Mentionsy Mentionsy
Co ćpać po odwyku
Co ćpać po odwyku

Michał Koterski

16.06.2021 ·1 godz 24 min

👉 ⁠⁠⁠⁠⁠https://patronite.pl/poodwyku⁠⁠⁠⁠⁠ - wesprzyj nas! 👉 ⁠⁠⁠⁠https://poodwyku.pl⁠⁠⁠ - kup wydane przez nas książki! Jak przerwać alkoholową sztafetę pokoleń? Jak radzić sobie z codziennym lękiem pierwotnym? Michał Koterski opowiada o tym, jak wygrał życie.

Jeszcze wtedy reżyser czy aktor to był Bogiem, to on stawiał warunki. Były te resztki takiej polskiej szkoły filmowej, że po prostu od wielkiego artysta reżysera, wszystko zależy. Są zespoły filmowe. Oni wszystko o wszystkim decydują i ja pamiętam do dziś, że właśnie tam studiowałem i o dziwo jako jedyny, bo to większość ludzi, którzy to były studia zaoczne, większość tych studentów już coś robiła. w świecie filmowym, czy fotosiści, czy kierownicy planu, czy kierownicy produkcji, czy jacyś asystenci, no to już większość była ludzi, którzy się po prostu dokształcali, ludzie, którzy przyszli, żeby więcej się dowiedzieć, którzy już mieli wyobrażenie, że ten kierunek zaczyna coś znaczyć, nie? A ja wtedy pracowałem w słynnej pubie Łódź Kaliska jako barman.

Zawsze przeprowadziła mnie przez tłum i ona była hej do przodu. Ale do czego zmierzam? Tata był taksówkarzem i słuchajcie, w tamtych czasach my jeździliśmy, ja syn reżysera, czerwony pomarańczowy trup, czyli maluch, którego dźwiękowałem. drzwi otwierały się tylko z drugiej strony, bo był tak rozklekotany, a on, taksówkarz, jeździł Mercedesem, beczką, no kurde, mieli jako pierwsi, my mieliśmy czarno-biały telewizor, mama do sąsiadki chodziła oglądać Izaurę, a oni mieli, słuchajcie, czerwony, ten, kolorowy telewizor, wideo, no to był szok, ja tam uwielbiałem przychodzić, bo tam był zapach, no, sukcesu, zapach bogactwa i to nieraz opowiadam, mój ojciec dopiero zaimponował mi wtedy, Ja sobie zawsze myślałem, jak mnie pytali w szkole, kim jest twój tata, to ja kłamałem, no, adwokatem albo lekarzem i dzieci, kłamie, kłamie, jest rezeserem.

I nadal sobie z tym poczuciem wartości okazuje się, że słabo radzę. I tylko chciałem powiedzieć, że takim moim największym teraz narkotykiem, i to nie jest przypadek, jest Bóg. Ja ćwam Boga i w sumie tylko z tym Bogiem czuję się najlepiej, kiedy jestem blisko w tej relacji, a nie zawsze tak jest, bo to jest jak w każdej relacji, jak przestanie o nią bać i już się czuje super, no to na co on mi potrzebny? Ale jak jestem, pracuję nad tą relacją, jak jestem blisko... to On nic ode mnie nie chce i kocha mnie za darmo. Takim, jakim ja jestem. Ja nie muszę Mu imponować. A zawsze byłeś wierzącą osobą? Czy dopiero przy trzeźwieniu poczułeś jakąś taką potrzebę duchowości, zbliżenia się do jakiegoś absolutu i odkryłeś tego Boga dopiero wtedy? Nie, powiem wam, że wierzący byłem na taki sposób, że jako małe dziecko, no wiedziałem, że jest Bóg, no wszyscy tam nasze w ogóle roczniki, no to są wychowywane w wierze katolickiej i to było po prostu.

Wtedy też nie było, że tak powiem, no dzisiaj wiadomo, wiara w Boga i tego, no to kurde, ludzie się nawet boją o tym mówić, a ja się nie boję z dwóch takich względów. Pierwszy to taki, że od dziecka po prostu wierzyłem, że musi być ktoś, że się czuję tak samotny, tak niezrozumiany i tak nieakceptowalny w szkole, że dzieci się dogadują, a ja zawsze z boku. Że, kurde, moi rodzice, no to mama musi pracować, żebyśmy cokolwiek mieli, no a ojciec jest w uderzeniu, więc ja w sumie sam, nie mam rodzeństwa, więc sam, więc musi być ten Bóg, bo kto ja to sam, no nie dźwignę tego, więc się gdzieś tam nawet nie tyle modliłem, jako małe dziecko, ale po prostu gadałem, gadałem, gadałem do tego Boga, że jest i mu się zwierzałem i miałem takie poczucie Zaopiekowania.

