Duży Format: Kilometrówki to niejedyny problem Andrzeja Szejny
W cyklu rozmów z reporterami i reporterkami Dużego Formatu gościem Aleksandry Zbroi jest Marcin Wójcik, autor reportażu "Jazdy posła. Świadkowie zeznają, że kilometrówki nie są jedynym problemem Andrzeja Szejny" (https://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,31768588,jazdy-posla-swiadkowie-zeznaja-ze-kilometrowki-nie-sa.html), o poważnych kłopotach wiceministra spraw zagranicznych i wiceprzewodniczącego Nowej Lewicy. Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].
To jest ósma dziesięć. Podcast Gazety Wyborczej. W dzisiejszym odcinku. Świadkowie zeznają, że kilometrówki nie są jedynym problemem Andrzeja Szejny. Ósma dziesięć. Podcast Gazety Wyborczej. Ósma dziesięć. Podcast Gazety Wyborczej. Poniedziałek z dużym formatem przy mikrofonie Aleksandra Zbroja. Dziś łączę się z Marcinem Wójcikiem. Cześć Marcin. Cześć, dzień dobry. Marcin Wójcik jest reporterem, a będziemy rozmawiać o jego tekście opublikowanym na naszych łamach 17 marca. O tekście, który wywołał prawdziwą burzę. Marcin, jest chyba afera? Tak, jest afera gruba. Wiceminister Szejna został wysłany na urlop przez premiera.
Po twoim tekście, prawda? Tak. No więc właśnie, zajawiliśmy już, że tekst dotyczy Andrzeja Szejny. Andrzej Szejna jest wiceministrem spraw zagranicznych, wiceprzewodniczącym Nowej Lewicy, wiceprzewodniczącym Partii Europejskich Socjalistów. współprzewodniczącem partii w Świętokrzyskiem. Of, no dużo tych funkcji Andrzej Szejna pełni. Przyznam, że to może budzić też pewną nieufność. Zresztą zauważają to niektórzy z Twoich rozmówców. No ale Twój tekst nie był o tym, ponieważ Twoi rozmówcy mówili o czymś jeszcze. I z jednej strony mamy tutaj sprawy nierozliczonych kilometrówek. Mamy sprawy problemów, no tak pozwolę sobie to eufemistycznie nazwać, z zarządzaniem finansami. Pracownicy zarzucają Szejnie, że jest dłużnikiem, że nie płacił za wynajem biura, za ochronę i energię.
No trudno, przyznam, nie czuć lekkiego zażenowania, kiedy to się czyta. No i z drugiej Świętokrzyska Lewica zarzuca Szejnie odstąpienie od idei lewicowych, no choćby od takich idei o prawach pracowniczych i o godnej płacy. I pomyślałam, że właśnie te dwa wątki rozwiniemy, rozpakujemy najpierw. No bo rozumiem, że w kwestii finansowej dysponujesz dowodami, że faktycznie nie była to osoba rzetelnie wypłacająca albo rzetelnie spłacająca swoje długi albo rzetelnie płacąca rachunki. Tak, mówią zwłaszcza o tym współpracownicy Andrzeja Szejny w Kielcach, zarówno współpracownicy ze struktur wojewódzkich lewicy, jak i ci, którzy z Andrzejem Szejną pracowali w biurze poselskim.
No i oni tak się zastanawiają właśnie. Poseł Szejna wypłaca sobie kilometrówki, kancelaria Sejmu mu wypłaca, no ale przecież oni nie widzieli go nigdy właściwie za kierownicą w Kielcach, jak tam przyjeżdża. Andrzej Szejna mieszka w Warszawie. a biuro poselskie główne ma w Kielcach, przyjeżdżał pociągiem do Kielc, a tam był wożony przez swoich współpracowników, a to do struktur powiatowych lewicy, a to na spotkania z wyborcami, ale kilometrówki pobierał, natomiast ci współpracownicy nigdy nie dostali zapłaty za to, że wozili Andrzeja Szejnę, wozili go za swoje.
Jeszcze nawiązując do tematu kilometrówek, chciałabym poruszyć sprawę taką chyba najpoważniejszą z tego segmentu. Mianowicie ustawa zabrania posłom wykorzystywać ryczałt przeznaczony na biuro i na kilometrówki. To są 23 tysiące złotych miesięcznie. Nie można wykorzystywać tych pieniędzy na inne cele, zwłaszcza na przyszłą kampanię wyborczą. To co zostanie należy zwrócić kancelarii Sejmu. Natomiast Szejna miał zadeklarować w mailu do dyrektorki biura poselskiego, że on nie odda pieniędzy do kancelarii Sejmu, tylko przeznaczy je na kampanię wyborczą. To jest bardzo poważny zarzut i chciałabym się ciebie zapytać, co na to kancelaria Sejmu i jak byś w ogóle skomentował ten list, tę sprawę? To może od końca zacznę. Tak, jest to niezgodne z prawem.
