Mentionsy Mentionsy
Casefile Polska: Prawdziwe Zbrodnie
Casefile Polska: Prawdziwe Zbrodnie

Sprawa 62: Freda Burnell i Florence Little

15.11.2025 ·42 min 59 s · 1 rozdział · 1 sponsor

5 lutego 1921 roku ośmioletnia Freda Burnell zaginęła w niewielkim górniczym miasteczku Abertillery w Walii. Tajemnicze zaginięcie zakończyło się tragicznie, gdy jej związane i pobite ciało znaleziono w worku porzuconym w jednej z uliczek.  Podejrzenia od razu padły na 15-letniego Harolda Jonesa, który natknął się na Fredę krótko przed jej zniknięciem. Mieszkańcy jednak nie byli przekonani – Harold miał solidne alibi na czas morderstwa.  Przetłumaczone z Case 182: Freda Burnell i Florence Little https://casefilepodcast.com/case-182-freda-burnell-florence-littleProdukcja:Jessica Forsayeth - przygotowanie materiału, scenariuszMike Migas - narracja, dźwięk, muzykaJarosław Grabias - tłumaczenieNumery Telefonów Wsparcia i Zaufania116 123 – Kryzysowy Telefon Zaufania (Instytut Psychologii Zdrowia)116 111 - telefon zaufania dla dzieci i młodzieży (Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę) 800 70 2222 - Centrum Wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (Fundacja ITAKA) ⁠800 12 0002 - Niebieska Linia, ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie 888 88 33 88 - Telefon przeciwprzemocowy dla kobiet(Feminoteka)800 12 12 12 - Dziecięcy Telefonu Zaufania Rzecznika Praw Dziecka Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.

Herbert miał mocne alibi na czas morderstwa Freddy. Kilku świadków potwierdziło, gdzie przebywał w momencie ataku. Jeśli chodzi o szopę, Herbert wyjaśnił, że była ona zawsze zamknięta, a dostęp do niej zapewniały tylko dwa klucze. Jeden nosił przy sobie on sam. Drugi znajdował się u jednego z jego pracowników, piętnastoletniego Harolda Jonesa. Harold był przy ladzie sklepowej, kiedy Freda odwiedziła sklep Mortimera 5 lutego. Dziewczynka przyszła tam krótko po godzinie 9 i spędziła w sklepie zaledwie około dwóch minut. Harold nie zauważył, w którą stronę się udała po wyjściu ze sklepu. Herbert Mortimer ręczył za swojego młodego pracownika, mówiąc śledczym, że Harold Jones był obecny w sklepie niemal przez cały ranek.

Mimo mocnego alibi, Harold Jones wciąż był głównym podejrzanym w sprawie. Piętnastolatek znał Fredę Burnell osobiście, ponieważ była przyjaciółką jego młodszej siostry, Flossie. Istniał więc między nimi pewien poziom zaufania, co mogło sprawić, że łatwo przekonałby Fredę, by poszła z nim do magazynu. Uliczka, w której później znaleziono jej ciało, została przeszukana w noc zaginięcia, ale wówczas nie zauważono worka z jej zwłokami. Śledczy podejrzewali, że Harold wrócił do magazynu wczesnym rankiem, zabrał ciało Freddy pod osłoną ciemności i porzucił je w alejce, gdzie zostało odkryte następnego dnia. Jednak dla mieszkańców Abertillery ta teoria nie miała sensu.

Pracodawcy Harolda potwierdzili jego obecność w sklepie w czasie ataku na Fredę. Ponadto rodzice Harolda zapewniali, że ich syn całą noc był w domu. W ramach dodatkowego źródła dochodu rodzina Jonesów przyjmowała lokatora, który z powodu braku miejsca spał w jednym łóżku z Haroldem. Lokator powiedział, że Harold przez całą noc był w ich dzielonym łóżku. Pomimo wsparcia ze strony mieszkańców miasteczka, Harold Jones został aresztowany pod zarzutem zamordowania Freddy Burnell i osadzony w komisariacie policji w Abertillery, gdzie oczekiwał na dochodzenie koronera w sprawie śmierci 8-letniej dziewczynki. Stanowczo zaprzeczał, jakoby cokolwiek wiedział o zbrodni. Żal, jaki ogarnął Abertillery po morderstwie, szybko ustąpił miejsca oburzeniu na aresztowanie Harolda, który uchodził za wzorowego młodzieńca.

