Syndrom oszusta, produktywność, zdrowie - Jakub Pilimon - Beyond Code #13
Jakub Pilimon jest programistą z wieloletnim doświadczeniem, architektem i trenerem. Obecnie pracuje jako Principal Technologist w firmie Pivotal i jest szkoleniowcem/konsultantem w Bottega IT Minds. Pod kątem inżynierskim jest zwolennikiem Domain-Driven Design oraz ewolucyjnego podejścia do architektury oprogramowania. Po pracy czyta literaturę popularnonaukową, uprawia kitesurfing i jeździ na motocyklu.Jakuba znajdziesz na Instagramie: 👉 https://www.instagram.com/pilo_devMój Instagram 👉 https://www.instagram.com/ola.qnyszPodcast, który często wspominamy 👉 https://hubermanlab.comRozmowę możesz również obejrzeć na YouTubie 👉 https://youtu.be/BzBfDmZj5n8
Nazywam się Ola Kunysz i bardzo lubię rozmawiać z ludźmi. A dzisiaj rozmawiam z Jakubem Pilimonem, który jest programistą z wieloletnim doświadczeniem, architektem i trenerem. Obecnie pracuje w firmie Pivotal, ale jest też szkoleniowcem w Bottega IT Minds. Z inżynierskiego punktu widzenia jest zwolennikiem Domain Driven Design i ewolucyjnego podejścia do architektury. A po pracy czyta literaturę popularnonaukową, uprawia kitesurfing i jeździ na motocyklu. Zapraszam. Cześć Kupa. Cześć. Cześć Ola. Cześć wszystkim. Powiedz, jak to robisz, że pracujesz zawodowo, oprócz tego nagrywasz kursy, występujesz na konferencjach, piszesz książkę. Czy musisz pracować na cały zegar, żeby być w tym miejscu i żeby robić te wszystkie rzeczy?
Odpowiedź jest prosta. Nie mam rodziny, nie mam dzieci, więc mam więcej czasu. To jest odpowiedź, którą daję moim znajomym, którzy mają dzieci. Druga odpowiedź dla ludzi, którzy nie mają dzieci, to jest taka, że Te wszystkie rzeczy, które wymieniłaś, np. praca zawodowa i szkolenia, to jest jedna całość, więc ja czasem w ramach pracy etatowej czy też kontraktowej mam zakontraktowane szkolenia, więc to jest jedna rzecz. Albo opartą na zaufaniu, relacje z ludźmi, z którymi współpracuję, mogę poświęcić sobie dwa miesiące na to, żeby przygotować coś nowego. Jest tu sporo rzeczy, natomiast też się chyba nauczyłem zarządzać czasem, żeby dać sobie z tym wszystkim radę. Dobra, teraz masz elastyczny taki trochę czas pracy, możesz sobie na to pozwolić. Ja też mam taką komfortową sytuację, że mogę sobie pracować trochę bardziej tak jak chcę, a niekoniecznie od dziewiątej do siedemnastej, ale to się nie dzieje z dnia na dzień, to znaczy to nie jest tak, że wchodzisz na rynek pracy i możesz być w tym miejscu.
Natomiast znowu zaznaczę, wydaje mi się, że to nie musi być coś złego. Ja nie mam wiedzy na temat tego syndromu głębokiej, żeby stwierdzić, komuś radzić, że to jest w porządku, że to masz, absolutnie nie chcę tak zabrzmieć, że masz to, więc spoko, nic z tym nie rób, to jest dobre. Nie, nie, nie, to jest mój sposób myślenia i radzenia sobie z tym i dla mnie działa. Może byłoby lepiej bez, nie wiem. No właśnie, bo to może też zależy od jakiegoś tam spektrum tego syndromu, bo ja też nie jestem tutaj ekspertką od syndromu oszusta. Trochę go mam i też trochę mnie popędza do przodu, ale jednak mnie nie paraliżuje. A wiem, że są takie osoby, które syndrom oszusta paraliżuje i wtedy to pewnie jest takie coś, z czym już można i należałoby coś zrobić. A znasz kogoś z branży naszej, osobę, która gdzieś tam wychodzi spoza ram pisania kodu, która nie ma tego syndromu? Dobre pytanie.
