Mentionsy Mentionsy
8:10
8:10

Natalia Waloch: Jędza to świetna gęba

23.03.2026 ·33 min 23 s

Podcast o dziennikarstwie to cykl rozmów Aleksandry Sobczak z ludźmi, którzy zajmują się przeróżnymi odsłonami dziennikarstwa. Bohaterką tego odcinka jest Natalia Waloch, dziennikarka i publicystka związana z „Wysokimi Obcasami” i autorka podcastu „Po swojemu”. Natalia śmieje się z najbardziej absurdalnych hejtów na swój temat. Opowiada o fali nienawiści, która na nią spłynęła po felietonie o Marcie Nawrockiej. Uchyla też kulisy swojego wystąpienia w Parlamencie Europejskim.

Dzień dobry, witam, cześć. Natalia, czy dziennikarka, dziennikarz powinni dążyć do tego, żeby być powszechnie lubianym? Wręcz przeciwnie. Mój pierwszy szef w Gazecie Wyborczej w Toruniu, Sławomir Łopatyński, któremu bardzo dużo zawdzięczam. On zawsze mówił, że miarą dziennikarza jest to ilu ma wrogów i to najlepiej jak z każdej strony. To znaczy, że wtedy robi dobrą robotę i rzeczywiście ja myślę, że ta pokusa bycia lubianym ona jest naturalna w nas. To jest jakby... Instynkt samozachowawczy każe nam się nie wychylać, nie narażać, ale to nie ten zawód. Czyli musimy zadziałać wbrew instynktowi i przyzwyczaić się do tego, że naszym zadaniem jest krytykować, szukać dziury w całym, często konfrontować się z wieloma osobami, tezami.

Dzisiaj jesteśmy gdzieś indziej i ta aborcja jest czymś innym na sztandarach. Ona oznacza coś innego. Ale ja wtedy punktowałam, że jest cała masa rzeczy, którymi feministki mogłyby się zająć, które są wspólne dla Polek niezależnie od światopoglądu, że to są żłobki, przedszkola, to jest ściągalność alimentów i że byłoby fajnie, gdyby się to środowisko skupiło też na tego rodzaju sprawach bardziej. No i to było straszne, co się potem wydarzyło i jak ja oberwałam od sióstr, Okropne to było. Bardzo byłam zestresowana, bo to było jednak, bo to było jakieś 11-12 lat temu, więc ja byłam też dużo młodsza niż dzisiaj i dużo mniej otrzaskana. Długo w zawodzie byłam z 10 lat, ale nadal nie miałam dzisiejszej dojrzałości, doświadczenia, więc to było dla mnie bardzo ciężkie wtedy.

Ale też ten hejt jest nakręcany przez serwisy społecznościowe. Z jakiegoś powodu twórcą tych algorytmów po drodze jest z tym, żeby nakręcać hejt właśnie wobec kobiet. No niestety tak, to znaczy tak, przede wszystkim to nie jest tylko anegdata, że kobiety są hejtowane częściej, no to jest cała masa już w tej chwili badań różnych instytucji z ONZ-em włącznie. UN Women mówi, że 73% dziennikarek, aktywistek, obrończyń praw człowieka, polityczek się zetknęło z przemocą w internecie, więc to jest w ogóle bardzo dobrze zbadane zjawisko. I tak platformy w ogóle w ogóle społecznościowe w ogóle promują niezgodę, awanturę, INB i wszelkiego rodzaju burze.

Natomiast rzeczywiście one są seksistowskie. Na przykład jest Shadowban na treści Shadowban czyli ukrywanie różnych postów też reklam związanych ze zdrowiem i seksualnością kobiet. No więc ewidentnie to jest anty kobiece działanie. Tak, bo dla wielu dziewczyn, kobiet, no to jest jakieś źródło jednak wiedzy, dowiedzenia się o czymś. I tak samo też jest hejt. No i to się oczywiście bierze i to niestety i na przykład Unia Europejska już w tej chwili zdaje sobie sprawę, ma związek z tym, co powiedziałaś jako pierwsze. To jest umyślne działanie na rzecz tego, żeby kobiety wypchnąć ze sfery publicznej, żeby one się zamknęły, żeby te polityczki Jak ona dostanie łomot, to ona przestanie tak gadać albo przestanie pisać albo przestanie robić protesty. Dziennikarka, polityczka, aktywistka i niestety platformy.

Jest nie dziwne, że jest ofiarą hejtu. W jakiś sposób sobie uzasadniają ten brak reakcji. Jak ty na to patrzysz? Podobnie teraz po tej fali hejtu, którą ja miałam po moim felietonie na temat wystąpienia Martyna Wrockiej w TVN24. Tak, dużo osób się odwracało. Wiesz, ja myślę, że to znowu działa taki stadny instynkt, to znaczy ja się za nią wstawię, ale moja bańka mi wtedy też spuści łomot. No bo to jest tak, że jeśli naraziłaś się też swojej bańce, no to wiesz, twoja dobra koleżanka może nie do końca ci zalajkuje wtedy na Facebooku coś czy napisze, no bo z kolei inna jej powie, ej no co ty z nią, jak ona takie rzeczy zrobiła. Więc to bardzo w ogóle pokazuje te mechanizmy.

Schematy są takie same. Dziennikarze są rzecznikami i spotykasz sąsiadkę z dzieckiem, ona nagle mówi, że to dziecko jest chore, ale się nie mogą dostać na terapię jakąś, bo coś tam, coś tam. I ty zaczynasz, wiesz, dzwonić po tych urzędnikach, po tych przychodniach do ministerstwa, ale co jest grane i jakby pomagasz. I to jest coś wspaniałego, co ten zawód daje, bo naprawdę daje poczucie, że czasami na bardzo małą skalę, czasami bardzo powoli, to czasami trwa latami, ale że jednak możesz zrobić jakąś zmianę i Zapobiega to takiej czasem rozpaczy i desperacji, którą miewamy na widok naszej rzeczywistości i świata, w którym żyjemy. Więc w ogóle to jest w dziennikarstwie w ogóle coś, co ja sobie bardzo cenię. Jest fantastyczna.

No nie. No nie, tak na pewno nie jest i tutaj się musimy temu sprzeciwiać. Natomiast mi z wiekiem może trochę ta skóra zgrubła przez wiedzę, bo są pewne mechanizmy, które zauważam i nawet wtedy się rozmiesza mnie to, że one są wciąż używane, choć są tak przejrzyste. Na przykład jak zawstydzanie kobiet, próba wzbudzenia poczucia winy w kobietach. No i te wszystkie uwagi do urody, które kiedy byłam młoda dotykały mnie, a teraz po prostu mnie rozśmieszają, bo już nie aspiruję do bycia najpiękniejszą w całej wsi, więc trudno mi jest po prostu tutaj pojechać. Więc to na pewno wiek robi swoje, no ale chcemy, żeby wypowiadały się również osoby młode i wrażliwe. No absolutnie, absolutnie tak. No i jeszcze jest coś taka emocjonalna.

Ja się nazywam Aleksandra Sobczak. Było trochę hałasu w czasie naszej rozmowy, dlatego że jesteśmy w trakcie budowy nowego newsroomu. No i ona po prostu tutaj trwa, także przepraszamy, ale niedługo będziemy mieć po prostu jeszcze lepszą redakcję. 8.10. Podcast Gazety Wyborczej.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.