Jak się zestarzał "Czterdziestolatek"
Aleksandra Sobczak rozmawia z Emilią Dłużewską, autorką tekstu w Magazynie Wyborczej o serialu "Czterdziestolatek". Co wyjątkowego jest w tym serialu sprzed ponad pół wieku, że dziś oglądają go młodzi ludzie? Czy można powiedzieć, że był pierwszym polskim sitcomem? Czy to możliwe, że "Czterdziestolatek" jest dużo mniej seksistowką produkcją od tych powstających obecnie? I co to takiego łuk Karwowskiego?
Myśmy oglądali, ja i na pewno wiele osób, których znam, oglądaliśmy tego 40-latka w telewizji jako dzieciaki, ale to było takie noc do skoku, że nie wiem, jest się przeziębionym i już skończył się agrobiznes, to jakby obejrzeć 40-latka, czy jakoś to po prostu leci jako piętnasta powtórka. No ale nie oglądałam nigdy tego serialu świadomie, nie mówiąc już o tym, że nie oglądałam tego serialu... Będąc nie w wieku Jagódki i Mareczka, tylko jednak w wieku dużo zdecydowanie bliżej Magdy Karwowskiej i Stefana Karwowskiego i to było dosyć niesamowite. Ale z Jagódką i Mareczkiem ciężko się było utożsamić, bo ja mam 45 lat i oglądałam ten serial i z doskoku jako powtórki, ale też jako cały z rodzicami na kanapie i pamiętam, że mimo wszystko to Stefan Karwowski był dla mnie bohaterem.
No to jest w gruncie rzeczy serial... Umieraniu. O lęku przed umieraniem. O takim momencie w życiu, kiedy człowiek sobie zdaje sprawę, że ta droga idzie w jedną stronę i nie da się zawrócić. Stefan Karwowski podejmuje różnego typu próby bycia lepszym człowiekiem i zachowania młodości na dłużej. To jest też jeden z takich elementów, które balansują między lękiem przed śmiercią, a takim komizmem codziennym. Tak, no bo on właśnie... No taki pierwszy rzut oka to jest właśnie jakby on stara się zachować młodość, ale właśnie wydaje mi się, że to bardziej jest tak naprawdę o tym, że on jest w takim momencie życia, kiedy człowiek dokonuje, umownie to 40 lat oczywiście, no ale dokonuje jakiegoś takiego bilansu, czy jest tą osobą, którą chciałby być.
No i Stefan Karwowski ewidentnie chciałby być trochę inną osobą. I bardzo się stara i to jest też jakieś takie, wydaje mi się, że dlatego też się dobrze to ogląda, że oglądanie jego porażek, w tym nie ma satysfakcji. W tym jest, nie chcę tu używać brzydkiego słowa na C, no ale jest w tym jakaś taka bliskość, czy troska, czy po prostu brak ironii. Nie wiem, no ten serial czasami jest ironiczny, no ale brak takiego spojrzenia na bohatera z ironią i to jest bardzo fajne. Do mnie od kilku lat ten serial wraca w postaci kadrów z filmu, kadrów z serialu. które wrzucają różni moi znajomi na Soszale, próbując porównywać się do Stefana i twierdzą, że po prostu wyglądają dużo młodziej, że kiedyś to ludzie się szybciej starzeli, patrzcie na moje zdjęcie i patrzcie na zdjęcie Stefana.
Różnie bywają, różnie te porównania wychodzą, ale Stefan rzeczywiście chyba wyglądał staro, jak na 40 lat. Czy to jest kwestia zmiany między latami 70-tymi, twoim zdaniem, czy takiego doboru aktora? Podobno wyglądał staro, jak na 40-latka. Rafał Dajbor, który napisał książkę 40-latek, wydaną w Krytyce Politycznej, tam cytuje takie wypowiedzi z gazet, że ówcześni 40-latkowie, jak ten serial wyszedł, to się skarżyli, że to przecież nie jest 40-latek. Ja w ogóle jak sobie to oglądałam, to po pierwsze muszę powiedzieć, że pan Andrzej Kopiczyński był szalenie przystojnym człowiekiem. To chyba świadczy o tym, że już faktycznie dobijam do czterdziestki, że nagle stwierdzam, że to jest bardzo atrakcyjny mężczyzna.