Jak wielu w tej społeczności pochodził z górniczej rodziny. Państwo Jonesowie wywodzący się z klasy robotniczej żyli skromnie, lecz z dumą patrzyli na swojego najstarszego syna Harolda, który odznaczał się inteligencją i oczytaniem. Rodzice, Philip i Eleanor, bardzo go kochali, a ani on, ani nikt z jego bliskich nie miał wcześniej konfliktu z prawem. Harold był dociekliwym chłopcem i dobrze radził sobie w szkole. Jego były dyrektor opisał go jako wzorowego ucznia. Harold uwielbiał grać na organach i regularnie ćwiczył w domu. Zakończył edukację w wieku 14 lat, co w tamtych czasach było normalnością. Uniknął ciężkiej i niebezpiecznej pracy w kopalni, zdobywając zatrudnienie jako pomocnik w sklepie u Mortimera.

Mimo to, śledczy ze Scotland Yardu byli przekonani, że schwytali zabójcę Freddy. Lokalna policja poparła tę opinię, co rozwścieczyło mieszkańców, którzy byli pewni, że sprawcą musiał być ktoś z zewnątrz. Dochodzenie coronera w sprawie śmierci Freddy Burnell formalnie rozpoczęło się miesiąc po odnalezieniu jej ciała. Celem postępowania było ustalenie, czy śmierć Freddy była wynikiem umyślnego zabójstwa, a jeśli tak, czy Harold Jones powinien stanąć przed sądem. Brak dostępnych w tamtych latach metod badawczych sprawił, że materiał dowodowy przeciwko Haroldowi opierał się głównie na poszlakach. Harold spędził ostatni miesiąc w celi komisariatu w Abertillery.

Gdy Harold zajął miejsce na sali sądowej, wydawał się spokojny i poradził sobie znacznie lepiej niż podczas dochodzenia. Odpowiadał bez wahania i sprzeczności. Przesłuchanie krzyżowe było intensywne i długie, ale Harold pozostał opanowany. Prokuratura przedstawiła Harolda jako osobę bezduszną i wyjątkowo dobrze kontrolującą swoje emocje. Proces trwał tylko jeden dzień. Po jego zakończeniu ława przysięgłych, składająca się z siedmiu mężczyzn i pięciu kobiet, udała się na naradę, która trwała pięć godzin. Powrócili z jednogłośnym werdyktem. Za umyślne morderstwo Freddy Burnell, piętnastoletni Harold Jones został uznany za niewinnego.

18:46 · Casefile 19

Dziękujemy za wysłuchanie reklam. Wspierając naszych sponsorów wspieracie Casefile w produkcji nowych odcinków. Piątek 8 lipca 1921 roku, 11-letnia Florence Little odrobiła lekcję, zjadła kolację i wykonała swoje wieczorne obowiązki. O 21 zapytała ojca George'a, czy może jeszcze na chwilę wyjść się pobawić. Za jego zgodą Florence spotkała się ze swoją dobrą koleżanką, Flossie Jones, na ulicy Daren w Abertillery. Dziewczynki mieszkały zaledwie kilka domów od siebie i często razem się bawiły. Tego wieczoru skakały w klasy, nieświadome, że ktoś je obserwuje.

Później poszły do domu Flossie, ale dziewczynka wkrótce wyszła, by odwiedzić ciotkę mieszkającą na sąsiedniej ulicy. Pożegnała się z Florence i wyszła. Florence nie wróciła do własnego domu, została u Jonesów. Nie była tam jednak sama. Obecny był także starszy brat Flossie, piętnastoletni Harold Jones. Minęło zaledwie 17 dni od jego uniewinnienia za morderstwo Freddy Burnell, decyzji, która wprawiła całe miasteczko w euforię. Według różnych relacji, Harold albo zaprosił Florence na szklankę lemoniady, albo poprosił ją o pomoc w załatwieniu jakiejś sprawy. Po procesie Harolda, Florence była wobec niego ostrożna, ale ostatecznie przyjęła jego propozycję.

Reszta rodziny Jonesów była wtedy poza domem, więc Florence została sama z Haroldem. Chłopak zamknął i przekręcił zamek w drzwiach. Około godzinę później matka Florence, Elsie, przyszła do domu Jonesów. Zapukała do drzwi, a po około dwóch minutach otworzył Harold. Nie miał na sobie koszuli i się uśmiechał. Powiedział Elsie, że właśnie brał kąpiel. Gdy zapytała, czy widział Florence, ponieważ nie wróciła po zabawie z Flossie, Harold odpowiedział, że była u nich, ale wyszła wcześniej tylnymi drzwiami z zamiarem pójścia do domu. Elsie szukała córki po okolicznych ulicach, ale bezskutecznie. Zaniepokojona i przestraszona zadzwoniła na lokalny komisariat, po czym policja rozpoczęła własne poszukiwania o 23.15.