Jak byłem w uderzeniu i w różnych tych ciągach narkotykowo-alkoholowych, to jak się już dupa paliła, nie wiem, kurde, hajc wisiałem, albo bandziory ścigały, albo cokolwiek, to mówiłem, Boże, Boże, Jezus Maria, dobra, dobra, proszę Cię, pomóż mi, żeby tylko mnie nie zabili gdzieś za rogiem, kurczę, no proszę Cię. No i dobra, wyprostowała się sytuacja, Bóg wysłuchał, ja mówię, no, dobra, no to jazda, nie? Potem znowu dupa się zapaliła, nie wiem, w ciągu heroinowym, no to już Boga tyle razy oszukałem, to do Jezusa, Jezu, Jezu, Jezu, proszę Cię, nie, no teraz jakiś detoksik, szybciutko, szybciutko i ja już na pewno już nigdy, nigdy, nigdy nie będę ćpał, no i dobra, i oczywiście za każdym razem to samo, tylko dupa, że tak powiem, odtajała i znowu jazda, no to już wtedy do Matki Boskiej, dobra, bo już tamci oszukani na wszelkie sposoby, no to Matko Boska, proszę Cię, proszę Cię, proszę Cię.

I tak już ich naoszukiwałem, że gdzieś to głupi, oni jakby towarzyszyli mi przez całe życie, ale przez całe życie jest taka historia o Jezusie, że człowiek pyta Jezusa, Boże, dlaczego przez całe życie, kiedy mi było ciężko, W tych najtrudniejszych momentach, kiedy szedłem po plaży, widziałem tylko jeden ślad na piasku. I Jezus mówi do niego, dlatego że wtedy ja niosłem ciebie na swoich plecach. I rzeczywiście to do mnie przemawia, bo ja w tych najtrudniejszych momentach naprawdę wywinąłem się. Z takich historii, to, że dzisiaj ja jestem ojcem i że w ogóle jestem trzeźwy, możecie mi wierzyć lub nie, ja skończyłem wszelkie ośrodki, jakie są do skończenia. Tak jak mówiłem, uwielbiałem być w ośrodkach, byłem najlepszym pacjentem, jak kończyłem ośrodek pierwszy w Gliwicach, rok tam byłem, tam się łopata codziennie ten.

Pfff. Nagle po 36 latach ja byłem już tak zmęczony, tak wyczerpany, że wiedziałem jedno. Nie mogę żyć bez narkotyków i bez alkoholu, bo nie daję rady, a z drugiej strony już nie mogę żyć z nimi. Jestem tak wycieńczony i wtedy pierwszy raz uklęknąłem i mówię... Ja nie miałem tak jak inni, że tam weekendy. Ja musiałem ćpać codziennie, pić codziennie. I słuchajcie, no nie byłem w stanie żyć bez. Ja już miałem zgrupowany dzień wcześniej, że muszę rano wstać, to browarek, żeby ręce się nie szczęsły, a potem walnąć linię, żeby w ogóle umyć zęby i tak dalej, i tak dalej. I pewnego wieczoru w wieku 36 lat uklęknąłem i mówię, Panie Boże, błagam Cię z całego serca, bez żadnych już to nie będzie, tak jak zawsze obiecywałem, że naprawisz coś.

I rzeczywiście zrobiłem to wszystko, co tam radzili, pokornie poszedłem, zrobiłem 90 na 90, poszedłem na warsztaty z kroków, znalazłem sponsora Wykonałem pierwszy raz taką pracę naprawdę, posłuchałem pokornie, no i do dziś jestem trzeźwym człowiekiem i się, tak jak rozmawialiśmy, mogę powiedzieć z ręką na sercu, że najwspanialsze rzeczy mnie spotkały. I dlatego między innymi nie boję się i nawet czuję się w obowiązku mówienia o tym Bogu, bo w dzisiejszych czasach, kiedy wiadomo, Kościół podupadł totalnie, wiadomo... jak, jak, no wiadomo, że to jest żaden autorytet dzisiaj dla młodego człowieka, no to ja się dzielę tym po to, żeby ludzie wiedzieli, że kurczę, Bóg to nie zawsze znaczy Kościół, nie?

