Słuchowisko „Nie na miejscu”: odcinek 3
Słuchowisko „Nie na miejscu” W poprzednim odcinku: Gdy Natasza I Maurycy odkrywają ciało zamordowanego Profesora, wpadają w rozpacz, jednak na bardzo krótko. Szybko dochodzą do porozumienia i przechodzą nad tą tragedią do porządku dziennego z jednym zasadniczym pytaniem „co zrobić z ciałem?”. Impreza trwa w najlepsze. Lekko znudzeni goście zaczynają sięgać po dawne historie o stracie i śmierci bliskich, a także wróżenie przyszłości. Przepowiednia jest układana za pomocą specjalnych kart i ma powiedzieć, kto dziś umrze. Gdy Maurycy i Natasza wracają, aby posprzątać ciało, odkrywają, że zniknęło ono pod ich nieobecność Mają jednak podejrzenia, gdzie mogło się podziać, jednak dalej nie wiedzą, kto zabił i kto zabrał ciało. Scenariusz: Agnieszka Stawicka, Kuba Momot, Bartłomiej Leśniak Reżyseria: Agnieszka Stawicka, Olga Krzyżyńska Dźwięk: Sylwia Nowak, Konrad Pachel, Maciej Dusza, Jonatan Domański Oprawa graficzna: Szymon Janaczek, Ania Jaszczur, Agnieszka Nowak Głosów użyczyli: Profesor Włodzimierz Krukowski - Karol Mazurek Natasza Krukowska - Agnieszka Stawicka Doktorant Maurycy Zwoliński - Bartłomiej Leśniak Kapitan Witold Taraszkiewicz - Kuba Momot Malarz Antoni Ulman - Maciej Ksawery Smreczak Wdowa Elwira Rubinstein - Ana Just Reporterka Elżbieta Ross - Olga Krzyżyńska Pokojówka Zosia - Marta Kreczmer Maria - Jadzia Michalik Fryderyk - Jakub Kołodyński Zapowiedzi - Sylwia Nowak Partnerem słuchowiska jest Instytut Kultury Willa Decjusza w Krakowie
Słucham, czego potrzeba? Chcieliśmy tylko spytać o datę urodzin... A panie to już chyba wypiły odrobinkę za dużo szampana. Brałam już udział w ankiecie. Tak, tak, ale tym razem nie o panią chodzi. Do kolekcji brakuje nam tylko daty urodzenia pana Maurycego i panny Nataszy, a nie możemy ich nigdzie znaleźć. A to ciekawe. No dobrze, tutaj akurat jest taka sytuacja, że oni są jak bliźnięta. Urodzili się tego samego dnia, w tym samym roku. I to było bodajże 29 sierpnia? Niedawno obchodzili 23 urodziny. Czyli 29 sierpnia 1901 roku.
Tak, tak. Chciałam zaproponować szampana, ale panią już chyba wystarczy. A pani chyba nie powinna wtrącać się w takie sprawy. Proszę tutaj zostawić tę tackę. Zaopiekujemy się nią. Sprawdźmy zatem, co karty mówią na temat naszych gołąbeczków. I co? I co? Umieram z ciekawości, Elżusiu! Wychodzi na to, że jakby... nie tylko pani właśnie umiera. Ale nie... nie, to nie może być prawda. Niechże się pani wreszcie wysłowi! Według kart i kalendarza majańskiego, śmiercionośna energia dzisiejszego wieczoru zazębia się w niemalże 100% z datą urodzenia panny Nataszy i pana Maurycego.
Kto ma dzisiaj umrzeć? Panna Natasza i pan Maurycy. Dlaczego mają umrzeć? Kto będzie zabójcą? Dlaczego w takim razie my wszyscy tu jesteśmy? O, to właśnie jest zagadka, którą musimy rozwikłać. Jestem niemalże pewien, panie Antoni, że nie znaleźliśmy się tutaj przypadkiem. To przyjęcie to pewnie jakaś przykrywka dla upiornych działań pod osłoną nocy. Pytanie tylko brzmi. Jak znaleźć zabójcę i powstrzymać go, zanim dokona tego haniebnego czynu? Ty, ty, tak. Ma pan rację, panie Taraszkiewicz. My musimy go powstrzymać. Lubią? Niech pan nie zapomina, że kobiety są zdolne do wszystkiego, nawet do zabójstwa z zimną krwią.