Wieść szybko się rozniosła i podobnie jak 5 miesięcy wcześniej w przypadku Freddy Burnell, mieszkańcy znów zebrali się, by szukać kolejnej zaginionej dziewczynki. Górnicy, którzy mieli zacząć pracę o 5 rano, wyszli z ciepłych łóżek, by dołączyć do poszukiwań w lodowatym chłodzie. Wśród mieszkańców biorących udział w poszukiwaniach był też Harold Jones, który wrócił do domu o 3.30 nad ranem. Następnego ranka Harold wstał z łóżka i zjadł śniadanie, zachowując się zupełnie normalnie. Niedługo potem na miejscu zjawili się policjanci, by go przesłuchać w związku z zaginięciem Florence Little. Harold spokojnie palił papierosa i powiedział im, że poprzedniego wieczoru Florence pojawiła się pod jego drzwiami, ale zaraz potem uciekła.

Po przesłuchaniu Harold wyszedł z domu, by odwiedzić kolegów kilka ulic dalej. Biorąc pod uwagę jego niedawny proces o morderstwo o niemal identycznym przebiegu, policja nie dała się przekonać, że Harold nie ma nic wspólnego z zaginięciem Florence. Funkcjonariusze porozmawiali z ojcem Harolda, Philipem Jonesem, i oznajmili, że chcą przeszukać dom. Ten odpowiedział, bardzo proszę, chodźcie. Pobieżne przeszukanie domu Jonesów nie wykazało niczego podejrzanego. Zauważono jednak, że ściany w kuchni wyglądały jakby niedawno zostały umyte. Widoczne były na nich smugi. Podczas przeglądu ubrań Harolda w kieszeniach jego spodni znaleziono siedem damskich chusteczek.

Policjant wsunął się do ciasnego włazu strychowego i oświetlił latarką ciemność. Na belkach leżało częściowo rozebrane ciało Florence Little w kałuży krwi. Policjant ostrożnie wyjął martwą jedenastolatkę ze strychu i przekazał ją innemu funkcjonariuszowi stojącemu poniżej. Ojciec Harolda, Philip, patrzył na wszystko z niedowierzaniem. Potem poszedł szukać syna. Harold Jones rozmawiał z kolegą około 320 metrów od domu, gdy zauważył zbliżającego się ojca. Jak relacjonował Manchester Guardian, Philip powiedział do niego – synku, chodź, znaleźli to ciało w naszym domu. Harold odpowiedział – ja tego nie zrobiłem, tato.

Na co Philip odparł – ciebie albo nas będą obwiniać, chodź i zmierz się z tym. Philip Jones dokonał obywatelskiego zatrzymania własnego syna i bez oporu odprowadził go do domu. Gdy szli ulicą, Harold rzucił przez ramię do kolegi. Do zobaczenia, kolejny urlop. Po wejściu do domu jego matka powiedziała, bądź dzielny synu, znaleźć ci ciało w domu. Florence zmarła w wyniku utraty krwi spowodowanej podcięciem gardła. Niemal cała krew wypłynęła z jej ciała. Analiza zawartości żołądka wykazała, że Florence zmarła między 21.30 a 22.00 poprzedniego wieczoru, czyli dokładnie w czasie, gdy przebywała w domu Jonesów, a jeszcze przed tym, zanim jej matka przyszła o nią wypytać, gdy jej szukała.

Gdy matka Florence, Elsie, dowiedziała się o morderstwie córki, zemdlała i przez tygodnie była przykuta do łóżka. Według relacji przez kilka dni pozostawała w stanie nieprzytomności. Tłumy gapiów gromadziły się przed jej domem, chcąc poznać postęp śledztwa. Podobne zbiorowisko zbierało się również przed domem Jonesów, gdzie dzieci szkolne zaczęły sprzedawać wodę ciekawskim przechodniom. Harold Jones został formalnie aresztowany przez lokalną policję. Został zbadany przez lekarza, który zauważył drobne otarcia na jego lewym i prawym przedramieniu oraz zadrapanie na prawym nadgarstku. Harold utrzymywał, że doznał tych obrażeń kilka dni wcześniej spadając z roweru i to miało też być przyczyną plam krwi na jego spodniach.

