Mentionsy
Jak logopeda wspiera dorosłych - o pracy z głosem, ciałem i komunikacją
W tym odcinku rozmawiamy o logopedii dorosłych. O głosie, który nie zawsze brzmi tak, jakbyśmy chcieli i o mowie, która czasem nie nadąża za tym, kim jesteśmy. Jak wygląda profesjonalna logopedia dla osób dorosłych i młodzieży? Czym różni się od pracy z dziećmi? Jak wspiera wokalistów, aktorów, osoby w trakcie leczenia ortodontycznego czy osoby jąkające się? I dlaczego głos to coś więcej niż dźwięk? To wyraz tożsamości, narzędzie relacji i ważny element dobrostanu?
Naszą gościnią jest Aurelia Wawrowska – logopedka, terapeutka głosu, współwłaścicielka Instytutu Rozwoju „W Przestrzeni”, która od lat z uważnością, empatią i profesjonalizmem towarzyszy osobom dorosłym i młodzieży w odzyskiwaniu komfortu mówienia i pełniejszego wyrażania siebie.
Rozmawiamy o pracy z głosem w podejściu holistycznym, o napięciach w ciele, komunikacji, która nie działa, i o tym, jak ważne jest, by być naprawdę usłyszanym przez innych, ale i przez samego siebie.
Szukaj w treści odcinka
Aurelia, ja mam możliwość pracy konkretnie w tej miejscowości i na tym stanowisku albo w tej specjalizacji, ale ja tego nie wezmę, bo ja mam wadę ry.
Niestety wady wymowy często dyktują jak żyć.
No dobra, nauczę się, ale i tak pewnie będę mówił po swojemu.
Osoby nie angażują się w różne spotkania towarzyskie.
Odmawiają sobie rozmów, odmawiają sobie wzięcia dodatkowego jakiegoś lepszego stanowiska, bo tam trzeba gadać, a ja mam ładne wymowy.
No będę brzmiała jak osoba z tabatu.
No przez chwilkę tak będzie.
Aurelia teraz tak dziwnie pewnie wygląda.
Tak ja teraz dziwnie brzmię.
Dążymy ogólnie do tego, aby mówić w sposób spontaniczny, a nie żeby iść do sklepu i poprosić o kilogram buraków.
No tak nie chcemy mówić.
Ale żeby te buraki były burakami, to trzeba przejść przez tą najtrudniejszą drogę tego utrwalania.
Witamy serdecznie w Instytucie Rozwoju w Przestrzeni, miejscu, w którym spotykają się wiedza, uważność i praktyka wspierająca rozwój człowieka w całej jego złożoności.
To właśnie tutaj rozmawiamy o pracy z ciałem, głosem i emocjami w sposób holistyczny, z szacunkiem do indywidualnej historii każdej osoby, która przekracza próg tego miejsca.
Ja nazywam się Magdalena Miczulis i zapraszam Was do kolejnego odcinka podcastu, w którym przyglądamy się niezwykle interesującemu obszarowi – logopedii dorosłych.
Będziemy rozmawiać o pracy z głosem, mową, napięciem w ciele, a także o tym, jak logopedia może realnie wspierać nie tylko osoby z dysfunkcjami artykulacyjnymi, ale również wokalistów, aktorów i wszystkich tych, którzy na co dzień pracują głosem.
Naszym dzisiejszym gościem jest Aurelia Wawrowska, współwłaścicielka Instytutu W Przestrzeni, logopedka, terapeutka głosu i osoba, która od lat z ogromną pasją i zaangażowaniem wspiera dorosłych i młodzież w odnajdywaniu klarowności, mocy i swobody w mówieniu.
Aurelia łączy pracę logopedyczną z podejściem somatycznym, oferując wsparcie osobom z dysfunkcjami artykulacyjnymi w trakcie leczenia ortodontycznego, a także wokalistom, aktorom oraz tym, którzy doświadczają jąkania, saplenienia, trudności w emisji lub napięć w obrębie aparatu mowy.
Współtworzę również wyjątkowe wydarzenie SPA dla głosu, przestrzeń regeneracji i świadomej pracy z głosem.
W dzisiejszym odcinku porozmawiamy o tym, jak naprawdę wygląda logopedia dorosłych, o tym, co może się wydarzyć, kiedy zaczynamy traktować swój głos jak sprzymierzeńca, a nie przeszkodę, i o tym, jak ważne jest, by głos, także w sensie symbolicznym, naprawdę należał do nas.
Aurelia, bardzo się cieszę, że jesteś dzisiaj z nami.
To zacznijmy od tego, że w dorosłym życiu mowa staje się naszą wizytówką.
To, jak mówimy, często decyduje o wielu rzeczach, o pierwszym wrażeniu, o skuteczności w pracy czy nawet o komforcie w relacjach.
Tak z Twojego doświadczenia, jakie są dzisiaj najczęstsze powody lub motywacje, dla których dorośli udają się do logopedy?
Dziękuję Ci za to pytanie Magda, bo to jest jedno z ważniejszych, jakie myślę można by było zadać.
Począwszy od tego, że są rodzicami i są młodymi rodzicami i chcą nauczyć swoje dzieci, które są w trakcie rozwoju mowy poprawnych dźwięków, czyli jak mają wadę wymowy, to nie chcą, aby ich dzieci miały wadę wymowy.
To jest powiedzmy jeden powód.
Drugi powód jest taki, że pracują w pewnych miejscach, gdzie posługują się częstomową, prezentują coś, mają kole, mają spotkania i otrzymują różne zwroty typu powtórz, nie rozumiem i ich to motywuje, aby coś z tym zrobić.
Mają też ogólnie wady wymowy, takie klasyczne wady wymowy, które są nam wszystkim powszechnie znane, czyli wada ry, wada szy, serczenienie i chcą się tego pozbyć, w cudzysłowie.
Pozbyć, ponieważ dopiero teraz się dowiedzieli, że to można naprawić, ponieważ krążył stereotyp.
Wciąż krąży niestety stereotyp, że
Osoba dorosła jest za stara na korektę wady wymowy, więc różne są powody właśnie, począwszy od rodziców, którzy chcą być wzorem dziękowym dla swoich dzieci, po różne zawody, gdzie mowa i głos jest narzędziem pracy.
Także różne przeróżne powody, natomiast każda z tych osób ma swoją motywację i to jest najważniejsze, że ona przychodzi z motywacją, a nie że im ktoś każe.
Powiedziałaś właśnie o tych mitach czy też takich przekonaniach a propos terapii logopedycznej dla dorosłych, na przykład, że jest za późno, że to jest tylko dla dzieci.
Niektórzy mówią, że wymowa wcale nie ma znaczenia i te przekonania często spowalniają decyzję o zmianie.