To tam się nie zmienia słowa, zdania, to gdzie on powierzy to mi, ale to przyszło, to przyszło przez zaufanie, przez pracę jaką włożyłem i też spłynęło na niego, że to mam być ja, więc i kariera zawodowa taka się ułożyła i no nie mówię, że jest tylko, bo dzisiaj o tym gadaliśmy, nie jest tylko kolorowo. też są problemy i wstaję dzisiaj i wszystko jest i szczęśliwie mój syn urodził się po takich chemiach, jakie przyjąłem naprawdę, no straszliwych narkotykach i heroinie i mefedronach i tych wszystkich teraz tych gównach, które były i się akurat jeszcze pojawiły w końcówce mojego uzależnienia, ja to wszystko przyjmowałem, to słuchajcie, no jak się dowiedziałem, że będę ojcem, to jedyne o co się modliłem, to mówię, Boże nie każ tego dziecka

Nie masz... nie masz przede wszystkim w ogóle jakiejkolwiek uwagi na drugiego człowieka. To prawda. Żadnej. Tak, ale słuchajcie, ja wam chcę coś powiedzieć, bo to jest ostatni odcinek tej serii. O, nie! Final cut? Nie, ostatni odcinek. I jest tak... że przez wędrówkę, przez te odcinki, ja tutaj doszliśmy do rozmowy z tobą, której ja to rozmowie muszę trochę spokornieć. Spokornieć, bo ja jestem osobnikiem, który lubi sobie czasem pokpiwać, że za dużo Boga waży, bo ja na przykład jestem nieochrzczony i w ogóle nie miałem, ale jakby, a że za dużo Jezusa, lubię sobie takie rzeczy gadać, tylko... Właśnie, ponieważ ty mówisz o tym w sposób tak szczery i jednocześnie taki, bym powiedział, w sensie tak autentyczny i jeszcze tak, bym powiedział, wyluzowany, tego mi bardzo było potrzeba i ja bym chciał jeszcze więcej chyba posłuchać, bo na przykład Bóg jest obecny w AA.

albo siła wyższa, no ale czasami jakby ten Bóg się tam pojawia i ty nie miałeś kłopotu i chyba się czujesz jak ryba w wodzie jakby z tą siłą wyższą tam w krokach aoskich, prawda? Jakbyś trochę mógł, wydaje mi się, lepiej dużo niż my z Kubą przedstawić program aoski, bo to by było wtedy... dla ludzi, którzy mogą wejść na tę ścieżkę, taka bardzo dobra wskazówka. Dużo lepsza niż od takiego lesera jak ja, na przykład, który sobie do domu pochodzi, posiedzi. Ale nie, no ja wam powiem to miło, co mówisz, ale powiem wam, jeśli chodzi o bycie ekspertem, to ja na pewno też w tych wszystkich rzeczach AOS-kich i NAOS-kich, bo też na NA uczęszczam, czyli na anonimowych narkomanów, No ja nie czuję się też do końca ekspertem, bo u mnie to jest tak, a to troszkę jak w życiu, że ja to troszkę gorzej się czuję, to kroki piszę, ale jak tylko lepiej i już tu film jakiś albo coś, to już no co wy myślicie, że ja siedzę i kroki piszę?

Nie ma. to ja już jestem w innej rzeczywistości. Ale co chciałem powiedzieć? Nie wiem, czy ja Boga w ogóle wiążę z tym AA. Ja w ogóle samo powstanie AA to wiążę z Bogiem, bo ja mam takie poczucie, że Bóg działa przez ludzi, że to, że dzisiaj jesteśmy, to jest dzieło Boga, nie? To jest tak, jak powstało to AA, to dla mnie, że ten Billy Bob się spotkali i że to działa od 80 lat i że to jest na całym świecie. To jest tak niezwykła historia, że dla mnie to musiał w to zaingerować Bóg, bo po prostu ja gdziekolwiek nie jeździłem. Pamiętam, jadę do programu Agent, dwa lata mam trzeźwości, zaraz mam mieć rocznicę, okazuje się, że jestem na Teneryfie, na Kanarach, na wypizdowie można powiedzieć, na jakiejś wyspie, bo tam na czterech różnych wyspach, na Lanzarote.

