Mentionsy
Nienasycenie. Sorrentino, "Bogini Parthenope" i kino z drem Piotrem Sadzikiem
Nienasycenie. Sorrentino
i „Bogini Parthenope”
— czyli o pięknie na granicy nieistnienia i traktacie o cudzie
O czym rozmawiamy?
czym jest sorrentinizm? co łączy kino Paolo Sorrentino z Federico Fellinim? male gaze czy autoironia? O pierwszej bohaterce Sorrentino: Parthenope banalne piękno śródziemnomorza: Neapol i rozprawa o cudzie czym jest antropologia i co oznacza samo słowo „Parthenope”?piękno o dwóch obliczach, czyli zło i dobro jako rewers jednej monetytropy melancholii: od Gombrowicza przez Iwaszkiewicza po Casanovę słów kilka o męskości w zderzeniu z przemijającym czasie… i last but not least: co łączy Parthenope z figurą czarownicy?
dr Piotr Sadzik - Pracownik Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Ostatnio zajmuje się głównie zjawiskiem maranizmu i filozofią literatury w kontekście XX-wiecznej myśli żydowskiej. Autor książki „Regiony pojedynczych herezji. Marańskie wyjścia w prozie polskiej XX wieku” (nominacja do Nagrody Literackiej Gdynia 2023 w kategorii „esej”). Juror Nagrody Literackiej m.st. Warszawy. W Uniwersytecie Muri im. Franza Kafki kieruje Katedrą Nawiasu. Komentuje kino m.in. dla "Dwutygodnika" i "MINT Magazine"
Szukaj w treści odcinka
Bogini Parthenope w reżyserii Paolo Sorrentino.
Parthenope to zresztą imię symbolu, legendy tego miasta, do tego też będziemy pewnie nawiązywać.
Po bogini Parthenope.
Jako ten, który mógłby konkurować z Parthenope.
Ja nie widziałam trailera, bo jakoś tak... Nie, rzadko oglądam trailery, a akurat w kinie, kiedy byłam ostatnio, to nie było rzuconej Parthenope.
Jest tutaj jak najbardziej też związana z tym, że Parthenope jest jakoś fetyszyzowana też w swojej urodzie i ustawiana w takiej niedostępnej niejako pozycji fetysza, po prostu kamera ją ustawia w takiej pozycji.
Parthenope, nie?
No i rzeczywiście tą mityczną Parthenope potem może wyrzuca na brzeg i ona zostaje pochowana
Jasne, to ja bym dopowiedział do tego, bo też chciałem pogadać o samym słowie Parthenope, bo to jest film o antropologach, o antropolożce, antropologu i w ogóle o pytaniu czym miałaby być antropologia, jak ją zdefiniować i nikt nie wie jak zdefiniować antropologię i dopiero w finale się taka
Tytułowi, który w polskiej wersji przybrał formę bogini Parthenope, a w oryginale to jest po prostu Parthenope.
No wyobrażam sobie, że po prostu słowo Parthenope dla polskiego widza byłoby niedekodowalne, tak jak jest jednak dla włoskiego, więc trzeba było skupić jego uwagę na postaci.
Bogini Parthenope.
A zarazem dochodzi wraz z tą decyzją przekładową do przesunięcia semantycznego i takiego właśnie przesunięcia uwagi, bo Parthenope, oryginalny tytuł właśnie, jest dwoisty.
Jest pierwotną nazwą Neapolu, miejsca, w którym właśnie z wody wyłoniła się nimfa Parthenope.
To jest film o bohaterce, czyli Parthenope, która odbija się w mieście, które nazywa się Parthenope i które to miasto jest zarazem dla niej samej odbiciem.
Gra zwierciadlana, to znaczy, więc mówiąc o tej naszej bohaterce mówimy o mieście i mówiąc o mieście mówimy o niej samej, że to pracuje w tej dwoistości i mamy jeszcze ślady tej dawnej nazwy Neapolu, chociażby w autoidentyfikacjach Neapolitańczyków, którzy mówią sami o osobie Parthenopei,
Parthenopei to jest też ta nazwa, pod którą występują piłkarze zespołu Napoli.