Gdybym miała zgadywać, to powiedziałabym, że to jest to. Upełniłem taką prezentację, która w tytule ma Domain Driven Design. Dwukropek, praktyka versus teoria. Gdzieś to na YouTubach się pojawiło, ktoś mi wysłał komentarz, który został do tej prezentacji dodany. Wchodzę na prezentację, a tutaj znowu o Domain Driven Design. I chciałem odpisać, wchodzę na basen, a tutaj znowu woda. To taka rada dla innych. Jeżeli jest osoba, od której dostajemy krytykę, a jest to osoba też, której byśmy nie przyjęli rady, to prawdopodobnie ta krytyka też nie jest istotna. Tak i osoby, które przychodzą z konstruktywną krytyką, to są osoby, które coś jednak robią, są na tej arenie, może często robią coś lepiej od ciebie i wtedy taka rada faktycznie ma sens, bo był feedback ze szkolenia, ktoś napisał, że było za mało kodu, że za dużo kodu i że kodu było w sam raz.
Takie były trzy różne opinie. W zasadzie to ciężko jest się dopasować tak, żeby pasować wszystkim. Jakoś trzeba brać ten feedback, ale w taki sposób, żeby też im nie przytłaczać, bo ja mam takie wrażenie, że schodziłam właśnie z prezentacji na jakiejś konferencji i przychodzili do mnie ludzie z feedbackiem, to miałam takie poczucie, że w ogóle ta prezentacja była do niczego, że ja wszystko muszę zrobić inaczej i że jeśli chcę, żeby ta prezentacja była merytoryczna, no to po prostu nawet nie wiem, co mam zrobić, bo te wymagania są nie dość, że skrajne, to jeszcze tak Ola, dziękuję.
Dla ubezpieczyciela samochodu też to jest sport ekstremalny, z tego co wiem. Ale nie wiedziałem, że WT tak samo działa. Kiedyś były to sporty zespołowe, natomiast czas i inne jakieś aktywności ludzkie weryfikują sporty zespołowe, ponieważ żeby go uprawiać, potrzebujesz zebrać w jednym momencie, w jednej czasoprzestrzeni x osób. To jest zazwyczaj już niemożliwe, więc one gdzieś tam zniknęły z mojego życia. Dużo grałem w piłkę nożną. W zespołach takich szóstkach piłkarskich, piątkach. To był dobry czas, naprawdę. Tam się dużo nauczyłem o tzw. pracy w grupie, która jest ważna w naszej branży. Co jeszcze? Lubię jedzenie. O, lubię eksplorować jedzenie w różnych krajach. Często jestem zawodowo albo prywatnie, bo dużo podróżuję, bardzo dużo. Teraz już może trochę mniej, ale kiedyś więcej. I lubię eksplorować różnego typu jedzenie.
I zauważam w ogóle podobne techniki dydaktyczne, co może nie jest dziwne, poza naszą branżą i w naszej branży. To jest chyba dobrym syndromem, bo albo wszyscy robimy to źle, albo wszyscy robimy to dobrze z tego wynika. Ja raczej myślę, że jeśli się uczymy od siebie nawzajem i wyciągamy jakieś wnioski z przeszłości, to jest szansa, że robimy to całkiem nieźle. Tak. Ty też wiem, że jeździsz motocyklem, prawda? Pamiętam z Instagrama. Tak. I też się szkolisz dodatkowo. To egzaminacyjne szkolenie, jakby niczego nie uczy. A to egzaminacyjne, tak. Ja akurat trafiłam do bardzo dobrych instruktorów, ale faktycznie te 20 godzin nie uczy cię niczego. I dla mnie jakby ten bodziec, po co w ogóle chciałam się uczyć jeździć na motocyklu, oprócz tego, że chciałam jeździć na obozy jogowe z moim mężem, bo mieliśmy taki deal, że Pojedziemy, ale na motocyklu, a na motocyklu jeździ się fatalnie jako plecak, więc ja stwierdziłam, że wolę po prostu jechać na swoim i tak się zapisałam na kurs.