Z jakimi jeszcze mitami na temat terapii logopedycznej dla dorosłych spotkałaś się najczęściej i które warto Twoim zdaniem obalić?
Ten pierwszy, najważniejszy, że ktoś jest za stary, prawda?
Że już jest za późno.
To jest taki klasyk, który wybija się ze wszystkich stereotypów, jeżeli chodzi o mowę dorosłych, bo zaraz pod nim jest taki stereotyp, że no dobra, nauczę się, ale i tak pewnie będę mówił po swojemu.
Czyli nie wierzą, nie ma tej wiary, że jak się nauczą, to i tak będę mówić po dawnemu, czyli w tym swoim starym nawyku, bo nie wierzą w to, że ta nowa mowa skoczy i że będą się nią posługiwać.
Wierzą w terapię, wierzą te osoby w to, że straszy to naprawić, ale nie wierzą w to, że to naprawdę się zmieni w mowie codziennej.
Na jakiej podstawie też ludzie zakładają, że pomimo terapii logopedycznej i tak się nic nie zmieni?
Wiesz co, przez wiedzę, dawną wiedzę, właśnie, chociaż stereotyp nie wziął się z powietrza i właśnie chodzi o to, że jeszcze do tej pory niektóre osoby mówią, ja spotykam się z takimi osobami dorosłymi w moim gabinecie, którzy mówią mi, że byli, nie wiem, rok temu, dwa, sprawdzić z ciekawości u logopedów, czy coś mogą zrobić i na przykład dostawali takim tekstem na twarz, że nie, to już jest za późno.
Tak, tak, albo właśnie tak, tak, tak, więc no skądś to się wzięło, nie?
Także te blokady mogą być z różnych powodów i ta niewiara się może brać zewsząd.
Tak naprawdę nie ma różnego źródła, skąd to się wzięło.
Po prostu to jest, to funkcjonuje, to istnieje.
No i potem właśnie okazuje się, że są logopedzi, którzy to przełamują i mówią, to jest absolutna bzdura, że osoba dorosła potrafi szybciej, szybciej mieć efekty niż właśnie dziecko.
Niesamowita.
No, ale no skądś to się wzięło.
Skądś to się wzięło, nigdy nie grzebałam, jakoś to mnie też nie interesowało i szukałam źródła, bo też nie chciałam jakoś się tym za mocno interesować, ale tak jest.
Czyli pierwsza konkluzja, jeżeli ktoś mówi, że się nie da, to warto poszukać też osoby, która da drugą opinię w tym temacie.
Dobrze, że to wybrzmiało.
Myślę sobie też jeszcze o dorosłych pacjentach logopedycznych, jako kimś, kto być może przychodzi już z gotowym planem, czy oczekuje konkretnych efektów.
Z jednej strony zna swoje braki, ale też być może jednocześnie marzy o szybkiej poprawie.
Trochę tak jak klient na przykład w sklepie z garniturami chce, by pasowało od razu i idealnie.
Jakie w Twojej praktyce są oczekiwania?
Dorosłych klientów względem terapii logopedycznej i jakich rezultatów najczęściej się spodziewają?
Potrzebują szybko zazwyczaj.
Zazwyczaj chcą szybko i jest ta szybkość spowodowana tym, że coś ich zaraz za rogiem czeka.
Coś na nich za rogiem czeka, a to jakiś ślub, przysięga i potrzebują do przysięgi się nauczyć poprawnej wymowy.
Tak.
Albo mają konferencję, w której mają wziąć udział, a są słabymi mówcami, chociażby takie rzeczy, więc potrzebują szybko.
Są też osoby, które nie potrzebują szybko, mają na to czas, ale po prostu chcą zmienić, bo już mają dosyć kompleksu.
Także oczekiwania są naprawdę różne i każde to oczekiwanie jest skojone, tak jak właśnie to działa z tym garniturem, pod każdego.
Natomiast zawsze pada to stałe pytanie.
Gdy ktoś przychodzi na spotkanie pierwsze ze mną na taką pierwszą konsultację, gdzie ja zbieram wywiad, obserwuję, to zawsze jest takie pytanie na samym końcu.
Aurelia, ile to mniej więcej potrwa albo po jakim czasie będą pierwsze efekty?
Ja wtedy trochę korzystam z takiego mojego kawałka wiedzy psychologicznej, bo sama jestem w psychoedukacji, pobieram psychoedukację i zawsze mówię, to zależy.
To zależy, dokładnie.
Tak, to zależy.
Natomiast mówię do nich właśnie, że efekty zależą od tego, jak bardzo będziesz zmotywowany, jak bardzo będziesz współpracował i jak będziesz regularny w tym, co robimy.
Bo jeżeli osoba jest regularna w ćwiczeniach, w treningu pomiędzy spotkaniami, jest zmotywowana i wjeżdży w tę terapię i wjeżdży w te ćwiczenia, to te efekty przychodzą naprawdę szybko.
Natomiast jeżeli się komuś nie chce, ok, wierzę, że to działa, ale poczekam, nie mam czasu, to to się wszystko przeciąga.
I to tak właśnie działa, więc każdy oczekuje efektu szybko, ale te efekty przychodzą różnie w zależności od tego, jakie podejście ma osoba kliencka i logopeda.
Tak to wygląda.
Więc to zależy.
To zależy.
Tak, tak.
Ja zawsze też powtarzam na moich spotkaniach, że najwięcej roboty się robi właśnie pomiędzy spotkaniami.
Także dzięki, że to powiedziałaś.
No tak, no i pytanie na ile starczy tej cierpliwości, determinacji i też systematyczności, o której wspomniałaś.
Powiedziałaś też o diagnozie czy o tych wstępnych spotkaniach, które masz z osobami, które decydują się lub chcą się zdecydować na terapię logopedyczną i tak myślę sobie, że to trochę taka
Trochę jak z analizą orkiestry, że wyłapujesz pewnie każdy dźwięk, każdy element musi być usłyszany czy oceniony, zinterpretowany.
I tak sobie jeszcze myślę, że w przeciwieństwie do dzieci, to wyzwanie z dorosłymi pacjentami może być też takie, że dorośli pacjenci często maskują swoje trudności, co wymaga jeszcze większej precyzji.
Jak wygląda u Ciebie taki proces diagnozy logopedycznej?
Z jakich narzędzi też najczęściej korzystasz?
Na szczęście, jeżeli chodzi o proces dorosłym, takie szczęście moje polega na tym, że mam czułe ucho, więc jak już ktoś przechodzi, to ja już ze słuchu wyłapuję, co się dzieje na poziomie artykulacji, czyli ja już mniej więcej jestem w stanie sobie wyobrazić, jak ta osoba realizuje pewien dźwięk.
Ponieważ znam podstawę anatomii, wiem jak te dźwięki powstają, jeżeli chodzi o pracę narzędów artykulacyjnych, ja mniej więcej wiem jak osoba, chociażby z wadą ry, mówi swoje ry.
