Morderstwo Kariny Holmer
Robiąc zakupy w sklepie TaniaKsiążka.pl poprzez ten link, możesz okazać wsparcie dla kanału: https://webep1.com/go/31a40d527e Powyższy link jest linkiem afiliacyjnym. Niewielki procent ze sprzedaży trafia do mnie. Wesprzyj mnie na Patronite: Spotify: https://open.spotify.com/show/00bR40E... Instagram: @agnyeshka kontakt: [email protected]źródła: https://1drv.ms/w/c/bac46d350fdf9f05/Ef6muzuVeTZBogMbEdo8xHYBPkbzzrlRz_o3ZTKSpc463g?e=vDEoNUTa sprawa jest nierozwiązana.
23 czerwca 1996 roku w Centrum Bostonu mężczyzna przeszukujący śmietniki w poszukiwaniu puszek i butelek natrafił na coś, czego na pewno się nie spodziewał. Zamiast typowych odpadków i śmieci znalazł ciało kobiety. a właściwie jedynie jego połowę, zawiniętą w czarny worek na śmieci. To właśnie od tego odkrycia zaczęła się jedna z najbardziej zagadkowych spraw lat 90. w Bostonie. Historia Kariny Holmer, młodej kobiety ze Szwecji, która przyjechała do Stanów, aby pracować jako opiekunka. Dzień dobry i witam ponownie w aneksie. Miło mi, że znów do mnie dołączyliście.
A jeżeli jest to Wasz pierwszy raz tutaj, witajcie, ja mam na imię Agnieszka i wypuszczam nowe odcinki na YouTube w każdą niedzielę. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zasubskrybujecie mój kanał, czy wystawicie mi ocenę w aplikacji do słuchania podcastu, w której używacie. Dziś mam do Was historię ze Stanów, z Bostonu. Jest to sprawa podrzucona mi w komentarzu, wybrana dosyć przypadkowo. Czasem po prostu coś wpadnie mi w oko, porywa mnie w pewnym sensie i decyduję wtedy od razu, że muszę się tą sprawą zająć. I sprawa Kariny Holmer jest właśnie jedną z takich spraw. A zatem, tak jak zawsze, witam raz jeszcze w aneksie. Usiądźcie sobie wygodnie, weźcie sobie jakieś piciu tradycyjnie i zapraszam.
Zacznijmy od naszej dzisiejszej głównej bohaterki, Karina Holmer, która przyszła na świat w roku 1975. W czasie, kiedy nasza historia się toczy, w 1996 roku, Karina będzie miała lat 20, a nieskończone 21. Karina wychowała się, dorastała w małej miejscowości o nazwie Skillingard w południowej Szwecji. To jest około 180 km na wschód od Gotteborga. Odkąd jej rodzina pamięta, Karina marzyła o przeżywaniu przygód i odkrywaniu świata. Lubiła też spędzać czas na powietrzu, lubiła jazdę konną, była harcerką przez większość dzieciństwa. Jakby właśnie miała lat 20, nie była pewna, w którym kierunku chce, aby jej życie, jej kariera dalej się potoczyły.
W roku 1995, tak się złoży, wygrała niedużą, ale dosyć ładną sumkę na loterii. Wygrała 10 tys. koron, to jest bodajże trochę mniej niż 4 tys. zł. W połowie lat 90. dosyć konkretna suma. I Karina decyduje się właśnie zainwestować te pieniądze w wyjazd do Stanów Zjednoczonych, gdzie nie planuje pojechać na długo, ale chce właśnie trochę popodróżować, popracować i nabyć doświadczenia. I wybiera właśnie tak zwany program Au Pair, czyli jest to taki dosyć znany program, gdzie właśnie można wyjechać i zwykle w Stanach, też w Kanadzie można pracować przez około rok jako niania i mieszkać z rodziną, dla której się pracuje.