Śledztwo coronera rozpoczęło się 11 lipca, trzy dni po śmierci Florence, by ustalić, czy Harold Jones ponownie powinien stanąć przed sądem za morderstwo. Harold, podobnie jak w przypadku Freddy Burnell, zarzekał się, że jest niewinny. W połowie rozprawy zauważył swoją matkę na galerii i zawołał, cześć mamo. Ona odpowiedziała, cześć synku, po czym została natychmiast wyprowadzona z sali rozpraw, by uniknąć dalszych zakłóceń. Jak relacjonował Manchester Guardian, siostra Harolda, Flossie, musiała zostać zaciągnięta przez ojca do złożenia zeznań. Cały czas płakała i z trudem mówiła o morderstwie swojej bliskiej przyjaciółki. Harold ani razu na nią nie spojrzał, wpatrzony nieruchomo przed siebie z pustym wyrazem twarzy.

Śledztwo odroczono do 23 lipca, kiedy coroner podsumował swoje ustalenia. Powiedział ławie przysięgłych, że zwyczajowo szuka się motywów w tego typu zbrodniach, lecz w tym przypadku taki motyw nie był oczywisty. Przypomniał im, że chociaż mogą uznawać Harolda Jonesa za szaleńca, to nie mają jurysdykcji, by badać stan umysłu oskarżonego. Ich jedynym zadaniem jest ustalić, czy jest winny, czy nie. Ława przysięgłych obradowała 30 minut, po czym orzekła, że Harold Jones jest winny umyślnego morderstwa Florence Little, co oznaczało, że stanie przed sądem karnym. Na wieść o werdykcie nie okazał żadnych emocji. Gdy zapytano go, czy ma coś do powiedzenia, gwałtownie wstał i wykrzyknął – niewinny.

Właśnie wtedy myłem głowę i ciało. Zaprzeczyłem, że Florence jest w domu i wróciłem dokończyć moją kąpiel. 1 listopada 1921 roku Harold Jones stanął przed sądem i przyznał się do morderstwa Florence Little. Jego pisemne wyznanie zostało odczytane na głos, po czym przedstawiciel prokuratury ogłosił, że zostanie odczytane jeszcze jedno oświadczenie, by rozwijać wszelkie wątpliwości wśród rodzin z Abertillery. Brzmiało ono. Ja, Harold Jones, umyślnie i z premedytacją zamordowałem Fredę Burnell w magazynie pana Mortimera dnia 5 lutego. Harold później wyjaśnił, że Freda wcale nie wyszła ze sklepu Mortimera, by zapytać ojca o zakup gritsu dla kur.

Sam nie potrafił podać powodu dla morderstwa. Twierdził, że usłyszał wewnętrzne rozkazy po oślepiającym huku, po którym wszystko stało się szkarłatne. Powiedział, że nie mógł sprzeciwić się rozkazom demona w swojej głowie. Sędzia uznał, że choć Harold Jones nie był osobą w pełni normalną, to był wystarczająco poczytalny, by rozumieć, że przyznał się do zbrodni. Ogłosił wyrok. Harold miał być przetrzymywany do dyspozycji jego królewskiej mości, co oznaczało bezterminowe uwięzienie. Poprosił tak, żeby nikt nie robił widowiska przed sądem, bo było oczywiste, że Harold był próżny i lubił być w centrum uwagi. Po tym Harold Jones został spokojnie wyprowadzony z sali rozpraw.

Ci, którzy zastanawiali się, dlaczego Harold Jones przyznał się do winy jeszcze przed rozpoczęciem procesu, wkrótce poznali odpowiedź. W wieku 15 lat Harold był poniżej ustawowego wieku, który umożliwiałby wymierzenie mu kary śmierci. Gdyby proces przeciągnął się poza jego szesnaste urodziny przypadające na 11 stycznia 1922 roku, wyrok wskazujący oznaczałby, że mógłby dostać karę śmierci. Przyznając się do obu morderstw jeszcze przed ukończeniem 16 lat, Harold Jones uratował się przed szubienicą. Nie okazywał skruchy i został uznany za wyrachowanego psychopatę. Mieszkańcy Abertillery mieli ogromny problem z pogodzeniem się z tym, że popularny nastolatek, w którego niewinność tak mocno wierzyli, okazał się bezwzględnym mordercą.

Po obu procesach Herbert Mortimer przyznał, że alibi, które zapewnił Haroldowi po zabójstwie Freda Burnell, było fałszywe. Twierdził, że Harold był wtedy w jego sklepie, lecz później wyznał, że zmyślił tę wersję, bo był przekonany, że chłopak nie mógł być zabójcą. Po tym wyznaniu rodzina Mortimerów stała się wyrzutkami społeczeństwa. Musieli zamknąć sklep i wyprowadzić się z miasta. Rodzina Harolda pozostała w Abertillery. Jego rodzice mieszkali w tym samym domu aż do swojej śmierci. Harold Jones był przenoszony pomiędzy różnymi więzieniami na terenie Wielkiej Brytanii. Szybko zyskał opinie wzorowego więźnia o pogodzie ducha, który chętnie brał udział w sportowych rozgrywkach za kratami.