Wiem jak ten język się powiedzmy układa, więc przede wszystkim...
Ze słuchu zbieram wywiad, czyli zbieram też historię, co się działo na przestrzeni właśnie rozwoju mowy, później na etapie dorosłym, czy były jakieś zabiegi, czy były jakieś aparaty na zęby, co się działo w trakcie przed przyjściem do mnie, czy jakieś były też inne terapie logopedyczne.
Ja zbieram wywiad, im więcej wiem, tym później mogę dopasować terapię.
Więc przede wszystkim wywiad, moja własna obserwacja słuchowa, no i potem oczywiście sobie zerkam już.
Ja mam ustna.
Ja mam ustna i tam już oceniam funkcje, czyli jak pracuje język, jak pracuje żuchwa, jak pracują te wszystkie narządy artykulacyjne, które są ruchome.
Ja pracuję cały kompleks ustno-twarzowy i mam efekt i mam diagnozę, którą mogę postawić, która też się potem może zmieniać albo też może się lekko poszerzać.
To na kolejnych spotkaniach mogą wychodzić nowe rzeczy, które mogą być diagnostyczne.
Takiego pierwszego wywiadu dużo już wiem, mogę postawić diagnozę, mogę stworzyć jakiś plan, na czym się będziemy skupiać, ale i tak dużo rzeczy wychodzi zawsze w trakcie.
Więc ja nie korzystam z jakiegoś powiedzmy arkusza, kwestionariusza, formularza.
Ja to wszystko robię indywidualnie.
Każde moje spotkanie diagnostyczne jest zupełnie inne, więc w zależności od tego, kto przychodzi i z czym.
Czyli masz podejście bardzo kompleksowe i holistyczne do tego, żeby postawić taką diagnozę.
Zastanawiam się jeszcze, czy doświadczasz wyzwań w pracy z dorosłymi pod kątem tego, że być może są osoby z dużym bagażem i doświadczeń i oczekiwaniami.
Wspomniałaś, że niektóre osoby przychodzą już po jakichś innych konsultacjach.
Z drugiej strony pojawiają się napięcia, właśnie brak czasu, czasem nieufność i wyobrażam sobie, że terapia logopedyczna w takich warunkach wymaga też od Ciebie dużo elastyczności i szybkiego reagowania.
Jakie trudności najczęściej napotykasz w pracy z dorosłymi i co najbardziej utrudnia cały proces?
Nie tyle co utrudnia, nie czuję tego, aby coś utrudniało, bardziej mam takie...
Przystanki, jeżeli nie wiem, czy to jest temat do mnie, czy do innego specjalisty.
Takim fajnym przykładem może być to, że jak była u mnie jakiś czas temu klientka, z wywiadu, z obserwacji, z całego spotkania takiego diagnostycznego wyszło, że ja nie mam w ogóle uwag do mowy.
Nie jestem pewna, czy to jest temat do mnie, ponieważ rozwinęłam troszkę, pogrzebałam troszkę, zadałam pytania, które były komfortowe.
Też zawsze się pytam, czy mogę takie pytanie zadać, ponieważ po prostu będzie mi prościej coś ocenić.
Zadałam pytanie, czy ta mowa, którą ona ocenia jako trudna mowa, czy to jest...
Mowa, która jakościowo spada w jakichś konkretnych sytuacjach.
Mowa powiedziała do mnie, że Jesiana Trudnik gada, kiedy gada z ojcem.
I wtedy takie miałam, aha, to nie jest temat do mnie, to nie jest do pracy ze mną, to jest do pracy terapeutycznej, to jest relacyjne.
Ta mowa się może pogarszać w rozmowie z tatą i to jest do pracy z terapeutą, a nie ze mną.
Ponieważ na takim poziomie logopedycznym tam wszystko się zgadzało.
Więc to są ewentualne jakieś takie moje, nie tyle co blokady, ale też nietrudności, takie momenty bycia czujną.
Więc jeżeli już mam być szczera, to co jest dla mnie trudne, to takie...
To takie właśnie bycie czujną i nie pominąć tego, tylko wyłapać to w odpowiednim momencie i przekierować, a nie liczyć w mowę, żeby była stuka dla sztuki.
To bardzo ciekawy przykład, którym się podzieliłaś, bo właśnie trudności artykulacyjne u dorosłych mogą mieć różne przyczyny, tak jak powiedziałaś, czasem są efektem problemów z dzieciństwa.
Uwielbiam ją w ogóle wywoływać i ją utrwalać, bo to jest taka wdzięczna głoska, na nią zawsze każdy czeka.
O tak.
Te wibracje, których nie czuli wcześniej przez naście lub dziesiąt lat.
Tak.
Więc głos kary to jest taka typowa w moim gabinecie.
Bo pytasz się o artykulacyjne tematy, więc artykulacyjne to to są nic innego jak głoski, więc właśnie głoskary, seplenienie wszelkiego rodzaju, bo można seplenić na różne sposoby, bystrzy czy sy czy si, więc seplenienie.
Natomiast takim klasykiem klasyków jest właśnie głoskary.
Jeżeli chodzi jeszcze o artykulacyjne prace ze mną, no to tak, to głos karysoplenie, czasami też jest tak, że jest mowa bezdźwięczna, są osoby, które mają trudność, nie, to nie jest trudność, źle powiedziałam, mają takie obserwacje, że nie są, że powiedzmy zjadają pewne głoski.
W Przestrzeni.
Uweźdźwięczniają głoski twarde, czyli zamiast D mówią T i to też jest wada artykulacyjna.
Takie rzeczy, takie tematy.
R-ka, staplenienie, bezdźwięczność, jąkanie również, ale to już nie jest wada artykulacyjna.
Jąkanie to też się tym zajmuje, natomiast nie jest to wada artykulacyjna, jest to zaburzenie wody.
Czy tych właśnie wad artykulacyjnych?
Podłoże wad artykulacyjnych to przede wszystkim praca z językiem, czyli język pracuje albo język dociera nie w te miejsca artykulacji, które powinny działać podczas artykulacji konkretnej głoski i ten język tam nie dociera z różnych powodów, bo na przykład coś się dzieje w kompleksie ustotworzowym, czyli na poziomie żółkwej języka, na poziomie też oddychania.
O to chodzi, a jeżeli chodzi o jąkanie, to jąkanie jest zaburzeniem mowy, czyli to jest coś więcej niż wada artykulacyjna, to już też obejmuje głowę.
Kładą w kij mrowisko, tak.
Głowę, jest to zaburzenie często lękowe.
O, tak.
Stąd zaburzenie mowy.
Czy to wynika właśnie z jakichś konkretnych zaburzeń w dzieciństwie?
Czy czasami jest tak, że ktoś już rodzi się, powiedzmy, z konkretną dysfunkcją?