Oczywiście dla rodzin, które uczestniczą w tym programie jest to dosyć atrakcyjne, bo płacą dosłownie ułamek tego, co płaciliby, gdyby zatrudnili na miejscu nianie na pełen etat. I oczywiście wszystko ma swoje plusy i minusy, nie zawsze jest to sytuacja idealna, bo pojawia się często bariera językowa, kulturowa. Do tego niania, która mieszka z taką rodziną często nie ma za dużo prywatności i do tego ta granica pomiędzy tym czasem wolnym a pracą może się czasem zacierać. I to jest właśnie coś, czego Karina chce teraz spróbować. Ma zamiar wyjechać do Stanów tylko na jakieś 6 miesięcy, wyjeżdża gdzieś w marcu, natomiast ma zamiar wrócić pod koniec lata, aby pójść na studia. Istnieje sporo agencji, które zajmują się tym całym biznesem, oper, ale agencja, na którą trafia Karina, nie działa do końca zgodnie z obowiązującym prawem.
Dosyć zamożni, dobrze sytuowani oraz też właśnie bardzo zajęci. Karina spędzi następne trzy miesiące pracując dla rodziny. Mieszka z nimi, zajmuje się dziećmi w czasie, gdy rodzice są w pracy od poniedziałku do piątku, a w weekendy zwykle ma wolne. I jeżeli chce w te weekendy, może jeździć do Bostonu, zwiedzać go, spędzać czas, dobrze się bawić. Małżeństwo ma też w Bostonie małe mieszkanie, kawalerkę. którego w ciągu tygodnia używa zwykle Frank Rapp. Jeżeli pracuje, pracuje do późna, to często zatrzymuje się, to często po prostu śpi w tym mieszkaniu. To mieszkanie to też chyba właśnie było takie jego jakieś studio, gdzie robił zdjęcia, no ale nie używał go w weekendy, nikogo tam nie było, więc pozwolili Karinie nocować tam.
jeżeli chciała właśnie pojechać do Bostonu. I Karina faktycznie z tego mieszkania korzysta, czasem też zapraszając tam koleżanki, których właśnie Karina pomimo swojego krótkiego pobytu w Stanach ma już sporo. Nie są to oczywiście żadne bliskie znajomości, ale głównie właśnie taką pocztą pantoflową i podczas różnych wyjść w Bostonie Karina poznaje głównie wiele innych opiekunek i oper, z którymi właśnie Zwiedzają Boston, robią plany, chodzą po pubach, też klubach. Ja jak wykażam rozmowy z nimi oraz też listy, które Karina pisała do domu. Karina z tego swojego wyjazdu do Ameryki nie była szczególnie... Podobało jej się na początku, lubiła dzieci, spędzała z nimi dużo czasu, lubiła się z nimi bawić, ale jednocześnie miała problemy z odnalezieniem się.
Chyba też nie do końca odpowiadały jej za niektóre obowiązki. I mówiła, pisała coraz więcej o tym, że nie może się doczekać, aby wrócić do Szwecji. Była tym amerykańskim snem rozczarowana. Tak dochodzimy do końca czerwca 1996 roku. Karina jest w Stanach, w Bostonie od trzech miesięcy. W weekend, gdy wypada przesilenie wiosenne, dla Szwedów oczywiście słynny Midsommar, Karina chce wyjść i świętować, tak jak robią Szwedzi każdego roku. Świętują przesilenie wiosenne. Tak też jest 21 czerwca 1996 roku, piątek, gdy Karina jedzie do Bostonu, odebrana z Dover samochodem przez jedną z koleżanek.
Powiedziała swoim pracodawcom, że wróci w niedzielę wieczorem, po spędzeniu dwóch dni w tym studio w centrum. Karina i jej przyjaciółki tego dnia bawią się w takim pubie czy klubie o nazwie Zanzibar. W centrum Bostonu, w okolicy pełnej ludzi. Jest to miejsce raczej turystyczne, popularne wśród młodych ludzi. Jest tam taka uliczka, taki deptak. Sporo barów, restauracji, sklepów, klubów. Dziewczyny wchodzą do klubu około godziny 23.00. Z tego co rozumiem pojechały samochodem gdzieś do właśnie tego mieszkania, z którego Karina mogła korzystać, gdzie też przyszykowały się na imprezę, po czym przyszły tam piechotom. Klub ten znajdował się około półtora kilometra dalej od mieszkania.
