Mentionsy Mentionsy
Casefile Polska: Prawdziwe Zbrodnie
Casefile Polska: Prawdziwe Zbrodnie

Sprawa 45: Nina Puganova, Irina Trasyn i Anastasia Mikhailova

09.08.2025 ·26 min 58 s · 1 rozdział · 1 sponsor

Latem 1980 roku Theodosius Glukharev otrzymał serię wstrząsających przesyłek do swojego domu w Kiszyniowie, w sowieckiej Mołdawii. Ich zawartość ostatecznie doprowadziła do ujawnienia morderstw trzech kobiet – Niny Puganovej, Iriny Trasyn i Anastazji Mikhailovej.Próba szantażu ze strony sprawcy pozwoliła zawęzić grono podejrzanych, lecz mimo to śledczy nadal byli dalecy od ujęcia mordercy. Kim był człowiek, którego media ochrzciły mianem „krwiożerczego maniaka”?Przetłumaczone z Case 247: Nina Puganova, Irina Trasyn & Anastasia Mikhailovahttps://casefilepodcast.com/case-247-nina-puganova-irina-trasyn-anastasia-mikhailovaProdukcja:Holly Boyd - przygotowanie materiału, scenariuszMike Migas - narracja, dźwięk, muzykaJarosław Grabias - tłumaczenie Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.

Nasze odcinki poruszają poważne i często trudne tematy. Jeśli w jakimkolwiek momencie poczujesz, że potrzebujesz wsparcia, skontaktuj się z Lokalnym Centrum Kryzysowym. Sugerowane numery telefonów do poufnego wsparcia oraz szczegółową listę ostrzeżeń dotyczących treści znajdziesz w opisie tego odcinka i na naszej stronie internetowej. Około 6 rano jesienią 1980 roku Teodosiusz Glukharev został wyrwany ze snu przez dźwięk dzwonka do drzwi swojego mieszkania. Wstał z łóżka i podszedł do drzwi. Nikogo nie zastał. Teodosiusz wystawił głowę na korytarz, ale dookoła było cicho i pusto. Spojrzał w dół i zauważył ciemną, skórzaną aktówkę leżącą na wycieraczce.

Zaintrygowany, Theodosius zabrał ją do środka, położył na bok, odpiął zapięcie i otworzył. W środku, owinięta w materiał, znajdowała się ludzka głowa. Przerażony, Teodosius cofnął się do mieszkania i natychmiast zadzwonił na policję. Funkcjonariusze przybyli do dziewięciopiętrowego budynku, w którym mieszkał z żoną i małą córką.

Ich mieszkanie znajdowało się na południe od Kiszniowa, stolicy Mołdawii, która wówczas należała do Związku Radzieckiego. Policjanci przyjrzeli się aktówce pozostawionej pod drzwiami Teodosiusza. Odcięta głowa należała do kobiety o brązowych włosach, której oczy zostały wydłubane. Theodosius stanowczo zaprzeczał, jakoby ją znał, a wewnątrz nie było niczego, co mogłoby wskazywać na jej tożsamość. Znaleziono jednak odręcznie napisaną wiadomość. Adresowana do Teodosiusza i napisana drukowanymi literami, notatka głosiła Widziałeś prezent? To tylko przykład. Gotówka. 10 tysięcy rubli. Inaczej twoja córka też będzie bez głowy. Wieczorem pójdziesz na dworzec i przyniesiesz pieniądze.

Szantaż był rzadkością w sowieckiej Mołdawii, a tym bardziej w tak brutalnej formie. W tamtym czasie 10 tysięcy rubli było ogromną kwotą, odpowiednikiem około 50 tysięcy dolarów w dzisiejszej walucie. Theodosiusz, który pracował jako kierowca ciężarówki w miejscowym browarze, zarzekał się, że nie miał dostępu do takich pieniędzy. Nie był w stanie zebrać okupu w tak krótkim czasie, więc nie mógł spełnić żądań zabójcy. Biorąc pod uwagę, że morderca znał adres Theodosiusza i wiedział, że ma córkę, było jasne, że przynajmniej w jakimś stopniu go znał. Theodosiusz nie potrafił jednak wskazać nikogo, kto mógłby dopuścić się tak okrutnego czynu. Policja zaczęła podejrzewać, że coś ukrywa, dlatego następnego dnia zaczęto go potajemnie obserwować.