Andrzej Szajna w mailu do dyrektorki swojego biura poselskiego właśnie o tym pisze, że nie zamierza zwrócić ani złotówki kancelarii Sejmu, że będzie potrzebował tych pieniędzy w kampanii wyborczej i oczywiście to jest niezgodne z prawem. Tutaj właściwie na dzień dzisiejszy nie wiemy, co kancelaria Sejmu z tym zrobi, z tą informacją. Wiem natomiast, co z tą informacją zrobi była dyrektorka biura poselskiego w Kielcach. Ona zamierza tutaj poinformować prokuraturę, że takiego maila dostała od Andrzeja Szejny. Andrzej Szejna wypiera się tego maila, mówi, że to nie miało miejsca, sugeruje, że dzisiaj wszystko można sfabrykować również takiego maila.
Była dyrektorka biura poselskiego, zapowiada, że tego nie odpuści i prokuratura będzie sprawdzać tego maila. A to jest kwestią nieopłacanych rachunków, bo jeszcze taki wątek się pojawił w Twoim tekście. Tak, tak. Byli współpracownicy Andrzeja Szejny mówią, że miał problem z płaceniem rachunków, bo w takiej normalnej sytuacji wygląda to tak, że dyrektor biura poselskiego przelewa co miesiąc pieniądze za prąd, za ochronę, czynsz. Zazwyczaj biura są wynajmowane, więc trzeba opłacić właśnie czynsz. A tutaj w Kielcach było tak, że Andrzej Szejna nie dopuścił dyrektorki do konta, do konta biura poselskiego i to jest bardzo dziwna sytuacja.
Jak tłumaczył w rozmowie ze mną, powiedział, że sam chciał mieć kontrolę nad tym, co wychodzi, wypływa z tego konta. No ale efekt był taki, że zaniedbywał płatności takie comiesięczne. Jego pracownicy zwracali mu na to uwagę. Musieli się tłumaczyć przed właścicielami lokali, gdzie Szejna wynajmował biura, bo to było kilka biur poselskich. Musieli się tłumaczyć również przed firmą ochroniarską. No ale Andrzej Szejna, no... Nie wiedzieć dlaczego tych płatności nie dokonywał regularnie, a zaległości sięgały kilku miesięcy nawet. Smutno się to wszystko czyta, ale to jest właściwie wierzchołek góry lodowej, bo piszesz dalej rzeczy jeszcze bardziej niepokojące.
Mianowicie w opowieściach Andrzeju Szejnie, które zbierasz, na pierwszy plan wybija się alkohol. Marcin, czy Andrzej Szejna spotykał się z wyborcami pod wpływem alkoholu? No tak twierdzą jego współpracownicy, że tak, spotykał się z wyborcami pod wpływem alkoholu, czuć było od niego alkohol. Jego współpracownicy mówią, że to była właściwie norma. Przyjeżdżał już do Kielc pociągiem pod wpływem. Oni go wozili. Zastanawiali się, dlaczego nie przyjeżdża samochodem. Teraz już wiedzą dlaczego nie przyjeżdżał samochodem, dlatego że był pod wpływem. Wozili go na spotkania z wyborcami, wozili go na spotkania ze strukturami partyjnymi.
Ale już po reportażu również tutaj w Warszawie jego bliscy współpracownicy, znajomi z partii, w tym kandydatka na prezydenta Magdalena Biejat powiedziała, że no rzeczywiście Andrzej Szejna... co najmniej od kilku lat miał, ma problem z alkoholem. No właśnie, z tekstu wynika, że to była taka tajemnica Poliszynela. Natomiast już albo w dniu publikacji, albo jeden dzień później Włodzimierz Czarzasty zaatakował cię publicznie. Stwierdził, że opierasz się na anonimowych relacjach, że twój reportaż był nieelegancki. Odpowiedziałeś mu w tekście z 20 marca. Możecie go państwo przeczytać na wyborcza.pl ukośnik duży format. Zresztą pierwszy reportaż również znajdziecie państwo pod tym adresem.
