Mentionsy Mentionsy
Co ćpać po odwyku
Co ćpać po odwyku

Michał Koterski

16.06.2021 ·1 godz 24 min

👉 ⁠⁠⁠⁠⁠https://patronite.pl/poodwyku⁠⁠⁠⁠⁠ - wesprzyj nas! 👉 ⁠⁠⁠⁠https://poodwyku.pl⁠⁠⁠ - kup wydane przez nas książki! Jak przerwać alkoholową sztafetę pokoleń? Jak radzić sobie z codziennym lękiem pierwotnym? Michał Koterski opowiada o tym, jak wygrał życie.

Ale jak już te czynności zaczynam robić, to rozkwitam. No i przychodzi moment ten, w którym już mnie widzicie. Ale to jest, powiedz, taki lęk pozbawiony, taki pozbawiony formy, czy jakiś konkretny? Czy to są jakieś konkretne rzeczy, które spadają ci na głowę i se myślisz, Jezu, koniec świata, ktoś tam umrze, ja umrę, coś tam? Nie, lęk pierwotny. To znaczy taki lęk, że po prostu... Bezprzewiotowy taki? Bezprzewiotowy, taki lęk wewnątrz mnie, w brzuchu. Nie ma żadnej myśli takiej katastroficznej z tym związanej, tylko ja się budzę z tym po prostu lękiem. Często tak mam. Nie wiem, może to wynika z jakiegoś nadmiaru odpowiedzialności, a może po prostu trudno to zdefiniować. Może z tego, że sam jestem z rodziny alkoholowej i zawsze żyłem w lęku jako dziecko. alkoholika, no to dzieci alkoholików to mają do siebie, że ciągle są w lęku, no bo się boją, czy tata się napije, czy będzie awantura, czy nie umrze przede wszystkim, bo to chyba był mój największy lęk, czy mój ojciec się nie zapije na śmierć.

A jak szedłem tą Piotrkowską, pamiętam, no kurde, jak chodziliśmy z dzieciakami, właśnie patrzyliśmy, Jezus Maria, każdy chciał być taki, jak oni. No i był słynny klub bilardowy Blue Monday, do którego właśnie uczęszczał m.in. Borys, uczęszczałem ja i my tam chodziliśmy na bilardzik i tam właśnie oni przesiadywali, grali, a my z racji na swój młody wiek gdzieś tam byliśmy. Przez nich akceptowani jakoś przed nami się popisywali i nas lubili i tam się z tymi różnymi, że tak powiem przestępcami, gangsterami lat 90-tych Jako dzieciaki, można powiedzieć, kumplowaliśmy, no i przesiadawaliśmy, i patrzyliśmy, i podpatrywaliśmy, i uczyliśmy się bilarda, bo to była jedyna szansa, żeby z którymś z nich zagrać, no i się skumplować.

Jak byłem w uderzeniu i w różnych tych ciągach narkotykowo-alkoholowych, to jak się już dupa paliła, nie wiem, kurde, hajc wisiałem, albo bandziory ścigały, albo cokolwiek, to mówiłem, Boże, Boże, Jezus Maria, dobra, dobra, proszę Cię, pomóż mi, żeby tylko mnie nie zabili gdzieś za rogiem, kurczę, no proszę Cię. No i dobra, wyprostowała się sytuacja, Bóg wysłuchał, ja mówię, no, dobra, no to jazda, nie? Potem znowu dupa się zapaliła, nie wiem, w ciągu heroinowym, no to już Boga tyle razy oszukałem, to do Jezusa, Jezu, Jezu, Jezu, proszę Cię, nie, no teraz jakiś detoksik, szybciutko, szybciutko i ja już na pewno już nigdy, nigdy, nigdy nie będę ćpał, no i dobra, i oczywiście za każdym razem to samo, tylko dupa, że tak powiem, odtajała i znowu jazda, no to już wtedy do Matki Boskiej, dobra, bo już tamci oszukani na wszelkie sposoby, no to Matko Boska, proszę Cię, proszę Cię, proszę Cię.

I tak już ich naoszukiwałem, że gdzieś to głupi, oni jakby towarzyszyli mi przez całe życie, ale przez całe życie jest taka historia o Jezusie, że człowiek pyta Jezusa, Boże, dlaczego przez całe życie, kiedy mi było ciężko, W tych najtrudniejszych momentach, kiedy szedłem po plaży, widziałem tylko jeden ślad na piasku. I Jezus mówi do niego, dlatego że wtedy ja niosłem ciebie na swoich plecach. I rzeczywiście to do mnie przemawia, bo ja w tych najtrudniejszych momentach naprawdę wywinąłem się. Z takich historii, to, że dzisiaj ja jestem ojcem i że w ogóle jestem trzeźwy, możecie mi wierzyć lub nie, ja skończyłem wszelkie ośrodki, jakie są do skończenia. Tak jak mówiłem, uwielbiałem być w ośrodkach, byłem najlepszym pacjentem, jak kończyłem ośrodek pierwszy w Gliwicach, rok tam byłem, tam się łopata codziennie ten.

