Mentionsy Mentionsy
Aneks Kryminalny
Aneks Kryminalny

Morderstwo Kariny Holmer

07.10.2025 ·39 min 12 s

Robiąc zakupy w sklepie TaniaKsiążka.pl poprzez ten link, możesz okazać wsparcie dla kanału: https://webep1.com/go/31a40d527e Powyższy link jest linkiem afiliacyjnym. Niewielki procent ze sprzedaży trafia do mnie. Wesprzyj mnie na Patronite: Spotify: https://open.spotify.com/show/00bR40E... Instagram: @agnyeshka kontakt: [email protected]źródła: https://1drv.ms/w/c/bac46d350fdf9f05/Ef6muzuVeTZBogMbEdo8xHYBPkbzzrlRz_o3ZTKSpc463g?e=vDEoNUTa sprawa jest nierozwiązana.

Jak najbardziej robi to, co powinna. Łączy opiekunki z rodzinami w Stanach, w tym całym systemie i organizuje wyjazdy, ale tak trochę na lewo i na skróty, bo bez odpowiedniej wizy, aby zmniejszyć koszty. To znaczy Corina przyjeżdża do Stanów nie na żadnej wizie wymiany kulturowej, czy jakiej one tam nie są, a na zwyczajnej wizie turystycznej, na której właśnie może zostać maksymalnie przez 6 miesięcy. I pracuje tak trochę na lewo. W marcu 1996 roku przyjeżdża i zamieszkuje z rodziną z dwójką dzieci w miejscowości Dover w Massachusetts. To jest na dalszych przedmieściach Bostonu i jej nowi pracodawcy to małżeństwo, fotograf nazwiskiem Frank Rapp i malarka i artystka Susan Nichter.

Dosyć zamożni, dobrze sytuowani oraz też właśnie bardzo zajęci. Karina spędzi następne trzy miesiące pracując dla rodziny. Mieszka z nimi, zajmuje się dziećmi w czasie, gdy rodzice są w pracy od poniedziałku do piątku, a w weekendy zwykle ma wolne. I jeżeli chce w te weekendy, może jeździć do Bostonu, zwiedzać go, spędzać czas, dobrze się bawić. Małżeństwo ma też w Bostonie małe mieszkanie, kawalerkę. którego w ciągu tygodnia używa zwykle Frank Rapp. Jeżeli pracuje, pracuje do późna, to często zatrzymuje się, to często po prostu śpi w tym mieszkaniu. To mieszkanie to też chyba właśnie było takie jego jakieś studio, gdzie robił zdjęcia, no ale nie używał go w weekendy, nikogo tam nie było, więc pozwolili Karinie nocować tam.

Ludzie czasem chcą pomóc, ale... informacje, które zgłaszają, czy ten przedział czasowy, kiedy wydaje im się coś widzieli, nie zawsze jest idealny czy perfekcyjny. Natomiast jest tutaj dużo doniesień o tym, że Karina miała być widziana w okolicy, gdzieś w centrum W pobliżu tego klubu nawet i około 3 i 4 rano, czyli już doby 2 godziny po tym, gdy klub, jak i inne kluby w okolicy się zamknęły. Jej przyjaciółki dawno już wyszły z klubu i tutaj nie widziałam w zasadzie zbyt wielu ludzi. szczegółów co do ich zeznań i ich relacji, ale one właśnie, zdaje się, gubią Karinę gdzieś w klubie, orientują się już w środku, że nie ma jej z nimi, zaczynają je szukać najpierw w środku, gdy wychodzą z klubu po drugiej, ale jakimś sposobem się nie znajdują, z tego co rozumiem.

Sama. Tutaj są podejrzenia, że mogła, po tym, gdy zdała sobie sprawę, że nie znajdzie swoich koleżanek, mogła próbować samotnie przejść tę niecałą milę, jaka dzieliła ją od studia, gdzie miała spać. Co więc dokładnie dzieje się z Kariną po tym, gdy wychodzi z klubu? Chyba nie wiadomo na 100%. Wiemy jednak, że Karina nigdy nie wróci w niedzielę do Dover i zdaje się, że ten następny dzień, sobota, Zniknięcie Kariny przechodzi niezauważone, mimo że są koleżanki, które próbują się z nią skontaktować i w końcu właśnie gdy nie mają z nią kontaktu, w niedzielę rano jedna z nich nawiązuje właśnie kontakt z Frankiem i Susan, jej pracodawcami.

Frank i Susan nie mieli jeszcze w tamtym momencie powodu się martwić, oni spodziewali się jej z powrotem dopiero gdzieś wieczorem, no ale Frank Rapp od razu zmartwiony oczywiście jedzie do Bostonu, jedzie do tego swojego mieszkania w centrum, aby sprawdzić czy Carina może tam jest. Nie ma jej. Są tam jednak jej rzeczy. Przypuszczam jakaś torba z ciuchami na zmianę czy kosmetykami, pewnie jakieś rzeczy, które zabrała na te dwie noce, które planowała tam spędzić i których oczywiście tych rzeczy nie wzięłaby ze sobą do klubu. Ale po samej Karinie nie ma śladu. Nic też nie wskazywało na to, że w ogóle spała w tym mieszkaniu poprzedniej nocy. Nie znaleziono tam też ciuchów, które miała na sobie tamtej nocy, tych srebrnych spodni i swetra. Co znów to wszystko razem zdaje się wskazuje na to, że nigdy nie wróciła do mieszkania po wyjściu z klubu.