No i odpierasz w nim zarzuty Czarzastego i konkludujesz tak. Czarzasty przypomina polskich biskupów, którzy na zarzuty o nadużycia w diecezjach odpowiadali, że nic nie widzieli, nic nie słyszeli. Powiedz Marcinie, czy dziś, a rozmawiamy 2 kwietnia, podtrzymujesz tę opinię? Włodzimierz Szarzasty ciągle zmienia zdanie i wtedy właściwie rzeczywiście tuż po naszym reportażu powiedział, że to jest wszystko wyssane z palca, że ten reportaż jest poniżej pasa. No i tutaj wychwalał Andrzeja Szejnę, powiedział, że nigdy go nie widział pod wpływem. Mówił, że jest wybitnym doktorem prawa, nie jest doktorem, tutaj podkreślmy.
Włodzimierz Szarzasty wszystkiemu zaprzeczył, chociaż mam informację, że wiedział od lat, że Andrzej Szejna zmaga się z chorobą alkoholową. No właśnie tutaj Włodzimierz Czarzasty dodał, jeszcze to było w stacji TVN, w programie Rozmowa Piaseckiego, że przecież 95% posłów wykorzystuje, naciąga kilometrówki, wykorzystuje kilometrówki nie tak, jak się powinno to robić. No i tutaj rodzi się pytanie, skoro mówi to publicznie wicemarszałek Sejmu, Chyba nie może tej wiedzy tak zostawić. Chyba powinien złożyć doniesienie do prokuratury na 95% posłów, którzy naciągają kilometrówki.
I znam, że jest to szalenie deprymujące. Tak, tak, tak. Ja uważam, że po tym wystąpieniu w telewizji Włodzimierza Czarzastego kancelaria Sejmu powinna zająć się tą wypowiedzią, powinna wezwać na dywanik Włodzimierza Czarzastego, a jeśli nie kancelaria Sejmu, to prokuratura. Bo to nie może być tak właśnie jak mówisz, że wicemarszałek Sejmu wręcz takim rozbawionym tomem mówi o tym, że przecież 95% posłów naciąga te kilometrówki. No my podatnicy za to płacimy, to są gigantyczne kwoty. Tutaj w przypadku Andrzeja Szejny prokuratura bada ponad 120 tysięcy kilometrówek Andrzeja Szejny, co do których są wątpliwości.
Tutaj jeszcze właśnie taka zabawna historia. Czarzasty mówił, że kilka dni temu był w Szczecinie. I z Warszawy do Szczecina, tam i z powrotem jest 1500 kilometrów. No nie jest 1500 kilometrów, bo jest 1100 kilometrów. Pan Czarzasty dodał sobie 400 kilometrów. No 400 kilometrów to jest dużo. I tutaj też zachęcam Kancelarię Sejmu, by zweryfikowała choćby tą szczecińską kilometrówkę Włodzimierza Czarzastego. Szejna dokonał publicznej pokuty po tym wszystkim. 25 marca upubliczniono wpis o takiej treści. Informuję, że zmierzyłem się z problemem nadużywania alkoholu. Dzięki wsparciu rodziny, przyjaciół, a w szczególności dr Bohdana Woronowicza i dr Doroty Woronowicz oraz zespołu terapeutów odzyskałem kontrolę nad zdrowiem.
Wszystkich, których dotknął mój problem przepraszam. Wszystkim, którzy udzielili mi wsparcia serdecznie dziękuję. Więc dla porządku chciałabym wspomnieć, że jakby Shane'a przyznał, że faktycznie miał problem. Natomiast na tle tego wszystkiego pojawiają się kolejne problemy, które znowuż mnie jako obywatelkę szalenie niepokoją. Pierwsza i podjął ją twój rozmówca Paweł w tekście i on powiedział tak, zastanawiam się czy ministrowie i wiceministrowie przechodzą weryfikację służb, przecież wszelkie ich słabości mogą być wykorzystane przez wrogie służby. No i przyznam, że mnie też to zaczęło zastanawiać po przeczytaniu twojego tekstu, po przeczytaniu też oświadczenia pana Szejny, który przyznaje, że ten problem miał, rozumiem, kiedy wykonywał swoje obowiązki wiceministra.
Taka osoba, wiceminister, nie zostaje zweryfikowany do końca przez ABW. Nie mam pojęcia jak do tego doszło. Wciąż ta procedura trwa, a przecież on od kilku dobrych miesięcy, od ponad roku przecież jest wiceministrem. Ponieważ ta sprawa jest dosyć skomplikowana, to może słuchaczkom i słuchaczom przypomnimy, o co tu chodzi. Otóż Andrzej Szejna, powiedziały, że Andrzej Szejna nie uzyskał poświadczenia bezpieczeństwa ABW i ja dodam, że takie poświadczenie jest niezbędne do dostępu do informacji o wyższej klauzuli tajności. Takie postępowanie ma na celu ustalenie, czy Szejna daje rękojmie zachowania tajemnicy. I tutaj też wydaje mi się, że należy dodać, że jako właśnie wiceminister Szejna miał już dostęp do informacji o klauzuli tajne, ale dostęp do tych wyższych klauzul, takich jak właśnie ściśle tajne, wymaga dodatkowych weryfikacji.