Tylko po prostu trzeba by go przebrać. On miał tę siwiznę i chyba ta siwizna tak na ludzi działa. Myślę, że teraz jest też troszkę tak łatwiej, bo wąsy wróciły. I po prostu mężczyźni zaczęli, nie wiem, już dwudziestolatkowie również nosić wąsy, więc trochę sobie tę taką przegródkę w głowie można przestawić. I wydaje mi się, że jakby tego Kopiczyńskiego przebrać z tych garniturowych spodni i to... Albo chociaż założyć mu jakieś takie szersze. Inne buty może. To on by przestał wyglądać aż tak staro. Ciekawy jest wątek w związku z Magdą i w ogóle relacji takich rodzinnych, które, chociaż bardzo tradycyjne, Magda mimo, że ma całkiem angażującą pracę, to wszystko gotuje, robi Stefanowi wszystkie kawki.
Stefan właściwie... domu, zanurza się tylko w fotelu i nie podejmuje żadnych większych aktywności. I zastanawiałam się, czy to jest coś, co odeszło, czy może właśnie dokładnie tak samo wyglądają te rodziny w tej chwili, czy jak ty patrzysz na 40-latka, kiedyś to myślisz, ależ to drzewiej bywało, czy wszystko po staremu? Nie no, dla mnie to jest szykujące oglądanie tego. Może też dlatego, że ten taki podział pracy, który polega na tym, że Stefan Karwoski wykonuje jedną pracę, a Magda Karwoska wykonuje dwie. I po prostu tak jest, że to jest przezroczyste. Dużo rzeczy jest w tym serialu w jakiś sposób omówione z sympatią, z mniejszą sympatią, wyśmiane, sproblematyzowane. Natomiast to, że po prostu Magda Karwoska zasuwa w domu i nie robi...
Stefan Karwowski ewentualnie przepierze sobie ręcznie swoją koszulę, bo lubi i go to relaksuje. Jest po prostu tam gdzieś w tle, się dzieje cały czas. Jest ta kobieta pracująca. To jest takie dziwne. Jest w ogóle dużo takich momentów, kiedy wydaje mi się, że ten serial jest... On nie jest jakiś taki ani konserwatywny, ani normatywny bardzo. Jest tam trochę takich ukłonów powiedzmy w stosunku... do chyba jakby, nie wiem, ówczesnego widza czy telewizji, czyli nie wiem, no raczej się jednak rozbierają kobiety niż mężczyźni na ekranie. Trochę tam jest tych takich jakby efektownych kobiet. Natomiast są takie, wiele rzeczy tam jest jakimś takim rodzajem...
Może nie zmagania, ale właśnie zastanawiania się nad tym, jakie są te normy, czy one są takie, jakie powinny być, czy jak inni ludzie to robią, czy coś jest postępowe. I tylko były właściwie dwa takie momenty, gdzie faktycznie coś było przezroczyste i mnie to absolutnie rozwaliło. Czyli właśnie jak inżynier Karwowski staje w drzwiach swojej kuchni i wyciąga filiżankę, mówi do żony, kawy! Jedną słową. I w pierwszym zaraz odcinku, gdzie z kolei Karol, czyli taki przyjaciel Stefana, który jest lekarzem, przychodzi do szpitala i po prostu podchodzi od tyłu do pielęgniarki i wkłada jej rękę w stanik. I to w ogóle też tak przechodzi. No i oni sobie coś tam zaczynają rozmawiać. To jest przedstawione jako taka scena flirtu, że oni się trochę znają. Boże, nie są parą.
No ale... Ale to nie jest jakby tam oczywiste i w ogóle... Koronel Sobczak napisał taki tekst, on był wyróżniony w konkursie Mentraka, nie wiem czy się ukazał gdzieś, ale dotyczący czterdziestolatka właśnie jest świetny, bardzo Państwu polecam. Gdzie też zwraca uwagę na to, że właśnie ten świat czterdziestolatka nie jest taki normatywny. On nie jest, nie wiem, queerowy w takim sensie, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli, natomiast on nie jest taki normatywny. I ten Stefan, który jest taki trochę wrażliwy, nie wiem, no jest cały odcinek po prostu o tym, jak najpierw on walczy z łysieniem, a potem wciąga w to po prostu najpierw jego podwładne walcze z łysieniem i mówi, że jest taka wspaniała flora, która...