Ale jak zaczęłam już jeździć, to odkryłam cały w ogóle spektrum właśnie nauki i możliwości rozwoju w tym kierunku i ten powrót do fizyki, tego zachowania, bardzo się to też przełożyło na to, Jakub Pilimon I właśnie te szkolenia motocyklowe też dużo mi dają takiego rozwoju mózgu, no bo to jest jednak jakaś tam nowa dziedzina dla mnie. Pewnie jak będę już, wiesz, na emeryturze będę mieć długie siwe włosy i jeździć na czoperze, to pewnie już wtedy nie będę tego mózgu tak mocno wykorzystywać, bo tam będzie pamięć mięśniowa, ale póki co jeszcze dużo się rozwijam w tym temacie.
Chodzi o to, że strzela mi dopamina, bo czuję się lepszy w jakimś aspekcie. I oczywiście ta poprzeczka podnosi się coraz wyżej, ponieważ ten neuroprzekaźnik ma trochę pamięci, więc muszę te skoki mieć wyższe. Ola Kunysz. Ola Kunysz. Ola Kunysz. Nie rozwija się o nowe pryncypia, nazwijmy to tak górnolotnie, tylko rozwija się o nowe narzędzia najczęściej.
Ktoś teraz na pewno wyłapie ten moment, jeżeli ktoś tego będzie słuchał, no o tak, co ty mówisz, a wszystko związane z AI. Jasne, tak, to się rozwija, natomiast takie bazowe pryncypium też zostało takie samo od prawdopodobnie wielu, wielu, wielu lat. Matematyka za tym. Więc jeżeli zrozumiesz tę matematykę za tym, albo inne pryncypie, np. architektoniczne, to kolejne narzędzie do wdrożeń na jakąś tam chmurę jest dla ciebie ogarnialne w krótszym czasie niż bez znajomości tych pryncypiów. Znowu prawdopodobnie cząstką tego, co powiedziałem, jest ten survival bias, że lubię tak myśleć, że tak jest, bo akurat stosuję taką technikę, że nie chce się uczyć tych narzędzi wszystkich nowych, oprócz tych, których muszę się nauczyć lub dla mnie są efektywne, bo wolę poświęcić czas na coś innego. Na przykład te skille też miękkie, cokolwiek to znaczy wokół na te skille miękkie, strasznie nie lubię tego słowa.
Twarde jest bardziej trwałe, twarde ma jakąś strukturę, ma jakiś charakter, natomiast miękkie Nie ma tego, jest taki właśnie bezjajeczny, jest taką pół czego właściwie. A metafory są bardzo ważne i język, jaki używamy. Jest taka w ogóle świetna książka. Metafory w naszym życiu, gdzie goście opisują, jak język wpływa na to, jak my myślimy. Czyli metafora nie jest tylko na poziomie komunikacji mojej z tobą, tylko też na poziomie tego, jak ja strukturyzuję myśli. Czyli na przykład, jeżeli dla mnie dyskusja Którą prowadzę i np. uderzam z argumentu albo zachodzę od jakiejś strony, której nie czułaś się pewnie, czyli jest to taka metafora wojny, metafora bitwy, to ja traktuję dyskusję nie jako dojście do jakiegoś konsensusu, tylko właśnie do wygrania lub przegrania.
