62. Weekend, który zmienił moje życie
Dzisiaj o babskim wyjeździe na weekend z " jogą.. ale zdecydowanie nie był to zwykły wyjazd.. Zapraszamy do odsłuchu!
A ja nadal się łudziłam, że będzie normalna joga. Ale nie, to był taniec konstrukcyjnego chaosu. Nie chcę wspominać o tym, że ta pobudka o czwartej z Towarzystwem Dzwonków była dla mnie traumatyczna, bo naoglądałam się horrororów i zaczęłam myśleć, że jakieś złe duchy chodzą za ścianą i dzwonią. Ale nigdy nie spotkałam się z takimi praktykami na żadnym weekendowym wyjeździe z koleżanką z pracy. 20 osób o 4 rano na boso w trawie chodzili w kółko i wdychali powietrze jak pijany Kaziu pod sklepem. Na śniadanie był kiszony topinambur. Topinambur. No, topinambur. Nie wiem, co to jest topinambur. Wygooglujmy, co. I herbata z ognia. Nie pytajcie. Serio, nie wiem.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dzisiaj o babskim wyjeździe na weekend z " jogą.. ale zdecydowanie nie był to zwykły wyjazd..
Zapraszamy do odsłuchu!