Ja już czuję ciężar tego programu, no bo to są takie programy, że kurczę, ktoś to musi wygrać, więc jest i ciśnienie, i wiadomo, i podgrupy, i każdy walczy o swoje, w sumie walka o życie. W pewnym momencie już ci się wydaje, że ten program to jest, całe życie nie istnieje, tylko ten program jest w twoim życiu. No już ryje to beret na maksa. I co ja robię? Co jest fajne w tym A? Że ja wiem, że to jest na całym świecie i nagle mówię do produkcji, słuchajcie, ja jestem człowiekiem uzależnionym, ja nie dam rady, a oni mówią fajnie, mówią, słuchaj, my to znamy, wcześniej był też Peja, on też, kurczę, mówił o tym uzależnieniu. uzależnieniu i my wiemy, że jest ten. Ja mówię, słuchajcie, ja sobie wyszukałem, słuchajcie, meeting, akurat miałem tego dnia rocznicę drugą na Lanzarote, to jest mała wysepka, nic tam nie ma. I słuchajcie, meeting na Lanzarote, chłop okazuje się, że kurczę, który pracował na Kanarach, no nikt mi nie powie, że to nie jest dzieło boskie, tylko ja wiem, że się Bóg mną zaopiekował tam.

okazuje się, że gość Polak, który 7 lat tam mieszka na tych Kanarach, który współpracował z produkcją, jak się dowiedział, że ja chcę jechać, mu przekazali, to on mówi, słuchaj, ja też jestem kurde już 7 lat właśnie tutaj, przyjechałem trzeźwy, mówi, jedziemy na meeting, pojechaliśmy na meeting i na Lanzarote drugą rocznicę swojego trzeźwienia obchodziłem. I ja tam wchodzę i mówię, że druga rocznica, siedzą Angole, którzy akurat tam mają te chaty i tak dalej. No i to była jedna z najpiękniejszych rocznic w moim życiu. bo nikogo tam nie znałem, ale no czułem, że to jest dzieło boskie, że Bóg się mną opiekuje przez ludzi, przez różne wydarzenia i słuchajcie, wiele miałem takich sytuacji, kurde, pamiętam jedną z pierwszych imprez takich, jak prowadziłem, bałem się, no bo kurde, nagle wiecie, impreza jakaś tam piłkarska, jakaś tam Benefis, Bobo Kaczmarka, ja się przyjaźnię z różnymi piłkarzami, imię tam Radek Michalski, jeden z piłkarzy,

byłych Legii Widzewa, mówi do mnie, słuchaj, czy przyjechałbyś poprowadził dla nas tą imprezę? I ja mówię, że spoko, nie ma problemu, jadę do Gdańska, fajnie, najpierw meczyk, tu wszyscy tam piłkarze ze starej kadry, tu z nowej, tu Nawałka, tu ten, tu fajnie wszystko, no ale wieczorem licytacja i bania tam. Wszyscy na bani tego. I ja nagle takie pierwsze zetknięcie mówię, Jezus Maria, ja tu nie wytrzymam, ja tu nie wytrzymam. I słuchajcie, pierwsze co, jak kiedyś zawsze chodziłem do kibla, żeby kurczę sedać, a nie muszę walnąć kreskę, to tym razem ja robię tak, że zawsze no tu się przy ludziach nie pomodlę, bo się wstydzę, to do kibelka i tam modlitwa zamiast kreseczki. I słuchajcie, w kibelku mówię, Panie Boże, błagam Cię, Pomóż mi, bo już takie ciśnienie, że nie dźwignę tu tematu, nie poprowadzę albo ucieknę. No jest za dużo, tego nie wytrzymuję, za dużo to dla mnie, na moje siły.