To jest metryka, którą mogę pokazać komuś, kurczę, jestem lepszy w tym miejscu od tej osoby. Oczywiście są też skilli techniczne twarde, które ciężko mi jakoś tak skwantyfikować metryką. Natomiast z kili miękkich, to jak je skwantyfikujesz, jak porównasz, czy na przykład masz lepsze niż ja albo ktoś inny? Ciężko to zrobić, nie? Może to być bardzo subiektywne. Znaczy, są już badania i są już nawet testy, które można jakoś automatyzować i wiem, że na Zachodzie tak podchodzi się do szukania kandydatów, że są takie testy zarówno tych umiejętności technicznych, jak i tych umiejętności komunikacyjnych, nazwijmy to, Ola Kunysz, Ola Kunysz.
Rozmowy Sławka Sobutki z Michałem Bartyzelem i tam był taki komentarz, który się pojawił, że hej, pracuję w tej branży tam x lat, już nie pamiętam, czy to było 10 czy 15 i nigdy to nie był dla mnie problem, że nie mam takich szkoleń z umiejętności miękkich, więc dlaczego ja mam się niby szkolić? Nie wiesz, jakby było, gdybyś je miał oraz być może jesteś w takim środowisku i jesteś w takim uwarunkowaniu terenu, Umówmy się, można tak określić tą sytuację, w której się znajdujemy, że ok, ich faktycznie nie potrzebujesz, bo branża w tym momencie wygląda, jak wygląda. W tym aspekcie ich nie potrzebujesz, żeby przeżyć, cokolwiek to znaczy. Przeżyć mam na myśli dostać swobodnie jedną podwyżkę rocznie. To jest przeżyć w naszej branży IT. To jest takie absolutne minimum. Dla większości, żeby jakaś tam kasa wpadnie co rok i mam stałą robotę.
Natomiast wróćmy na razie do pozytywów. Ta produktywność... Dla mnie największym, jak to mówią na zachodzie, game changerem było zrozumienie, że człowiek efektywnie pracuje w cyklach 90-minutowych. To jest taki zegar dobowy, który działa cały czas, nawet jak mamy demencję, on cały czas działa. Też działa w nocy, sen jest dostosowany do tych cykli 90-minutowych i skupienie się na jakimś aspekcie przez 90 minut, na przykład, jeżeli robię audyt albo robię, nie wiem, przygotowuję szkolenie, piszę kod, na 90 minut To jest max, jaki jestem w stanie spędzić bez odchodzenia od maszyny, o ile jest to w odpowiednim środowisku. Przez odpowiednie środowisko mam na myśli wyłączony telefon, jeżeli nie potrzebuję internetu, włączony internet. Jeżeli mogę, to nawet stopery w uszach, żebym nie słyszał z domofonu, jak ktoś dzwoni.
To jest tego typu odcięcie się od wszystkiego, żebym miał 90 minut faktycznie dla siebie. Teraz i dla skupieniu w tej pracy. Często włączam sobie na słuchawkach coś, ale to nie może być muzyka, która jest rytmiczna, tylko to jest bardziej melodyjna. Albo najczęściej tak zwane po prostu szumy. Są pewnego rodzaju szumy, które podobno, nie wiem czy to jest prawda, Ale wzbudzają myślenia. Działa to w ten sposób, że w lewej słuchawce masz jakąś częstotliwość, w drugiej słuchawce masz w prawej inną częstotliwość. Przez to jest różnica, więc twój mózg generuje jakąś kompensatę. I to jest, powiedzmy, częstotliwość, która odpowiada myśleniu kreatywnemu. Tak może być. Ja sobie słucham tego, wierząc w to. Nie wiem, czy tak jest, ale wierzę w to. Ale jeśli to działa, to jest ok. Te 90 minut to jest naprawdę czas.