I najczęściej winne są te, po których nikt by się tego nie spodziewał. Brzmi pan tak, jakby wpadł pan na tytytrop. Kiedy ostatnio widział pan pokojówkę? Cały czas gdzieś się tu kręci. Tak myślę. Czy aby na pewno? Oprócz profesora, Maurycego i Nataszy ją chyba widuje na tym przyjęciu najrzadziej. P-p-p-pokojówki mają chyba to do siebie, że są nie-nie-niewidoczne? Pokojówki mają to do siebie, że znają każdy zakamarek domu, w którym mieszkają. Więc wiedzą, panie Antoni, doskonale wiedzą, jak się ukryć. Co zatem pan sugeruje? Idziemy do kuchni, panie Ulman. Może garnki nam powiedzą, dokąd skierować się dalej.
W tym miejscu? W środku przyjęcia urodzinowego naszego kochanego profesora, które powinna pani chyba obsługiwać? Czy nie brakuje czasem szampana albo, nie wiem, nie skończyły się kanapeczki? Nataszo, wiem, że profesor nie żyje. A moim obowiązkiem w tym domu jest sprzątanie. Niezależnie od tego, czy są to ślady po morderstwach, czy kłębki kurzu na podłodze. Jakim cudem może pani mówić o tym z takim spokojem? Mówisz tak, jakbyś nie wiedział, kto chował wszystkie poprzednie ciała. Ale tu chodzi o profesora! Maurycy, doskonale rozumiem twoje obawy. Ja też nie wiem, co teraz będzie, ale jedno jest pewne. Póki wiem, co robić, będę wykonywać swoje obowiązki, a moim obowiązkiem jest ułożyć martwe ciało do wiecznego spoczynku.
O chwileczkę, czyli to przespanie ciało zniknęło? Musicie sobie uświadomić jedną podstawową rzecz. Mimo, że może wam się tak nie wydawać, to jestem po waszej stronie. Też nie uśmiecha mi się to wszystko. Ale jeśli chcemy jakoś poradzić sobie z tą sytuacją, musimy współpracować. Co ma pani na myśli? Trzeba ustalić plan. Mam pomysł. Maurycy, masz może zegarek przy sobie? Tak, ale nie rozumiem po co. Mamy czas do 1.33. O tej godzinie zapowiedzieliśmy tort. Po tym czasie ludzie zaczną się zastanawiać, dlaczego profesora dalej nie ma i może zrobić się nieprzyjemnie.
W zasadzie tylko on i ja. Wystarczy więc, że wasza dwójka nie weźmie udziału w tej grze. No, z profesorem akurat nie powinno być problemu. Pani Zosiu... Ma pani rację. Quiz archeologiczny. Eksponatów powinno wystarczyć na przynajmniej godzinę gry. Jeśli nie dłużej. Maurycy, czy mógłbyś zająć się przeprowadzeniem tego konkursu? My z Nataszą zostaniemy tutaj i zajmiemy się... profesorem. Wolałbym zostać z Nataszą. Ale wydajesz się być najbardziej kompetentną osobą do przeprowadzenia konkursu. Pokojówka, nagle stawiająca samą siebie w centrum uwagi? To nie będzie wyglądać dobrze. Chodzi o dzisiejszą datę. Rozumiem. Wymyślę coś.
A my przygotujemy profesora do spoczynku. Czy wiesz... Tak, wiem jak to zrobić. Naprawdę nie dociera do mnie nadal, że pan Taraszkiewicz, który jeszcze tak niedawno ewidentnie się do mnie zalecał, mógł okazać się takim... Palantem? Bucem. Idiotą. I tak dalej, i tak dalej. Tak bardzo jak chciałabym się rozwodzić nad tym, jak nie w porządku było zachowanie pana Taraszkiewicza, tak jednak bardziej obawiam się o zdrowie Maurycego i Nataszy, a nawet o ich życie. Naprawdę, pani Elwiro, nie można bagatelizować tego, co jest zapisane w kartach.
