Bęc Radio: Portret artystki widmo —> Wilska
Jak badać i prezentować historię artystek i artystów, których twórczość jest nam, współczesnym, niedostępna? Obrazy zaginęły lub zostały zniszczone, występów nie nagrano, a performensy nie zostały zarejestrowane? Z takim wyzwaniem zmierzyła się Zuzanna Wilska, kuratorka wystawy "Kiedy patrzysz w moje oczy, to widzisz co?", pierwszej od lat 80. ekspozycji poświęconej sztuce zapomnianej na blisko 40 lat artystki Anny Ciby. Zapamiętana jako charyzmatyczna i wyjątkowa malarka i performerka, w latach 80., była u progu kariery, która zakończyła się gwałtownie z początkiem kolejnej dekady. Ze zdiagnozowaną od połowy lat 80. schizofrenią artystka zaginęła w 2018 roku. Wystawa prezentująca niepublikowane dotychczas materiały archiwalne oraz późne, ocalałe dzieła twórczyni, nie tylko przywraca jej miejsce w historii sztuki kobiet, ale przede wszystkim stawia pytania o to, jak analizować i przedstawiać dorobek artystyczny w obliczu braku zachowanych materiałów. Rozmawiamy z Zuzanną Wilską, kuratorką wystawy, która za pracę magisterską poświęconą Annie Cibie otrzymała główną nagrodę w 7. edycji konkursu ±∞Zachęta organizowanego przez Zachętę Narodową Galerię Sztuki wraz z Fundacją Gessel dla Zachęty w celu wspierania badań nad współczesną teorią i historią sztuki i kultury. Wystawę "Kiedy patrzysz w moje oczy, to widzisz co?" można było oglądać w galerii Fundacji Arton do połowy grudnia 2022 r. Rozmawiała: Bogna Świątkowska, www.nn6t.pl Fot. Anna Ciba, Genewa, 1989, fotografia, dzięki uprzejmości Andrzeja Rosołka, autor nieznany
Ona na Starym Mieście jest w ogóle rozpoznawalną postacią. Jak się pójdzie do jubilera Turkusu, Na Świętojańskiej i się powie o Ani Cibie, pracownik tego sklepu będzie ją pamiętać lepiej niż historycy sztuki. Dokładnie. To też jest kawałek tej opowieści o tym, jak bardzo Anna była obecna w różnych środowiskach. Ona pojawia się i znika w wielu tych środowiskach i to też jest jakby symptomatyczne dla tej postaci. Ja się po prostu jej bałam. Bałam się tak, jak dzieci boją się szaleństwa. Chcą patrzeć na nie, ale nie wiedzą, co widzą, a rodzice nie za bardzo wiedzą, jak to wytłumaczyć. I te dwie rzeczywistości, ta rzeczywistość mojego dzieciństwa i rzeczywistość mojego bycia historyczką sztuki się zderzyły w 2018 roku, kiedy znalazłam imię i nazwisko Anny Ciby w archiwum performansu MSN-u.
Chciałam też zastanowić się nad tym, co tak naprawdę to zapomnienie świadczy o latach 80. Stworzyć takie metapytanie, czego lata 80. o sobie pamiętać nie chcą. Bo jeśli myślimy o latach 80-tych, to myślimy o grupie, myślimy o nowej ekspresji, o grupach artystycznych, o różnego rodzaju jakimś takim antysystemowym, ale też przede wszystkim jakimś takim śmiesznym podejściu sztuki młodych ludzi. Jeśli się przyjrzymy bliżej temu, co tak naprawdę o tych latach 80-tych wiemy, to wiemy głównie o mężczyznach malarzach. Mój pomysł był prosty, żeby po prostu odkryć tą postać i też po prostu zastanowić się, w jaki sposób została zapewniana i też poprzez stworzenie takiej figury artystki pominiętej, dokonać jakiegoś rodzaju rewizji tego czasu.
Co udało Ci się znaleźć? Tu na wystawie możemy w gablotach oglądać fotografie. Co na nich jest? Pierwsza sala rzeczywiście jest poświęcona latom 80. To znaczy w tych gablotkach dwóch pokazuję w pierwszej dzieła sztuki Ani. W pierwszej gablocie zobaczycie dokumentację jej ostatniej wystawy, gdzie pięknie widać obraz, z którego zaczerpnąłam tytuł. Kiedy patrzysz w moje oczy, to widzisz co? To jest cytat, który wzięłam z obrazu Ani. Ona umieściła to zdanie, umieściła po prostu w takim prostym obrazie. ...dwuelementowym tak naprawdę. Jest serce przebite strzałą, bądź takie właściwie uproszczone dwie linie od niego odchodzą. Ludzie sugerowali mi, że to jest przebicie strzałą i tekścik do tego. Ale tak naprawdę, kiedy patrzysz w moje oczy, to widzisz co?
