62. Weekend, który zmienił moje życie
Dzisiaj o babskim wyjeździe na weekend z " jogą.. ale zdecydowanie nie był to zwykły wyjazd.. Zapraszamy do odsłuchu!
Nie, to był prawie rok. Tak. No, my po roku jakoś pracowaliśmy. Nie pracowałyśmy razem. No nie. Tylko przy podcaście. No, ale widziałyśmy się często. No często, no. No, wiadomo o co chodzi. Ale też pogawędki są inne w pracy, a inne pogawędki są właśnie tak. Nie, my jeszcze przez telefon gadałyśmy dużo i pisałyśmy ze sobą. No tak, no ale nie pojechałyśmy na obóz wyciszenia, tylko wiesz... No, u nas nie było wyciszenia. Nie, nie było. Ja się tak śmiałam, że spadłam z... Jak pamiętasz? Tak się śmiałam na przystanku autobusowym przed lotniskiem, że spadłam z ławki. Jezu, to było naprawdę iconic, iconic moment to był. Dzieci się patrzyli na mnie jak na wariatkę, ale przysięgam, po prostu zaczęłam się śmiać. Miałam tak ciężki plecak, że on mnie przechylił do tyłu i ja jak taki żółw spadłam.
Co mam tu z magnolią? Dlaczego? Mi się bardzo podoba być magnolią. Czemu jestem uschniętą brzozą? Bo w moim życiu jesteś uschnięta. Jak mogłeś mnie nazywać dębem? No ale no, bo ja nie pomyślałam w ogóle o żadnych drzewach z kwiatkami. O żadnych! No właśnie. Może nie jestem kolorowa i super. Jakbym miała pomyśleć o drzewie z kwiatkami, to ja nawet nie wiem, czy ja takie znam. Poczekaj chwilę. Muszę. Ja się załamię jeszcze po tym odcinku. No bo oni się nazwali brzozą i sosą. No to mówię, jakie jest jeszcze drzewo? Jezu, widzicie, jak te drzewa dzielą ludzi.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dzisiaj o babskim wyjeździe na weekend z " jogą.. ale zdecydowanie nie był to zwykły wyjazd..
Zapraszamy do odsłuchu!