świetną wcierkę i te włosy wypadają, ale potem odrastają. Jest po prostu cały odcinek o łysieniu, który jest oczywiście bardzo jakby męski w tym sensie, ale jednocześnie ten Karwowski tam chodzi w takim turbanie z ręcznika, są takie sceny, że on leży w pościeli z gołą klatą w tym turbanie. Jest to nieoczywiste. Muszę jeszcze o jedną rzecz queerową zapytać, no bo w relacji Magdy i Stefana pojawia się wątek, który nie wiem jak go nazwać do końca. Czy to jest zdrada, czy to jest poliamoria, czy to jest związek otwarty? No wiem, że używam dzisiejszych określeń, ale tam nie ma takiej jednoznacznej linii potępienia jakby jednego modelu. W momencie, kiedy Stefan zdradza Magdę i Magda się o tym dowiaduje, to ona pakuje walizki, bardzo teatralnie pakuje walizki i zabiera się z dzieci i właśnie robi taką scenę, że mówi będziemy mieszkać kątem u dobrej rodziny do momentu, kiedy Mareczek urośnie na tyle, że będzie mógł nas utrzymywać.
ze siebie wychodzą, no ale jednocześnie właśnie zostawia trochę takiej przestrzeni, no nie wiem jak to właśnie nazywać, na flirt, na luz, no na to, że oni są ze sobą i właściwie się kochają i mają te dzieci i jakoś tak generalnie mają chyba dosyć dobre tak zwane pożycie. Natomiast też dość otwarcie Jest tam pokazane, że to jest też taka rzecz, która się wiąże z wiekiem i z czasem, i z tym, że ludzie są ze sobą bardzo długo, właśnie mają te dzieci i trochę by chcieli czegoś innego. I fajne jest dla mnie to, że nie tylko Stefan chce czegoś innego, ale Magda też ma taki wątek dla siebie i to jest super. że ona nie jest jakąś taką wierną po prostu penelopą, która tam między badaniem wody w filtrach warszawskich, a jakby wyrabianiem ciasta na szarlotkę czeka na męża, który się gdzieś szlaja, tylko on też jest jakąś po prostu osobą, która ma ewidentnie swoje potrzeby i to są też potrzeby i to są i potrzeby seksualne i to jest pokazane i to też jest bardzo ciekawe i potrzeby związane z jakimś takim byciem adorowaną i docenianą i...
No ale tak. I też fajnie są te mieszkania. To mieszkanie ich jest zrobione fajnie o tyle, że ono nie jest takim pokazowym mieszkaniem. co wydaje mi się, że teraz się zdarza w polskich serialach. Czyli, że ludzie mieszkają w takim mieszkaniu, które jest w całości urządzone w jakimś stylu. Jakby mieszkali w katalogu. Tak, jakby mieszkali w katalogu. A tam jest tak, że oni mają i nowe meble, i jakieś trochę starych rzeczy. Jest normalnie, po prostu normalnie. Dałoby się tak mieszkać, gdyby ktoś rzeczywiście miał dostęp do tych wszystkich pięknych rzeczy. Potem jest oczywiście słynny odcinek, kiedy karwoscy przerabiają mieszkanie i żeby bardziej pasowało do dyrektorskiego trybu życia, bo Stefan zostaje dyrektorem.
Wtedy była o 10 lat krótsza niż teraz, czyli prawdopodobnie gdybyśmy chcieli kręcić nowego 40-latka teraz, to on raczej powinien mieć 50 lat, żeby pokazywać ten sam etap w życiu, czy ten sam widok na metę. Ale etap też, no bo to jest kwestia tego, ile jego dzieci mają lat, no też jakby przesuwają się różne takie granice w życiu człowieka. Stefan Karwowski był zaangażowany w coś, co po dzisiejszemu bym nazwała rozwojem osobistym. Próbował na przykład rzucić giewonty, więc jako osoba zaangażowana w rozwój osobisty dzisiaj prawdopodobnie zapisałby się na terapię. Natomiast no miał, no żył kiedy żył i jego terapią był chyba Karol i rozmowy w samochodzie, wizyty u Karola. To jest taka męska dyskusja, której myślę, że mówiąc... Mi się to podoba po prostu.
Bardzo to było takie odświeżające. Mam wrażenie, że niektórym panom dzisiaj tego brakuje, że niektórzy mężczyźni, którzy na przykład są mocno zaangażowani właśnie w manosferę, gdyby porozmawiali tak jeden na jeden, na żywo z kolegą, to pewnie by lepiej na tym wyszli, niż scrollując serwisy społecznościowe. Znaczy ja myślę, że w ogóle wszyscy byśmy lepiej wyszli na skorlowaniu mniej serwisów społecznościowych i to naprawdę nie dotyczy tylko osób z manosfery. Powinniśmy wszyscy mieć swojego Karola, nawet jak czasami ten Karol jest w pracy burakiem i zachowuje się brzydko wobec koleżanek, to i tak lepiej. Bo on poza tym jest jakby wspaniałym człowiekiem, jest bardzo mądry, ale też jest taki spokojny, jest dobrym przyjacielem i jakoś widać, że... Między nimi właśnie jest jakaś taka fajna relacja, oni są blisko, że Stefan przychodzi, prosi tego Karola o radę.
Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.