Mentionsy Mentionsy
8:10
8:10

Czy Kamala Harris będzie prezydentką Stanów Zjednoczonych?

31.07.2024 ·31 min 2 s

Roman Imielski, I zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej", rozmawia z Maciejem Czarneckim, dziennikarzem "Wyborczej" specjalizującym się w polityce amerykańskiej, o tym, czy Kamala Harris ma szansę na prezydenturę. Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].

Najprostsza odpowiedź... Oj, myślę, że za miliardy chyba. Za miliardy, tak. Dokładnie. Najprostsza odpowiedź, no nie wiemy tego oczywiście. Możemy się kierować różnymi kalkulacjami i przeczuciami, ale na pewno zmieniły się nastroje, bo te nastroje dla demokratów były już fatalne. Jeszcze w zasadzie 2-3 tygodnie temu Donald Trump był zdecydowanie na fali, miał wiatr w żagle. Po serii gaf Joe'ego Bidena, począwszy od tej katastrofalnej debaty pod koniec czerwca, a skończywszy na przedstawieniu Wołodymyra Zeleńskiego jako Władimira Putina, ciężko sobie chyba wyobrazić gorszą gafę. na szczycie NATO w obecnej sytuacji międzynarodowej. Po serii bardzo korzystnych wyroków Sądu Najwyższego dla Donalda Trumpa, były prezydent absolutnie robił się, co tu dużo mówić, faworytem do wygrania tych wyborów.

To jest grupa 18-34 zdaje się. No i 60-40% dla Kamali. Dokładnie taką przewagę 20-punktową miał Joe Biden nad Donaldem Trumpem w tej grupie w 2020 roku. Natomiast ostatnie sondaże jeszcze zanim dokonano podmianki pokazywały na to, że ta przewaga stopniała do 6 punktów procentowych tylko. Więc pytanie, jak to się przełoży na sondaże w kluczowych stanach, bo wiemy, że tak naprawdę te wyniki sondażowe ogólnokrajowe niewiele nam mówią, bo specyfika amerykańskiego systemu wyborczego jest taka, że... Tak naprawdę liczy się kilka, no siedem, osiem stanów obecnie, tak zwanych swing states, które przesądzają o tym, kto dostanie się do białego domu.

Także w tych wyborach pewnie będzie republikański. I tak naprawdę liczy się, tak jak powiedzieliśmy, powiedzmy siedem stanów. Ale powiedz o tych stanach właśnie. Które to są stany i dlaczego? Pas rdzy i pas słońca, mówiąc krótko. Czyli pas rdzy to są te Stany na środkowym zachodzie plus Pensylwania, Michigan, Wisconsin, Pensylwania, tereny postprzemysłowe, Ohio, raczej białe, natomiast pas słońca... Pas rdzy, bo mówimy o tym, że przemysł, który tam upada, to trochę alegoria tego, co tam się stało. Ludzie tracili pracę, ta klasa robotnicza, biała klasa robotnicza traciła pracę. Opowieść z książki J.D. Vance'a, kandydata u boku Trumpa na wiceprezydenta. Zresztą też pewnie dlatego, że ma taką historię rodzinną.

Natomiast jest jeszcze pas słońca, czyli Georgia, Karolina Północna, Arizona, Nevada. On jest oczywiście szerszy, ale mówimy tylko o tych Stanach, które są kluczowe dla wyniku wyborów. I w pasie słońca sondaże pokazują, że Trump prowadził z Bidenem dość wyraźnie. W pasie rdzy minimalnie. Teraz te sondaże się zmieniły o tyle, że w zasadzie w pasierdzy jest remis pomiędzy Kamalą Harris a Donaldem Trumpem. Więc już widać poważną zmianę. Jeśli chodzi o Pas Słońca, nie ma jeszcze aż tylu sondaży, żeby tu wysłuchać jakieś konkretne wnioski, ale tu właśnie może być też różnica, bo... W tych Stanach na południu bardzo ważne są właśnie te grupy, o których mówimy, na które Kamala Harris może mieć duży wpływ, czyli mniejszości etniczne, latynosi, czarni, młodzi.

Ja byłem w Arizonie kilka miesięcy temu, rozmawiałem tam z wyborcami i Trumpa i Bidena. I widziałem, że ta mobilizacja elektoratu, znaczy Arizona w ogóle jest takim stanem, gdzie elektorat jest zawsze mocno zmobilizowany. Tam obie partie mają niesamowite w ogóle machiny do mobilizowania poszczególnych grup, latynosi, czarni, mieszkańcy miast, kobiety i tak dalej. Ta kampania przebiega w zasadzie na sterydach. Natomiast... Jak rozmawiałem z ludźmi, to dawało się wyczuć takie trochę zniechęcenie też. Zniechęcenie i zmęczenie tymi dwoma kandydatami starszego wieku. Czyli jak mówią niektórzy Amerykanie, dwóch staruszków naprzeciw siebie, którego już jednego nie ma.

Też jest duża szansa, że to będzie były prokurator generalny, bo ci gubernatorzy, którzy są faworytami... też mają taką przeszłość. No więc rzeczywiście to się bardzo ciekawie układa. Natomiast ja nie wiem, czy to akurat będzie najważniejsze, bo znaczna część elektoratu już jest z góry, jakby ma ustalone poglądy na ten temat, na procesy Donalda Trumpa. Są oczywiście te dwie przeciwstawne narracje, że to jest pociąganie do odpowiedzialności byłego prezydenta albo polowanie na czarownicę, tak jak Trump to przekonuje i co tu dużo mówić, udało mu się przekonać dużą część republikańskiej bazy do tego, Więc wydaje się, że to jednak będzie miało dość ograniczony wpływ. Natomiast to, że Kamala Harris jest młodsza, że udaje jej się, wydaje się, przynajmniej w pierwszych tygodniach, wykreować takie wrażenie, że stanowi jakąś nową siłę, że mamy do czynienia z nowym rozdaniem w amerykańskiej polityce, mimo że ona przecież jest wiceprezydentką cały czas, ale jakby potrafiła tchnąć taką nową energię w tą kampanię na pewno.

