Mentionsy Mentionsy
8:10
8:10

Czy Kamala Harris będzie prezydentką Stanów Zjednoczonych?

31.07.2024 ·31 min 2 s

Roman Imielski, I zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej", rozmawia z Maciejem Czarneckim, dziennikarzem "Wyborczej" specjalizującym się w polityce amerykańskiej, o tym, czy Kamala Harris ma szansę na prezydenturę. Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].

Najprostsza odpowiedź... Oj, myślę, że za miliardy chyba. Za miliardy, tak. Dokładnie. Najprostsza odpowiedź, no nie wiemy tego oczywiście. Możemy się kierować różnymi kalkulacjami i przeczuciami, ale na pewno zmieniły się nastroje, bo te nastroje dla demokratów były już fatalne. Jeszcze w zasadzie 2-3 tygodnie temu Donald Trump był zdecydowanie na fali, miał wiatr w żagle. Po serii gaf Joe'ego Bidena, począwszy od tej katastrofalnej debaty pod koniec czerwca, a skończywszy na przedstawieniu Wołodymyra Zeleńskiego jako Władimira Putina, ciężko sobie chyba wyobrazić gorszą gafę. na szczycie NATO w obecnej sytuacji międzynarodowej. Po serii bardzo korzystnych wyroków Sądu Najwyższego dla Donalda Trumpa, były prezydent absolutnie robił się, co tu dużo mówić, faworytem do wygrania tych wyborów.

Demokraci zastanawiali się, czy podmienić tego Bidena, czy nie podmienić, czy skupić się wokół niego, czy naciskać na jego odejście. Czasu było coraz mniej. Wszyscy wiemy, co się zadziało. I teraz... Nie wiemy oczywiście, nie znamy odpowiedzi na to główne pytanie, które zadałeś na początku, ale na pewno jest nowa energia, jest nowe rozdanie. Kampania została w pewnym sensie zresetowana. Widać, że jest entuzjazm po stronie demokratów wreszcie. Ponad 170 tysięcy nowych wolontariuszy zapisało się do sztabu Kamali Harris. Ponad 200 milionów dolarów w pierwszym tygodniu kampanii zgromadzonych przez Kamalę. To od razu powiedzmy jest bardzo duża kwota. To jest bardzo duża kwota. Poza tym odblokowano też automatycznie darczyńcy, którzy wstrzymywali, którzy zamrażali środki, czekając na rezygnację Joe'ego Bidena.

Teraz je odblokowują. Także ta kwota tak naprawdę jest jeszcze większa. I są jeszcze pieniądze z kampanii tej, którą prowadził Joe Biden jeszcze, jako ten faworyt, który miał być tylko oficjalnie nominowany na sierpniowej konwencji demokratów. To jest około 150 milionów. To był jeden z głównych atutów tego rozwiązania, w którym to Kamala Harris najprawdopodobniej, mówię najprawdopodobniej, bo jeszcze formalnie nie dostała tej nominacji, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że rzeczywiście dostanie. To był jeden z głównych atutów, dla których właśnie Kamala Harris zastępuje Joe'ega Bidena. Czyli może odziedziczyć te pieniądze, chociaż Trumpiści próbowali przekonywać, że nie może i składali tam różne protesty. Tu pieniądze są ważne, bo ja bym do nich wrócił, ponieważ pewnie nie wszyscy z naszych słuchaczy zdają sobie sprawę, że aby zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych, no to trzeba wydać grubo powyżej miliarda dolarów dzisiaj.

Pierwsze sondaże po tej podmiance pokazują, że Kamala Harris ma szansę na odbudowę takiej tradycyjnej w ostatnich latach, przynajmniej w ostatnich cyklach wyborczych, tradycyjnej koalicji, która wynosiła do władzy demokratów. To jest mniejszości etniczne, czarni, latynosi, kobiety, młodzi. Te wszystkie grupy, w których widać było pewną erozję poparcia dla Joe'ego Bidena. Biden dalej prowadził z Donaldem Trumpem, ale sondaże wskazywały, że ta różnica jest mniejsza niż w 2020 roku. Przykładowo jeden z najnowszych sondaży, bodajże to Ipsosa, wskazuje na to, że Kamala w zasadzie odbudowała poziom jego poparcia, różnicę, przewagę nad Trumpem, jeśli chodzi o najmłodszych wyborców.