Karina tamtego dnia miała rzucać się w oczy, jeżeli chodziło o jej ubiór. Była ubrana w srebrne spodnie, takie typowe disco spodnie i przeplatany srebrną nitką sweter. Karina jest w tamtym momencie na kilka miesięcy przed swoimi 21 urodzinami. W Szwecji mogła już pić alkohol legalnie od jakiegoś czasu, w Stanach oczywiście jeszcze nie. Karina jednak dostaje się do klubów używając fałszywego dowodu. Posiadanie takiego dowodu znowu w Stanach jest dosyć powszechne. Wiele ludzi właśnie przed osiągnięciem wieku 21 lat kupuje jakieś takie sfałszowane legitymacje studenckie czy coś w tym rodzaju. Z tego, co czytałam, Karina nie jest jedyną osobą w grupie, która właśnie ma taki sfałszowany dokument.
I teraz dziewczyny są przez kilka godzin w tym klubie. Nie widziałam zbyt wielu relacji o tym, co w samym klubie się dzieje. Więc może domyślam się, nie dzieje się nic nadzwyczajnego. Ale według relacji jej koleżanek Karina opija się tej nocy dosyć mocno. Bardziej niż miała to w zwyczaju. Zazwyczaj była bardzo rozsądna, jeżeli chodziło o konsumpcję alkoholu. Tamtej nocy jednak Karina, zdaje się, upija się dosyć mocno. I są tutaj dwie wersje. Albo właśnie z tego powodu... ponieważ jest wyraźnie pijana, zostaje wyrzucona, wyproszona z klubu przez ochronę. Albo według innych wersji ona sama, samodzielnie wyszła z klubu, na chwilę może się przewietrzyć i ponieważ klub miał się wkrótce zamykać, po prostu nie została wpuszczona z powrotem.
Klub zamykał się o drugiej. Krótko więc przedtem Karina, czy to z własnej woli, czy nie, ląduje samotnie na ulicy przed tym klubem. Stoi więc przez jakiś czas na ulicy, pewnie czekając, aż jej przyjaciółki wyjdą po zamknięciu klubu. Znajdzie się sporo świadków, którzy zapamiętali ją tamtej nocy. Była właśnie dosyć charakterystycznie ubrana, a poza tym na ulicy było sporo osób. To jest późna pora, ale to jest właśnie ta okolica, gdzie jest dużo pubów, klubów, restauracji. Większość tych pubów i klubów w Stanach zamyka się właśnie około godziny drugiej, więc to jest ten czas, kiedy tłumy ludzi wychodzą, wylęgają na ulicę. Ludzie wracają do domu, ławią taksówki, wielu z nich zapamiętuje Karinę. Problem jest oczywiście jednak to, że właśnie są tam tłumy ludzi, wszyscy są tam tylko przelotem, większość świadków jest pijana, ich wspomnieniem więc nie zawsze można ufać.
Możemy być jednak pewni, że Karina jest na ulicy przez jakiś czas pod klubem i wszystko właśnie wskazuje na to, że czeka na swoje przyjaciółki. Miała też być widziana rozmawiająca z różnymi ludźmi, m.in. żartowała i nawet tańczyła z mężczyzną opisanym jako bezdomny, jak i również rozmawiała z kimś i głaskała psa, z którym pewien mężczyzna był na spacerze. Świadków więc mamy wielu. Niestety w roku 1996 nie można było jeszcze liczyć na zbyt wiele kamer w tamtej okolicy. Podobne jakieś były, m.in. w tym klubie, ale znacznie słabszej jakości i z tego co widziałam, z tego co rozumiem nie nagrały niczego istotnego. I znów tutaj wiemy, jak traktować często relacje świadków. Ludzie często chcą pomóc, ale nasze wspomnienia, nasza pamięć nie jest idealna, zwłaszcza jeżeli jest późna pora, świadkowie są zmęczeni czy pod wpływem alkoholu.