Masz na myśli jąkanie czy artykulację?
Jedno i drugie, tak naprawdę.
Oczywiście czasami w wywiadzie tak jest, że osoba mówi, no mój tato się jąkał, albo mój dziadek, albo mój bujek, albo moja mama.
Ok, natomiast z tym się nie rodzisz, bo jąkanie przychodzi jak już mówimy.
I osoba często traci płynność mówienia z jakiegoś powodu, z jakiejś sytuacji, gdzie ten układ nerwowy nie wyrabia i idzie nam na mowę, tak kolektualnie rzecz ujmując.
A jeżeli chodzi o wady artykulacyjne, jakie są podłoże?
Szerokie podłoże, to mogą być zęby, wady zgryzu, to mogą być wady oddechowe, to może być kiepska praca żuchwy, czyli wszystko to, co obejmuje się w kompleksie ustno-twarzowym, uwaga, rozwijam,
Czyli czynny skoprys ustnotwarzowy, czyli tak od głowy aż do obojczyków.
Jeżeli mamy jakieś zmiany funkcyjne na poziomie kontekstu ustnotwarzowego, to się nam to może objawić w mowie jako wada albo jako deformacja, bo nie zawsze deformacja głoski jest wadą głoski.
Myślę sobie teraz o metodach pracy, które podejmujesz z dorosłymi, no bo dobór metody na pewno wymaga dużej precyzji i indywidualnego podejścia, coś o czym wspomniałaś na początku, że nie ma jednej dobrej drogi, jednego dobrego podejścia, więc oprócz kompleksowego podejścia proponujesz też indywidualne.
Myślę sobie też, że to co działa u dzieci też nie sprawdzi się zawsze u dorosłych.
Pomyślę sobie jeszcze o tych dorosłych jako o osobach, które mają utrwalone nawyki, mają też inne potrzeby, więc jakie metody lub techniki najlepiej sprawdzają Ci się u dorosłych i dlaczego właśnie te?
Tutaj jeszcze warto wspomnieć i taką mam potrzebę o tym powiedzieć, że osoby dorosłe, które mają potrzebę logopedyczną, czyli potrzebują coś poprawić w swojej mowie lub na poziomie artykulacji lub ogólnie w komunikacji, to są te zaniedbane logopedycznie dzieci, czyli osoby dorosłe, które teraz chodzą na zajęcia logopedyczne, to są zaniedbane
Dzieci, jeżeli chodzi o pracę logopedyczną, jak były młodsze, czyli też tak może być, że te osoby kiedyś chodziły do logopedy i została ta praca przerwana u logopedy i teraz muszą to dokończyć w wieku dorosłym lub są to osoby dorosłe, które potrzebowały już wcześniej pracy logopedycznej w wieku dziecięcym, a nikt tego się nie podjął.
Osoba dorosła, która pracuje z logopedą, to jest osoba, która wcześniej albo już była zaopiekowana logopedycznie, była mała i coś tam się nie udało lub miała potrzebę opieki logopedycznej.
A nie została ona włączona.
I to jest tak właśnie, że co osoba to inna metoda.
To jest taki myślę bardzo fajny przykład i na tym przykładzie sobie tutaj opiszę jak to działa.
Że mamy głos kery, która jest zaburzona i no okej.
Po necie krąży dużo różnych kart pracy, jakichś narzędzi, kupować to, kupować tamto.
Ja z tego w ogóle nie korzystam.
Ja jestem osobą, która nie korzysta z kart pracy.
Ja pracuję na bieżąco, to znaczy na początku...
Opisuję, co się dzieje i jeżeli słyszę, że coś się dzieje właśnie na poziomie funkcji, czyli na poziomie języka, to na początku potrzebuję ten język poprawić, tę funkcję języka.
A żeby poprawić funkcję języka, trzeba znać,
No trochę anatomii, więc załóżmy moją metodą jest to, że znam anatomię.
Później jak już ten język pracuje, to idziemy po tę głoskę ry, czyli ją trzeba wywołać, trzeba wiedzieć jak, więc moją metodą jest wiedza jak ją wywołać.
No i później trzeba ją utrwalać na czymś, czyli na wyrazach, na zdaniach, na tekstach.
I to już mam w zasobach.
Jakieś wyrazy, jakieś zdania, jakieś teksty.
I na tym polega moja praca, na tym polegają moje metody.
Na tym, że ja wiem.
Na tym, że ja po prostu wiem ja.
Nie korzystam w ogóle z gotowców, bo jakby korzystałam z gotowców, to by było dla mnie takie feedback, że skoro mam gotowce, to nie do końca jestem pewna,
Jak z tą osobą pracować?
Ja pracuję po prostu na bieżąco, z obserwacji i z update'u, które te osoby wnoszą po treningu, już pomiędzy spotkaniami.
Myśląc jeszcze o tych metodach pracy, zastanawiam się, jak dorosłe osoby reagują na ćwiczenia logopedyczne.
Dla wielu dorosłych te ćwiczenia logopedyczne mogą wydawać się na początku może nawet trochę jak takie ćwiczenia aktorskie, trochę dziwne, może czasami zawstydzające, ale czasem może nawet czy z czasem transformujące.
Pewnie niektóre osoby myślą, że czują się głupio, a później okazuje się nagle, że to działa.
Więc ta droga też może być zaskakująca lub czasami zaskakująco krótka, więc w Twojej praktyce jak najczęściej dorośli pacjenci reagują na ćwiczenia logopedyczne, czy pojawia się opór, zawstydzenie, a może wręcz przeciwnie, może pełne zaangażowanie.
Dokładnie tak jak powiedziałaś z tym aktorstwem.
Idealnie strzeliłaś.
Ale ja teraz tak dziwnie pewnie wyglądam.
Boże, jak ja teraz dziwnie brzmię.
Ja wtedy mówię tak.
To jest takie, że jak ktoś ma wadę ry czy szy czy sy, sepleni albo ma rotacyzm, to mówię już gorzej nie będzie.
I właśnie my dążymy do tego, aby właśnie było lepiej.
I chodzi właśnie o te oswajanie.
Nowego dźwięku, który uwaga jest normą, a to co oni realizują zanim osiągną normę, to jest no nie normatywność, to jest jakaś patologia artykulacyjna i im to trzeba przede wszystkim uzmysłowić.
Dlatego właśnie mają czasami, o kur, są też zaciekawieni.
Naprawdę to jest różny wachlarz odczuć i wrażeń.
Tak, ale to z tym aktorsem jest częste, częste, bardzo częste, że no będę brzmiała jak osoba z sapatu.
No przez chwilkę tak będzie.
