Szczyt Trump - Putin. Co z ultimatum dla Rosji?
Donald Trump dał Rosji czas do 8 sierpnia na zgodę na zawieszenie broni w Ukrainie, grożąc sankcjami i cłami wtórnymi. Zamiast tego ma dojść do szczytu, choć nikt nie wie, co naprawdę dzieje się za kulisami. W tym odcinku Wacław Radziwinowicz – były korespondent Gazety Wyborczej w Moskwie i na Białorusi – w rozmowie z Bartoszem Wielińskim analizuje sytuację w Ukrainie, Rosji i Stanach Zjednoczonych. Mówi wprost: „Rosyjską giełdą rządzi dziś Trump.” Czy wciąż da się zatrzymać wojnę? I czy kluczem mogą być mądrze dobrane sankcje oraz realne wsparcie militarne dla Ukrainy? Podcast powstał w ramach projektu The Eastern Frontier Initiative (TEFI) współfinansowanego przez Unię Europejską. Wyrażone poglądy i opinie są poglądami i opiniami autorów i niekoniecznie odzwierciedlają oficjalne stanowisko UE, która nie może ponosić za nie odpowiedzialności.
No i skoro jest z nami Wacław Radziwinowicz, to będziemy oczywiście rozmawiać o tym, co się dzieje w Rosji i na świecie. Drogi Wacku... Nagrywamy to w piątek, taka uwaga dla Państwa. Dzisiaj mija ultimatum, jakie Donald Trump postawił Władimirowi Putinowi odnośnie pokoju w Ukrainie. No, mija i co? Przede wszystkim mamy do czynienia z długo już trwającym serialem, takim brazylijskim trochę, bo dużo zapowiadanych punktów kulminacyjnych, jakichś zwrotów akcji, a poza pustym gadaniem to się nic nie dzieje.
Więc raczej się trzeba nastawić, że i tym razem będziemy mieli dużo krzyku, bo to już było praktycznie o nic. Powinien dzisiaj Donald Trump ogłosić pośrednie, powiedzmy tak to się nazywa, sankcje, nałożyć dodatkowe cła na wszystkich tych, którzy się tuczą na rosyjskiej ropie i w ten sposób finansują wojnę, ale najwyraźniej nie ma dużej ochoty, żeby tego bata użyć. On potrafi zaskoczyć, ale... Ale nadzieje na to, że tym razem zaskoczy i będzie twardy i zdecydowany są niewielkie.
Wtedy, kiedy Donald Trump dał Putinowi najpierw 50, a potem 10 dni na zakończenie wojny. Jasne było, że Putin będzie grał w kamienną twarz, zrobi teatralną długą przerwę, a tuż przed tym jak minie ten wyznaczony termin dziesięciodniowy, no to wyjdzie z jakąś propozycją nieokreśloną, nieogłoszoną przecież. Czymś skusi Trumpa, da mu wyjście, które pozwoli mu przełożyć radykalne kroki. I tak się właśnie stało. Z czym wyszedł? Czy ma rzeczywiście istotne nowe propozycje?
chce zmienić swoją taktykę. Ja w to bardzo, bardzo wątpię. Natomiast tu chodziło o to, żeby przedłużyć, żeby nie zmuszać Trumpa, jednocześnie dać mu zachować twarz i dać mu jakieś wyjście. No jeszcze nie teraz, jeszcze poczekamy. I teraz tak, może to spotkanie będzie, ten szczyt będzie w tym najbliższym tygodniu, może za dwa tygodnie, może w jednym, może w drugim, może w trzecim kraju. Nic tutaj konkretnie nie wiemy, poza tym, że... Amerykanie zaczęli się przygotowywać do tego spotkania i to jest cały konkret, który dzisiaj mamy. No i padły jeszcze jakieś takie ewentualne propozycje, jakie mogłyby zostać przyjęte na tym szczycie, czyli zamrożenie konfliktu, przekazanie, znaczy zawieszenie broni w ogóle miałoby być, a nie pokój, co postulował wcześniej Trump.
Więc warto się przyglądać, bo te manewry Zapad zazwyczaj pokazują, do czego się Rosja szykuje. Przed agresją na Ukrainę one były ogromne. To było 200 tysięcy żołnierzy, którzy długo ćwiczyli w różnych miejscach. To była wielka operacja wojenna. Całe szczęście na niewiele się ona zdała. Ci żołnierze, którzy tam ćwiczyli, no teraz użyźniają ukraińską ziemię, rosną na nich słoneczniki. Proszę wybaczyć ten cynizm, ale tak mi się to wszystko kojarzy. No ale wróćmy do Donalda Trumpa. Czy on jest w ogóle zainteresowany doprowadzeniem tej obietnicy do końca, czy po prostu chce mieć tak jak Neville Chamberlain po prostu kartkę z podpisem Putina po czymkolwiek, co może pokazać potem swoim
dziennikarzom, wyborcom, sojusznikom i powiedzieć przywiozłem wam pokój. Mówi, że jest zainteresowany i uparcie pokazuje, że jest zainteresowany. Czy chodzi mu o Nagrodę Nobla, czy o jakieś inne splendory, to już odłóżmy to na bok. Natomiast ja bym zwrócił uwagę na to, że dzisiaj Trump... jest w znacznie lepszym położeniu niż był wtedy, kiedy próbował się rozmawiać z Putinem w czasie swojej pierwszej kadencji prezydenckiej. Pamiętamy, to nieudane zupełnie, to była katastrofa. Spotkanie w Helsinkach. No ale on był wtedy skrępowany, on z całą pewnością bardzo zazdrościł wtedy Putinowi i chciał być taki jak Putin.