Ludzie czasem chcą pomóc, ale... informacje, które zgłaszają, czy ten przedział czasowy, kiedy wydaje im się coś widzieli, nie zawsze jest idealny czy perfekcyjny. Natomiast jest tutaj dużo doniesień o tym, że Karina miała być widziana w okolicy, gdzieś w centrum W pobliżu tego klubu nawet i około 3 i 4 rano, czyli już doby 2 godziny po tym, gdy klub, jak i inne kluby w okolicy się zamknęły. Jej przyjaciółki dawno już wyszły z klubu i tutaj nie widziałam w zasadzie zbyt wielu ludzi. szczegółów co do ich zeznań i ich relacji, ale one właśnie, zdaje się, gubią Karinę gdzieś w klubie, orientują się już w środku, że nie ma jej z nimi, zaczynają je szukać najpierw w środku, gdy wychodzą z klubu po drugiej, ale jakimś sposobem się nie znajdują, z tego co rozumiem.
Mijają się jakoś. Ale też czytałam takie zeznanie, miał być pewien świadek, jakiś kolega, mężczyzna, który chyba był chłopakiem, czy spotykał się jedną z tych dziewczyn, które wtedy się tam bawiły, I on, gdy wyszli z klubu, miał zauważyć Karinę siedzącą w samochodzie, w towarzystwie dwóch jakichś nieznanych mu mężczyzn. Karina wyglądała na to, siedzi tam dobrowolnie, no ale on ją zauważył, wiedział, że ich grupa będzie wracać do domu, no i właśnie podszedł do samochodu, mówiąc, hej Karina, wracaj z nami. Pora do domu, przyszliśmy wszyscy razem, więc razem wychodzimy. Nie widziałam nigdzie w jego relacji, czy Karina jakoś odpowiedziała na to. Powiedział tylko tyle, że zdaje się, że Karina była z nimi dobrowolnie. Jeden z mężczyzn jednak miał odwarknąć na niego, aby odsunął się od samochodu i zostawił ich w spokoju.
Nie wiem, czy ta informacja jest poprawna, czy tą kobietą, którą on widzi na pewno jest Karina, bo znów właśnie gdyby miała miejsce taka sytuacja i powiedzmy jestem właśnie tym kolegą czy chłopakiem, który jest z tą grupą dziewczyn, no to pewnie właśnie poszłabym do nich i powiedziałabym ej, bo wasza koleżanka Karina siedzi z jakimiś ludźmi w samochodzie. Oni się agresywnie zachowują i ona nie chce wysiąść, ale tutaj zdaje się nic takiego nie ma miejsca. Więc szczerze nie jestem pewna, czy ta informacja jest na pewno poprawna. Zwłaszcza, że to wskazywałoby na to, że Karina siedzi z tymi mężczyznami w samochodzie około godziny drugiej, gdy wszyscy wychodzą z baru. A jednak właśnie jej koleżanki zeznają, że jakoś nie widzą jej, szukają jej i nie mogą jej znaleźć. I jednocześnie Karina ma wciąż być widziana w okolicy gdzieś o trzeciej czy nawet czwartej.
Sama. Tutaj są podejrzenia, że mogła, po tym, gdy zdała sobie sprawę, że nie znajdzie swoich koleżanek, mogła próbować samotnie przejść tę niecałą milę, jaka dzieliła ją od studia, gdzie miała spać. Co więc dokładnie dzieje się z Kariną po tym, gdy wychodzi z klubu? Chyba nie wiadomo na 100%. Wiemy jednak, że Karina nigdy nie wróci w niedzielę do Dover i zdaje się, że ten następny dzień, sobota, Zniknięcie Kariny przechodzi niezauważone, mimo że są koleżanki, które próbują się z nią skontaktować i w końcu właśnie gdy nie mają z nią kontaktu, w niedzielę rano jedna z nich nawiązuje właśnie kontakt z Frankiem i Susan, jej pracodawcami.