No przez chwilę tak będzie, taka czujna mowa, taka dokładna, ale dążymy ogólnie do tego, aby mówić w sposób spontaniczny, aby mówić w sposób bezwysiłkowy, a nie żeby iść do sklepu i poprosić o kilogram buraków, no tak nie chcemy mówić.
Tak, nie chcemy mówić, więc na początku tak trzeba, żeby utrwalić głos, ten dźwięk, ale później już mówimy buraki.
No tak, dokładnie.
Ale żeby te buraki były burakami, to trzeba przejść przez tą najtrudniejszą drogę tego utrwalania.
I różnie ludzie reagują, naprawdę bardzo różnie, natomiast nikt jeszcze nie zrezygnował z terapii tylko dlatego, że trzeba ćwiczyć.
Nie, takiego czegoś jeszcze nie było.
Czyli ludzie nie oczekują magicznej recepty na to, że coś się zmieni, tylko są świadomi tego, że będzie to wymagało od nich pracy i zaangażowania.
Tak.
I to jest bardzo ważne i bardzo cenne w mojej pracy, że te osoby są świadome.
No i właśnie na tym polega praca z dorosłymi, że te osoby są świadome, że nie jest to dziecko, które przychodzi z mamą i to jest mamy motywacja, a dziecko przychodzi i jejku dobra, mówę, no to muszę, tak.
I właśnie tego dorosłego nikt za rękę nie przyprowadza.
I dlatego ta praca jest właśnie taka, a nie inna.
No i wynika z tego, co mówisz też, że terapia logopedyczna to nie tylko praca z głosem, ale też z emocjami, z doświadczeniem, ze zmianą, czasem może nawet bardzo osobistą.
Na pewno wśród wielu przypadków zdarzają się też takie, które zostają w pamięci na długo.
Czy miałaś może w swojej praktyce taką sytuację, która szczególnie Cię poruszyła albo coś w Tobie zmieniła?
Tak, tak.
Ejku, tak.
Mam takich kilka, ale nie chcę odskakać skończoność.
Ale mam takie wspomnienie.
I to się będzie trochę właśnie wiązało w sumie z traumą szkolną, bo tak tylko nadmienię, że często jest tak, że wychodzi w trakcie pracy logopedycznej, że osoba ma jakąś traumę szkolną, czyli
Przez to, że często jak mówiła, to była wykluczana.
Ale to nie na teraz.
To co jest na teraz, to te moje wspomnienie.
Miałam jakiegoś takiego klienta.
Miałam jakiegoś takiego klienta, który miał taką naprawdę mocną waderę.
Naprawdę taką słyszalną.
To było takie yyy.
Czyli Aurelia zamiast Aurelia.
Taki przykład, jak to brzmi.
To była osoba, która, jak teraz o tym mówię, tak mi się trochę wzrusza, ale to była osoba, która była zaraz przed przysięgą w wojsku i to był taki moment dla niej, że ona kończy ten ostatni rok w wojsku, w tej szkole wojskowej i że jakiś potem przydział dostaje.
Nie jestem pewna, jak to działa ogólnie teraz, ale że się dostaje przydział do jakiejś jednostki i już idzie pracować.
Ta osoba marzyła i nawet miała taką możliwość, że było jej to obiecane, że będzie mogła pracować na jakimś stanowisku w tym wojsku i bardzo chciała tam pracować i mówi do mnie tak, Aurelia, ja mam możliwość pracy konkretnie w tej miejscowości i na tym stanowisku albo w tej specjalizacji, ale ja tego nie wezmę, bo ja mam wadę ry.
I właśnie ta wada ry dyktowała mu przyszłość.
I myślał, bo to był mężczyzna, myślał, że będzie musiał pójść do jednostki, gdzie będzie musiał mówić po angielsku, bo jak ktoś ma wadery, to po angielsku to się mu znacznie prościej gada.
I właśnie jak zaczął terapię, to było jakoś tak w okolicy...
Świąt Bożego Narodzenia, a to się wyciągało jakoś na wiosnę, nie pamiętam dokładnie.
I wtedy to był taki piękny czas, że ja sobie z nim to opracowałam, tą ereczkę i wziął tą specjalizację, czyli właśnie nauczył i poszedł tam pracować, bo się nauczył i to było takie...
Nie będzie mi R-ka dyktowała przeszłości.
I niestety, Magda, niestety, i niestety, drodzy słuchacze, to tak jest, że R-ka często, R-ka lub ogólnie wada wymowy, ja tak mówię o R-ce, bo jakoś ta R-ka taka jest turbo ważna dla każdego, a to jest głos, tam każda inna po prostu wibruje.
Niestety wady wymowy często dyktują jak żyć.
To jest niesamowite.
I właśnie, osoby się nie angażują w swoje hobby, osoby nie angażują się w różne spotkania towarzyskie, odmawiają sobie rozmów, odmawiają sobie wzięcia dodatkowego jakiegoś lepszego stanowiska, bo tam trzeba gadać, a ja mam wady wymowy.
No, że przecież to wstyd mówić w taki sposób do grupy albo do czegoś tam, nie?
No, i to takie mowskonienie właśnie z tym klientem, że on wziął, poszedł i pracuje.
Tak.
Fantastycznie.
Domyślam się, że duże uczucie też takiego spełnienia, jeżeli chodzi o Twoją pracę, kiedy zdajesz sobie sprawę, że masz wpływ na to, jak potoczy się czyjaś historia.
Oczywiście to każda osoba, każdy pacjent dorosły ma największy wpływ, bo tak jak powiedziałaś, to jednak ta praca między sesjami jest najbardziej kluczowa, ale domyślam się, że z Twojej perspektywy jako specjalistki to jest też na pewno duże uczucie satysfakcji.
Myślę sobie jeszcze, że dobra terapia to nie tylko narzędzia, ale też taki klimat, jaki tworzy terapeuta, który prowadzi taki proces.
No bo w przypadku dorosłych, którzy często noszą w sobie opór, czy właśnie jakieś przekonania, że jednak nie dam rady, nie poradzę sobie z tym, więc moja historia życia potoczy się inaczej, to właśnie też empatia, czy spokój, czy komunikacja stają się takim fundamentem skuteczności.
Z Twojej perspektywy, jakie kompetencje miękkie uważasz za kluczowe w pracy z dorosłymi pacjentami logopedycznymi?
Aktywne słuchanie.
Trzeba umieć słuchać i zadawać pytania.
Czyli trzeba umieć stawiać pytania, trzeba umieć słuchać i trzeba mieć umiejętność.
Tylko to chyba nie jest miękka, nie jestem pewna.
Taką umiejętność współodczuwania.
Trzeba wiedzieć, albo przynajmniej się trochę domyślać, jak ta osoba może się czuć.
Czyli jak mamy osobę, która potrzebuje poprawić jakość mowy, to trzeba mieć jakiś taki skill wewnętrzny, żeby wiedzieć mniej więcej z czym ona się spotyka na co dzień.
