Mentionsy Mentionsy
8:10
8:10

Jak się zestarzał "Czterdziestolatek"

13.06.2025 ·24 min

Aleksandra Sobczak rozmawia z Emilią Dłużewską, autorką tekstu w Magazynie Wyborczej o serialu "Czterdziestolatek". Co wyjątkowego jest w tym serialu sprzed ponad pół wieku, że dziś oglądają go młodzi ludzie? Czy można powiedzieć, że był pierwszym polskim sitcomem? Czy to możliwe, że "Czterdziestolatek" jest dużo mniej seksistowką produkcją od tych powstających obecnie? I co to takiego łuk Karwowskiego?

Myśmy oglądali, ja i na pewno wiele osób, których znam, oglądaliśmy tego 40-latka w telewizji jako dzieciaki, ale to było takie noc do skoku, że nie wiem, jest się przeziębionym i już skończył się agrobiznes, to jakby obejrzeć 40-latka, czy jakoś to po prostu leci jako piętnasta powtórka. No ale nie oglądałam nigdy tego serialu świadomie, nie mówiąc już o tym, że nie oglądałam tego serialu... Będąc nie w wieku Jagódki i Mareczka, tylko jednak w wieku dużo zdecydowanie bliżej Magdy Karwowskiej i Stefana Karwowskiego i to było dosyć niesamowite. Ale z Jagódką i Mareczkiem ciężko się było utożsamić, bo ja mam 45 lat i oglądałam ten serial i z doskoku jako powtórki, ale też jako cały z rodzicami na kanapie i pamiętam, że mimo wszystko to Stefan Karwowski był dla mnie bohaterem.

No to jest w gruncie rzeczy serial... Umieraniu. O lęku przed umieraniem. O takim momencie w życiu, kiedy człowiek sobie zdaje sprawę, że ta droga idzie w jedną stronę i nie da się zawrócić. Stefan Karwowski podejmuje różnego typu próby bycia lepszym człowiekiem i zachowania młodości na dłużej. To jest też jeden z takich elementów, które balansują między lękiem przed śmiercią, a takim komizmem codziennym. Tak, no bo on właśnie... No taki pierwszy rzut oka to jest właśnie jakby on stara się zachować młodość, ale właśnie wydaje mi się, że to bardziej jest tak naprawdę o tym, że on jest w takim momencie życia, kiedy człowiek dokonuje, umownie to 40 lat oczywiście, no ale dokonuje jakiegoś takiego bilansu, czy jest tą osobą, którą chciałby być.

No i Stefan Karwowski ewidentnie chciałby być trochę inną osobą. I bardzo się stara i to jest też jakieś takie, wydaje mi się, że dlatego też się dobrze to ogląda, że oglądanie jego porażek, w tym nie ma satysfakcji. W tym jest, nie chcę tu używać brzydkiego słowa na C, no ale jest w tym jakaś taka bliskość, czy troska, czy po prostu brak ironii. Nie wiem, no ten serial czasami jest ironiczny, no ale brak takiego spojrzenia na bohatera z ironią i to jest bardzo fajne. Do mnie od kilku lat ten serial wraca w postaci kadrów z filmu, kadrów z serialu. które wrzucają różni moi znajomi na Soszale, próbując porównywać się do Stefana i twierdzą, że po prostu wyglądają dużo młodziej, że kiedyś to ludzie się szybciej starzeli, patrzcie na moje zdjęcie i patrzcie na zdjęcie Stefana.

Stefan Karwowski ewentualnie przepierze sobie ręcznie swoją koszulę, bo lubi i go to relaksuje. Jest po prostu tam gdzieś w tle, się dzieje cały czas. Jest ta kobieta pracująca. To jest takie dziwne. Jest w ogóle dużo takich momentów, kiedy wydaje mi się, że ten serial jest... On nie jest jakiś taki ani konserwatywny, ani normatywny bardzo. Jest tam trochę takich ukłonów powiedzmy w stosunku... do chyba jakby, nie wiem, ówczesnego widza czy telewizji, czyli nie wiem, no raczej się jednak rozbierają kobiety niż mężczyźni na ekranie. Trochę tam jest tych takich jakby efektownych kobiet. Natomiast są takie, wiele rzeczy tam jest jakimś takim rodzajem...

Może nie zmagania, ale właśnie zastanawiania się nad tym, jakie są te normy, czy one są takie, jakie powinny być, czy jak inni ludzie to robią, czy coś jest postępowe. I tylko były właściwie dwa takie momenty, gdzie faktycznie coś było przezroczyste i mnie to absolutnie rozwaliło. Czyli właśnie jak inżynier Karwowski staje w drzwiach swojej kuchni i wyciąga filiżankę, mówi do żony, kawy! Jedną słową. I w pierwszym zaraz odcinku, gdzie z kolei Karol, czyli taki przyjaciel Stefana, który jest lekarzem, przychodzi do szpitala i po prostu podchodzi od tyłu do pielęgniarki i wkłada jej rękę w stanik. I to w ogóle też tak przechodzi. No i oni sobie coś tam zaczynają rozmawiać. To jest przedstawione jako taka scena flirtu, że oni się trochę znają. Boże, nie są parą.