Dyskretnie śledzono jego ciężarówkę, gdy wyjeżdżał z browaru i kierował się ulicami Kiszyniowa. W pewnym momencie zaparkował i wszedł do eleganckiej restauracji. Miejsca, które większość mieszkańców mogło odwiedzić co najwyżej raz lub dwa razy w roku z wyjątkowej okazji. Nie zabawił tam długo, zdecydowanie zbyt krótko, by cokolwiek zjeść. Wrócił do ciężarówki i odjechał. Z czasem zaczął zachowywać się nerwowo. Wyglądało na to, że zorientował się, iż jest śledzony. Zaczął wykonywać nagłe skręty, wracał tą samą trasą, a na końcu przejechał na czerwonym świetle. Funkcjonariusze po chwili go dogonili, ale wtedy Theodosius zachowywał się już normalnie.

Wszedł do piekarni i wyszedł z ciastem w ręku. Udał się następnie do jednego z najbardziej prestiżowych budynków mieszkalnych w Kiszyniowie. Wszedł do środka i po chwili wyszedł, już bez ciasta. Tego samego dnia kupił bukiet kwiatów i odwiedził inny luksusowy blok na sąsiedniej ulicy. Po raz kolejny, po krótkiej wizycie opuścił go z pustymi rękami i wrócił do domu. Przyznał, że jechał nerwowo, bo sądził, że śledzi go morderca. Policjanci zasugerowali, że jego praca kierowcy to przykrywka dla działalności na czarnym rynku. Zaprzeczył, by był zamieszany w coś nielegalnego, ale w końcu przyznał, że odwiedzał te mieszkania, żeby spotkać się z kochankami. Obie kobiety nie wiedziały o sobie nawzajem, ani o tym, że Theodosius miał już żonę i dziecko.

Choć nie był ani szczególnie bogaty, ani przystojny, Theodosiusz był kobieciarzem i często chwalił się przed znajomymi swoimi romansami. Śledczy uznali, że Theodosiusz nie był zamieszany w żadne mafijne porachunki, ale został obrany za cel z innego, bardziej osobistego powodu. Rozważano, czy odcięta głowa nie należała do jednej z jego kochanek. Możliwe, że mąż którejś z kobiet dowiedział się o romansie żony i postanowił się na niej zemścić. Theodosius zapewniał, że obie jego dziewczyny są całe i zdrowe, co szybko potwierdziło się na policji. Kochanki Theodosiusa pojawiły się na komendzie na przesłuchaniu, ale żadna nie rozpoznała twarzy kobiety z aktówki. Śledztwo wróciło do punktu wyjścia.

Skoro nie było wiadomo, dlaczego Theodosius został obrany za cel, należało skupić się na identyfikacji ofiary. Może wtedy udałoby się odkryć, kim była oraz jakie było powiązanie między nią a Theodosiuszem. Po wyczerpaniu wszystkich innych możliwości śledczy wystąpili do władz z prośbą o zgodę na zastosowanie metody, która nigdy wcześniej nie była stosowana w ZSRR. Poprosili o pozwolenie na pokazanie zdjęcia kobiety w ogólnokrajowej telewizji, licząc, że ktoś rozpozna jej twarz. Prośba została zaakceptowana. Z największą starannością oczyszczono twarz kobiety, by nadać jej godny wygląd do prezentacji publicznej. Włosy zostały starannie rozczesane i spięte z tyłu głowy.

Nie rozumiał, dlaczego pokazano ją w telewizji, ale ucieszył się, że może znów ją zobaczyć. Spisał wyświetlony na ekranie numer i zadzwonił pod niego następnego ranka. Śledczy byli już w stanie zidentyfikować zmasakrowaną kobietę z walizki. Była to Irina Trasyn. Wciąż jednak nie mieli pojęcia, dlaczego została wybrana na ofiarę. Teodosiusz Glukharev zapewniał, że jej nie zna, a nic nie wskazywało na to, by ich drogi kiedykolwiek się przecięły. Gdy funkcjonariusze próbowali ustalić, dlaczego Irina padła ofiarą szantażu wymierzonego w obcego człowieka, zadzwonił telefon. Pod drzwiami Glukhareva pojawiła się kolejna paczka. Tym razem nie była to walizka, lecz paczka owinięta w papier.