Wiem, że wcześniej ci tego nie mówiłam i śmiałam się trochę z twoich kart, Elżusiu, ale musisz o czymś wiedzieć. Ja miałam przeczucie, że coś bardzo złego się dzisiaj stanie. Że ktoś umrze. Dlatego tym bardziej powinnyśmy dowiedzieć się gdzie są i zapobiec nieszczęściu. Mam jeszcze jedno przeczucie i nie jest ono zbyt pozytywne. Nie tylko Natasza i Maurycy mogą dzisiaj umrzeć. Jestem niemalże pewna, że jest ktoś jeszcze. Czy ma pani kogoś konkretnego na myśli? Mówiłaś, że energia dzisiejszego dnia musi być zgodna z energią dnia urodzenia danej osoby. Tak sobie tylko pomyślałam, że przecież profesor Krukowski urodził się właśnie dzisiaj, więc czy te energie nie powinny w oczywisty sposób się ze sobą harmonizować, czy co tam robią te energie?
Gdyby tak było, to każdego dnia Klątwa Majów padałaby na kogoś, kto urodził się akurat tego dnia. To nie takie proste, pani Elwiro. Kalendarz majów nie pokrywa się przecież w stu procentach z naszym, juliańskim. Jest znacznie krótszy. Ale... nie szkodzi nam chyba sprawdzić. Skoro pani nalega... No, co tam mówią karty? Pani Elwiro... Miała pani rację. To wszystko składa się w całość. Zresztą nie widziałam profesora już od jakiegoś czasu. Maurycy powiedział, że potrzebował czasu dla siebie w gabinecie. A co jeśli już jest za późno? A co jeśli on już nie żyje?
Co jeśli Maurycy go zabił? A potem zabił Nataszę i teraz musi ukryć ciała. A może to Natasza zabiła profesora, a Maurycy z miłości do niej postanowił ją ukryć i pomóc jej w opanowaniu sytuacji. Musimy poznać prawdę. Koniecznie. Wychodzimy stąd. Idą się Panie przewietrzyć, jak rozumiem. Od kiedy pokojówki są takie wścibskie? Nie jest to najlepszy moment na spacer ani wyjście na balkon, drogie Panie. Tak się składa, że właśnie zaczynamy konkurs. A jaki to konkurs? Profesor poprosił mnie, żebym do momentu podania tortu zajął Państwu czas konkursem archeologicznym. Ten, kto wygra, dostanie w nagrodę największy kawałek tortu i butelkę szampana. Zapraszam, drogie panie, do udziału.
A karą jest kieliszek ciepłej wódki. Zapraszam serdecznie do zabawy. Zaczniemy może od pana w granatowym fraku. Pan Gwizdowski znaje się. Zapraszam tutaj do przodu. Mówiłem panu. Ona coś knuje. Próbuje kupić czas z tą zabawą. A co jeśli p-p-pan Maurycy i p-p-p-panna Natasza już nie żyją? Mam nadzieję, że jednak się nie spóźniliśmy. Niech pan się schowa za tym piecem. Może nie zauważy, że jesteśmy w kuchni. My-my-myślę, że nie ma co p-p-podsłuchiwać.
Pójdę pierwsza. Może mnie pani wziąć pod rękę? Mam bardzo dziwne przeczucie, że schodzenie po tych schodach to ostatnia rzecz, jaką powinnyśmy zrobić. Brzmi to jak ostatnie słowa przed tragiczną śmiercią. Wcale mnie, Elżusiu, nie pocieszasz. Miejmy nadzieję, że nic nam się nie stanie. Cholera, może to jednak ostatnie słowa? Kto tu idzie? Pan Maurycy, nic panu nie jest? A przecież prosiłam, wolniej! Panie Maurycy, przybyłyśmy na ratunek. Pan Taraszkiewicz? Jak pan się tu znalazł? Gdzie jest panna Natasza?