Z tego co pamiętam, co mówił Huberman właśnie o tych cyklach, to on podkreślał to, że ważne jest, żeby mieć takie cykle codziennie, jeśli jest to możliwe, ale to też nie musi być praca, chodzi o to skupienie, o to, że wchodzisz w ten stan skupienia codziennie, to może być czytanie książki czy słuchanie podcastu. Ale żeby to było właśnie wchodzenie w pełni. I na początku może być tak, że Ci się nie uda tego zrobić, dlatego że jak masz słabe mięśnie, no to nie dźwigniesz od razu nie wiadomo jakiego ciężaru. I tu jest tak samo, że na początku musisz próbować robić ten jeden cykl dziennie, nie poddawać się właśnie zrobić tak, żeby to środowisko było maksymalnie wspierające dla Ciebie. I potem może Ci się uda dojść do dwóch, może nawet do trzech. Ja na przykład, jeśli mam taki trzeci cykl w ciągu dnia, to on z reguły nie jest zawodowy. To znaczy, ja oglądam sobie jakieś kursy online, wiesz, o sztuce, o modzie, to zupełnie nie są rzeczy związane z programowaniem.
Natomiast prace, które mnie mniej interesują, na przykład spisywanie wniosków, które już mam w głowie albo gdzieś nawet powstałe w jakimś szkicu i muszę teraz to ubrać słowno-muzycznie, Ola Kunysz, ola.kunysz.com Co można zrobić w swoim życiu i takiego podejścia, że kurczę, musisz cały czas coś tam poprawiać. Wróćmy do tego imposter syndromu. No jest. Wiem, że jest. Nic z tym nie robię. Żyję sobie z tym i to życie jest okej. Być może byłoby lepsze bez, nie wiem, ciężko mi powiedzieć.
A z książką? Książką to jest strach przed porażką. Ja tego nigdy nie robiłem. Porażką taką, że nie napiszesz, czy wyjdzie i się okaże, że powiedzą, że Jakub Pilimon napisał słabą książkę. Jeszcze trzecie. Wyjdzie i Jakub Pilimon powie, że Jakub Pilimon napisał słabą książkę. To ci mogę powiedzieć już dzisiaj, że to tak będzie po prostu. No to prawie tak będzie, tak. Bo ja w takich aspektach autorytet wewnętrzny. No dobra, gdyby teraz wszedł ktoś, kto jest dla mnie kompletnym autorytetem, jeżeli chodzi o pisanie książek technicznych, To może być, albo nawet osoba, która nie napisała książki technicznej, ale jest dla mnie guru technicznym, Udi Danhan, Greg Yang i powiedziałby, ale gówno, typie. No dobra, no to wtedy autorytet wewnętrzny mój by się wyciszył, bo jednak to jest Greg, albo to jest Udi.
Pisanie w ogóle nie wygląda tak, jak na filmach, że siadasz sobie na balkonie, pijesz kawę i wokół ciebie krążą koty i ty sobie po prostu na wenie pijesz i tak, jeszcze winem tam popijesz. Nie, to tak nie wygląda pisanie. Zdjęcia i montaż Widzisz, powinienem z Tobą o tym więcej porozmawiać, zanim się zgodziłem. Możemy się umówić na takie opowiadanie, takie down to earth, jak wygląda taka praca. Obawiam się, że to nie będzie spotkanie, które zakończy się dobrymi wnioskami dla mnie, albo już być może po tym, co powiedziałaś, trochę je znam. Ja czytałem w ogóle Oli książkę jako jeden z pierwszych prawdopodobnie, tak? Tak. Byłem reviewerem. Trochę zazdroszczę Ci, że masz to już ze sobą, muszę przyznać.
A jak masz papierową książkę, to nie możesz już tego zrobić. I to jest trochę taki ciężar, nie? Zastanawiam się, nie byłem w tej sytuacji, byłem w podobnej z innymi artefaktami. Czy to nie jest z jednej strony ciężar, a z drugiej strony, no kurczę, nie mogę, więc nie będę w nieskończoność zmieniała. Może tak też jest. Tak myślę np. o pierwszym szkoleniu, które nagrywałem. Dla mnie to było już po x latach wystąpień na scenie, czy to prezentacjach, czy też szkoleniach stacjonarnych. To był czas, kiedy szkoliliśmy stacjonarnie. Nie było szkoleń online, bo nie było wirusów już. I pamiętam pierwsze nagrania, jakie tam zrobiłem. Myślę sobie, kurczę, ale to jest słabe. Ale mam nieskończoną liczbę prób, tak? Bo nagrywam i mogę przecież wykasować to, co nagrałem i nagrać to raz jeszcze. I tak mogę taką pętlę powtórać x razy, jestem bezpieczny, czego nie ma na wystąpieniach takich, gdzie wszystko dzieje się na żywo.