Dołączono do niej kolejny odręcznie napisany list w tym samym stylu, co poprzednio. Drukowane litery, adresowane do Theodosiusza. Treść brzmiała. Wciąż nie chcesz zapłacić? To pocałuj kobiecą dłoń. W środku znajdowała się odcięta kobieca ręka. Badania kryminalistyczne potwierdziły, że nie należała do Iryny Trasyn, a więc zamordowano kolejną kobietę, której tożsamości policja również nie znała. Notatka zawierała dalsze groźby. Za trzy dni przyniesiesz pieniądze na dworzec, w przeciwnym razie poćwiartujemy twoją córkę. Choć w wiadomości nie padło imię córki Theodosiusza, Oksana, był to już drugi raz, gdy bezpośrednio jej grożono.

Był żonaty, miał dzieci i otrzymał państwowe wyróżnienie za oddaną pracę na rzecz Związku Radzieckiego. Nie miał kryminalnej przeszłości ani niczego, co mogłoby go wskazywać jako podejrzanego. Został wykluczony jako zabójca szantażujący Teodosiusza. Ponieważ nadal nie udało się namierzyć podejrzanego, policja zdecydowała, że Theodosius będzie musiał dostarczyć okup, by wywabić mordercę z ukrycia. Trzy noce po otrzymaniu odciętej dłoni, Glukharev pojawił się na dworcu kolejowym w Kieszeniowie. Miał ze sobą walizkę z dziesięcioma tysiącami rubli. Pieniądze zostały w pośpiechu zebrane przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych na potrzeby przekazania okupu.

Na terenie stacji znajdowały się dziesiątki funkcjonariuszy pod przykrywką, którzy bacznie wszystko oglądali. Funkcjonariusze mieli na uwadze, że w drugim liście użyto zaimka my, możliwe więc, że sprawców było kilku i mogli obserwować sytuację z ukrycia. W pewnym momencie do Theodosiusza podszedł samotny mężczyzna. Funkcjonariusze wstrzymali oddech, czekając aż mężczyzna wykona jakiś ruch. Podejrzany trzymał papierosa i zapytał jedynie o ogień, po czym odszedł. Nie był tym, na kogo czekali. Minęło kilka godzin, zanim stało się oczywistym, że do wymiany nie dojdzie. Albo sprawca się nie zjawił, albo zorientował się, że to zasadzka. Policja była przekonana, że mają do czynienia z krwiożerczym maniakiem i muszą działać szybko, by zapobiec kolejnym morderstwom i okaleczeniom kobiet.

W Kiszyniowie zaczęły krążyć dzikie plotki. Niektórzy mówili, że to robota nekromantów, wykopujących ciała z grobów. Inni bali się, że słynny morderca Stalowy Kieł zawitał do miasta, by kontynuować swoją serię zabójstw. Część mieszkańców zaczęła podejrzewać samego Glukhareva. Krążyły pogłoski, że odciął się od przestępczego półświatka, a brutalny szantaż to forma zastraszania. Ponieważ żaden trop nigdzie nie prowadził, śledczy ponownie przyjrzeli się dowodom, poczynając od dwóch listów z pogróżkami. Jeden z funkcjonariuszy nie mógł przestać analizować ich treści. Wreszcie uderzyło go coś istotnego. W obu listach autor zwracał się do Theodosiusza jego przedwiskiem – Fedos.

Podczas kolejnego przesłuchania Glukharev przyznał, że nie przepada za swoim pełnym imieniem i prosi znajomych, by mówili do niego Fedor. Bliscy przyjaciele i rodzina używali jednak formy Fedos. To oznaczało jedno. Sprawca znajdował się w najbliższym kręgu Teodosiusza. Śledczy zawęzili listę podejrzanych, aż został tylko jeden człowiek. Casefile wróci za chwilę. Dziękujemy za wspieranie nas poprzez wysłuchanie sponsorów tego odcinka. Dziękujemy za wysłuchanie reklam. Wspierając naszych sponsorów wspieracie Casefile w produkcji nowych odcinków.

13:36 · Casefile 6

Kilka lat wcześniej Dmitry Kozintsev bawił się na własnym weselu, kiedy zauważył, że jego świeżo poślubionej żony nie ma u jego boku. Zaczął jej szukać po sali i w końcu znalazł ją w kompromitującej sytuacji z innym mężczyzną. Tym mężczyzną był jego dalszy kuzyn, Teodosiusz Glukharev. Wściekły Dmitry rzucił się za Teodosiuszem z nożem, grożąc, że go zabije. Inni goście rozbroili Dmitriego i obezwładnili go, zanim zdołał komukolwiek wyrządzić krzywdę. Gdy Teodosiusza wyprowadzono z sali, Dmitry krzyczał, że go znajdzie i potnie. Śledczy zaczęli sprawdzać przeszłość Dmitriego i odkryli, że już wcześniej był na celowniku radzieckiej policji finansowej. Podejrzewano go o kradzież i nielegalną sprzedaż rzadkiego mienia państwowego.

