Mentionsy

Polska sekcja ufologiczna
Polska sekcja ufologiczna
25.04.2025 12:30

Co wydarzyło się w Emilcinie? Tajemnica najsłynniejszego bliskiego spotkania trzeciego stopnia w Polsce

Rok 1978, lubelska wieś Emilcin. Rolnik Jan Wolski jedzie furmanką przez polną drogę pośród łąk. Nagle - jak sam twierdził - ukazują mu się jakieś małe "potworaki". Czy to najsłynniejsze bliskie spotkanie trzeciego stopnia w Polsce jest dowodem na to, że naszą planetę odwiedzają kosmici? A może sprawa ma drugie, znacznie bardziej przyziemne dno? Rozwikłać tę zagadkę pomogą nam badacz historii Emilcina Bartosz Rdułtowski oraz, dzięki zasobom archiwalnym, sam Jan Wolski. 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 15 wyników dla "Zbigniew Blania"

Zbigniew Blania-Bolnar, który zaprowadził pana Wolskiego na badania, był przede wszystkim ufologiem.

Sam pan Zbigniew Blania-Bolnar miał wykształcenie wyższe, dokładnie to on był z wykształcenia socjologiem, więc on tą metodę naukową znał.

Natomiast Zbigniew Blania-Bolnar zabrał Wolskiego do lekarzy i oni badali go przecież zgodnie ze sztuką medyczną.

Był też badany przez jeszcze jednego lekarza, którego oczywiście Zbigniew Blania zaprosił do badań.

O ile dobrze pamiętam, to w latach osiemdziesiątych, gdy Zbigniew Blania jeszcze raz wrócił do Emilcina, bo on wtedy książkę przygotowywał, Zdarzenie w Emilcinie, to rozmawiał z Adasiem Popiołkiem i

Bo właśnie Zbigniew Blania jeszcze, zanim to zdarzenie miało miejsce, to mówił, że poza tym, że fajnie by było, gdyby świadkiem takiego bliskiego spotkania trzeciego stopnia był jakiś niepiśmienny rolnik, to byłoby jeszcze super, jak byłby jeszcze drugi świadek, bo to by jeszcze bardziej uwiarygodniało tą historię.

Zbigniew Blania przesłuchiwał tego chłopca, Adasia Popiołka, gdzie w pewnym momencie, chcąc, aby ten opisał obiekt i opisał te wirki, które tam rzekomo były z boku, dał mu papieros.

No i też, słuchaj, no taka ciekawostka, powszechnie uważa się, że pierwszym ufologiem, który dotarł do świadków tego zdarzenia, no to był pan Zbigniew Blania, prawda?

Te dwie postacie, Zbigniew Blania-Bolnar, czyli magister socjologii z Łodzi i Witold Wabrzonek, pasjonat elektroniki z Lublina, to są dwie postacie moim zdaniem kluczowe w całej tej historii.

Tu druga też się okazuje niewiarygodna, bo Zbigniew Blania bardzo dobrze wiedział, że to zdjęcie jest fałszywe, bo Zbigniew Blania pojechał do Warszawy i tam w milicyjnym zakładzie kryminalistyki dał to zdjęcie do przebadania i jest taśma, na której specjalista jednoznacznie stwierdza, że jest to zdjęcie

Jest cała korespondencja, do której udało mi się dotrzeć z archiwum Zbigniewa Blani, w której jest na przykład list, w którym Zbigniew Blania proponuje Witoldowi Wawrzonkowi udział w programie.

Co jest o tyle ciekawe, że pomimo tego gniewu na Zbigniewa Blanie, kiedy trzy tygodnie później dochodzi do zajścia w Emilcinie, to o dziwo on właśnie Zbigniewa Blanie zaprasza do siebie, żeby Zbigniew Blania przebadał ten przypadek.

Później Zbigniew Blania się pojawia, który chce wykorzystać Witolda Wawrząka i czyni to 18 kwietnia 1978 roku.

To znaczy, Zbigniew Blania ewidentnie chciał taki przypadek, chciał go zbadać i chciał dzięki niemu stać się znany.

Zbigniew Blania uwiarygadniał ten przypadek.