Mentionsy Mentionsy
Co to będzie
Co to będzie

Szczęść Boże, kierowcy

21.03.2024 ·1 godz 7 min

Czy 15-minutowe miasto to światowy spisek, żeby zamknąć ludzi w gettach? Czy samochód to wolność, a tramwaj - komunizm? Czy da się stworzyć przestrzeń, w której kierowcy byliby naprawdę szczęśliwi? I przede wszystkim - w jakich miastach i dzielnicach chcemy żyć? Zapraszają: ⁠⁠Marta Nowak⁠⁠ i ⁠⁠Miłosz Wiatrowski-Bujacz⁠⁠. A poza tym:- Tusk z okazji stu dni swojego rządu trochę się przechwala, a trochę asekuruje;- Kaczyński na komisji śledczej: prezes niby nie zna się na Pegasusie, ale za to zna się na naleśnikarniach;- Zjednoczona Prawica pierze swoje brudy w mediach i szuka kozłów ofiarnych. Teksty:Grzegorz Sroczyński o 100 dniach rząduPrzedwyborczy wywiad Marty z Miłoszem

Tusk się skupił na tych, które są ważne i które się da wprowadzić. No i politycznie to jest sprytne. Ja też myślę, że politycznie to jest sprytne. No i chyba... Także tak. No ale zajrzyjmy teraz w drugą stronę polskiej sceny politycznej, polskiego duopolu. Czyli w piątek ubiegły odbyła się komisja śledcza do spraw Pegasusa z udziałem Jarosława Kaczyńskiego. Różne rzeczy tam się działy, różne rzeczy po prostu wzniecały jakieś medialne burze. Posłuchajmy kawałeczka. No wie pan, jeżeli ktoś jest w stanie nawet zrujnować naleśnikarnię, no to naprawdę. Dobrze, dziękuję w takim razie bardzo. No i tam właśnie takie bonmoty padały. Naleśnikarnia jakaś zrujnowana przez posła Zębaczyńskiego z KO.

Tak, bo wielu godzin to było 8 godzin przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego. Myślę, że takim najciekawszym wątkiem było to, że Kaczyński oczywiście lawirował bardzo i też na początku jakby próbował pokazać, że on właściwie o tym Pegasusie nic nie wiedział, że to była sprawa techniczna. Potem, że jednak wcale tak do końca nie było, bo na przykład go interesowało, czy takim Pegasusem to można taką Nokię spenetrować, bo on akurat ma Nokię. I wierzył, że nie można. Więc skoro nie można, to jest sprawa techniczna, bo jego to nie dotyczy. Pytał podobno Mariusza Kamińskiego, czy na przykład premier Morawiecki był tym inwigilowany. No ale takim leitmotifem było to, że jak Kaczyński miał jakieś wątpliwości, to szedł do Mariusza Kamińskiego, mówił mu Mariusz, Mariusz, ja cię ufam. Jest spoko i Mariusz mówił, jest spoko i Kaczyński stwierdzał, no to gituwa i jakby nie dążę tematu.

To z takich rzeczy, które jakoś, ale oczywiście z tych rozmów wynikało, że jednak Kaczyński nie był tak całkowicie niezainteresowany. Coś tam wiedział, coś się interesował, ale raczej właśnie sam zresztą mówił, że no mnie interesowało, czy to jest używane przeciwko osobom jakoś z mojego bliskiego otoczenia politycznego. Szczerość przynajmniej. Szczerość. Była używana przeciwko niektórym politykom, ale to byli przestępcy, więc należy. Natomiast no tak, wynikało, że Kaczyński raczej, chociażby ta sprawa z Nokią, gdzie jednak wyszło, że Nokię też można z Pegasusować, pokazuje, że Kaczyński chyba jednak nie miał do końca świadomości, jak niezwykle zaawansowany, intruzywny, no takim naprawdę Orwellowskim. Tak, to już Orwell. To już Orwell. Pegasus to jest naprawdę takie narzędzie, które myślę, że przekracza naszą wyobraźnię co do tego, co jest możliwe.