Taka trochę gorsza, bo tak naprawdę nasze całe złoto leży tutaj między uszami i my najbardziej dbamy o ten rozwój umysłowy, dbamy o to, żeby się rozwijać, żeby czytać książki, żeby stawać się coraz lepszymi inżynierami, a zapominamy o tym, że do tej produktywności też potrzebne są jakieś tam inne klocki tego, co mamy jakby poniżej szyi, czyli całe to ciało, które nas dźwiga, zapewnia nam to, że możemy tak naprawdę skupić się na pracy, bo na przykład nic nas nie boli albo że jesteśmy po prostu wypoczęci. Ja nie wiem, czy potrafię się zgodzić z taką narracją, że to jest oderwane, że jest mózg, czy tam głowa i jest ciało. Mi się wydaje, że to idzie jako pakiet. Fakt, że w jakiś sposób dbam o organizm, w tej narracji to byłoby coś poniżej szyi, powiedzmy, to wpływa na to coś powyżej szyi, bo dla mnie to jest pakiet.
Np. jeżeli dbam o sen, to nie tylko się mi dzisiaj regeneruje ciało pod względem, nie wiem, Jeżeli chce na przykład redukować tkankę tłuszczową, czyli te takie rzeczy bardzo właśnie związane z ciałem, albo na przykład, nie wiem, zwiększać masę mięśniową, to selen jest kluczowy. Jeżeli chce się regenerować w ogóle, to selen jest kluczowy, ale też on jest kluczowy po to, aby na przykład wydobyć z siebie wiedzę, którą masz, a ona jest traktowana trochę niema. Gdzieś jest, taka intuicyjna, takim poziomem eksperckim jest i chcesz to wydobyć, faktycznie ustrukturyzować. Potrzebujesz też wypoczętego mózgu, mówiąc krótko, żeby performować, jak to mówią na zachodzie. Po poziomie, który jest dla Ciebie zadowalający i teraz masz kilka opcji, żeby sprowadzić się albo myśleć, żeby sprowadzić się do tego etapu, że kurczę, no będę jutro dobra na tym szkoleniu czy na tym wystąpieniu. Jedna opcja to jest siedzisz całą noc albo połowę nocy i klepiesz sobie tę prezentację szósty raz już z rzędu i znasz każde słowo, które chcesz powiedzieć albo na szkoleniu.
Druga opcja to jest po prostu wiesz mniej więcej, co masz mówić i inwestujesz w ten cel. Ktoś powie dobra, ale leń, nie przygotowywał się wczoraj. Nie. Ja idę spać po to, żeby być przygotowanym dla ludzi, którzy właśnie przychodzą na to i zapłacili jakąś kasę, albo nawet nie zapłacili za to. Ja się przygotowuję w ten sposób. Oczywiście, nie mówię teraz o pierwszym wystąpieniu w życiu, nie? Proces przygotowywania się występuje inaczej. Ale teraz, kiedy, powiedzmy, masz już wiedzę techniczną, merytoryczną, jak to zrobić, to trzeba zadbać o swoje, tak jak powiedziałaś, ciało. Na przykład wyspać się. Żeby wejść na poziom, który satysfakcjonuje Ciebie i wszystkich innych, bo po prostu będziesz lepsza. Dla mnie to oderwanie, ta narracja i faktycznie ona występuje i chyba nie tylko w naszej branży, tak? Ogólnie, że kurczę, no ja nie mam czasu zadbać o siebie w kontekście zewnętrznym, czyli ciała mojego, bo na przykład bardzo dużo muszę się rozwijać w moim rzemiośle, czymkolwiek ono jest.