Chyba wszyscy państwo wypili za dużo szampana. Nonsens. Wiemy o wszystkim. To prawda. Wiemy o klątwie. Mieliście dzisiaj umrzeć. Oboje. Z Nataszą. Niech mi ktoś pomoże! Nataszo! O cholera! To chyba atak histerii. Proszę się odsunąć! Jeszcze tego malarzyny od siedmiu boleści tu brakowało. Mówiłam panu, panie Witoldzie, że na nic się nie przyda. Tylko problemy robi. Pani Rubinstein, ten człowiek może umrzeć! Dlaczego nagle wszyscy dzisiaj umierają? Co pani tu robi? A co pani tu robi? Próbuję ratować tego biednego człowieka. Co się z nim stało? Wpadł w szał, gdy tylko tu wszedł. A gdy zobaczył nas z Maurycem, to całkowicie odszedł od zmysłów. Zwinął się w kłębek pod ścianą i bujał się w te i we w te.
To na pewno atak histerii? Kto to wie? Może się boi ciemności? A może ma coś na sumieniu? A może jest zwyczajnym tchórzem? A może wypił troszkę za dużo? Ludzie po alkoholu się tak nie zachowują, ale artyści to nie tylko alkohol lubią. Wie pan, opiaty są teraz w modzie. Mniejsza z tym. Trzeba zadbać o to, żeby przeżył. Już i tak mamy tu o jednego trupa za dużo. Słucham? Trasza? Trupa, pan mówi? Maurycy! Nataszo! Coś bardzo, bardzo złego. Co pan tam ma mrocze? Nie pani interes. Teraz to interes nas wszystkich. Skoro wszyscy znaleźliśmy się w tej piwnicy, to jesteśmy w tym razem. Do rzeczy. Profesor nie żyje. Profesor nie żyje?
Niechże pani nie będzie dziecinna, panie Elwiro. To jest naprawdę poważna sytuacja. Wszyscy powinniśmy współpracować. Pani Elwiro, tym razem myślę, że pan Taraszkiewicz ma rację. Co nie sprawia, że nie jest paskudnym mizoginem. Darujmy sobie te wszystkie obelgi. Do rzeczy. Mogę zacząć, jeśli to resztę państwa zachęci. Otóż wraz z panem Antonim, który obecnie odchodzi od zmysłów, przeprowadziliśmy dochodzenie. Udało nam się znaleźć tajemne przejście w kuchni, które prowadzi dokładnie do piwnicy. Jednak! Co ciekawe, pan Maurycy i panna Natasza weszli tutaj od zupełnie innej strony. I, jeśli dobrze rozumiem, pani i pani Elwiro wraz z panią Elżbietą znalazłyście to samo przejście, którym przeszli młodzi.
Jak gdyby kadzidłem? Właściwie to majańskimi olejkami rytualnymi. Majańskim czym? Używało się ich do balsamowania ciał zmarłych. A pani, panu Nataszu, skąd to wszystko wie? Wiem znacznie więcej niż chciałabym wiedzieć i pozostańmy przy tym. Znacznie bardziej ciekawi mnie to, czego wy się dowiedzieliście. Wiemy, że istnieje dziwna, majańska wyliczanka, która przepowiada ludziom śmierć. Wiemy, że pani panno Nataszo i pan panie Maurycy byliście dzisiaj w ogromnym niebezpieczeństwie, a profesor nie zginął bez powodu. Wiemy także, że nie znaleźliśmy się wszyscy tutaj przypadkiem.
No drodzy Państwo, przecież pan malarz nadal oddycha. Maurusiu, podaj mi ten nóż ze stołu. Pani Zosiu, to nie tak, jak pani myśli. Maurycy, zostaw ten nóż! Zrozum, on chciał ci zrobić krzywdę. Zrozum, że sobie z nim poradziłam. Gdybym chciała, to sama mogłabym się nim zająć. A wystarczyło poprosić. Kim pani do cholery jest? Panie Taraszkiewicz... Ja tu tylko sprzątam. Nie chcę się wtrącać, ale tylko jest tutaj wiele nierozwiązanych spraw. Może postarajmy się złożyć to wszystko w całość? Pani, pani Zosiu, wie zdecydowanie więcej niż moglibyśmy się spodziewać. Gra pani paskudną rolę w tej całej układance. Prosiliśmy, bez obelg.