Dopadnę cię, creaturo, i potnę na kawałki. Olga biegła ile sił w nogach, aż natknęła się na kogoś, kto przedwcześnie wyszedł z przyjęcia urodzinowego, by udać się do domu. Ta osoba zabrała ją na posterunek policji. Tamtejszy funkcjonariusz natychmiast zainteresował się sprawą, gdy usłyszał, że napastnik Olgi zagroził jej pocięciem. Policja w całym mieście była już poinformowana o nieuchwytnym mordercy, który przesyłał zmasakrowane szczątki do Teodosiusza Glukhareva. Policjant wiedział, że w jednym z listów sprawca użył słów – poćwiartujemy twoją córkę. Podejrzewając, że Olga mogła przeżyć spotkanie z tym samym sprawcą, setki funkcjonariuszy przeczesywały park w poszukiwaniu śladów.

Wszystko wydarzyło się błyskawicznie, ale była niemal pewna, że napastnik był tym samym mężczyzną, z którym spotkała się na randce pół godziny wcześniej. Olga powiedziała, że od jakiegoś czasu korespondowała z tym człowiekiem. Śledczy zapytali, czy zachowała listy. Na ich szczęście zachowała wszystkie. Każdy z listów był napisany odręcznie i podpisany imieniem i nazwiskiem nadawcy – Aleksander Skrynik. Policjanci byli w szoku, znali to nazwisko. W większości krajów Europy Wschodniej imię Aleksander często skraca się do Sascha. Aleksander Skrynik to wujek Sascha. Ten sam mężczyzna, który kilka tygodni wcześniej próbował poczęstować cukierkami córkę Theodosiusza.

Po 30 minutach specjalista wydał jednoznaczną opinię. Drukowane litery z formularzy rejestracyjnych Skrynika idealnie pokrywały się z tymi z dwóch listów szantażowych wysłanych do Teodosiusza. Tego wieczoru policja przybyła do mieszkania Aleksandra Skrynika. Jego żona poinformowała funkcjonariuszy, że mąż właśnie wyszedł do kina. Grupa funkcjonariuszy w cywilu natychmiast ruszyła do kina Patria w centrum Kiszyniowa. Miał być tam wyświetlany radziecki film katastroficzny pt. Samolot w płomieniach, opowiadający o pasażerach próbujących wystartować samolotem w trakcie trzęsienia ziemi. Film miał swoją premierę na początku 1980 roku, ale ze względu na ogromną popularność był ponownie grany.

Przede wszystkim chciał więcej seksu. Umieścił więc ogłoszenie towarzyskie w lokalnej gazecie, licząc na to, że zgłosi się kobieta gotowa się z nim przespać. Z czasem poznał kobietę, z którą doszło do zbliżenia. Wskutek stosunku Skrynik zaraził się chorobą weneryczną. To wydarzenie, jak twierdził, wywołało w nim nienawiść do kobiet. Obwiniał je za swoje nieudane małżeństwo i brak satysfakcji seksualnej, do której, według niego, miał prawo. Sam mianował się, cytując, strażnikiem natury, którego powołaniem było niszczenie kobiet. A dlaczego szantażował swojego przyjaciela Theodosiusza Glukhareva? Odpowiedź była również szokująca, a co trywialna – z zazdrości.

Theodosiusz często chwalił się aktywnym życiem seksualnym i licznymi romansami. Skrynik chciał, cytat, żeby ten kobieciarz w końcu zaczął się bać i przy okazji wybulił kasę. Kilka miesięcy po aresztowaniu Aleksander Skrynik stanął przed sądem za zabójstwa Niny Puganowej, Iryny Trasyn i Anastazji Mikhailowej. Rozpoczynając zeznania, zażartował, że osoby o słabych nerwach powinny opuścić salę. Następnie bez cienia skruchy opowiedział o swoich zbrodniach. Oświadczył, że zabijanie sprawiało mu przyjemność i gdyby go nie złapano, zabijałby dalej. Trzech sędziów Sądu Najwyższego uznało Aleksandra Skrynika za winnego wszystkich zarzutów i skazało go na karę śmierci.

Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.