To jest też mój punkt wyjścia do tego, żeby zapytać się, kiedy patrzysz w twórczość Adne Ciby, to widzisz co? I kiedy patrzysz na tę postać, to widzisz co? I o tym jest też ta wystawa. Skąd te zdjęcia pochodzą? To są zdjęcia, które napotkałam przez trzy lata mojego badania do pracy magisterskiej. Te zdjęcia dokumentujące tą ostatnią wystawę, to jest wystawa, prezentacja Galerii Dziekanka w Wielkiej 19 w Poznaniu. I udało mi się dotrzeć do nich po prostu poprzez napisanie do tej galerii, oni mieli w swoim archiwum. Kolejny to jest katalog wystawy Pracowni Winiarskiego. To z kolei wypożyczył mi Andrzej Rosołek, który to był przyjacielem Anny Ciby w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, studiował razem z nią w pracowni na Akademii Sztuk Pięknych i był właściwie też takim świetnym źródłem tej historii, ponieważ Andrzej Rosołek, który też był kuratorem i zajmował się dziekanką w latach siedemdziesiątych,
Bo Anna Ciba miała swój zespół w Zuziu. Ona miała zespół, który nazywał się Siła Pist. Po półtora roku udało mi się dotrzeć do basistki tego zespołu, właśnie Kasi Sypień, która też jest saksofonistką. I pytam się, Kasiu, czy mogłabyś mi opowiedzieć historię zespołu Siła Pist. Słyszałam, że był taki, Anna była wokalistką tego zespołu. A Kasia mówi do mnie tak, Zuziu, wiesz co, my byłyśmy leszatą, my byłyśmy piękne, a to ludzie sobie z nas porobili Siła Pist, bo trudno było Ludziom sobie zapamiętać. Trudno było dla kobiety mieć zespół feministyczny o tak subtelnej nazwie jak La Chateauneuf. Dla artystki lat 80. to była punkowa feministka i ta pizda była zdecydowanie pasująca.
I podczas pisania mojej pracy ja konsultowałam, jako że jestem historyczką sztuki, musiałam sobie przypomnieć, że też nie muszę być psychiatrką, która zna się świetnie na schizofrenii, więc skonsultowałam moją pracę z psychiatrą. który opowiedział mi w ogóle o tej chorobie. I jakby on powiedział, że taką istotą tej choroby jest to, że jakby na przykład normalna osoba widzi siebie w lustrze jednolicie, tak widzi jedno odbicie, a osoba ze schizofrenią widzi siebie jakby ktoś to lustro zbił pięścią na przykład. Jest tych odbić wiele. Anna, z tego co ludzie mi o niej opowiadali, była bardzo taką... nie wywyższającą się, ale osobą, która miała poczucie, że jest wielką artystką. I też to widać w jej pracach. One były wielko, formatowe, piękne, spektakularne obrazy, które naprawdę mają aurę, nawet jeśli widzimy je na małych fotografiach.
Ale jest to tajemnica. Czemu nie mamy do czynienia z żadnym dziełem do dzisiaj? Czemu one się nie zachowały? Doszły do mnie słuchy, że je rozkradziono na przykład. Kto? Gdzie? Jak? Nie wiem. W latach 90-tych ona tworzy, tylko w latach 90-tych ona już jest tak naprawdę pochłonięta przez chorobę. Jej malarstwo jest bardzo takie graficzne, bardzo często traktujące o różnego rodzaju zaświatach. To są na przykład właśnie grobowce, wiedźmy. Dużo w tym malarstwie jest takiej metafizyki, tylko traktowanej właściwie może też religijności, traktowanej bardziej jako jakąś estetykę, czy jako jakieś takie środowisko tej sztuki. I ona w rozmowie z jedną z jej przyjaciół wspomniała o tym, że w ogóle przeżywa świat jako system znaków pięknych, które powodują jej sztukę. Ale choroba przechwyca te znaki i sprawia, że są opresyjną sytuacją czegoś, co jest zakazem, nakazem.
Coś, co nie pozwala jej tą sztukę tworzyć. I ona też doszukuje się w tym przyczyny, dlaczego też przestała malować. Bo ona rysuje i rysuje małe formaty i one też naszą znamiona stylu. To też jest niesamowite. Ale do wielkoformatowych obrazów nie wróciła. W drugiej gablocie znajdują się fotografie, na których możemy oglądać artystkę. Jakie historie się tu kryją? Ta druga gablota to jest dla mnie taki wizualny rym do tytułu. Pytam się, a właściwie Anna Cyba pyta się, kiedy patrzysz w moje oczy, to widzisz co? Ja pokazuję pięć fotografii, na których Anna nie patrzy nam w oczy. Właściwie na ostatniej małej fotografii widać, że patrzy w kamerę, ale patrzy na swoją przyjaciółkę Kasię Sypień na Ursynowie w parku około 2004 roku.