I tak poświęciłem Bruno, mojego najbliższego przyjaciela. Poświęciłem też mojego brata i jego żonę, którzy znaczyli dla mnie więcej niż rodzina. Potem przyszła kolejna Anna. Miłość mojego życia. Nigdy nie wybaczę Taraszkiewiczowi, że wybrała jej jego, nie mnie. W tym roku przyszła kolejna nią. Niewinną trzpiotkę, którą znałem i wychowywałem od jej pierwszych dni. Gdy Maurycy się o tym dowiedział, pojawiły się problemy. Myślałem, że był gotowy.
W wypadku, tak, tak. W kontekście tego listu wypadki przestają brzmieć przypadkowo. Wypadek, przypadek. Uważajcie! Ocknął się! Trzymajcie tego wariata z dala ode mnie! Ja jestem dziełem przypadku. Dziełem niedokończonym. Dziełem w procesie tworzenia. Dano mi wiedzę, której żadne z was nigdy nie osiągnie. Wystarczyło tylko zabić. Niby nic, a jednak tak wiele. To ty zabiłeś profesora! Eureka, panie wojskowy! Te lata posługi w biurze szyfrów nareszcie się na coś przydały. W przeciwieństwie do wielu lat zmarnowanych na przygotowywanie kogoś, kto okazał się być pomyłką. Maurycy Zwoliński, tyle lat na marne.
No, jak się czujesz z tym, że zająłem twoje miejsce? Jak to jest być tak słabym, niegodnym, zwyczajnie ludzkim? Nie rozumiem, jak niechęć do czynienia zła miałaby być oznaką słabości. Przestań zgrywać niewiniątko. Przecież ty czyniłeś zło, Maurycy. Patrzyłaś, jak ludzie padają jak muchy w imię czegoś, w co nigdy chyba tak naprawdę nie uwierzyły. Czy to nie jest jeszcze gorsze od działania w imię wyższej siły? W imię prawdy? W imię wiedzy? Nie słuchajcie tego wariata! Bruno. Anna. Udajesz, że nie wiesz, co się z nimi stało? A wszyscy ci przyjaciele, którzy okazywali się za słabi, by iść w to dalej.
Jan Macewicz, Adam Krajewski... Wząknij się! Patrzyłeś im w oczy, gdy umierali. Czy w tych oczach kiedykolwiek mogli zobaczyć współczucie? Czy mogli zobaczyć wyrzuty sumienia? Sam nieraz podawałeś im nóż. Zwabiałeś, zapraszałeś. Nigdy nie byłeś tylko obserwatorem. Nigdy nie zaprotestowałeś. Dlaczego, drogi Maurycy, na wszystko... Nie rób ze mnie złoczyńcy, którym nie jestem! Nigdy w życiu nie zabiłem człowieka! Patrzeć i nie reagować to jak czynić zło podwójnie. Jesteś złym człowiekiem, Maurycy. Bardzo złym. Gdybym się nie zjawił, czy nie stałbyś teraz ramię w ramię z profesorem Krukowskim, widząc jak z twojej ukochanej uchodzi życie?
Czy i swojej drogiej Nataszy nie spojrzałbyś prosto w oczy wzrokiem pozbawionym skrupułów? Czy naprawdę nie pozwoliłbyś jej odejść? Odsuńcie się wszyscy! Maurycy, odłóż ten nóż! Drogie panie, opuśćcie to pomieszczenie! Nie zostawię go tutaj samego! Nie ufam panu! A czy po tym wszystkim, co zrobił, ufasz jeszcze Maurycemu? To musiało się skończyć.