Bo wtedy jesteśmy, nie jesteśmy, mówię o sobie, wtedy jestem w stanie bardziej sobie to wszystko wyobrazić i tej osobie pomóc.
Więc słuchanie, zadawanie pytań, bycie blisko w taki sposób właśnie, że rozumiem, wiem i staram się pomóc tak całą sobą.
O, coś takiego.
I nie traktowanie osoby jak na taśmie, czyli każdemu to samo, każdemu ta sama kartka z wyrazami, ale też przede wszystkim uwaga na to, co ta osoba przechodzi pomiędzy treningami.
I takie właśnie współodczuwanie.
O, coś takiego bym powiedziała, no.
Ale przede wszystkim słuchanie.
Był taki bardzo fajny film, jak zostać królem.
Czyli historia przyszłego króla Jerzego VI, który całe życie zmagał się z jąkaniem i on miał właśnie
Terapeuta Lionela.
On wprawdzie nie miał formalnego wykształcenia logopedycznego, ale miał właśnie to, o czym ty mówisz, czyli i to autentyczne zaangażowanie, i tą uważność, aktywne słuchanie, ale też odwagę, by pracować zupełnie inaczej niż wszyscy.
No i w ich relacji było bardzo widać, jak ważne jest dla tego pacjenta poczucie bezpieczeństwa, cierpliwość, zaufanie, że ta skuteczna terapia to coś więcej niż tylko technika.
o osoby, o dorosłych, którzy zmagają się z jąkaniem, to jakie metody i podejście najlepiej sprawdzają się Tobie w pracy z nimi?
Tak.
Tylko opowiem, czy tak też znam ten film.
Tak, oglądałam, oglądałam, bardzo lubię.
Jeżeli chodzi o osoby jąkające się, u osoby dorosłej, to ja mam coś takiego, przepraszam, u osoby jąkającej, u osoby jąkającej mam coś takiego, to jest trochę inaczej niż u osoby, która się nie jąka.
Czyli jeżeli chodzi o niepłynność mówienia, bo jąkanie to jest nic innego od niepłynności mówienia i podejście trzeba mieć takie, że trzeba mieć uwagę na dwa.
Tą osobę należy uczyć jak mówić.
Chodzi o to jak mówić, żeby mówić bez bloków i bez tej niepłynności, czyli uczyć ją powiedzmy od nowa.
Czyli to jest nic innego jak oparcie się na technice mowy, to jest jedna rzecz, to jest ta jedna strona, a druga strona jest też taka, żeby wiedzieć o tej osobie jak najwięcej, bo ta osoba mimo tego, że
Nauczy się technik, nauczy się pewnych metod mowy, czyli powiedzmy przedłużania głosek, innego oddychania, akcentowania itp.
itd.
Czyli technik się nauczy, ale ja nie jestem pewna, czy ta osoba w sytuacji stresowej lub w sytuacji, kiedy te jąkanie jest...
W prace z osobą, która się jąka trzeba mieć tą uwagę na dwa i właśnie uczyć techniki, a jednocześnie uczyć o tym stresie.
Starać się jakkolwiek wspierać w tym stresie.
Czyli też uczyć, jak te techniki użyć w sytuacji stresowej, kiedy ten stres te osoby zalewa.
I jak nagle z naciśniętym gardłem użyć techniki.
Na początku trzeba...
Tak, naprawdę trzeba do siebie wrócić, ten stres uregulować, pooddychać i dopiero potem użyć techniki.
To jest to podejście.
To takie na dwa.
Uwaga na to i uwaga na to.
To mega ważne, co powiedziałaś, bo myślę, że to ma zastosowanie tak naprawdę dla wszystkich osób i myślę sobie właśnie o tym, że wspierasz osoby z bardzo różnymi kontekstami czy też osoby, które są zaangażowane w różne profesje i myślę sobie na przykład o wokalistach czy aktorach.
Na co zwracasz szczególną uwagę, jeżeli chodzi o diagnozę logopedyczną lub też wsparcie logopedyczne dla tych osób?
Tak, ja mam założenie.
Tak, ale często z kompensacji, z kompensacji.
Jeżeli chodzi o wokalistów, wokaliści przychodzą na przeglądy, a to się wzięło stąd, że ja ogólnie zaczęłam pracować z osobami, które śpiewają, czyli wszystkimi śpiewającymi osobami, czy to trenerami wokalnymi, czy osobami, które się uczą śpiewu.
No, będzie już z 5 lat temu, tak około 2020 roku.
I zaczęłam z tymi lokalistami pracować, tak naprawdę dzięki jednej osobie, która do mnie przyszła i się przyznała, że śpiewa.
Jakoś tak sobie na to głowę otworzyłam, że dlaczego by ich nie wspierać.
Natomiast ich wsparcie logopedyczne, ono się niczym w ogóle nie różni od innych osób.
Czyli czy to osoba, która śpiewa, czy ta, która nie śpiewa.
Ich wsparcie jest wciąż takie same, natomiast oni wnoszą często coś innego.
Na to pierwsze spotkanie.
Na to to polega.
Natomiast śpiewanie jest przedłużeniem mowy, więc jak ktoś śpiewa, to prawdopodobnie niektóre ruchy do śpiewu pobiera z ruchu, które realizuje w mowie.
Ale te ich przeglądy polegają często na tym, że ja też zbieram wywiad dodatkowy, taką dodatkową linijkę sobie zapełniam, uwag od trenerów wokalnych.
I te wsparcie tak naprawdę się niczym nie różni, poza tym, że właśnie oni śpiewają, a ja, jeżeli chodzi o śpiewanie, trochę się już znam.
Sama nie śpiewam, bo nie jestem osobą śpiewającą, trochę się wstydzę i to jest mój jedyny powód, dlaczego nie śpiewam, ale wspieram osoby śpiewające, ponieważ mam wiedzę, jak ten głos się przekształca w śpiew, po prostu.
Tak, mam czułe ucho, mam czułe ucho, tak, moje czułe ucho wyłapuje wszystko.
Tak, tak, tak.
Natomiast te osoby by normalnie nie przyszły, nie przyszłyby z mową.
I to jest właśnie to.
One przychodzą na przegląd logopedyczny wokalisty, ale nie na przegląd taki, taki typowy do życia.
Więc coś się dzieje na poziomie mowy, przepraszam, coś się dzieje na poziomie śpiewu, że oni przychodzą, więc wtedy to jest taki troszkę inny podgląd w to wszystko.
Wspierasz też osoby, które mają zaburzenia funkcjonalne w obszarze wędzidełka językowego albo wargowego.
Często to są takie niezauważalne czy niezauważane struktury, ale jednak pełnią kluczową rolę, no bo jeśli coś działa nieprawidłowo w tych obszarach, no to cała konstrukcja tej mowy się zmienia.