To znaczy mieć swój parlament sobie podporządkowany, a nie miał wtedy. Mieć media, które potrafi zakneblować. No teraz mu się trochę to udało zrobić i mieć sukcesy. I to spore sukcesy. Weźmy pod uwagę to, że dzisiaj będziemy patrzeć na to, co Trump powie o Rosji. Ale on ma dzisiaj bardzo ważnych gości u siebie. U niego jest premier Armenii i prezydent Azerbejdżanu. I pod jego kuratelą, pod jego okiem mają podpisać jakąś preambułę, ratyfikować porozumienie pokojowe między sobą. To porozumienie kończy konflikt wieloletni, miałoby kończyć konflikt wieloletni, nad którym czuwała Rosja.
On opowiadał wczoraj, że dobrze, że jak się spotkają Trump i Putin, to wtedy Putin opowie Trumpowi, jak naprawdę świetnie się rozwija i wygląda gospodarka rosyjska. To jest dosyć ciekawe i bardzo jestem ciekaw na ile ma orientację w tych sprawach Trump czy jego doradcy. No ale przekonywać to nie bardzo jest do czego. No wystarczy powiedzieć, że nie dalej też jak wczoraj po tym oświadczeniu Dmitrieva. Okazało się, że... Rosjanie, bojąc się bardzo utraty rynku indyjskiego, Indii dla ropy rosyjskiej, proponują Indiom ogromną zniżkę na swoją ropę.
Autowaz skraca tydzień roboczy do 4 dni. Firmy produkujące sprzęt budowlany już pracują w reżimie czterodniowych. Kolej tnie pensje, bo nie ma czego wozić. Tak po kolei jak się przyjrzeć... To też jest ważny argument dla Trumpa, że nie rozmawia z kimś, kto ma ogromny rozwój, komu rośnie PKB, bo tak się tym Putin ciągle chwali, tylko coraz większe, coraz głębsze kłopoty. Więc tutaj Trump jest mocniejszy dzisiaj. Ma do czynienia z przeciwnikiem słabszym. Ale czy on to wykorzystuje, tę swoją siłę? Spójrzmy na rozwój sytuacji od stycznia 2021 roku. Odłóżmy zupełnie na bok teorię, że Trump jest rosyjskim agentem zainstalowanym w Białym Domu.
Jego przeszłość nas w tym momencie nikt nie interesuje. Wiedział o sytuacji gospodarczej w Rosji, o tym, że ta gospodarka jest na równi pochyłej. Wiedział o rosyjskich stratach, o tym, że... Nie, nie, nie, to to nie tak. Hamowanie gospodarki rosyjskiej zaczęło się nie tak dawno, mniej więcej rok temu. No to jeszcze zanim został prezydentem. I w momencie, kiedy on został prezydentem... no to on z całą pewnością patrzy na giełdy. Bo on jest dużym graczem, więc on nie będzie zaglądał do firmy CEMROS, która produkuje cement i zwalnia pracowników dzisiaj. On będzie zaglądał na giełdę. I giełda, słysząc, że Trump został prezydentem i nasz człowiek w Waszyngtonie, bardzo szybko rosła.
I załamała się dopiero wtedy, jak zaczęło się mówić o tym, że te wszystkie negocjacje, rozmowy i tak dalej, że Trump się złości, ona się wtedy załamała i poszła w dół. Także to nie jest taka wiedza, którą on mógł posiadać wtedy, kiedy obejmował władzę, a mógł mieć nawet przeciwne zdanie. No skoro rośnie, to znaczy, że rośnie. I zauważmy, że teraz znowu, i to też jest bardzo ważne, ważne jest to, że... Giełda rosyjska jest sterowana przez Trumpa. Kiedy on mówi coś przykrego i zapowiada, że się złości na Putina, ona leci w dół. Teraz jak się okazało, że jednak w ostatniej chwili coś Putin zaproponował i Witkow przyjechał do Moskwy, coś tam się dogadali, to wczoraj giełda skoczyła plus cztery.
Dzisiaj znowu nieco rośnie. Ale jeżeli się tylko odwróci, to od razu zacznie spadać, bo biznes rosyjski... bardzo chce, bardzo pragnie pokoju. Biznesmeni, którzy wiedzą, co jest grane i wiedzą, z czego żyją. I na czym zarabiają? Rozumieją, że jeżeli będzie dalej trwać wojna, jeżeli dalej będą sankcje, to oni będą tylko tracić i sytuacja będzie coraz gorsza. To też jest bardzo ważny indykator, o którym Trump może powiedzieć Putinowi. To ja steruję twoim biznesem. No właśnie, do tego właśnie zmierzam. Trump trzyma Putina za pewną część ciała. Wychodzi nam z tej rozmowy. Czemu nie korzysta z tego? Jest w mocnej pozycji. Ja nie wiem, ja bym tutaj nie był taki krytyczny, bo jednak trzeba wziąć pod uwagę jedną rzecz.
To jest bardzo poważna gra. To jest śmiertelnie poważna gra. I Trump jakby chodził po brzegu rzeki Rubikon. Próbuje może nawet tak zrobić, żeby jej nie forsować, żeby nie przechodzić Rubikonu, może nie przepłynąć, ale może zbudować który można by się zawsze było wycofać, bo on zawsze musi mieć jednak, brać pod uwagę to, że ciągle mamy do czynienia z szaleńcem, myślę o Putinie, który w momencie, kiedy się poczuje śmiertelnie zagrożony, rzeczywiście sięgnie po bronią drogą. I to jest ogromna odpowiedzialność. Ja myślę, że trzeba to brać pod uwagę, że to nie są zabawy.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.