Każda z tych fotografii, za nią stoją konkretne historie, można ich użyć jako sposobu narracji, ale też przy okazji tych fotografii mówię o tej kalejdoskopilności. Tego, że ta historia jest bardzo polifoniczna, ale sama postać jest właśnie w takim kalejdoskopilnym ujęciu, także ona właśnie tak migocze. Jest wiele elementów. To powtórzenie tej postaci poprzez pokazanie kilku fotografii jest spójne z tym stylem tej historii, z tym, jak ja opowiadam tę historię. Powiedziałaś, że Twoja praca i Twoje odkrywanie Anne Ziby, ono miało tak naprawdę dwa pytania. Miało jedno pytanie o samą artystkę, jej twórczość i to w jaki sposób ona funkcjonowała w środowisku artystycznym tu w warszawskim i ogólnopolskim w tamtym okresie. A drugie pytanie było o ten mechanizm zapominania czy wypierania ludzi aktywnych na polu sztuki z pamięci środowiskowej.
Wnioskiem mojej pracy jest to, że Ciba poprzez swój artystyczny indywidualizm, czyli tak naprawdę, powiem tak dla ludzi wtajemniczonych o sztukę lat 80., pozostawanie na obrzeżach nowej ekspresji jako stylu, fakt, że była kobietą oraz fakt bycia osobą szaloną, bycia schizofreniczką, te trzy faktory zadecydowały o tym, że Anna została zapomniana, a jej dorobek niezaopiekowany. Widzę Twoją pracę jako pewien wysiłek, który ma zmierzać do tego, żeby pokazać właściwe źródła czegoś, co znamy już w tej chwili jako historię sztuki, a co ma mocne zakorzenienie tak naprawdę w historii społecznej, czyli tworzenie środowiska, tego jak ci ludzie ze sobą funkcjonowali, I w jaki sposób spędzali czas, jak dzielili ten czas między siebie, ich związki romantyczne, erotyczne.
To jest wszystko to, co buduje zupełnie inną i głębszą wiedzę o tym, jak środowiska artystyczne funkcjonują, jak produkują sztukę. Ja bym tak dopowiedziała tutaj to, w jaki sposób Gryzalda Pollock definiuje feministyczną historię sztuki. Ona mówi, że możemy bez końca wyjmować artystki, podmioty, osoby z historii sztuki, które były pomijane ze względu na to, kto pisze tą historię, czyli mężczyzna, heteroseksualny, biały, cis typ. Ale to będzie bez sensu w momencie, w którym nie podważamy dyskursu tego, w jaki sposób ta historia się tworzy. I tutaj wchodzi w ogóle taka metodologia mojej pracy, czyli historia ratunkowa Ewy Domańskiej. I to jest metodologia, która polega na tym, że zajmujesz się swoim środowiskiem, zajmujesz się osobami, które nie odniosły sukcesu, takimi podmiotami codziennymi.
Na nich bazujesz swoją opowieść. I te dwie rzeczy, czyli zastanowienie się nad tym, w jaki sposób się ten paradygmat Tworzy i to, żeby zajmować się właśnie artystami, którzy nie wchodzą w to, to taki dwugłos teoretyczny, który mnie powoduje jako feministyczną historyczkę sztuki, czyli osobę, która tworzy historię z małej litery, a nie jest jakimś naczyniem, który po prostu tą historię z dużej litery tworzy, który jest jakimś obiektywnym, bezemocjonalnym, męskim tworem. No dobrze, to czego Ci w takim razie życzyć po tej wystawie? Ja czuję się dumna i cieszę się. Jest to dla mnie mega ważne, bo to jest moja pierwsza wystawa i jestem wzruszona. Dziękuję. Dzięki wielkie.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Zuzia Wilska przedstawia się i opisuje swoją pracę magisterską o artystce Anny Cibie.
Wilska opisuje twórczość i karierę Anny Ciby, a także jej sytuację w środowiskach artystycznych lat 80-tych.
Wilska opowiada o znalezieniu dokumentacji na wystawie i o rozmowach z rozmówcami o Anny Ciby.
Wilska omawia znalezioną dokumentację i opowieści o Anny Ciby, podkreślając jej zmianę w środowiskach artystycznych.
Wilska opisuje rozmowy z rozmówcami i brak artefaktów związanego z twórczością Anny Ciby.
Wilska opowiada o zespole Siła Pist i jego znaczeniu dla Anny Ciby.
Wilska analizuje przyczyny zapomnienia Anny Ciby i jej twórczości.
Wilska opisuje treść wystawy i jej cele, podkreślając znaczenie Anny Ciby w kontekście kariery kobiet artystek lat 80-tych.
Wilska podsumowuje swoje wnioski i opisuje dalsze plany naukowe.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.