Mentionsy Mentionsy
Casefile Polska: Prawdziwe Zbrodnie
Casefile Polska: Prawdziwe Zbrodnie

Sprawa 22: Kim Chol

26.04.2025 ·34 min 54 s

Kiedy Siti Aisyah i Doan Thi Huong otrzymały propozycję udziału w programie z prankami na YouTube, młode kobiety uznały to za życiową szansę. Wszystko, co musiały zrobić, to podejść do przypadkowych osób na ulicy i wcierać im w twarz olejek. Choć żarty wydawały się dziwaczne, praca była dobrze płatna i łatwa.Wszystko szło zgodnie z planem. Aż do lutego 2017 roku, kiedy kobiety dostały swoje największe dotychczasowe zlecenie – prank na lotnisku w Kuala Lumpur w Malezji, który miał być wymierzony w konkretną osobę i zapewnić im światową sławę. Nie miały jednak pojęcia, że ten rzekomo niewinny żart doprowadzi do tragicznych konsekwencji i połączy je z jednym z najbardziej niebezpiecznych ludzi na świecie – północnokoreańskim dyktatorem Kim Jong Unem.Przetłumaczone z Case 185: Kim Cholhttps://casefilepodcast.com/case-185-kim-cholProdukcja:Erin Munro - przygotowanie materiału, scenariuszMike Migas - narracja, dźwięk, muzykaJarosław Grabias - tłumaczenie Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.

Policja zidentyfikowała ją jako 28-letnią Wietnamkę imieniem Doan Thi Huong i aresztowała ją dzień przed zatrzymaniem Siti. Pod koniec grudnia 2016 roku Huong mieszkała w Hanoi, gdzie usłyszała o ciekawej pracy. Jej znajoma prowadząca restaurację spotkała trzydziestoparoletniego mężczyznę o imieniu Li, który szukał aktorek. Li zapytał czy kogoś zna, a przyjaciółka od razu pomyślała o Huong, która zawsze interesowała się aktorstwem. Li spotkał się z Huong i wyjaśnił, że realizuje filmy z ukrytą kamerą i żartami na lotniskach. Jedyne co miała robić, to wylewać płyn na nieznajomych ludzi jako żart, a następnie szybko odchodzić.

Huong z chęcią się zgodziła. Malezyjska policja sceptycznie odnosiła się do twierdzeń obu kobiet, że zostały wykorzystane. Podejrzewano, że były wyszkolonymi zabójczyniami, które doskonale wiedziały, co robią. Rozpoczęło się polowanie na północno-koreańskich agentów, którzy pomogli im w zorganizowaniu ataku. Główny śledczy skontaktował się z malezyjskim wywiadem, od którego otrzymał nazwiska pięciu obywateli Korei Północnej, z których najmłodszy miał 30 lat i nazywał się Ri Ji Woo. Po sprawdzeniu telefonu Siti znaleziono film nagrany przez nią kilka tygodni wcześniej przed centrum handlowym. Była na nim razem z Jamesem, który właśnie tłumaczył jej jak wykonać kolejny żart.

Kobieta przesuwała telefonem po otoczeniu, filmując wysokie palmy i wieżowce, zanim skupiła się na Jamesie. Kiedy ten zauważył, że jest nagrywany, uniósł dłoń do obiektywu i zdenerwowany krzyknął – wyłącz to. Mimo to Siti udało się nagrać wyraźny obraz jego twarzy. Śledczy nie mieli wątpliwości – James to naprawdę był Ri Ji Woo. Pozostała czwórka agentów obejmowała 34-letniego Hong Song Haka, który przedstawiał się jako Pan Chang, 33-letniego Ri Jihona, który posługiwał się imieniem Lee i współpracował z podejrzaną Wietnamką Doan Thi Huong oraz dwóch mężczyzn po pięćdziesiątce. Nagrania z monitoringu lotniska Kuala Lumpur potwierdziły, że wszyscy cztery mężczyźni byli obecni podczas morderstwa.

Jeden z nich wydawał się nadzorować operację i stał w pewnej odległości za Kim Jong Namem, kiedy ten przeglądał tablicę odlotów. Kolejny spokojnie przeszedł obok lotniskowej kliniki medycznej, ciągnąc za sobą niewielką walizkę w chwili, gdy Jong Nam był tam wprowadzany w celu uzyskania pomocy. Zanim udało się ich zidentyfikować, wszyscy mężczyźni zdążyli już uciec. Albo opuścili kraj tego samego dnia, albo ukryli się w ambasadzie Korei Północnej, gdzie malezyjskie władze nie mogły ich dosięgnąć. W tej sytuacji Siti Aisyah i Doan Thi Huong pozostały jedynymi podejrzanymi, które miały stanąć przed sądem. Obie kobiety zostały postawione przed zarzutem morderstwa.

Groziła im obowiązkowa kara śmierci. Proces rozpoczął się w październiku 2017 roku. W sierpniu kolejnego roku sędzia uznał, że istnieje wystarczająco dużo dowodów, aby Siti i Huong odpowiedziały za zarzucane im czyny. Sędzia sceptycznie odniósł się do argumentów obrony, że obie kobiety były naiwnymi pionkami, które uwierzyły, że biorą udział w programie z ukrytą kamerą. Podkreślił, że nigdy nie było żadnej ekipy filmowej, a rzekome żarty nie kończyły się wyjaśnieniem ofiarom sytuacji, co zwykle dzieje się w tego typu programach. Sędzia uznał również ich zachowanie za podejrzane, zwłaszcza fakt, że obie natychmiast poszły do oddzielnych łazienek, by zmyć resztki VX z rąk.

Ostatecznie opisał zabójstwo jako dobrze zaplanowany spisek obu kobiet oraz poszukiwanych Koreańczyków. Kiedy Siti usłyszała tę decyzję, zaczęła płakać. Huong pozostała spokojna i zachowała kamienną twarz. Miały teraz czekać do sześciu miesięcy na moment, gdy będą mogły zeznawać w swojej obronie. Siti panicznie bała się uznania za winną, co wiązałoby się z egzekucją. Podczas pobytu w więzieniu jej stan zdrowia fizycznego i psychicznego znacznie się pogorszył. Miała trudności z jedzeniem i nieustannie płakała. Jej największym lękiem było to, że już nigdy nie zobaczy swojego syna Rio. W marcu 2019 roku ogłoszono jednak zaskakującą decyzję.

Teraz, jako jedyna oskarżona, Doan Thi Huong zaczęła wpadać w rozpacz. Przez trzy dni po zwolnieniu Siti nie mogła jeść ani spać. Rząd Wietnamu zaczął również naciskać na władzę Malezji, argumentując, że uwolnienie tylko jednej z kobiet jest niesprawiedliwe. 1 kwietnia 2019 r. zarzut morderstwa wobec Huong został również wycofany. W ramach ugody przyznała się jedynie do dobrowolnego spowodowania obrażeń niebezpiecznym narzędziem lub środkiem i wyszła na wolność miesiąc później. Osoby podejrzewane o zaplanowanie zabójstwa Kim Jong Nama i zmanipulowanie obu kobiet nigdy nie zostały zatrzymane. We wrześniu 2019 roku Siti Aisyah udzieliła ekskluzywnego wywiadu brytyjskiemu Daily Mail.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.