Kiedy warto podjąć interwencję w tym temacie?
Kiedy warto je podciąć?
Uwaga, to jest kontrowersyjny temat.
Czy kiedy w ogóle warto się zainteresować tym wędzidełkiem?
Tak, jak najbardziej.
Bo jeżeli chodzi o podcięcie wędzidełka, to to jest jak najbardziej temat mocno kontrowersyjny.
I zanim się w ogóle je podetnie albo jakikolwiek zabieg na wędzidełku, o, to jest myślę, że...
Takie dobre określenie.
Żeby w ogóle do tego zabiegu doszło, to musi być kompleksowa diagnostyka.
Taka naprawdę kompleksowa.
Są czasami takie sytuacje, że osoba do mnie przychodzi, dorosła, i mówi do mnie, że ktoś tam, jakiś specjalista lub lekarz stwierdził, że trzeba podciąć.
A ja mówię, na jakiej podstawie?
I trzeba zrobić kompleksową diagnostykę.
Wędzidełka mają przyczepy, dwa przyczepy, które się podczepiają pod pewne struktury i żeby w ogóle jakikolwiek zabieg na nim wykonać, to trzeba to wszystko opisać i sprawdzić funkcję.
Czasami tak jest, że jest powiedzmy wędzidełko, ja to tak pięknie nazywam, to jest takie fajne słówko, wątpliwe.
To jest takie wątpliwe, niektórzy mówią do obserwacji, takie wątpliwe i ono może być wciąż wątpliwe, jeżeli tam wszystko działa, jeżeli wszystko działa i nie ma żadnych dolegliwości, dyskomfortu w kompleksie ustno-twarzowym, to nie ma powodu, aby go podcinać albo żeby w ogóle robić jakikolwiek zabytk na wędzie dookoła.
Ono może być wciąż wątpliwe, jeżeli chodzi o strukturę, natomiast jeżeli nie wywołuje żadnych dolegliwości,
Nie ma żadnych bólów, to po co?
Natomiast czasami jest tak, że trzeba podciąć wędzidełko wargowe dolne, wargowe górne, językowe, bo oczekuje tego na przykład ortodonta albo dentysta do swojej pracy.
Wtedy ok, wtedy w porządku, oni tego potrzebują.
Natomiast ja zanim zlecę podcięcie, zanim zlecę jakikolwiek zapyt na wędzidełku, to naprawdę na początku bardzo mocno patrzę,
Czy w ogóle warto i czy w ogóle trzeba?
Czy na przykład głos klery można bez podcięcia wywołać i utrwalić?
Wspomniałaś właśnie o pacjentach z problemami ortodontycznymi.
Jaka tutaj jest Twoja rola?
Jak często też przyjmujesz takich pacjentów?
Na szczęście dlatego, ponieważ kiedyś się w ogóle nie wysyłało, mówiąc kolokwialnie, do logopedu, gdy osoba była zaaparatowana albo ogólnie w trakcie procesu orto albo ogólnie przed procesem ortodontycznym.
Teraz to jest wręcz wskazane, ponieważ zabiegi na zębach, na zgryzie,
Polegają na tym, że zmieniają nam tam przestrzeń w jamie ustne, zmieniają przestrzeń i język w tej przestrzeni funkcjonuje.
Jeżeli jest zmiana w okolicy zębu, w okolicy zgryzu, to język, który nie jest ustawiony pod pracę ortodontyczną, nie jest ustawiony pod ten nowy zgryz, może po zdjęciu aparatu, czyli już po pracy ortodontycznej,
Język może po zdjęciu aparatu robić wciąż te same ruchy sprzed aparatu i wywołać jakąś wadę tym zębom przez swoją pracę.
To jest ciekawe.
Tak.
No i klasykiem jest też to, jak już ktoś przychodzi do mnie i jest zaaparatowany lub w trakcie albo przed procesem autodontycznym, to z historii wychodzi, że to jest drugi albo nawet już trzeci aparat stały.
Kto w ogóle o tym mówił?
I ten język coś tam robił, coś tam robił i na przykład wypchał zęby.
No właśnie, dlatego warto iść równolegle o ortodonta i logopeda, żeby osoba po aparacie nie musiała znowu w niego inwestować.
Lepiej zainwestować w kilka spotkań z logopedą i w ćwiczenia.
Aurelia Wawrowska, Instytut Rozwoju W Przestrzeni.
Logopedia nie zawsze kojarzy się z tym obszarem, ale może też odegrać ważną rolę w leczeniu, więc na czym tutaj polega Twoje wsparcie w takich przypadkach i jak realnie pomaga to pacjentom?
Trzeba wspomnieć, że bruksizm to jest temat głęboki jak rzeka i szeroki tak samo, bo bruksizm może powstać przez wszystko tak naprawdę.
Od stresu, po złe nawyki oddechowe, po złe nawyki mucze, po zgryzy.
Naprawdę tego jest cała masa.
Natomiast jeżeli chodzi o pracę logopedy w tym zakresie, to tutaj trzeba osobę wesprzeć, aby osoba, która ma bruksizm, która jest zaopiekowana, czyli chodzi na wszystkie możliwe terapie,
Około bruksizmowe, to takim moim zadaniem jest, aby właśnie ustawić język w odpowiedni sposób spoczynkowy, aby ustawić żuchwę w odpowiedni sposób spoczynkowy, żeby ta żuchwa była w luźnym położeniu, żeby język nie pracował wysiłkowo, ponieważ każda wysiłkowa praca języka i każda wysiłkowa praca żuchwy wspiera bruksizm.
Dlatego właśnie bardzo ważne jest, aby u osób z pluksizmem celować w luz, czyli rozluźniać wszystkie możliwe mięśnie twarzy i rozluźniać wszystkie możliwe mięśnie wewnętrzne i zewnętrzne języka.
Po to, żeby język pracował niefunkcjonalnie poprawnie, żeby spoczywał prawidłowo i żeby się żuchwa i zaciskała.
Też trzeba tutaj rozróżnić bruk ścisk i szczęko ścisk, to nie jest to samo.
Pamiętajmy, że to nie jest to samo.
No, szczęko ścisk to jest po prostu, no, skurcz, prawda?
I szczęko ściski może mieć każdy z nas choćby w silnym stresie, a bruk ścis to już jest coś, co wypada leczyć.
Po prostu leczyć i się tym zaopiekać troszkę bardziej niż tylko u.
Fizjoterapeuty, logopedy, ale też trzeba jakoś też podjąć terapię taką dalszą.
No niestety, w tym przypadku bardzo mocne.
Myślę sobie jeszcze o takich ogólnych efektach terapii, bo domyślam się, że czasami pojawiają się nagle, tak jak jakiś przełom.
A czasami powoli, ale konsekwentnie.