Frank i Susan nie mieli jeszcze w tamtym momencie powodu się martwić, oni spodziewali się jej z powrotem dopiero gdzieś wieczorem, no ale Frank Rapp od razu zmartwiony oczywiście jedzie do Bostonu, jedzie do tego swojego mieszkania w centrum, aby sprawdzić czy Carina może tam jest. Nie ma jej. Są tam jednak jej rzeczy. Przypuszczam jakaś torba z ciuchami na zmianę czy kosmetykami, pewnie jakieś rzeczy, które zabrała na te dwie noce, które planowała tam spędzić i których oczywiście tych rzeczy nie wzięłaby ze sobą do klubu. Ale po samej Karinie nie ma śladu. Nic też nie wskazywało na to, że w ogóle spała w tym mieszkaniu poprzedniej nocy. Nie znaleziono tam też ciuchów, które miała na sobie tamtej nocy, tych srebrnych spodni i swetra. Co znów to wszystko razem zdaje się wskazuje na to, że nigdy nie wróciła do mieszkania po wyjściu z klubu.
Frank decyduje się tego samego popołudnia zadzwonić na policję. I gdzieś mniej więcej w tym czasie, gdy on właśnie zgłasza jej zaginięcie i jej szuka, jest popołudnie 23 czerwca, pewien mężczyzna, w śmietnikach w centrum Bostonu, jakiś kilometr czy bodaj kilometra od miejsca, gdzie Karina jest widziana po raz ostatni, On właśnie zbiera i szuka butelek i puszek, które mógłby zwrócić za kaucję. I w pewnym śmietniku za budynkiem mieszkalnym przy skrzyżowaniu ulic Boyston i Ipswich natrafia na duży czarny worek na śmieci. Gdy go otwiera, jego oczom okazuje się makabryczny widok. Jedyne, co widzi, to blade ramiona kobiety. Widzi też jej dłonie z podobno dalej pomalowanymi lakierem paznokciami.
Przerażony od razu oczywiście wzywa policję. Tak też znaleziono ciało Kariny Holmer, czy też dokładniej tylko połowę jej ciała, bo jej ciało było przecięte w pół, znaleziono tylko głódną część. Ciało było przecięte w talii, w tym najwęższym miejscu ciała. Dolnej części jej ciała, jej miednicy, nóg nigdzie nie było. I pomimo dokładnych poszukiwań nie zostaną znalezione i do dziś. Za przyczynę śmierci jednak uznano uduszenie. Carina miała na szyi wyraźnie odciśnięte ślady po linie albo kablu. Gdy została więc przecięta na pół, jak się okazuje, jakimś rodzajem piły mechanicznej, nie żyła już na szczęście.
I teraz miejsce, gdzie jest widziana po raz ostatni, skąd znika, z okolicy tego klubu, nie jest tak daleko od miejsca, gdzie jej ciało dwa dni później zostaje znalezione. Okolica zostaje oczywiście bardzo dokładnie przeszukana, przeszukiwane są przede wszystkim inne śmietniki, inne miejsca, gdzie można było potencjalnie ukryć drugą część jej ciała. Mam wrażenie, że fakt, że znalezisko dokonano w niedzielę mogło tutaj trochę działać na korzyść śledczych, no bo wydaje mi się, że jedną z pierwszych rzeczy, jakie należałoby tutaj zrobić, to właśnie byłoby przeszukanie wszystkich innych śmietników w okolicy, jeżeli nie w całym Bostonie, jeżeli to możliwe. Była niedziela, Karina zaginęła w sobotę, teraz była niedziela. Zwykle w weekendy nie ma wywózki śmieci, więc na pewno pomogłoby powstrzymanie, zatrzymanie wywozu śmieci, zanim wszystkie kontynery nie zostałyby sprawdzone.
Można wtedy zweryfikować, czy dana osoba mówi prawdę, po prostu weryfikując, słuchając jej zeznania i sprawdzając, czy szczegóły pokrywają się ze wszystkimi tymi elementami, które nie są szerzej znane. Jest też dużo debaty co do tego, dlaczego ciało Kariny zostało przepołowione piłą w taki sposób. Na jej ciele nie było żadnych innych śladów przemocy czy jakiegoś sadyzmu. Są często sprawcy, którzy czerpią chorą satysfakcję z okaleczania ofiary czy ciała ofiary po śmierci w jakiś konkretny sposób. Tutaj tego nie ma. Nic nie wskazuje na to, że ktoś czerpał jakąś satysfakcję, że jakoś dłużej pastwił się nad jej ciałem. Poza tym, że jej ciało jest przecięte w talii, nie ma na nim żadnych innych śladów przemocy.
