36. Stała się aktorką w teatrze psychologów. Koszmar w francuskim szpitalu psychiatrycznym.
W XIX-wiecznej Francji „histeria kobieca” była uznawana za prawdziwą chorobę. Lekarze wierzyli, że kobiety z natury są bardziej podatne na stany emocjonalne, które dziś nazwalibyśmy traumą, depresją czy zaburzeniami nerwowymi. Jedną z najsłynniejszych pacjentek tamtych czasów była Louise Augustine Gleizes, znana jako Augustine – kobieta, która stała się obiektem fascynacji lekarzy, artystów i… tłumów gapiów.📸 Instagram Kamila: @kalimakooo 🎵 Podcastowy tik tok: cpm.podcast🎙️Nowe odcinki w każdą niedzielę!
Louise Augustine Gleizes znana jako Augustine była pacjentką z histerią, która została wystawiona na widok publiczny. W dzisiejszym odcinku przyjrzymy się historii histerii, życiu słynnej Augustine i omówimy reakcję na histerię w XIX-wiecznej Francji. Zapraszam do słuchania. Przenosimy się zatem do XIX wiecznego Paryża, a konkretnie do 21 sierpnia 1861 roku, kiedy to na świat przychodzi bohaterka dzisiejszego odcinka – Louise Augustine Gleizes. Żeby mniej kaleczyć język francuski, będę nazywał ją albo Louise, albo Augustine, pomijając nazwisko.
Louise przychodzi na świat jako córka Françoise Gleizesa, który pracował jako kamerdyner. Właściwie, z tego co doczytałem, to nie był jej biologiczny ojciec. Matka pracowała jako służąca. Clarice Josephine Berriere wyszła za mąż za mężczyznę po narodzinach córki. Dlatego ta też przyjęła jego nazwisko. Nie udało mi się znaleźć informacji na temat jej biologicznego ojca. Louise urodziła się w rodzinie pracującej, co oznaczało ograniczone możliwości materialne i edukacyjne. Z racji tego, że rodzice Augustine pełnili funkcję służącej i kamerdenera w dużym domu, na początku była wychowywana przez pielęgniarkę. Potem trafiła do zakonnego internatu.
Natomiast w wieku 13 lat kochanek dopuścił się najgorszego z czynów, który zostawił na psychice dziewczynki ogromną plamę. Augustine została zgwałcona. Pracowała wtedy w tym samym domu co jej rodzice, jako pomoc domowa. W tym samym roku została zgwałcona przez swojego szefa, który wcześniej molestował seksualnie jej matkę i groził użyciem brzytwy. Po tych sytuacjach zaczęła wykazywać silne objawy histerii i 21 października w wieku 14 lat trafiła do szpitala Selbhiet Hier. Szpital ten w XIX wieku był jednym z głównych miejsc leczenia pacjentek z objawami histerii i innych zaburzeń neurologicznych oraz psychicznych.
Louise była obserwowana jako dziewczyna wykazująca silną histerię, napady emocjonalne, konwulsje i objawy psychosomatyczne. Powodem prawdopodobnie była jej wcześniejsza trauma związana z pobytem w internacie i doświadczeniami z kochankiem swojej matki. Podczas lat spędzonych w szpitalu Zafascynował się nią neurolog Joan Matan-Chateau. Lekarz stał się pionierem badań nad histerią, a ten sukces pomogła mu osiągnąć nie kto inny, jak sama Augustine. Szpital, w którym się znajdowała był prawdziwym piekłem. Mieszkało w nim 5000 pacjentek, przy czym na jednego lekarza przypadało ich około 500. Wiele z nich cierpiało na przewlekłe choroby neurologiczne i starcze.
Podczas sesji obserwował zmiany w zachowaniu, mowie i ruchach ciała. Hipnoza pozwalała mu również badać fazę kataleptyczną histerii, sztywność ciała oraz brak reakcji na bodźce. Obserwowali to między innymi Zygmunt Freud oraz Edgar Degas. Podczas hipnozy robiono jej zdjęcia, które miały być niezaprzeczalnym dowodem na podstawie Augustine, że histeria ma podłoże neurologiczne, a nie psychiczne. Na Augustine wykonywano m.in. testy odruchów. Sprawdzono reakcje mięśni i nerwów, np. poprzez uderzenie młotem neurologicznym, uciskanie kończyn czy wywoływanie skurczów. Lekarz sprawdzał także czucie poprzez dotykanie jej ostrymi i tępymi narzędziami.
Hipnoza przeprowadzona była w celu wywołania objawów histerii na żądanie. Czasem hipnoza miała funkcję demonstracyjną. Lekarz przeprowadzał ją publicznie przed studentami i lekarzami. Prezentował jak pacjentka przechodzi przez kolejne fazy transu. Notowano reakcje emocjonalne i fizyczne np. napięcie mięśni, zmianę mimiki, płacz lub uśmiech. Aby lepiej udokumentować ataki, w szpitalu, w którym przebywała Augustine, zostało założone laboratorium fotograficzne. Dziewczyna była regularnie fotografowana podczas ataków histerii, a także w trakcie transów hipnotycznych. Wykonane zdjęcia przedstawiały dramatyczne pozy.
Wygięte ciało, napięcie mięśni, otwarte usta i zaciśnięte dłonie. Fotografie trafiły do monumentalnego dzieła Szachuta, które miało naukowo dokumentować histerię, ale w rzeczywistości uczyniło z Augustine obiekt spektaklu naukowego. Najbardziej przerażające wydaje mi się stosowanie na dziewczynie stymulacji elektrycznej mięśni i nerwów w celu wywołania drgawek lub reakcji odruchowej. Znalazłem też informację, że uciskano jej jajniki, ponieważ szachut uważał, że ucisk w tym miejscu pomoże wywołać lub zatrzymać ataki historyczne. To było jedno z najbardziej kontrowersyjnych działań wobec pacjentki.