Był lubiany zarówno przez współosadzonych, jak i strażników. Znany był z tego, że chełpił się faktem, iż przechytrzył detektywów ze Scotland Yardu. Pomimo, że psychiatra zalecił, by Harold pozostał w więzieniu na zawsze, został zwolniony warunkowo w wieku 35 lat po odbyciu 20-letniej kary. Według książki A Desire to Kill. The Mystery of Harold Jones autorstwa Kevina Banksa, jego zwolnienie zatwierdził komisarz policji i reformator więziennictwa Alexander Paterson, który stwierdził, pewnego dnia będzie ojcem szczęśliwych dzieci. W podobnym tonie wypowiedział się kapelan więzienny, który w 1933 roku napisał Po zwolnieniu Harolda jego dalsze losy nie były do końca jasne.

Tuż przed śmiercią poprosił Muriel, by jego prawdziwe imię, Harold Jones, znalazł się w akcie zgonu. Po swoim zwolnieniu w 1941 roku Harold Jones wydawał się prowadzić normalne, zgodne z prawem życie. Jednak historycy kryminalni i przedstawiciele organów ścigania od jakiegoś czasu zaczęli spekulować, że mógł być odpowiedzialny za szereg brutalnych, niewyjaśnionych morderstw w Londynie w latach 50. i 60. Określane jako nagie morderstwa z Hammersmith, sprawy te przypisano niezidentyfikowanemu sprawcy, któremu nadano przydomek Kuba Rozbieracz. Nazwano go tak, ponieważ jego zbrodnie przypominały te popełniane przez Kubę Rozpruwacza, który niemal 100 lat wcześniej śledził i mordował londyńskie pracownice seksualne.

Wówczas nie wiedziano, że Harold Jones, który zmienił nazwisko na Stevens, mieszkał w bardzo bliskiej odległości, w promieniu czterech ulic od miejsca zamieszkania dwóch ofiar. Pracował też w branży blacharskiej i miał dostęp do terenów przemysłowych, gdzie znajdowano niektóre ciała. Morderstwa nagle ustały w 1965 roku, kiedy Harold Jones skończył 59 lat. Niektórzy spekulują, że być może nie był już fizycznie zdolny do zabijania z powodu nowotworu, który ostatecznie go zabił. Autor z Abertillery, Neil Milkins, jest przekonany, że Harold Jones był Kubą Rozbieraczem. To samo twierdzi profesor kryminologii David Wilson z Uniwersytetu Birmingham City.

W 2019 roku BBC wyemitowało dokument Dark Sun. The Hunt for a Serial Killer, przedstawiający możliwe powiązania Harolda z nagimi zabójstwami z Hammersmith. Twórcy nawet dotarli do jego córki, która nie miała pojęcia o kryminalnej przeszłości ojca. Wiadomo, że Harold czasem opuszczał rodzinę i na kilka dni meldował się w hostelach, jednak tylko w dni robocze. Dziwnym przypadkiem wszystkie zabójstwa Kuby Rozbieracza również miały miejsce w dni powszednie. W książce A Desire to Kill – The Mystery of Harold Jones autor Kevin Banks wskazuje na damskie chusteczki, które 15-letni Harold miał przy sobie. Uznaje je za analogiczne trofea do protez i zębów, które zabierał sprawca z Hammersmith.

Twierdzi także, że ofiary z Hammersmith, wszystkie drobnej budowy, miały podobną sylwetkę do Freddy Burnell i Florence Little. Jednak bez dowodów kryminalistycznych tożsamość sprawcy raczej nigdy nie zostanie potwierdzona. Harold Jones nadal budził strach wśród mieszkańców Abertillery, nawet po swoim uwolnieniu z więzienia. Gdy z salonu rodziny Jonesów dobiegała muzyka organowa, rozchodziły się plotki, że wrócił do miasta. W 1950 roku widziano go odwiedzającego groby Freddy Burnell i Florence Little. Czasem zaglądał też do lokalnej stołówki serwującej ryby z frytkami. Autor z Abertillery, Kevin Banks, wspomina, że gdy był małym chłopcem i nie słuchał się babci, to ostrzegała, uważaj, bo Harold Jones cię zabierze.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.