Prawdopodobnie ludzie zapominają, że to jest pakiet, że jedno wpływa na drugie. Nie można oderwać jednego od drugiego. Każdemu polecam zmianę, jeżeli ktoś ma oczywiście złe nawyki senne. Ludzie mówią o dietach, o różnych aspektach, jak sobie poprawić życie. Dla mnie game changerem był sen. Zrozumienie, że Wysypianie się jest kluczowe. Ja optymalizuję każdy wieczór pod sen. Oczywiście zdarzają się sytuacje, kiedy nie śpię w dobry sposób, ale wybierając hotele, wybierając różne rzeczy, optymalizuję sen, tak żeby być wyspanym. No bo jednak wtedy mam dzień, który jest dla mnie. Mogę z niego skorzystać albo działać na pełnych obrotach, jeżeli muszę. Przykładowo to jest szkolenie czy coś w tym stylu. Czyli jak jedziesz na konferencję, to nie jesteś raczej z tych, którzy uprawiają networking do późnych godzin nocnych. Nie, nie, nie.
Spotykaliśmy się na konferencjach, widziałaś tam mnie kiedyś? Chyba, że ciebie też nie mam. Jak teraz myślę, to nawet na speakers dinner za bardzo nie. Raczej nie. O ile nie mam wystąpienia dzień później, albo jestem po wystąpieniu już, bo też jakby, jeżeli się nie wyśpię, a moja prezentacja jest za 2-3 dni, to tak nie działa. Ludzie myślą, ok, nadrobię sobie snem. To tak nie działa. Po pewnym wieku trzeba już odpracować później swoje kilka dni, żeby wejść z powrotem na jakiś poziom, który jest dla ciebie zadowalający, więc deficyt snu nie da się nadrobić późniejszym snem, na przykład dwa dni kolejne dłużej. Nie, to tak nie działa. I tak, bo na niższych obrotach działał te dwa dni później. Więc jeżeli jestem po wystąpieniu, to jak najbardziej pozwalam sobie na tego typu rozrywki, nazwijmy to, networkingowe. Dla mnie właśnie taką ciekawą ideą, którą odkryłam jakiś czas temu, było to, że większość z nas cierpi na tak zwany jetlag społeczny, który polega na tym, że my w tygodniu wstajemy o jakiejś godzinie, najczęściej o tej samej, no bo mamy obowiązki, musimy być gdzieś na jakąś godzinę albo po prostu tak wybieramy, więc ustawiamy budzik na jedną godzinę w ciągu
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Jakub opisuje swoje doświadczenie zawodowe i sposób na zdobycie elastyczności w pracy.
Jakub opisuje swoje doświadczenia z cyklami 90 minut skupienia, wpływ prokrastynacji na produktywność i metody optymalizacji pracy.
Rozmowa o strachu przed napisaniem słabej książki i konsekwencjach publikacji papierowej książki.
Jakub opowiada o optymalizacji snu, alkoholu i innych aspektów życia, aby poprawić produktywność i zdrowie.
Rozmowa o doświadczeniach z odpoczynkiem na wysokich nivach i wypoczynku na kacu, a także o zmiennych efektywności i potrzebie regularnego odpoczynku.
Jakub i Ola dziękują za rozmowę i podkreślają, że rozmowa zainspirowała wielu słuchaczy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jakuba znajdziesz na Instagramie: 👉 https://www.instagram.com/pilo_dev
Mój Instagram 👉 https://www.instagram.com/ola.qnysz
Podcast, który często wspominamy 👉 https://hubermanlab.com
Rozmowę możesz również obejrzeć na YouTubie 👉 https://youtu.be/BzBfDmZj5n8