To, że jest kobietą... to też jeszcze do niedawna mogliśmy się zastanawiać, przed tym, zanim Hillary Clinton przetarła szlaki, mimo że przegrała w 2016 roku z Donaldem Trumpem, mogliśmy się zastanawiać, czy Ameryka jest gotowa na prezydentkę. Teraz wydaje się, że jednak jest. I przy tym, jak ważny jest w tej kampanii temat aborcji... Może się to okazać otutem, ponieważ Biden głosi mniej więcej na temat aborcji to samo, co Kamala Harris, natomiast to badania pokazują, wielu wyborcom wydaje się po prostu bardziej wiarygodna w tej obronie praw reprodukcyjnych. Ona mówi nie tylko o aborcji, ale w ogóle o prawach reprodukcyjnych, więc in vitro też. dostęp do antykoncepcji i tak dalej. To jest ważna część jej kampanii.

I tak też w tym kierunku idzie Donald Trump. On mówi, ja nie jestem aż takim wielkim przeciwnikiem aborcji, natomiast o tym powinien decydować Stany. Co jednocześnie wykłada, że duża część tych skutek... To jest taka ucieczka od tematu troszeczkę Trumpa, bo on absolutnie z jednej strony mówi to w wywiadach, które są skierowane do trochę szerszej publiki, natomiast na wiecach się chwali tym, że to ja nominowałem troje sędziów do Sądu Najwyższego, który... w czerwcu 2022 roku rzeczywiście odkręcił ten precedens, który przez dekady od 1973 roku gwarantował prawo do aborcji w całych Stanach Zjednoczonych. Skutek jest ogromny. Zostały ograniczone prawa w dziesiątek milionów kobiet. w Stanach Zjednoczonych.

albo czarny senator z Karoliny Północnej, Tim Scott. Ci ludzie poszerzyliby być może trochę bazę elektoratu Donalda Trumpa. Natomiast Trump to jest Trump, on zawsze podejmuje swoje decyzje, ma jakieś intuicje polityczne, jak się okazało wiele razy też nie najgorsze, co by o nim nie mówić, i zdecydował się na kogoś takiego jak Vance. Człowiek z Pasardzy właśnie, z jednej rodziny w sumie, który sam doszedł do stanowiska już nie tylko senatora dzisiaj z Ohio, ale przede wszystkim uznanego finansisty z Doliny Krzemowej. No tak, taki trochę self-made man, rzeczywiście bardzo mocno akcentujący tą taką podstawową, jedną z podstawowych zasad wyznawanych przez republikanów, że każdy jest kowalem własnego losu.

Mający naprawdę ciekawą, rodzinną historię. Mam wrażenie, że też Trump wybrał go dlatego, że to jest człowiek, który absolutnie nie gryzie się w język. Tak jak Donald Trump właśnie potrafi wyłożyć kawę na ławę, niektórych szokuje, ale Trumpowi najwyraźniej się to podobało. To jest też człowiek, który sam przyznaje się, że ma gulę w gardle, kiedy słyszy ten utwór. God bless the USA Lee Greenwooda, przy którym Trump też czasami wychodził na wiece. Więc jest jakaś taka nić jeszcze połączenia, jeśli chodzi o to, co możemy nazwać takim nostalgicznym nacjonalizmem. Make America Great Again. To takie pojęcie, które ukłuł brytyjski politolog pewien. Natomiast pasuje to wszystko Trumpowi do układanki.

No to jest bardzo ciekawa postać. Senator z Arizona. Też kluczowego stanu. Nie tylu ma elektorów, co Pensylwania, co prawda, bo jest dużo mniej ludzi tam mieszka. No i kluczowego, ale mimo wszystko w obecnej sytuacji trochę mniej kluczowego, bo właśnie po pierwsze mniej elektorów, po drugie dość duża przewaga Trumpa, przynajmniej do tej pory. Zobaczymy jak te sondaże będą się układać, bo dopiero spływają te pierwsze sondaże z pasa słońca. Natomiast Kelly to jest rzeczywiście bardzo ciekawa postać, bo zanim on był senatorem, no to był też przez wiele lat pilotem wojskowym, brał udział w pustynnej burzy, chociażby w Iraku. Później był astronautą, cztery razy zdaje się poleciał w kosmos, potem brał udział w tym słynnym eksperymencie ze swoim bratem bliźniakiem Scottem Kellym. Scott przebywał przez rok na orbicie w Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Czyli w 2025 roku zobaczymy w Białym Domu albo Kamalę Harris, i chyba tu nie ukrywajmy, życzymy sobie, żeby to była Kamala Harris z punktu widzenia naszych nawet interesów, albo znowu Donalda Trumpa. Dla Polski, dla Europy, dla NATO na pewno Kamala Harris byłaby lepsza. Tak. Dziękuję bardzo jeszcze raz. Maciej Czarnecki, specjalista od Stanów Zjednoczonych, dziennikarz Gazety Wyborczej. Roman Imielski, bardzo dziękuję za wysłuchanie naszego dzisiejszego podcastu i oczywiście zapraszam od poniedziałku do piątku na 8.10 na inne nasze bardzo ciekawe podcasty.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.