Mentionsy Mentionsy
Ciekawe Przypadki Medyczne
Ciekawe Przypadki Medyczne

36. Stała się aktorką w teatrze psychologów. Koszmar w francuskim szpitalu psychiatrycznym.

19.10.2025 ·18 min 4 s

W XIX-wiecznej Francji „histeria kobieca” była uznawana za prawdziwą chorobę. Lekarze wierzyli, że kobiety z natury są bardziej podatne na stany emocjonalne, które dziś nazwalibyśmy traumą, depresją czy zaburzeniami nerwowymi. Jedną z najsłynniejszych pacjentek tamtych czasów była Louise Augustine Gleizes, znana jako Augustine – kobieta, która stała się obiektem fascynacji lekarzy, artystów i… tłumów gapiów.📸 Instagram Kamila: ⁠⁠⁠@kalimakooo ⁠⁠⁠🎵 Podcastowy tik tok: ⁠⁠⁠cpm.podcast⁠⁠⁠🎙️Nowe odcinki w każdą niedzielę!

Wygięte ciało, napięcie mięśni, otwarte usta i zaciśnięte dłonie. Fotografie trafiły do monumentalnego dzieła Szachuta, które miało naukowo dokumentować histerię, ale w rzeczywistości uczyniło z Augustine obiekt spektaklu naukowego. Najbardziej przerażające wydaje mi się stosowanie na dziewczynie stymulacji elektrycznej mięśni i nerwów w celu wywołania drgawek lub reakcji odruchowej. Znalazłem też informację, że uciskano jej jajniki, ponieważ szachut uważał, że ucisk w tym miejscu pomoże wywołać lub zatrzymać ataki historyczne. To było jedno z najbardziej kontrowersyjnych działań wobec pacjentki.

Co ciekawe, Zygmunt Freud, czyli chyba jeden z bardziej znanych psychologów, przez kilka lat był uczniem wspomnianego Joana Martina Szachuta. Dostąpił nawet nie lada zaszczytu, został bowiem zaproszony na jeden z jego słynnych wieczorów towarzyskich. W nekrologu tak wspominał. Wybitnego lekarza. Nie był typem refleksyjnym ani myślicielem. Miał naturę artysty. Sam siebie określał mianem wizjonera, człowieka, który widzi. Przyglądał się raz po raz rzeczom, których nie rozumiał, by stopniowo, dzień po dniu, pogłębiać swoje obserwacje, aż wreszcie, nagle, przychodziło oświecenie. Przed oczyma jego duszy pozorny chaos, wynikający z ciągłego powtarzania się tych samych objawów, ustępował porządkowi.

Wyłaniał się nowy obraz nozologiczny, charakteryzujący się regularnymi kombinacjami pewnych grup symptomów. Szachut? Mawiał niekiedy, że najwięcej satysfakcji daje dostrzeżenie czegoś nowego, a ściślej zdanie sobie sprawę z owej nowości. Wielokrotnie powtarzał, jak trudne i zarazem wartościowe jest tego rodzaju patrzenie. Szachut skupiał się na indywidualnych przypadkach, mówił o tym co widział, a diagnozowanie uczynił swego rodzaju spektaklem. Studenci i rozmaite wpływowe osoby, często cudzoziemcy, tłumnie przybywali na jego lekty, podczas których dokonywał szybkiej i spektakularnej ewaluacji stanu pacjentek i pacjentów, którzy co dopiero trafili do szpitala.

Ilekroć nie potrafił wyciągnąć żadnych jednoznacznych wniosków, otwarcie się do tego przyznawał. Trzeba podkreślić, że według Szachuta, histerię równie często spotykano wśród osób obu płci. Lecz ze względu na żeński charakter szpitala, w którym przebywała Augustine, większość słynnych prezentowanych przypadków dotyczyła kobiet. Freud podkreślał w nekrologu swojego mistrza. Historia trafiała się wśród mężczyzn, zwłaszcza z klasy pracującej, znacznie częściej niż się spodziewano. Wykazano, że pewne schorzenia przypisywane wcześniej pijaństwu lub zatruciu ołowiem były w istocie historycznej natury. Augustine w przerwach między atakami miała być aktywna, inteligentna, czuła, podatna na wpływy, żywiołowa i lubiąca zwracać na siebie uwagę.

