ROBERT KOLENDOWICZ: WŚRÓD TRENERÓW JEST ZA MAŁO LOJALNOŚCI
Najpierw przez 6 lat był asystentem w Pogoni Szczecin. Później, przez ponad rok był pierwszym trenerem. Notował z Pogonią dobre wyniki, ale w trudnym momencie został zwolniony. Dziś jest bez klubu, ale nie robi z tego wielkiego problemu. Bo, jak twierdzi, czeka na klub, który spełni jego wymagania. Jest orędownikiem ofensywnej piłki i tę fazę gry ceni najbardziej, ale wie, że piłka nożna to gra kompleksowa. Gościem Radka Majdana w podcaście "Cały ten Majdan" jest Robert Kolendowicz. Były trener Pogoni Szczecin opowiada w tej rozmowie o najtrudniejszym momencie w jego trenerskiej karierze, o współpracy z Kamilem Grosickim, o tym, kiedy wróci do pracy a także o tym, czego najbardziej brakuje w środowisku trenerskim.
To jest wesoło. Słuchaj, no bo na pewno musiałeś zaimponować jako pracownik, jako asystent trenerowi Runiajczowi, bo on zaproponował ci pracę w Serie A w klubie Udinese. No to tak nie do końca z tą propozycją, bo ich trener odchodził do Legii. To rzeczywiście ja miałem propozycję, żeby z trenerem do Legii pójść. I tam rozmawialiśmy dość długo, ale ja zdecydowałem wtedy zostać w Pogoni, bo ta moja ścieżka rozwoju w Pogoni była jasno wytyczona. Ja byłem po rozmowach z zarządem, z dyrektorem sportowym, Na temat mojej roli w przyszłości. Wszyscy wiedzieli, że ja kiedyś chcę pracować jako pierwszy trener, no i doszliśmy do porozumienia, że jeśli będzie tylko sposobność, będzie okazja, no to taką rolę dostanę.
I tak się rzeczywiście stało po tym, jak trener Jentz dostał ofertę z Arabii Saudyjskiej. A jeśli chodzi o trenera, no to trener Kostas zbudował sobie super sztab. W sumie najmniej, że o Przemku Moeckim i Aleksie Drukanie, których zabrał ze sobą z Legii do Włoch. No i oni wykonują tam świetną pracę, dlatego jak gdyby nie było tego tematu. Mówiłem o tym stażu, na którym byłem nawet... Zrobili sobie taki żart. Wszedł do mnie kierownik i dał mi pismo, żebym podpisał, że nie będę rościł żadnych obiekcji do Udinec, jak nie zostanę w tym sztabie zatrudniony, coś takiego. I tam były ogromne kary finansowe, kazali mi to podpisać, ale na szczęście to był... To był taki żart.
Walczyliśmy z Legią do końca, zwycięstwo zdecydowanie nie udało. No i zajęliśmy w Ekstraklasie czwarte miejsce, zdobyliśmy 58 punktów. Dzisiaj przy obecnej tabeli 58 punktów dałoby nam wicemistrzostwo Polski. Wiesz co, to było kluczowe, ale taki trudny moment to była porażka w Pucharze Polski w finale. Gdzie są Kraków? Wiesz co, wtedy funkcjonowałem jako asystent, ale potem w następnym roku już byłem pierwszym trenerem i doszliśmy do finału i wszyscy mocno wierzyliśmy, że to jest nasz dzień, że to jest ten czas. I no niestety w rywalizacji sportowej w tym dniu byliśmy słabsi, aczkolwiek ja jestem z mojego zespołu dumny, bo walczyliśmy do ostatniej chwili i daliśmy tyle, ile mieliśmy w tym dniu.
Wiesz co, byłem na tym meczu i ja też powiem ci, jak wiadomo, niestety urodziłem się w Szczecinie, byłem zawodnikiem Pogoni, Ale i z tego meczu, i z zachowania kibiców, reakcja kibiców do piłkarzy. Podziękowali wam bardzo wtedy. Wy zrobiliście wszystko, miałem wrażenie, żeby ten mecz wygrać. Legia była o tą jedną bramkę lepsza i to też trzeba im oddać. Ale to wszystko, co się zadziało dla mnie jako dla Szczecina, to też był taki powód do dumy. Nie zapomnę oczywiście twarzy Kamila Grosickiego, który po tym pierwszym finale z Wisłą i po drugim przeżył olbrzymie rozczarowanie. I właśnie o tą traumę, wiesz, bo tak nawiązując trochę do siebie, wyobraź sobie, ja mam dwie piłkarskie swoje traumy, które mi się śnią do dzisiaj. Pierwsza to jest niezdobycie złotego medalu Mistrzostw Polski z Pogonią w sezonie 2001, a druga, jak z Wisłą nie zakwalifikowaliśmy się do Ligi Mistrzów.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Radosław Majdan przywita gościa, Roberta Kolendowicza, byłego piłkarza, który odmówił propozycji pracy włoskiego klubu.
Robert opowiada o sytuacji z Pogonią Szczecin, refleksji i planach na przyszłość jako trener.
Rozmowa o roli selekcjonera w polskiej reprezentacji i porównanie z trenerami klubowymi.
Robert Kolendowicz omawia zagadnienie lojalności trenerów w polskiej piłce, podkreślając, że jest ona niezwykle ważna dla sukcesu zespołu.
Robert Kolendowicz opowiada o swojej współpracy z Kamilem Grosickim, podkreślając, że zrozumiał, jak trzeba go prowadzić, aby osiągnąć najlepsze wyniki.
Robert Kolendowicz omawia, jak zarządza porażkami i presją kibiców, podkreślając, że każda osoba reaguje na porażki i presję inaczej.
Robert Kolendowicz porusza problem presji, której sądzony są podlegać selekcjonerzy, porównując ją do presji trenerów ligowych.
Kolendowicz wyjaśnia, dlaczego kibice często nie rozumieją decyzji trenera, zwracając uwagę na różnice w dostępnej informacji.
Robert Kolendowicz podkreśla wartość lojalności i konsekwencji dla siebie i dla innych, podziękowując za rozmowę.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Najpierw przez 6 lat był asystentem w Pogoni Szczecin. Później, przez ponad rok był pierwszym trenerem. Notował z Pogonią dobre wyniki, ale w trudnym momencie został zwolniony. Dziś jest bez klubu, ale nie robi z tego wielkiego problemu. Bo, jak twierdzi, czeka na klub, który spełni jego wymagania. Jest orędownikiem ofensywnej piłki i tę fazę gry ceni najbardziej, ale wie, że piłka nożna to gra kompleksowa. Gościem Radka Majdana w podcaście "Cały ten Majdan" jest Robert Kolendowicz. Były trener Pogoni Szczecin opowiada w tej rozmowie o najtrudniejszym momencie w jego trenerskiej karierze, o współpracy z Kamilem Grosickim, o tym, kiedy wróci do pracy a także o tym, czego najbardziej brakuje w środowisku trenerskim.