Ja byłem w Arizonie kilka miesięcy temu, rozmawiałem tam z wyborcami i Trumpa i Bidena. I widziałem, że ta mobilizacja elektoratu, znaczy Arizona w ogóle jest takim stanem, gdzie elektorat jest zawsze mocno zmobilizowany. Tam obie partie mają niesamowite w ogóle machiny do mobilizowania poszczególnych grup, latynosi, czarni, mieszkańcy miast, kobiety i tak dalej. Ta kampania przebiega w zasadzie na sterydach. Natomiast... Jak rozmawiałem z ludźmi, to dawało się wyczuć takie trochę zniechęcenie też. Zniechęcenie i zmęczenie tymi dwoma kandydatami starszego wieku. Czyli jak mówią niektórzy Amerykanie, dwóch staruszków naprzeciw siebie, którego już jednego nie ma.

Jednego nie ma, teraz mamy naprzeciwko niego prawie 20 lat młodszą, kolorową kobietę i to jest zupełna zmiana w tym wyścigu. A czy myślisz, że jednak republikanie ostatnio zdecydują się na kolejną debatę, tym razem z Kamalą Harris, bo ta debata była zaplanowana na wrzesień, ale oczywiście miała to być debata Donald Trump, Joe Biden i między innymi republikanie, o czym wspomniałeś, mieli grać, że zobaczcie, tu z jednej strony nasz kandydat, co prawda już troszkę w podeszłym wieku, ale ciągle z dużym wigorem, energią, a tutaj tak zwany Sleepy Joe, jak go określali. przeciwnicy i określają cały czas Joe'ego Bidena, który już nawet do końca nie potrafi sformułować klarownych myśli. I teraz sztab Trumpa mówi, okej, to miał być Joe Biden, sytuacja się trochę zmieniła, na razie jesteśmy trochę na nie, jeśli chodzi o tę debatę.

że boją się Kamali Harris, że boją się takiego pojedynku, więc myślę, że Trump absolutnie nie ma wyboru i będzie musiał stawić czoła kandydatce demokratów. Bo o jednej sprawie wspomnieliśmy, tej, której się boją republikanie, to właśnie to, że oni grali na ten wiek też i pewną już dysfunkcjonalność Joe'ego Bidena. Kamala Harris to jest zupełnie inna osoba, jak powiedziałeś, dużo młodsza. To już byłby ten dysonans, który Amerykanie by zobaczyli, ale drugi to jest też to, że Kamala Harris to jest była prokurator generalna stanu Kalifornia, a po drugiej stronie mamy człowieka, który został skazany w kryminalnym procesie. I na to już demokraci też grają. No tak, to jest duży kontrast rzeczywiście. Co więcej, prawdopodobnie do tego pewnie dojdziemy, ale kandydat na wiceprezydenta... To zostawmy, będzie to pytanie.

Także obawiano się tego i to był jeden z głównych argumentów, dla których były jednak naciski na Joe'ego Bidena, żeby zrezygnował, bo obawiano się tego, że nie tylko przegra wybory prezydenckie z Donaldem Trumpem, ale jeszcze pociągnie w dół partię, która straci kontrolę nad Senatem i nie udaje się odzyskać kontroli nad Izbą Reprezentantów, bo teraz to też powiedzmy słuchaczom, którzy może nie śledzą na co dzień amerykańskiej polityki, teraz mamy sytuację taką, że demokraci mają minimalną większość w Senacie, Republikanie dość niewielką większość w Izbie Reprezentantów. No i zobaczymy piątego, jak to się zmieni. To nie tylko wybory do Izby Reprezentantów i do Senatu, ale też wybory lokalne, wybory na gubernatorów, referenda, które się odbywają zawsze przy okazji, więc to cały jakby cykl, cała seria wyborów.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.