza się wyłącznie do geologii. Ta rzeka to symbol złożonych i trwających 1000 lat relacji między czeskim a niemieckim.
Kilka lat temu trasę wzdłuż Łaby na rowerze pokonał czeski dziennikarz Luboš Palata. Jechał, chłonął, myślał i rozmawiał. Rozmawiał z własnymi przodkami, z nad Łaby się wywodzącymi, rozmawiał z Niemcami z Niemiec Wschodnich, którzy nie mogą się odnaleźć w swoim państwie. Z Niemcami ze swojej ojczyzny - Czech, porozmawiać nie mógł. Czesi wszystkich - a było ich ponad trzy miliony - m.in. z terenów, przez jakie płynie Łaba, po wojnie wypędzili.
Z tych obserwacji, rozmów, wspomnień i przemyśleń powstała książka "Łaba. Wielka rzeka". Książka o tym, jakie były Czechy, gdy żyli w nich Niemcy i jakie są, co straciły, gdy już ich nie ma. Książka o tysiącach marynarzy wód śródlądowych, o największej bitwie na czeskich ziemiach. Książka o Karolu Mayu, który nad Łabą pisał o Dzikimi Zachodzie o Dreźnie - łączącym historię Czech, Niemiec i Polski i Wittenberdze, protestanckim Watykanie, gdzie dziś największym pracodawcą są zakłady chemiczne koncernu czeskiego premiera.
W najnowszym, 148 odcinku Czechostacji o Łabie rzece, symbolu i książce rozmawiam właśnie z Lubošem Palatą i Aleksandrem Kaczorowskim, dziennikarzem i pisarzem, który od lat przemierza te same co Luboš szlaki i który tę książkę dla polskich czytelników przełożył.
****
Jeśli podcast Wam się podoba i chcecie pomóc go rozwijać, możecie zostać Patronami lub Patronkami Czechostacji w serwisie Patronite. W tym tygodniu zdecydowali się na to:
Łukasz i Mirosław
Bardzo Wam dziękuję <3
Jeśli ktoś chce wesprzeć moją pracę a nie ma ochoty zobowiązywać się na dłużej, może mi też po po prostu postawić wirtualną kawę w serwisach Suppi, bądź Buy Coffee - gdzie Wam wygodniej.
Za wszelkie wsparcie, także to dobrym słowem, łapką w górę, subskrypcją czy komentarzem - również bardzo dziękuję.
Jak zawsze proszę też o wszelkie sygnały zwrotne w komentarzach czy mediach społecznościowych Czechostacji.
Interakcje z Wami nie tylko są dla mnie często inspiracją przy wymyślaniu tematów kolejnych rozmów. One po prostu bardzo mnie motywują. Za co również - a właściwie to najbardzej, dziękuję.
No i karmią algorytmy - dzięki waszej aktywności platformy podcastowe czy media społecznościowe uznają, że warto Czechostację pokazać też tym, którzy do tej pory jej nie znali.
W jinglu podcastu wykorzystuję fragment IX symfonii „Z Nowego Świata” autorstwa Antoniny Dvořáka, działającego z MUSOPEN.ORG