I słuchajcie, wracam, kurde, z tego kibla, wchodzę do namiotu, bo to było lato, gdzie jest ta impreza i gość kładzie mi rękę na ramieniu, którego nie znam i mówi tak, pozdrowienia od Bila W. Ja mówię, kurde, i poszedł. Okej. Ale słuchajcie, ja mówię, i to mi dało takiej siły, że gość obcy mi dał rękę ten, że zwariowałem i potem co najlepsze, bo to było obok hotelu takiego w namiocie i do tego hotelu potem, jak już tak odetchnąłem, poprowadziłem tą licytację, idę, siadam, kuczę za barem, mówię do chłopa kawkę, a on mówi, a co, nic mocniejszego, ja mówię, że nie piję, że tu mogę się u pana schronić, bo tam ładują na ten, a on mówi, proszę pana, ja mówię, ja też pół roku nie piję, a, a, mówi i mówi, i gadka tego, ja mówię, nie wierzę, Boże, dziękuję Ci, że jesteś i tylko o co chodzi, jeśli oczywiście jestem ostatni do dawania rad, ale to jest taka moja może rada, jaką ja się podzielę, no, z tego doświadczenia, że trzeba prosić, no, Bóg Cię kocha i Bóg kocha każdego z nas i trzeba prosić i On naprawdę chce nam, chce nam pomóc i w takiego Boga ja wierzę, nie, i takiego Boga chcę znać,

Co nie ma nic wspólnego z instytucjami i tak dalej, z tym wszystkim, co się dzieje w Kościele, bo upadek Kościoła to jest sprawa kleryków i oni muszą to po prostu rozwiązać. Wziąć za to odpowiedzialność. którzy widzę jak potrzebują tego kontaktu, bo słuchajcie, tak jak Bill i Bob, ja gdzieś rok temu miałem taką trudniejszą sytuację, bo się akurat rozstałem z moją kobietą, no i to było dla mnie taką wielką porażką, że zawsze sobie myślałem, że kurde, no miała być, nie piję, nie ćpam, siedzę w domu, nie chodzę na dupy, nie przychodzę awantury, nie robię w domu. No nie ma nic, a tu się rozpada, nie możemy się po prostu dogadać i nie ma żadnego innego powodu i mówię, Boże, no dlaczego jest tak?

I taką miałem, no trochę obrażony byłem, mówię sobie, Boże, no kurde, przecież wszystko zrobiłem i chciałem mieć, pragnąłem mieć taką rodzinę, jakiej nigdy nie miałem. I tu nagle moja znajoma aktorka, ja właśnie gdzieś na wakacjach, ona pisze, słuchaj, wyjazd do Meczu Gorje, tam objawienia Matki Włoskiej. Ja się nawet nie zastanawiałem, czy jest tam objawienie, czy z kim, czy dlaczego. I jak tylko mówię, Bóg znowu podał mi rękę. Kurde, jadę. I pisze jej, dobra jadę, ile wpłacić, gdzie tego. Co się potem okazało, trochę byłem załamany, bo tam on miał to karem, 20 godzin do tego meczu golem. Ja pierdolę, nie wierzę, co ja tu robię. Droga krzyżowa. Jeszcze te śpiewki, przyśpiewki. Mówię, nie no, nie tak się umawialiśmy. Jeszcze namówiłem mojego kolegę aktora, który w ogóle totalnie niewierzący i który z Wrocławia i dosiadał się w Katowicach i tam jakaś grupa była i on mówi, ty kurwa...

To on był tylko narzędziem w rękach Boga, a reszta już się rozpłynęła po całym świecie. I tu tak samo, gdzieś tą wspólnotę założyłem, wracam teraz pełno młodych ludzi, jakichś zaangażowanych tego, ja mówię, kurde, nikt mnie tu nie poznaje, nikt nie wie nawet, że to ja byłem jednym z założycieli tej wspólnoty, a oni właśnie działają ostatnio, kurczę. Pokora, nie? Tak, pokora. Pokora to raz, a dwa też taka radość, że to już żyję własnym życiem. Gościem ostatnio, bo to zawsze w piątek się spotykamy, był Muniek Staszczyk, który też doświadczył takiego nawrócenia i okazało się, że tak w sumie to jest pełno ludzi takich, którzy kiedyś byli moimi idolami, a oni dzisiaj są wierzący i w taki sposób wierzący, jak ja chcę, żeby to wyglądało, że to w sumie tak naprawdę to my możemy stworzyć tą swoją rzeczywistość.