I to też się pojawiło w tym piątkowym posiedzeniu komisji. Tak, bo tam przed Jarosławem Kaczyńskim był profesor Jerzy Kosiński z Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni, który opowiadał, jakim konkretnie narzędziem jest ten Pegasus i to naprawdę włos się na głowie jeży. Pegasus potrafi przejąć kontrolę nad urządzeniem i może nim kierować, nawet jeżeli jest wyłączone, potrafi zassać całą zawartość tego telefonu, pliki, zdjęcia, wiadomości, no wszystko, co sobie wymarzyć można. Tak, usunięte rzeczy, więc tak naprawdę jak ktoś ci wjedzie z Pegasusem, to widzi wszystko, co na tym telefonie kiedykolwiek było, nie tylko w tym okresie, który został jakoś tam autoryzowany. Więc naprawdę... Ta dyskusja toczy się w tej chwili o tym, co powiedział Jarosław Kaczyński, czy go coś obciąża, jak tam teatrum komisji się rozegrało.

No ale, nie wiem, dla mnie takie pytanie, które ja sobie zadaję, to jest takie, jaka jest dokładnie lista tych osób inwigilowanych? Czy tam się znaleźli na przykład, oprócz polityków, aktywiści, dziennikarze, no to oczywiście mnie interesuje najbardziej, ale po prostu osoby, które, no osoby... wobec których było to kompletnie bezzasadne, czy są takie osoby, nie? Bo to jest naprawdę tak ogromna ingerencja w prywatność, że myślę, że to jest ważne, żebyśmy się tego dowiedzieli. To jest niezwykle ważne. To, co właściwie już wiemy, no to, że nie ma właściwie żadnych procedur dotyczących Pegasusa, jeśli chodzi o bezpieczeństwo naszych danych, czy zakres tej inwigilacji. ponieważ to nie tylko w Polsce używa się Pegasusa, nie tylko w krajach autorytarnych, natomiast w krajach demokratycznych, w których to oprogramowanie, to narzędzie jest używane, jednak poświęca się, albo powinno się poświęcać bardzo dużo uwagi właśnie tym ograniczaniu tej ogromnej władzy, które to oprogramowanie daje.

No i u nas oczywiście tego w ogóle nie było, więc nie tylko nie wiemy, kto właściwie był inwigilowany, ale tak jak powiedziałaś, nie wiemy do jakiego stopnia, a te możliwości są są nieograniczone. To nie jest tylko kwestia tego, że kogoś można podsłuchać. To jest absolutnie... No właśnie, mamy większą kontrolę na tym urządzeniu niż osoba, której to urządzenie jest. I to jest mrożące faktycznie krew w żyłach. Wygląda na to, że Jarosław Kaczyński jakoś tak nie miał tutaj... Krew jego zmrożona nie została ewidentnie. No nie, ewidentnie nie. Czy ta komisja jest najlepszym sposobem faktycznie na dowiedzenie się o tym, jak Pegasus był używany, na doprowadzenie do odpowiedzialności osób, które to wprowadzały? Jak sama powiedziałaś, raczej tu jest jak zwykle w komisjach śledczych dużo więcej teatru, dużo mniej...

Mąka, jaja, woda, mleko. Co to są za składniki? Tajska bazylia? No tak, więc to chyba mnie najbardziej zaskoczyło, że Jarosław Kaczyński ma dużo bardziej zdefiniowane poglądy i jest w nich dużo pewniejszy. Jeśli chodzi o naleśnikarnie, niż jeśli chodzi o Pegasusa. To jest jakoś też mrożący chleb w żyłach, powiedziałbym. Pierwszy naleśnik zawsze nie wychodzi. Więc pierwsze dwa naleśniki za nami, czas na trzeci w tym programie. Dramat w PiS, raczej nie dramat, tylko drama. Tam się rozgrywają takie ogromne tarcia teraz medialne. To jest bardzo ciekawe, bo my często o tych jakichś różnych konfliktach w PiS słyszeliśmy tak, że chodzą słuchy, że pogłoski na mieście, że jak mówi poseł PiS,

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.