Nie masz... nie masz przede wszystkim w ogóle jakiejkolwiek uwagi na drugiego człowieka. To prawda. Żadnej. Tak, ale słuchajcie, ja wam chcę coś powiedzieć, bo to jest ostatni odcinek tej serii. O, nie! Final cut? Nie, ostatni odcinek. I jest tak... że przez wędrówkę, przez te odcinki, ja tutaj doszliśmy do rozmowy z tobą, której ja to rozmowie muszę trochę spokornieć. Spokornieć, bo ja jestem osobnikiem, który lubi sobie czasem pokpiwać, że za dużo Boga waży, bo ja na przykład jestem nieochrzczony i w ogóle nie miałem, ale jakby, a że za dużo Jezusa, lubię sobie takie rzeczy gadać, tylko... Właśnie, ponieważ ty mówisz o tym w sposób tak szczery i jednocześnie taki, bym powiedział, w sensie tak autentyczny i jeszcze tak, bym powiedział, wyluzowany, tego mi bardzo było potrzeba i ja bym chciał jeszcze więcej chyba posłuchać, bo na przykład Bóg jest obecny w AA.

byłych Legii Widzewa, mówi do mnie, słuchaj, czy przyjechałbyś poprowadził dla nas tą imprezę? I ja mówię, że spoko, nie ma problemu, jadę do Gdańska, fajnie, najpierw meczyk, tu wszyscy tam piłkarze ze starej kadry, tu z nowej, tu Nawałka, tu ten, tu fajnie wszystko, no ale wieczorem licytacja i bania tam. Wszyscy na bani tego. I ja nagle takie pierwsze zetknięcie mówię, Jezus Maria, ja tu nie wytrzymam, ja tu nie wytrzymam. I słuchajcie, pierwsze co, jak kiedyś zawsze chodziłem do kibla, żeby kurczę sedać, a nie muszę walnąć kreskę, to tym razem ja robię tak, że zawsze no tu się przy ludziach nie pomodlę, bo się wstydzę, to do kibelka i tam modlitwa zamiast kreseczki. I słuchajcie, w kibelku mówię, Panie Boże, błagam Cię, Pomóż mi, bo już takie ciśnienie, że nie dźwignę tu tematu, nie poprowadzę albo ucieknę. No jest za dużo, tego nie wytrzymuję, za dużo to dla mnie, na moje siły.

I właśnie to, co robicie, ja uważam, że to jest super, bo to mobilizuje takich ludzi jak ja, bo ja sam z siebie, no to tak jak mówię, no uwierzcie mi, to nie jest tak, że ja chętnie opowiadam o tym, no jest tysiąc niby fajniejszych rzeczy do robienia, ale jednak tylko jak jest takie wezwanie od Boga przez ludzi, że słuchaj, trzeba poopowiadać, to ja się modlę, dzisiaj też się modliłem, Boże, żebym tylko nie opowiadał głupot takich, żebym nie gloryfikował tego, bo to łatwo w to popatrzeć. Jeszcze się to nie stało, ale zawsze możesz coś głupiego powiedzieć na koniec, wiesz. Nie no, Jezus tam czuwa, Jezus tam czuwa. Wiesz co, bo takiego kolesia jak ty, takiego faceta, który jednak jest, wiesz, jesteś barwnym człowiekiem, nie? Jakby charakternym, temperamentnym, jakby takim, wiesz, też kolorowym, z talentem komicznym i tak dalej.

On mówi, nie no to rewelacja, to tak go nabudowało. Ja mówię, chłopie, to już nic nie nabudowało, tylko ja już jestem taki gruby. Oni w śmiech, no i ten, ale to właśnie tak się tworzy w kinie, że często nie wiemy, potem się nazywają to, to jest najśmieszniejsze, że w kinie genialnością nazywają ludzie, nie? To my tworzymy legendy, to my tworzymy, że coś jest kultowe. A twórcy często nie mają takich zamiarów. Oczywiście każdy chce dobrze zrobić film, ale, ale, ale, ale, ale, ale właśnie to się staje jakimiś takimi przypadkami, czy takimi śmiesznymi, a potem wychodzi, że to tak to wyglądało i tu tak to wyglądało. Ale generalnie co chciałem powiedzieć? Najtrudniejsze było to... Nie samo przytycie, ale to, że jak skończyła się, pierwszy raz nas otworzyli. Pamiętam, pojechałem z Marcelą do Sopotu i każdy znajomy, który mnie spotkał, a jeszcze wtedy nie mogłem powiedzieć, że gram w filmie, mówił Jezu, pandemia dała się we znaki, ale się spasłeś, ale świnie, ale się spasłeś.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.