Też zwracam uwagę na to, że aktorka, która gra Parthenope, nazywa się Celeste Dalla Porta.
I do pewnego stopnia to jest też case Bogini Parthenope, no bo tam w ogóle pojawiają się na początku już takie motywy razem z wąchaniem bielizny, którą ona zostawia, stroju kąpielowego.
Tutaj mamy... Człowiek w ogóle też jest trochę do pewnego stopnia jakimś takim fetyszyzowaniem, no bo oczywiście Parthenope wchodzi nam w rolę nauczycielki.
Parthenope tego nie robi.
Parthenope daje jej zaliczenie i możliwe przejście dalej, żeby nie było tak, że po prostu ona mówi coś ważnego właściwie dla nas dydaktyków też sobie myślę.
I to jest w ogóle dla mnie jakaś taka rola, w której Parthenope czuła się najlepiej.
Tylko, że właśnie co to znaczy być bliżej Boga na konklawe, biorąc pod uwagę to, że on ma kontakty no właśnie z tą postawioną w boskiej niejako pozycji Parthenope.
No nie, bo Parthenope jest badaczką cudu, stopniowo staje się badaczką cudu i ten cud się w ogóle tam przydarza w momencie dopiero, w którym też warto podkreślić,
Ten cud się nie przydarzył wtedy, kiedy miał się przydarzyć, to znaczy podczas ceremonii religijnej, we właściwym momencie, ale przydarza się dopiero wtedy, kiedy Parthenope pojawia się w bazylice na przebierance u biskupa.
Też w podobny sposób pojawia się początkowo w Parthenope.
To centralne dla doświadczenia Neapolitańczyków doświadczenie, na ile ono nie jest tam prokurowane sztucznie, że to tak nie działa, cudów takich nie ma, a on się właśnie przydarza dopiero pod wpływem pojawienia się w tej przestrzeni Parthenope.
No i mówię, to znowu jest gadanie z Fellinim, ale takich momentów tu miałem więcej od samego początku, kiedy jest ten armator, ten niejako ojciec chrzestny chyba Parthenope, ten, który podarowuje jej karoce,
Ano dlatego, że Parthenope też jest postacią, która jest w pewien sposób złamana i ciąży na niej po pierwsze to, że pojawia się wątek prawie że kazirodczy w pewnym momencie, czyli mamy brata, który też jest zafascynowany pięknem siostry, brata, który potem popełnia samobójstwo.
I to jest też to, z czym Parthenope potem zostaje.
Przydarza się jeszcze w jej młodości ten moment, w którym Parthenope myśli, czy może jednak nie wejść na ten grunt kariery aktorskiej.
No i wydaje się, że cała ta przygoda aktorska, jeżeli nazywać to przygodą, Parthenope, nie zostawia na niej żadnego śladu, no bo ona...
Tutaj dużo postaci znika, to znaczy znamy je naskórkowo, dlatego że jakby ich funkcją w tym filmie jest kontakt z Parthenope, że to ona tu wyznacza oś dla tego filmu, a inne postaci tak się pojawiają, tylko no właśnie w kontekście tego, że staną na jej drodze.
Czy to z tą nieszczęsną Florą Malwą, czy Gretą Kuhl, czy tym jakimś dziwnym takim koleżką, który zabiera na przejażdżkę po nocnym Neapolu Parthenope.
To też wydaje mi się w ogóle, wracając jeszcze do kwestii przestrzenności, że tutaj przyglądając się kolejnym etapom życia Parthenope, przyglądamy się też jakby kolejnym warstwom tej przestrzeni, tego miasta, jakim jest Neapol.
No i mówię, patrzę na to nieco z zewnątrz, nie wiedząc tak naprawdę jaka jest ta przestrzeń rzeczywiście, ale jak rozumiem, Sorrentino przekonuje nas, że ona ma być jakoś właśnie zwierciadlana na Parthenope, też w tym sensie, że ona sama mówi o tym.