Ilekroć nie potrafił wyciągnąć żadnych jednoznacznych wniosków, otwarcie się do tego przyznawał. Trzeba podkreślić, że według Szachuta, histerię równie często spotykano wśród osób obu płci. Lecz ze względu na żeński charakter szpitala, w którym przebywała Augustine, większość słynnych prezentowanych przypadków dotyczyła kobiet. Freud podkreślał w nekrologu swojego mistrza. Historia trafiała się wśród mężczyzn, zwłaszcza z klasy pracującej, znacznie częściej niż się spodziewano. Wykazano, że pewne schorzenia przypisywane wcześniej pijaństwu lub zatruciu ołowiem były w istocie historycznej natury. Augustine w przerwach między atakami miała być aktywna, inteligentna, czuła, podatna na wpływy, żywiołowa i lubiąca zwracać na siebie uwagę.
W wieku 19 lat Augustine uciekła ze szpitala przebrana za mężczyznę. Po ucieczce ślad po niej zaginął na wiele lat. W archiwach nie ma informacji o jej miejscu pobytu. Nie wiadomo czy ukrywała się czy próbowała wrócić do normalnego życia. Ale biorąc pod uwagę jej status społeczny i traumę to drugie. Było niemal niemożliwe. Po 15 latach ciszy Louise Augustine ponownie pojawiła się w dokumentach. Wiadomo, że wyszła za Alfonsa Ferranda, zamożnego rentiera z Paryża i używała już jego nazwiska. Nie ma żadnych dowodów, by wróciła do medycyny, szpitali czy kontaktu z lekarzem. Możliwe, że po prostu chciała żyć spokojnie, z dala od wszystkiego co ją spotkało.
Zmarła 12 grudnia 1907 roku w wieku 46 lat. Nie wiadomo dokładnie na co, choć w rejestrach cywilnych odnotowano zgon bez wzmianki o przyczynie. Nie pozostawiła po sobie dzieci ani znanych krewnych. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, można powiedzieć, że Louise cierpiała nie na histerię, a raczej na traumę pourazową po przemocy seksualnej i emocjonalnej. Szachut i jego zespół nie rozumieli tego. Zamiast leczyć, eksponowali jej cierpienie jako zjawisko, a ona, gdy tylko mogła, uciekała z tego teatru i próbowała ułożyć sobie życie po swojemu.
Kiedy dziś patrzymy na zdjęcia Louise Augustine Gleizes widzimy ciało w napięciu, głowę odrzuconą w tył, oczy zamknięte, dłonie zaciśnięte w spazmie. Dla lekarzy była modelowym przypadkiem histerii, dla studentów medycyny demonstracją, dla fotografa obiektem, ale dla samej siebie była tylko dziewczyną, która chciała zrozumienia. W XIX wieku nie pytano kobiet o to, co czują. Ich emocje interpretowano, opisywano, klasyfikowano, ale nie słuchano. Szachut i jego współpracownicy widzieli w niej zagadkę neurologiczną, coś pomiędzy nauką a spektaklem i choć chcieli dobrze, bo wierzyli, że poszerzają granice wiedzy, to robili to kosztem jej godności.
Louise miała 14 lat, kiedy trafiła do szpitala. Zgwałcona, przerażona, chora. A jednak świat uznał, że to ona jest dziwna. Że jej ciało kłamie, że jej emocje są przesadzone. W imię nauki kazano jej cierpieć publicznie. Kazano jej wchodzić w trans, w którym traciła kontrolę nad samą sobą. Tylko po to, by inni mogli zapisać kolejne obserwacje w zeszytach. Historia Louise Augustine Gleizes to historia o granicach. Granicach nauki, która nie zawsze potrafiła rozróżnić badanie od krzywdy. O granicach między ciekawością a empatią. I o kobiecie, której cierpienie stało się ikoną epoki, mimo że sama nigdy nie chciała być ikoną. Kiedy dziś mówimy o medycynie, psychologii, o badaniach nad umysłem, warto pamiętać, że za każdym przypadkiem, za każdym objawem kryje się człowiek.
Nie historyczka, nie obiekt badań, nie materiał kliniczny. Tylko ktoś, co czuje. I może właśnie w tym tkwi największy postęp medycyny. Nie w mikroskopach, nie w aparatach, ale w prostym geście. Zrozumieć drugiego człowieka bez robienia z jego bólu spektaklu. Bo Louise Augustine Gleizes to nie tylko pacjenta szachuta. To przypomnienie. Nauka bez empatii staje się przemocą, a każda historia, nawet ta najbardziej naukowa, zaczyna się i kończy na tym samym. Na człowieku. To już wszystko w dzisiejszym odcinku. Serdecznie dziękuję Wam za wysłuchanie i zapraszam Was do kolejnych odcinków, które przypominam co tydzień w niedzielę.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W XIX-wiecznej Francji „histeria kobieca” była uznawana za prawdziwą chorobę. Lekarze wierzyli, że kobiety z natury są bardziej podatne na stany emocjonalne, które dziś nazwalibyśmy traumą, depresją czy zaburzeniami nerwowymi. Jedną z najsłynniejszych pacjentek tamtych czasów była Louise Augustine Gleizes, znana jako Augustine – kobieta, która stała się obiektem fascynacji lekarzy, artystów i… tłumów gapiów.
📸 Instagram Kamila: @kalimakooo
🎵 Podcastowy tik tok: cpm.podcast
🎙️Nowe odcinki w każdą niedzielę!