Jak myślisz o efektach swojej pracy w tym obszarze, swojej pracy logopedycznej, to z jakich efektów jesteś najbardziej zadowolona i dlaczego?
Z czego jestem najbardziej zadowolona?
Z czego jestem najbardziej zadowolona?
Z tego, że osoba korzysta.
Czyli jeżeli faktycznie jej się to przydaje.
Jej się to przydaje, a wtedy takie spełnienie, że swoje zrobiłam.
Moja praca została wykonana.
Puszczam w świat człowieka.
Osoba ma radość z tego, jak mówi.
Ja zawsze powtarzam moim osobom, które przychodzą na korektę jakości mowy, czyli właśnie, żeby mówić lepiej.
Zawsze mówię, że moim celem i moim marzeniem logopedycznym dla tych osób jest, aby te osoby
To teraz jeśli chodzi o profilaktykę mowy, o to jak mieć tą codzienną pielęgnację głosu, nie w taki sposób spektakularny, ale skuteczny.
Jeśli myślisz na przykład o jakichś takich kilku prostych ćwiczeniach, które mogą wykonywać osoby dorosłe do takiej samodzielnej pracy w domu, by poprawić jakość wymowy, to co rekomendujesz?
Ja też jestem taką osobą, która nie rekomenduje pobierania ćwiczeń bezmyślnie, czyli żeby osoby sobie nie wyklikiwały w internecie, że ćwiczenia na oddech, ćwiczenia na żuchwę, ćwiczenia na język.
Tego nie rekomenduję, ponieważ nie wszystkie ćwiczenia są dla każdego, nie są one uniwersalne, czasami mogą wręcz zaszkodzić niż wesprzeć.
Natomiast to, co ja rekomenduję, to wszelkie ćwiczenia rozluźniające.
Bo żeby mowa szła płynnie, aby język pracował w porządku, aby nasze mięśnie, które są nam potrzebne do mowy, aby one pracowały, to potrzebujemy mieć stały luz.
Czyli nie możemy się spinać, więc ja rekomenduję często ćwiczenia na rozluźnianie żuchwy, na rozluźnianie języka, aby sobie postękać, że jak powiedzmy mamy jakieś ważne spotkanie i czujemy spięcie, czy to właśnie takie spięcie nawet, że chcemy to spotkanie mieć, to my i tak wtedy zaciskamy te mięśnie.
Które odpowiadają za artykulację.
Ja wtedy mówię postękaj sobie, ponarzekaj, czyli porozluźniaj te wszystkie mięśnie.
Wtedy ci się będzie super gadało.
Absolutnie nie rekomenduję żadnych rzeczy typu korek, ćwiczenia z korkiem.
Takich rzeczy nie.
Jak najbardziej też mogą być jakiegoś rodzaju łamańce.
Owszem, ale to wszystko z głową, bo nie wszystko jest dla każdego.
Można mieć lekkie deformacje, o których się nie wie i niektóre ćwiczenia mogą te deformacje pogłębiać.
Więc wszystko, co jest rozluźniające jest jak najbardziej rekomendowane.
Tak.
I oddechowe, czyli poddychać sobie też warto.
Aurelia, ogromnie Ci dziękuję za tę niesamowicie ciekawą i merytoryczną rozmowę, bo pokazałaś nam dzisiaj, że logopedia z dorosłymi to nie tylko praca nad głosem czy wymową, to nie tylko strategie czy metody, ale przede wszystkim spotkanie z drugim człowiekiem, też z jego historią, z emocjami, często bardzo osobistą motywacją do zmiany.
Przeszłyśmy dzisiaj, myślę, przez wiele ważnych tematów, od trudności artykulacyjnych, przez metody pracy, aż po zaufanie i relacje, które często okazują się kluczowe.
I na koniec chciałbym Ciebie zapytać, co rekomendujesz osobom, które zastanawiają się nad tym, czy skorzystać z terapii logopedycznej, które nie do końca może jeszcze są pewne, czy gotowe, czy otwarte na taki proces.
Co wtedy rekomendujesz?
Teraz praca logopedyczna jest bardzo holistyczna.
Wierzę w to, że coraz bardziej.
Żeby nie wierzyły w stereotypy.
Po prostu, żeby spróbowały.
Jeżeli czują wewnętrznie, że chcą pójść, że chcą spróbować, że chcą się zaciekawić, czy coś można z czymś coś zrobić, to po prostu niech idą za tą ciekawością i niech się spotykają z logopedą.
Po prostu.
Świetnie.
To jeszcze tradycyjnie na koniec zapytam, w jaki sposób słuchacze podcastu w przestrzeni mogą cię znaleźć w sieci i jak skontaktować się z tobą, jeśli właśnie ktoś chciałby skorzystać z twojego wsparcia logopedycznego?
Nie bardzo łatwo znaleźć, zawsze mówię.
Imię i nazwisko na Facebooku, imię i nazwisko na Instagramie.
Wystarczy mnie wpisać imię i nazwisko w internet i wyskoczę.
Mam stronę internetową własną, Instagrama prowadzę oraz własnego Facebooka takiego zawodowego.
Fantastycznie.
Czyli dużo przestrzeni do tego, żeby Ciebie znaleźć i dużo platform.
Tak, dużo przestrzeni w przestrzeni również mam dla nowej osoby.
Świetnie.
Jeszcze raz dziękuję Ci za Twoją obecność, za Twoją otwartość i podzielenie się imponującym doświadczeniem.
Ta rozmowa otworzyła przed Wami nowe spojrzenie na temat pracy logopedycznej i wsparcia logopedycznego, ale też pokazała, że praca nad głosem, mową czy komunikacją to coś więcej niż technika, że to jest droga do większej pewności siebie, jakości życia i że nigdy nie jest za późno, by coś zmienić.
Do usłyszenia w kolejnym odcinku W Przestrzeni.
Ostatnie odcinki
-
Z troski o siebie - rodzic w gabinecie psychote...
04.03.2026 18:18
-
Gdy ciało mówi dość - o wypaleniu zawodowym i ż...
04.12.2025 21:21
-
Jak logopeda wspiera dorosłych - o pracy z głos...
25.09.2025 16:42
-
Co znaczy być sobą? O pracy z osobami transpłci...
25.08.2025 19:11
-
Nasze ABC dla osób LGBT+, czyli o doświadczeniu...
04.08.2025 12:49
-
Zaufaj swojemu ciału: o relacji z jedzeniem i sobą
01.06.2025 16:36
-
Uzależnienia - nie tylko substancje. O emocjach...
25.03.2025 20:47
-
Jak psychologia sportu pomaga w karierze i życi...
09.02.2025 20:57
-
Medytacja i psychoterapia w drodze do pełnej ró...
02.01.2025 17:57
-
Od lęku do akceptacji: Psychoterapia grupowa kr...
03.12.2024 20:37