świetną wcierkę i te włosy wypadają, ale potem odrastają. Jest po prostu cały odcinek o łysieniu, który jest oczywiście bardzo jakby męski w tym sensie, ale jednocześnie ten Karwowski tam chodzi w takim turbanie z ręcznika, są takie sceny, że on leży w pościeli z gołą klatą w tym turbanie. Jest to nieoczywiste. Muszę jeszcze o jedną rzecz queerową zapytać, no bo w relacji Magdy i Stefana pojawia się wątek, który nie wiem jak go nazwać do końca. Czy to jest zdrada, czy to jest poliamoria, czy to jest związek otwarty? No wiem, że używam dzisiejszych określeń, ale tam nie ma takiej jednoznacznej linii potępienia jakby jednego modelu. W momencie, kiedy Stefan zdradza Magdę i Magda się o tym dowiaduje, to ona pakuje walizki, bardzo teatralnie pakuje walizki i zabiera się z dzieci i właśnie robi taką scenę, że mówi będziemy mieszkać kątem u dobrej rodziny do momentu, kiedy Mareczek urośnie na tyle, że będzie mógł nas utrzymywać.

To jest też ciekawe i to jest też takie coś, co moim zdaniem się dobrze zestarzało. Bardzo jest na mnie ciekawe w twoim artykule wątek scenografii, dlatego, że ja wspominając ten serial, nie miałam tego tak wyraźnie w głowie. Dopiero teraz, jak przeczytałam twój artykuł, to sobie wróciłam do niektórych kadrów. I tam rzeczywiście jest miejscami naprawdę ciekawe. Czy Karwowscy mieszkali tak jak ludzie w PRL-u? Czy to jest jakieś zwykłe mieszkanie w bloku? To co tam widzimy? O ile mi wiadomo, to absolutnie nie. Ja się urodziłam w 1988 roku i kiepsko pamiętam jak mieszkali ludzie w PRL-u. Aczkolwiek potem oczywiście na studiach wynajmowałam mieszkania, które od czasu PRL-u niewiele się zmieniły. Wielka moda na stylówki z PRL-u, więc wiemy przynajmniej jak teraz sobie wyobrażasz mieszkanie w PRL-u.

Wiem, że to jest mieszkanie Michał Radkowski, o tym kiedyś pisał w Gazeta.pl, które zostało odtworzone na podstawie faktycznie mieszkania w bloku za Żelazną Bramą, potem przeniesione do studia, no bo te mieszkania były małe i o ile upchnięcie tam jeszcze czteroosobowej rodziny, jak najbardziej w tamtych czasach było możliwe, to czteroosobowej rodziny z kamerami, mikrofonami i całą ekipą filmową było już niewykonalne. No z tego co wiem, to było takie mieszkanie aspiracyjne i w ogóle styl życia Karwowskich był stylem życia realistycznym, ale aspiracyjnym. No to widać po tym, że to mieszkanie jest naprawdę na przykład super ładnie urządzone. Oni mają bardzo ładne meble i okej, wtedy w ogóle były ładne meble, jak już komuś się udało je dostać. To jakby była duża część takiego...

No i robiłam tam słynny łuczek karbowskiego. Ja im tak tego zazdrościłam. Ja pamiętam, jak rozmawiałam o tym z mamą, że to jest takie piękne. Jak byłam dzieckiem i mama mówiła, nie, Ola, to jest kiczowate. Ty może je dopowiem dla osób, które po prostu nie mają 350 lat jak my. To jest łuczek karwowskiego, polega na tym, że są wyjęte drzwi z futryny i futryna również jest wyjęta i zamiast takiego prostokątu, który powinien być, to właśnie jest taki łuczek, takie półkole u góry. I ja to widuję do tej pory w jakichś różnych mieszkaniach, więc ewidentnie ten pomysł się przyjął. No niestety, moi rodzice się nie zdecydowali, chociaż ja o tym bardzo marzyłam. Warto zaznaczyć, że od czasu, kiedy 40-latek był kręcony w latach 70-tych, to trochę się zmieniła demografia, znaczy długość życia mężczyzn.

Wtedy była o 10 lat krótsza niż teraz, czyli prawdopodobnie gdybyśmy chcieli kręcić nowego 40-latka teraz, to on raczej powinien mieć 50 lat, żeby pokazywać ten sam etap w życiu, czy ten sam widok na metę. Ale etap też, no bo to jest kwestia tego, ile jego dzieci mają lat, no też jakby przesuwają się różne takie granice w życiu człowieka. Stefan Karwowski był zaangażowany w coś, co po dzisiejszemu bym nazwała rozwojem osobistym. Próbował na przykład rzucić giewonty, więc jako osoba zaangażowana w rozwój osobisty dzisiaj prawdopodobnie zapisałby się na terapię. Natomiast no miał, no żył kiedy żył i jego terapią był chyba Karol i rozmowy w samochodzie, wizyty u Karola. To jest taka męska dyskusja, której myślę, że mówiąc... Mi się to podoba po prostu.

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.