Frank decyduje się tego samego popołudnia zadzwonić na policję. I gdzieś mniej więcej w tym czasie, gdy on właśnie zgłasza jej zaginięcie i jej szuka, jest popołudnie 23 czerwca, pewien mężczyzna, w śmietnikach w centrum Bostonu, jakiś kilometr czy bodaj kilometra od miejsca, gdzie Karina jest widziana po raz ostatni, On właśnie zbiera i szuka butelek i puszek, które mógłby zwrócić za kaucję. I w pewnym śmietniku za budynkiem mieszkalnym przy skrzyżowaniu ulic Boyston i Ipswich natrafia na duży czarny worek na śmieci. Gdy go otwiera, jego oczom okazuje się makabryczny widok. Jedyne, co widzi, to blade ramiona kobiety. Widzi też jej dłonie z podobno dalej pomalowanymi lakierem paznokciami.

W samochodzie właśnie był tylko on i jego pies. co zdaje się przeczyć temu, że to on uprowadził Karinę. Jeżeli oczywiście założymy, że nie była na przykład w tym momencie uwięziona w bagażniku. Podejrzenia padły również w stosunku do rodziny, u której Karina mieszkała. Niektórzy uważali za dziwne, że Karinie pozwolono spać w studio Franka. Pojawiły się zarzuty, że ta rodzina artystów, fotograf i malarka, że byli, nie wiem, w jakiś sposób dziwni i nawiedzeni. Do tego okazało się, że pięć lat wcześniej, w 1991 roku, Frank został aresztowany za przemoc domową, kiedy to pobił Susan pod wpływem alkoholu. Mimo tego, że Susan na początku chciała go zostawić i wniosła o zakres zbliżania się, później wycofała ten wniosek i para została razem.

A Frank poddał się leczeniu uzależnienia od alkoholu i Susan właśnie później będzie go bronić, mówiąc, że po 1991 roku zmienił się i że zdecydowanie nie był skłonny do przemocy. Rodzina poza tym wcześniej miała cztery inne nianie z programu Oper i nie wiem, czy je przesłuchano, czy je odnaleziono, bo przypuszczam w tym czasie one już wróciły do swoich krajów, ale nie wiadomo nic o tym, aby jakakolwiek inna niania skarżyła się na nich, czy miała z nimi jakiś problem. Dziwne było na pewno to, że dzień po znalezieniu ciała Kariny, 24 czerwca, w śmietniku w Dover, około 50 metrów od domu rodziny, Nagle wybuchł pożar. To oczywiście znów rzuciło podejrzenie, że to Frank albo Susan są odpowiedzialni za podpalenie tego śmietnika i że próbowali tam ukryć jakieś dowody.

Natomiast jedne z jej ostatnich listów donoszą właśnie o jej wielkim rozczarowaniu całym tym doświadczeniem. Karina pisze o tym, że wróci do domu chyba jakiś miesiąc wcześniej niż początkowo planowała. I trzeba tutaj przyznać, nie narzeka wprost na swoich pracodawców czy coś konkretnego. Zdaje się, jest po prostu niezadowolona z tej pracy. To nie musiała być wina, czy to Franka i Susan, czy Karinę. To po prostu mogło nie być dla niej i to nie musiało być niczyją winą. Ale jest jedna rzecz, jedno zdanie, które Karina napisała w liście do swojej przyjaciółki. Listę napisała pod koniec maja. To jedno zdanie.

Jeżeli jednak coś złego przydarzyło się Karinie, to zdaje się nie zwierzyła się z tego żadnej ze swoich innych przyjaciółek, które... Poznała w Stanach, czym też może nie ma niczego dziwnego, bo wszystkie te znajomości to były znajomości bardzo nowe, bardzo powierzchowne, to były po prostu inne mianie z innych krajów, z którymi Kalina czasem właśnie wychodziła do barów czy imprezowała w weekendy. Ci rodzice jednak, Frank i Susan, zdaje się jednak mają alibi na cały weekend. Bo właśnie przez ten weekend w domu z wizytą byli rodzice Susan, dziadkowie ich dzieci, którzy zapewnili byli z nimi praktycznie przez cały weekend, nie widzieli Kariny i raczej żadne z nich, czy to Frank, czy Susan, nie mieli ani motywu, ani powodu, aby pojechać 50 km dalej do Bostonu, znaleźć Karinę, zabić ją tam i wrócić.

Że Susan jakoś nawiązuje do morderstwa. Hipoteza nawiedzonej artystki, malarki, która dokonuje tak okropnej zbrodni, nie wiem, dla inspiracji, czy dokonuje jej z innego powodu, a później przelewa to na płótno. Ale jest na pewno naciągane, bo jej dzieła sprzed czasu, gdy Karina zginęła i Po są dosyć podobne w takim bardzo specyficznym stylu. I moim zdaniem w żadnym z tych obrazów nie ma niczego, co na 100% w jakiś oczywisty sposób nawiązuje do Kariny. Jest również bardzo możliwe tutaj, zakładając, że zarówno ona, jak i Frank są niewinni. Taka sytuacja i dla nich musi być szokująca. Mogą czuć się winni, że... Nie chronili jej wystarczająco. Mogą mieć wyrzuty sumienia.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.