Kokietowała, poświęcała swojemu wyglądowi wiele czasu, układała na różne sposoby swoje bujne włosy, szczególnie zaś uwielbiała kolorowe wstążki. Gdyby nie omdlenia i niedowład ręki, byłaby najzupełniej zwyczajną nastolatką. Jednakże zanik mięśni, paraliż i doznania nie mające żadnej fizycznej przyczyny stanowiły główne objawy pozwalające stwierdzić histerię. Prawa strona ciała nie funkcjonowała jak należy. Lewa była nieco nadwrażliwa. Jej wzrok znacznie się pogarszał i nie rozpoznawała kolorów. Wszystko to był jednak tylko wstępny szkic do obrazu histerii, który Szachut tworzył za pomocą fotografii i pacjentek podatnych na sugestie jak większość ludzi.

Zaraz po śmierci Szachuta w 1893 roku, mimo jego światowej renomy, nowe pokolenie lekarzy kierujących szpitalem odwróciło się od mistrza i jego największej kategorii diagnostycznej, czyli histerii, po części dlatego, że zaczęto zdawać sobie sprawę z profesjonalizacji pacjentek. Krążyły pogłoski, że do szpitala przyjęto całą masę pacjentek przez pomyłkę. Freud również reprezentował nowe pokolenie, lecz nie zgadzał się z krytyką Szachuta. Freud tłumaczył, że histeria ukazała zupełnie nową metodę czytania ludzkiego umysłu, który wykorzystuje ciało, by komunikować to, czego nie jest świadome. Jeśli widzę osobę w stanie noszącym wszelkie znamiona bolesnego afektu, takie jak płacz, krzyki czy wściekłość, prawdopodobnym wydaje się wniosek, że są to fizyczne przejawy zachodzących w tej osobie procesów mentalnych.

Zmarła 12 grudnia 1907 roku w wieku 46 lat. Nie wiadomo dokładnie na co, choć w rejestrach cywilnych odnotowano zgon bez wzmianki o przyczynie. Nie pozostawiła po sobie dzieci ani znanych krewnych. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, można powiedzieć, że Louise cierpiała nie na histerię, a raczej na traumę pourazową po przemocy seksualnej i emocjonalnej. Szachut i jego zespół nie rozumieli tego. Zamiast leczyć, eksponowali jej cierpienie jako zjawisko, a ona, gdy tylko mogła, uciekała z tego teatru i próbowała ułożyć sobie życie po swojemu.

Kiedy dziś patrzymy na zdjęcia Louise Augustine Gleizes widzimy ciało w napięciu, głowę odrzuconą w tył, oczy zamknięte, dłonie zaciśnięte w spazmie. Dla lekarzy była modelowym przypadkiem histerii, dla studentów medycyny demonstracją, dla fotografa obiektem, ale dla samej siebie była tylko dziewczyną, która chciała zrozumienia. W XIX wieku nie pytano kobiet o to, co czują. Ich emocje interpretowano, opisywano, klasyfikowano, ale nie słuchano. Szachut i jego współpracownicy widzieli w niej zagadkę neurologiczną, coś pomiędzy nauką a spektaklem i choć chcieli dobrze, bo wierzyli, że poszerzają granice wiedzy, to robili to kosztem jej godności.

Nie historyczka, nie obiekt badań, nie materiał kliniczny. Tylko ktoś, co czuje. I może właśnie w tym tkwi największy postęp medycyny. Nie w mikroskopach, nie w aparatach, ale w prostym geście. Zrozumieć drugiego człowieka bez robienia z jego bólu spektaklu. Bo Louise Augustine Gleizes to nie tylko pacjenta szachuta. To przypomnienie. Nauka bez empatii staje się przemocą, a każda historia, nawet ta najbardziej naukowa, zaczyna się i kończy na tym samym. Na człowieku. To już wszystko w dzisiejszym odcinku. Serdecznie dziękuję Wam za wysłuchanie i zapraszam Was do kolejnych odcinków, które przypominam co tydzień w niedzielę.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.