zacząłem balić i on zerwał mu wywiad i Blopor mówi nie wybaczę ci tego nigdy czekałem na ten wywiad i ty idioto żeś przy nas i on dostał szału i zerwał więc no tych historii i legend czasami jak oni mi to przypominają to se myślę dzisiaj że to nie byłeś ty pewnie Bo ja sobie myślę, kurde, ja dzisiaj się czuję małym kotkiem, a z tych opowieści wynika, że takim byłem salonowym tygrysem, który niczego się nie bał, niczym nie przejmował i tak jak mówisz, a to awantury, a to jakieś, no non-stop jakiś kwas. I kurde, jak oni mi to dzisiaj przypominają, czy opowiadają, to sobie myślę, kurde, to niemożliwe, żebym to był ja, nie? Jaka to jest zmiana świadomości, jak te substancje działają na człowieka, że rzeczywiście, kurde, dzisiaj to też ja sobie myślę, że to jest łaska Boże, że ja nie wiem, no nikomu nie zrobiłem krzywdy, że nie wylądowałem w kryminale.

I właśnie to, co robicie, ja uważam, że to jest super, bo to mobilizuje takich ludzi jak ja, bo ja sam z siebie, no to tak jak mówię, no uwierzcie mi, to nie jest tak, że ja chętnie opowiadam o tym, no jest tysiąc niby fajniejszych rzeczy do robienia, ale jednak tylko jak jest takie wezwanie od Boga przez ludzi, że słuchaj, trzeba poopowiadać, to ja się modlę, dzisiaj też się modliłem, Boże, żebym tylko nie opowiadał głupot takich, żebym nie gloryfikował tego, bo to łatwo w to popatrzeć. Jeszcze się to nie stało, ale zawsze możesz coś głupiego powiedzieć na koniec, wiesz. Nie no, Jezus tam czuwa, Jezus tam czuwa. Wiesz co, bo takiego kolesia jak ty, takiego faceta, który jednak jest, wiesz, jesteś barwnym człowiekiem, nie? Jakby charakternym, temperamentnym, jakby takim, wiesz, też kolorowym, z talentem komicznym i tak dalej.

I czy ciebie nie spotyka, musi cię spotykać chyba, takie... Bardzo przykre gadanie, że czasami ktoś do ciebie podejdzie i w wielkim skrócie powie, a Misiek jak ty piłeś, to ty tam ćpałeś, to byłeś bardziej fajniejszy, bardziej się wygłupiałeś, miałeś lepsze żarty itd., itd., weselszy taki byłeś, wiesz. A teraz coś tam pieprzysz o tym Bogu itd. mówisz, ale ja ci powiem, że to chyba ja, może to, możesz cię to zaskoczyć, ale takich właściwie nigdy nie miałem, kurczę, nie miałem nigdy takich historii, inne jakieś są uderzenia w moją osobę, takie, które mi przykrość sprawiają, ale takich raczej nie, może to dlatego, że tak jak ja ci powiedziałem, Ja sobie myślę, że wszystko było po to, że nikt lepiej tego nie ułoży niż Bóg i że ja, że przerwałem w wieku 36 lat, ja nie jestem smutny z tego powodu.

Jak ja sobie to przypomniałem, że to w głowie i że oni wszyscy tak myślą, to mówię, 12 lat czym ich tu zainteresować, to jest nie do udźwignięcia. I mówię do tego księdza, ja mówię, co tu mam z tej ambony gadać? A on mówi, jak chcesz, to sobie usiądź, czy nie wiem, na schodach, czy coś. I ja mówię, to ja przepraszam. I wróciłem ze strachu i mówię, Boże, daj mi siłę, żebym ja tu po prostu dał radę coś powiedzieć. I usiadłem, powiedziałem i słuchajcie, nie pamiętałem nawet dokładnie, co powiedziałem. Minęła godzina, ten dzieciaki, kurczę, w ogóle w takim skupieniu, że ten ksiądz mówi, słuchaj... My, nie, mamy tych prelekcji tutaj już kilka, od sześciu dni. Oni w ogóle nas nie słuchają. Po piętnastu minutach wszyscy są już w telefonach, wywalone mają graty i on mówi, tą robotę, którą ty zrobisz za jednym razem, my nie jesteśmy w stanie przez cały rok spotkań zrobić, nie, bo to też nauczyłem się z naszych tych meetingów i terapii, żeby im, ja mówię, słuchajcie, jest jedna zasada, mówić trzeba o własnych doświadczeniach, a jak wy im mówicie, co mają robić, to oni już się wyłączają od pierwszego

Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.