I teraz ten proces polega na tym, że ABW sprawdza ankiety bezpieczeństwa, no i ona obejmuje szczegółowe informacje o życiu osobistym, o finansach, ale też uwaga o nałogach. No i cała sprawa polega na tym, że pomimo braku tego poświadczenia, Szejna ma czasowy dostęp do informacji właśnie ściśle tajnych na podstawie decyzji ministra Radosława Sikorskiego. Do czasu zakończenia postępowania sprawdzającego. I tutaj nasuwają się dwa pytania, albo nawet trzy. Pierwsze jest takie, że rozumiem, że takie postępowanie weryfikacyjne trwa. Rzeczpospolita pisze, że ono zostało wszczęte przez służby wobec Szejn w lutym ubiegłego roku. Mamy kwiecień. No i zastanawiam się, dlaczego to tak długo trwa?
Natomiast wiem od moich informatorów, którzy, moi informatorzy mówią, że widzieli Andrzeja Szejnę pod wpływem alkoholu już jako wiceministra spraw zagranicznych. I tutaj mamy problem. No i tutaj właśnie się pojawia trzecia kwestia. Sheyna napisał o oświadczeniu o swojej terapii, że on został zweryfikowany przez ABW, podczas gdy, jak już wspomnieliśmy, ABW ciągle weryfikuje jego profil. Nie kłamałem, zapewnił Rzeczpospolitą i może zacytuję, we wniosku do ABW o certyfikat wpisałem wszystkie informacje, także tą, że odbyłem roczną terapię pomagającą mi wyjść z nałogu. Otrzymałem od funkcjonariusza ABW informację, że potwierdzono, że ją odbyłem.
I tylko tego dotyczyło to zdanie. Nikogo nie wprowadziłem w błąd. No i chciałabym cię poprosić o komentarz do tego, bo jakby w moim odczucie odbycie terapii nie jest równoznaczne z wyjściem z nałogu i właściwie nie wiem, co to by miało zmieniać. Pytanie właśnie, czy ta terapia była skuteczna. W ogóle w całej tej historii Szejny rodzi się takie pytanie, co robią służby właśnie, czy służby działają, czy Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego stanęła na wysokości zadania, jeśli chodzi o weryfikację Andrzeja Szejny. Rodzi się też pytanie, co robi Kancelaria Sejmu. Kancelaria Sejmu, która tak naprawdę ma problem, by weryfikować kilometrówki posłów, ponieważ jak sami twierdzą, nie mają podstawy prawnej, by te kilometrówki weryfikować, ich zasadność.
Dla mnie to jest w ogóle niezrozumiałe. Mam tutaj przed sobą nawet taki formularz jednostronicowy. To jest właśnie formularz, który wypełniają posłowie, tak zwane kilometrówki. On jest bardzo skąpy. Tutaj nawet nie trzeba napisać, gdzie się jedzie, gdzie poseł jedzie. To na pewno jest do zmiany, bo tak jak powiedzieliśmy chwilę temu, chodzi naprawdę o duże pieniądze. Pojawia się też zarzut, że Andrzej Szejna bardzo często korzystał z tak zwanych sejmowych taksówek. To są samochody kancelarii sejmu do dyspozycji również posłów, ale również w celach służbowych. No tutaj jeden z moich rozmówców mówi, że ma wątpliwość, że Andrzej Szajna wykorzystywał te taksówki do celów służbowych.
W poprzedniej kadencji wykorzystywał taksówki ponad 700 razy, te sejmowe taksówki tak zwane. No i tak naprawdę przeciętny obywatel może mieć słuszne zresztą wrażenie. że ci posłowie to tak naprawdę są poza kontrolą. I kilometrówki, tutaj mamy problem, i sejmowe samochody. Tutaj jest problem z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która nie zdążyła jeszcze zweryfikować wiceministra. Przypuszczam, że skończy się to dymisją wiceministra Szejny. No faktycznie wątpliwości dotyczących wiceministra Szejny jest bardzo dużo. Marcinie, dziękuję Ci za rozmowę i za to, że trzymasz rękę na pulsie.
Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.