Mentionsy Mentionsy
Ach! Azja! I Czwórka
Ach! Azja! I Czwórka

Janek w Tybecie

27.07.2023 ·12 min 27 s · 6 rozdziałów

Dharamsala, czyli schronienie dla pielgrzyma - to tam swoje miejsce na ziemi znalazł Janek Szlagowski. Kultura tybetańska nie jest mu obca ale języka próbuje się nauczyć już ponad 6 lat. W czasie lockdownu mieszkał w chatce pasterskiej, teraz przeprowadził się do miasta żeby studiować, robić masaże, ceremonie kambo i obserwować makaki, które tyko czekają na okazję, żeby Go okraść.

0:00 · Podstawowe informacje o gościu 2

Słuchasz podcastu Czwórki. Od prawie sześciu lat żyję w Indiach, na północy Indii, w Himalajach, w stanie Himachal Pradesh. To jest północny zachód Indii, niedaleko Kaszmiru, niedaleko Ladaku, w miejscowości Dharamsala. Dharamsala w sanskrycie oznacza pewnego rodzaju schronienie. Shala to jest schronienie. Dharma ma w ogóle wiele znaczeń, ale można powiedzieć, że powiedzmy oznacza religię w takim ogólnym sensie. Dharamsala tak naprawdę oznacza schronienie dla pielgrzyma. To jest nazwa miejscowości, a co ciekawe jest to miejsce, gdzie żyje obecnie jego świątobliwość Dalai Lama i cała diaspora tybetańska i rząd tybetański na uchodźstwie. Tybetańczycy musieli opuścić swój kraj po tym, jak został on zajęty przez komunistyczne Chiny i jest okupowany do dzisiejszego dnia.

I jego świątobliwość i tybetański rząd oraz tysiące Tybetańczyków, którzy podążyli jego śladami osiedlili się właśnie w Dharamsali. Bardzo znamienne, że miejsce to właśnie nosi nazwę schronienia dla pielgrzyma. No i ja też jako taki pielgrzym znalazłem w Dharamsali swoje schronienie i przez ostatnie parę lat uczyłem się tam języka tybetańskiego. Skończyłem też tybetologię na Uniwersytecie Warszawskim. Tylko licencjat, co prawda, ponieważ zamiast podążać tą ścieżką akademicką, bardziej zależało mi na tym, żeby nauczyć się języka i być jak najbliżej tętniącego, pulsującego serca kultury. A więc z sala uniwersyteckich przeniosłem się po prostu do miasteczka zamieszkanego głównie przez Tybetańczyków i żyję tam do dzisiaj. Mieszkasz tam od sześciu lat, no to musisz mieć też jakieś zajęcie. Rozumiem, że nie chodzisz codziennie na spacery albo nic nie robisz, no jednak przez sześć lat coś tam musisz działać.

1:30 · Zajęcia i studia 2

No i uczyłem się oczywiście też kultury, wielu różnych rzeczy, spotykałem wielu nauczycieli buddyjskich, miałem naprawdę wielkie szczęście być blisko niezwykle inspirujących ludzkich istot. A potem przeszedł lockdown. Na szczęście, miałem ogromne szczęście, że mieszkałem wtedy w takiej malutkiej chatce z kamienia, trochę w klimacie chatki pasterskiej, położonej bardzo wysoko, jeszcze ponad tą Dharamsalą, w zasadzie u podnóży Himalajów, takiego wysokiego pasma Dauladhar, między 4 a 5 tysięcy metrów. Ja mieszkałem na prawie 2500 metrów w takiej malutkiej kamiennej chatce, w której w zimę zamarzała woda, były odcinane dostawy prądu, co w Indiach jest powszechne, zwłaszcza w zimę, gdzie wchodziły mi skorpiony i różnego rodzaju inni goście.

Więc to było rzeczywiście, oczywiście miało swoje trudności, ale myślę, że było też dla mnie bardzo rozwojowe. I dało mi też dużo czasu, żeby zastanowić się nad tym, co dalej. Bo od tego roku zacząłem studia medycyny tybetańskiej. Właśnie w Dharamsali, w szkole, w Instytucie Medycznym Mencekang. który jest takim najstarszym, najbardziej prestiżowym, powiedzmy, instytutem uczącym medycyny i astrologii, bo w kulturze tybetańskiej medycyna i astrologia są ze sobą bardzo ściśle związane, więc to jest instytut, który został założony jeszcze w Tybecie, w Lhasie, W 1916 roku, ale którego kurikulum i podstawa nauczania, cały program, sposób nauczania w zasadzie niewiele się zmienił przez ostatnie 400 lat praktykowania medycyny tybetańskiej w Tybecie, wcześniej w Instytucie Czakpor i w innych miejscach.

7:11 · Studia medycyny tybetańskiej 1

Na przykład w zwykłej dabie, czyli takiej powiedzmy jadłodajni ulicznej, można zjeść talii, Thali oznacza talerz. To jest też ciekawe, jak blisko język polski jest sanskrytu, ponieważ wywodzą się w ogóle z tej samej rodziny językowej. Język indoeuropejski w końcu. Więc Thali, talerz, kosztuje około 5 złotych. I to jest posiłek kupa ryżu z soczewicą, z jakimiś warzywami, z plackiem. Także można się spokojnie najeść. Mieszkania też są bardzo tanie. Oczywiście nie wszędzie. W Delhi jest drożej niż w Warszawie często. Ale w Dharamsali można też wynająć malutkie mieszkanie, co prawda, ale za kwotę typu 300-400 złotych, więc te koszty rzeczywiście są niższe. A Ty gdzie mieszkasz? Dalej w tej chatce, czy coś wynajmujesz? No ja się wyprowadziłem z tej chatki niestety. Spędziłem w niej trzy cudowne lata, czując się trochę jak Robinson Crusoe.

9:49 · Zarobki i koszty życia 1

Ale wyprowadziłem się do Dharamsali, do mieszkania po to, żeby być bliżej szkoły po prostu, do której codziennie jeżdżę. Codziennie wsiadam na motocykl i zjeżdżam z góry do instytutu, tam spędzam parę godzin i tak dzień w dzień, więc z praktycznych względów przeprowadziłem się do mieszkania. Też po to, żeby mieć regularnie prąd i internet, bo w tej chatce Co najmniej raz w tygodniu średnio jeden dzień bez prądu to był standard. Więc teraz jako student i pracując też online zmusiły mnie do tego okoliczności. Więc tak, mieszkam w Dharamsali. Ale to, że mieszkam w mieście, w mieszkaniu nie znaczy, że nie ma żadnych przygód. Ostatnio włamały mi się do domu małpy. I powiem Ci, że to jest coś, jakby skala zagłady jest niewyobrażalna.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.