Chodź, kochana, chodź. Wszystko będzie dobrze. Elżusiu, powiedz wszystkim, że przyjęcie skończone i niech nie zadają pytań. Niech pan zrozumie. Próbowałem chronić kobietę, którą kocham! Ja to wszystko rozumiem, Maurycy. Ale jeśli ją naprawdę kochasz, to wiesz, że musisz odejść. Nie pokocham już nigdy nikogo innego. Nie mogę bez niej żyć! Nie po to wszystko zaryzykowałem! Nie po to ją chroniłem, żeby teraz zostawić ją samą! Idź już! Nie chcę cię tu więcej widzieć!
I dlatego właśnie musiałem odejść. Nie sądzę, że kiedykolwiek wybaczysz mi, że opuściłem cię w takim momencie. Potrzebowałem to z siebie wyrzucić. Ty ze wszystkich ludzi na świecie najbardziej zasługujesz na wyjaśnienia. Wciąż cię ko-kocham, Nataszu. Na zawsze twój, Maurycy.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Elwira i Zosia rozmawiają o datach urodzin Maurycego i Nataszy, a następnie Elwira przedstawia kartę majowską.
Elwira i Zosia rozmawiają o potencjalnych zagrożeniach i decydują się na poszukiwania.
Elwira, Zosia i Antoni poszukują ciał Maurycego i Nataszy, a następnie organizują konkurs archeologiczny.
Elwira, Zosia i Antoni poszukują ciał w kuchni, a następnie Elwira odkrywa dziwny garnyk.
Elwira, Zosia i Antoni poszukują ciał w piwnicy, a następnie odkrywają dziwną sytuację z profesorem Krukowskim.
Rozmowa między postaciami odkrywa tajemnice domu i zagadkowe wydarzenia. Maurycy, który jest wysłannikiem Błękitnego Węża, zauważa, że jego los jest związanym z klątwą opisaną w księgach. Rozważa, czy powinien zabić, aby zdobyć wiedzę, ale zdecydowana Natasza przekonuje go do opuszczenia domu.
Partnerem słuchowiska był Instytut Kultury Willa Decjusza w Krakowie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Partnerem słuchowiska był Instytut Kultury Willa Decjusza w Krakowie."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Słuchowisko „Nie na miejscu” W poprzednim odcinku: Gdy Natasza I Maurycy odkrywają ciało zamordowanego Profesora, wpadają w rozpacz, jednak na bardzo krótko. Szybko dochodzą do porozumienia i przechodzą nad tą tragedią do porządku dziennego z jednym zasadniczym pytaniem „co zrobić z ciałem?”. Impreza trwa w najlepsze. Lekko znudzeni goście zaczynają sięgać po dawne historie o stracie i śmierci bliskich, a także wróżenie przyszłości. Przepowiednia jest układana za pomocą specjalnych kart i ma powiedzieć, kto dziś umrze. Gdy Maurycy i Natasza wracają, aby posprzątać ciało, odkrywają, że zniknęło ono pod ich nieobecność Mają jednak podejrzenia, gdzie mogło się podziać, jednak dalej nie wiedzą, kto zabił i kto zabrał ciało. Scenariusz: Agnieszka Stawicka, Kuba Momot, Bartłomiej Leśniak Reżyseria: Agnieszka Stawicka, Olga Krzyżyńska Dźwięk: Sylwia Nowak, Konrad Pachel, Maciej Dusza, Jonatan Domański Oprawa graficzna: Szymon Janaczek, Ania Jaszczur, Agnieszka Nowak Głosów użyczyli: Profesor Włodzimierz Krukowski - Karol Mazurek Natasza Krukowska - Agnieszka Stawicka Doktorant Maurycy Zwoliński - Bartłomiej Leśniak Kapitan Witold Taraszkiewicz - Kuba Momot Malarz Antoni Ulman - Maciej Ksawery Smreczak Wdowa Elwira Rubinstein - Ana Just Reporterka Elżbieta Ross - Olga Krzyżyńska Pokojówka Zosia - Marta Kreczmer Maria - Jadzia Michalik Fryderyk - Jakub Kołodyński Zapowiedzi - Sylwia Nowak Partnerem słuchowiska jest Instytut Kultury Willa Decjusza w Krakowie