Ile jest prawdy w żartach o rynku pracy?
W dzisiejszym odcinku z okazji niedawnego Prima Aprilis przyglądamy się skeczom i żartom poświęconym rekrutacjom, rynkowi pracy i samym urzędem i sprawdzamy, ile w nich prawdy.
Mianowicie, w pierwotnych założeniach reformy polityki rynku pracy proponowano, by każda firma, która skorzystała z jakiejkolwiek formy pomocy publicznej była zobligowana do składania ofert pracy również do urzędów pracy. Jak pokazały analizy, pracodawcy niechętnie składali, co ciekawsze, propozycje zatrudnienia do PUP, ponieważ mieli negatywny wizerunek osób bezrobotnych, Których synonimem stał się w pewnym momencie w Polsce Ferdek Kiepski. Negatywny obraz samych urzędów jako archaicznych i nieskutecznych. oraz wyobrażenia o daleko posuniętej biurokratyzacji. Za to ci, którzy wybierali niepubliczne agencje zatrudnienia zwracali uwagę, że taka agencja to też biznes, a zatem powinna rozumieć ich potrzeby. Wybierali więc usługi płatne zamiast publicznych, bezpłatnych.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.