Co znów niektórzy tutaj podejrzewają, oznacza, że sprawca niekoniecznie zrobił coś takiego z jej ciałem właśnie dla jakiejś swojej satysfakcji, a bardziej ze względów praktycznych. I tutaj pojawiają się różne wersje. Jedna jest taka, że w taki sposób ciała było łatwiej się pozbyć, wynieść je czy wsadzić do samochodu, na przykład wyrzucić niezauważone, czy chociażby podnieść. Inna sugestia tutaj też jest taka, że Karina przed śmiercią mogła paść ofiarą gwałtu. I że dolna część jej ciała została ukryta gdzieś w innym miejscu znacznie dokładniej, ponieważ sprawca właśnie bał się, że ślady DNA na przykład doprowadzą do niego. I właśnie, jeżeli o DNA chodzi. Nie widziałam żadnych informacji o tym, że jakiekolwiek DNA udało się pobrać, jakieś obce, nieznane DNA udało się pobrać z ciała Kariny, czy z tego worka, w którym została znaleziona.
I teraz co wiadomo o potencjalnym podejrzanym Ponieważ ciało Kariny zostaje znalezione stosunkowo blisko miejsca, z którego zginęła, zdaje się, że zbrodnia została dokonana przez kogoś, kto mieszkał, czy przynajmniej dosyć dobrze znał centrum Bostonu. Był to też prawdopodobnie ktoś, kto miał dostęp do samochodu oraz do jakiegoś miejsca na tyle gdzieś tam prywatnego, żeby był w stanie, przypuszczam, uprowadzić, zabić i rozczłonkować ciało niezauważone. No bo miejsce, gdzie Karina zostaje znaleziona, nie jest miejscem zbrodni. Ona nie została zabita koło tego śmietnika i tam porzucona, a miejsce zbrodni w zasadzie do dziś nie jest znane i nie zostało znalezione. Bo gdzieś oczywiście Karina została zabita, gdzieś została przepołowiona piłą, co oczywiście wiązało się na pewno z dużym rozlewem krwi, po czym zwykle też zostają ślady.
Ale to miejsce do dziś nie zostało znalezione. Mam też przeczucie, że był to pewnie ktoś, kto mieszkał w domu na przykład, miał nie wiem, garaż, piwnicę i właśnie na tyle swobody, aby coś takiego zrobić. No i właśnie, ta osoba miała dostęp, była w posiadaniu piły. Gdzieś ciekawe, byliśmy w centrum, większość... Domów tutaj to są mieszkania, może jakieś takie domy szeregowe, no ale właśnie nie mamy za dużo takich typowych podmiejskich domów z ogrodem, a raczej mniejsze mieszkania i z reguły ktoś, kto mieszka w mieszkaniu, nie wiem, nie posiada i nie ma dostępu do jakiejś mechanicznej piły. Bardzo możliwe więc, że sprawca mieszkał gdzieś na niedalekich przedmieściach. No bo gdyby uprowadził Karinę i zabrał ją gdzieś daleko i zabił w swoim domu, to czy miałoby sens wracanie do centrum, tak blisko miejsca, skąd zginęła, aby porzucić jej ciało dokładnie tam.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Robiąc zakupy w sklepie TaniaKsiążka.pl poprzez ten link, możesz okazać wsparcie dla kanału: https://webep1.com/go/31a40d527e Powyższy link jest linkiem afiliacyjnym. Niewielki procent ze sprzedaży trafia do mnie. Wesprzyj mnie na Patronite: Spotify: https://open.spotify.com/show/00bR40E... Instagram: @agnyeshka kontakt: [email protected]źródła: https://1drv.ms/w/c/bac46d350fdf9f05/Ef6muzuVeTZBogMbEdo8xHYBPkbzzrlRz_o3ZTKSpc463g?e=vDEoNUTa sprawa jest nierozwiązana.