Taka mozaikowość tego miasta, jakiegoś rodzaju chaos i wzniosłość przechodząca w wulgarność i wulgarność we wzniosłość, że to wszystko, co się składa na takie stereotypowe postrzeganie tego miasta, czy też jego opowieść o samym sobie, miałoby też składać się na opowieść o Parthenope właśnie, ale w kontekście klasowości, to wydaje mi się ciekawe, bo widziałem takie głosy w dyskusjach internetowych mówiące o tym, że
Parthenope nie daje się sprowadzić nie tylko do żadnej roli, którą ona podejmuje, ale nie podejmuje, ale ona nie daje się sprowadzić też do stereotypu, w ramach którego to stereotypu myślimy sobie o Neapolu to albo siam to.
Ale Parthenope, przecież kiedy się pojawia wreszcie w trzewiach miasta, w bebechach tego miasta, to ona patrzy na to zupełnie zdumiona.
I ich niefajność, z ich niefajności zdaje sobie sprawę Parthenope.
Parthenope też ma ciemną stronę, która jest taka...
I mam wrażenie, że Bogini Parthenope jest jakąś odpowiedzią Sorrentino też na wielkie piękno, na te pytania, które on tam zadaje.
Bo kiedy obejrzymy sobie Gambardellę nawet tak lustrzanie trochę z Parthenope, ona zupełnie inaczej przeżywa swój podobny wiek tutaj, nie?
Ale właśnie, to jest szczególne, Parthenope występuje też przeciwko tym kobietom, że ona robi coś własnego też wobec tego modelu, który im towarzyszy.
Topornie zrobiony w tym sensie, że Parthenope jest taką bardzo niejednoznaczną postacią.
To chyba, jeżeli dobrze pamiętam, nie jest tak, że jest cięcie, wyciemnienie i lecą napisy, tylko napisy nakładają się na tę scenę, kiedy Parthenope, już starsza Parthenope, stoi na ulicy.
Boskości w tytule oryginalnym nie ma, ale jasne, że Parthenope jest deifikowana.
Ostatni do tego momentu, w którym Parthenope stoi na ulicy i obserwuje świętujących kibiców, czyli sezon 22-23.
Ale przecież mamy jeszcze całą sekwencję wcześniej, kiedy Parthenope staje się, chyba można tak to określić, kobietą gangstera.
On własną traumę chowa przed światem i tak naprawdę dopuszcza być może tylko i wyłącznie parthenope z osób zewnętrznych.
Właśnie w tym sensie jest tutaj łącznik między tą postacią dziecka profesora a Parthenope.
A wcześniej ta fraza się pojawia przy okazji Parthenope, która no właśnie wyszła z wody dosłownie, nie?
Tak jest i w tym sensie Parthenope też w tym jest, bo ona tutaj jest stawiana ciągle w pozycji jakoś nadludzkiej, nimfatycznej, deifikowanej, ubóstwionej.
Samotność, która w przypadku Parthenope
Robi z Parthenope przede wszystkim postać ucieleśnioną, to znaczy wpycha ją w bycie obiektem patrzenia innych, no nie?
Nieobsadzona właśnie w roli Parthenope, tylko mająca jakby bardzo samoswój, bardzo własny, bardzo pojedynczy model urody Caeleste de la Porta.
Parthenope jest niewiarygodna dlatego, że ona ma tam taką charyzmę, że dałoby się nią oświetlić po prostu całe miasto.
Parthenope patrzy na nas.
Ostatnie odcinki
-
Z Piotrem Siemionem o przyszłości, czyli antypo...
11.01.2026 18:35
-
Kim jest czarownica? Kultura kiedyś, dziś i za ...
23.11.2025 20:13
-
Kino Nowych Horyzontów: o 25. latach festiwalu,...
01.07.2025 10:36
-
Nienasycenie. Sorrentino, "Bogini Parthenope" i...
02.05.2025 17:25
-
Co zrobić z uprzedzeniami? O azjatyckim & świat...
06.04.2025 11:04
-
Margaret Atwood who? Feminizm, literatura i świ...
10.02.2025 18:01
-
Virginia Woolf who? O wysokim modernizmie, sztu...
09.10.2024 11:39
-
Joan Didion who? Nowe Dziennikarstwo, Kaliforni...
07.10.2024 18:51
-
Olga Tokarczuk who? Droga do Nobla, siła mitu i...
02.09.2024 15:48
-
Annie Ernaux who? Ciało, płeć i klasa we współc...
26.07.2024 16:27